Cyfrowa inwigilacja. Do więzienia za odcinek zbiorowy

Cyfrowa inwigilacja. Do więzienia za odcinek zbiorowy

2017-06-22

 

Spółka akcyjna to najbardziej złożona forma prowadzenia działalności gospodarczej w polskim systemie prawnym. Używana jest głównie przez największe podmioty: kopalnie, stocznie czy elektrownie.

Dostępna jest również dla mniejszych przedsiębiorców, którzy są w stanie wyłożyć minimalny kapitał zakładowy w wysokości 100 000 złotych. S.A. posiada również istotną zaletę – możliwość pozostania anonimowym akcjonariuszem. Do czasu.

Większość osób zdążyła już zapomnieć o burzy, która szalała rok temu nad Trybunałem Konstytucyjnym. Teraz czarne chmury zebrały się nad Krajową Radą Sądownictwa w związku z planowaną przez Ministerstwo Sprawiedliwości reformą dotyczącą funkcjonowania tego konstytucyjnego organu.

Jednak Ministerstwo Sprawiedliwości nie ogranicza się do reformowania sądownictwa. W cieniu medialnej zawieruchy związanej z powoływaniem sędziów, kilka tygodni temu na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt ustawy wprowadzającej dość radykalne zmiany w Kodeksie spółek handlowych, które dotkną akcjonariuszy spółek akcyjnych i komandytowo-akcyjnych.

 

Jak jest i jak ma być

 

Jak powszechnie wiadomo, spółka akcyjna może emitować akcje imienne, wskazujące osobę akcjonariusza z imienia i nazwiska, lub nazwy oraz akcje na okaziciela, w przypadku których uprawnienie do wykonywania praw wspólnika wynika z samego faktu posiadania dokumentu akcji.

Proponowana przez Rząd zmiana polega przede wszystkim na obowiązkowej dematerializacji wszystkich akcji spółek akcyjnych, zarówno tych publicznych, jak i niepublicznych, a także bez rozróżnienia, czy akcje te są przedmiotem oferty publicznej, czy dopuszczone są do obrotu na rynku regulowanym lub czy wprowadzono je do alternatywnego systemu obrotu.

Jedyną poprawną (po planowanej nowelizacji) formą akcji będą akcje zdematerializowane, a zatem w formie elektronicznego zapisu na imiennym – co warte podkreślenia – rachunku maklerskim. Osoby reprezentujące spółkę, które dopuszczą się wydania akcji w formie dokumentu, będą musiały liczyć się z zagrożeniem karą do 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Z punktu widzenia spółki zniknie obowiązek prowadzenia księgi akcyjnej, a zostanie on zastąpiony obowiązkiem zawarcia umowy o prowadzenie rejestru akcjonariuszy z profesjonalnym podmiotem, który będzie posiadał stosowne kwalifikacje do prowadzenia takiego rejestru. Podmiot taki oczywiście będzie podlegał nadzorowi ze strony państwa – i tu zdają się wychodzić na jaw prawdziwe cele projektowanych zmian.

 

Czemu ma tak być

 

Jak możemy przeczytać w uzasadnieniu, Rząd – poza chęcią postępu i digitalizacji papierów wartościowych – zauważa, że w obrocie występuje „doniosły problem nadużywania konstrukcji akcji na okaziciela w celu m.in. prania brudnych pieniędzy (…)”. Co więcej, Rząd zauważa również „(…) szerszy problem przyczyny funkcjonowania konstrukcji papieru wartościowego na okaziciela”.

Nie poświęcając zbyt wiele czasu na poszukiwania, można odnaleźć w Internecie zdjęcia dokumentów akcji na okaziciela z lat 1919-1925, czyli tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i rozpoczęciu kształtowania się polskiego systemu prawnego po zaborach.

Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że w nowożytnym systemie prawa polskiego, akcje na okaziciela są obecne od samego początku. Skąd zatem nagła chęć wyrugowania tej instytucji z polskiego prawa spółek?

Autorzy uzasadnienia projektu zmian dają dość wyraźne wskazówki, jaka idea im przyświecała. Okazuje się, że według nich istnieją powody, aby gwarantować akcjonariuszom spółek akcyjnych anonimowość.

Kompilacja tych dwóch fragmentów uzasadnienia projektu nowelizacji oraz fakt, że akcjonariusze mają być ewidencjonowani przez nadzorowane podmioty profesjonalne prowadzi do dość oczywistego wniosku. Celem zaproponowanych zmian jest całkowite uniemożliwienie anonimizacji akcjonariatu spółek akcyjnych i komandytowo-akcyjnych, do których przepisy o spółkach akcyjnych stosują się odpowiednio w zakresie dotyczącym akcji.

 

Co zrobić, żeby było jak dawniej

 

W tym kontekście należy zadać sobie pytanie, czy istnieją jakieś sposoby, aby zabezpieczyć się przed okiem wielkiego brata, które coraz wnikliwiej chce obserwować inwestorów. Otóż są. Do jednego ze sposobów anonimizacji posiadania akcji odsyła samo Ministerstwo w uzasadnieniu projektu zmian, wskazując, że akcjonariusz może korzystać z usług powierniczych.

Oczywiście nie można tej instytucji stosować dowolnie, ponieważ może przysporzyć więcej problemów niż korzyści, zatem warto skorzystać z wiedzy osób, które potrafią ułożyć stosunek powiernictwa oparty na zasadach gwarantujących bezpieczeństwo powierzającego.

Innym sposobem, który wymaga jednak jeszcze szerszej wiedzy i doświadczenia, jest stworzenie struktury holdingowej złożonej z podmiotów niekoniecznie posiadających siedzibę na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Dobrze dobrana do potrzeb akcjonariusza struktura zapewnia anonimowość na poziomie nie mniejszym niż akcje na okaziciela, a także bezpieczeństwo w postaci braku możliwości zagubienia lub utraty dokumentów akcji w inny sposób. Należy zauważyć, że odpowiednia struktura holdingowa oferuje szereg dodatkowych korzyści w postaci chociażby optymalizacji podatkowej zysków kapitałowych.

Projekt zmian jest jeszcze w powijakach, a planowane wejście w życie ustawy przypada na 1 lipca 2018 roku. Mając jednak na względzie rychliwość Parlamentu i Prezydenta, nie warto czekać bezczynnie na ruchy organów władzy. Struktura holdingowa stworzona z odpowiednim wyprzedzeniem spowoduje bowiem, że nie będzie momentu, w którym akcjonariusz chcący zachować pełną anonimowość będzie musiał się ujawnić.

 

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec