Tajemnica bankowa w Szwajcarii
Epitafium dla szwajcarskiej tajemnicy bankowej
Jak nagroda 104 milionów dolarów dla bankowego informatora zapoczątkowała koniec pewnej epoki — i co z niej pozostało trzynaście lat później
We wrześniu 2012 roku amerykański urząd skarbowy wypłacił 104 miliony dolarów nagrody Bradleyowi Birkenfeldowi — szwajcarskiemu bankierowi, który przekazał fiskusowi dane tysięcy amerykańskich obywateli ukrywających pieniądze w banku UBS. Nikt rozsądny nie będzie podejrzewał, że bankierzy okażą się lojalni wobec swoich klientów, jeśli stoją przed alternatywą: więzienie albo sto milionów dolarów nagrody.
Tamto zdarzenie można było potraktować jako symboliczny kres pewnej epoki. Trzynaście lat później wiemy już, że nie był to tylko symbol. Tradycyjna bankowość szwajcarska — oparta na dyskrecji graniczącej z milczeniem — rzeczywiście dobiegła końca. Ale na jej ruinach wyrosło coś zaskakującego: sektor silniejszy finansowo niż kiedykolwiek, zarządzający rekordowymi aktywami przekraczającymi 9 bilionów franków szwajcarskich.
Historia ta zasługuje na uważną analizę, ponieważ ilustruje szerszy fenomen: jak instytucje mogą przetrwać utratę tego, co wydawało się ich fundamentalną przewagą konkurencyjną.
I. Dlaczego banki szwajcarskie stały się tak popularne wśród zamożnych cudzoziemców?
Szwajcaria jest krajem niezwykle stabilnym politycznie i ekonomicznie. Nie licząc sporadycznych konfliktów między kantonami, armia szwajcarska od pięciuset lat nie uczestniczyła w żadnej wojnie (złośliwi twierdzą, że stąd zapewne wywodzi się szwajcarska specjalizacja w wyrabianiu sławnych na świecie scyzoryków). Szwajcaria nigdy nie doświadczyła galopującej inflacji, wysokiego bezrobocia, nacjonalizacji majątków prywatnych ani rządów politycznych ekstremistów.
Nawet radykalne poglądy religijne Kalwina, który w XVI wieku kierował wpływową w całej Europie gminą protestancką w Genewie, w gruncie rzeczy sprzyjały ukształtowaniu kantonów jako stabilnych, demokratycznych społeczności rządzonych przez zamożnych obywateli. Ci z natury rzeczy przyjmowali zachowawczy kurs polityczny, zaś pracowitość i przedsiębiorczość traktowali jako cnoty.
Przede wszystkim jednak była to kraina porządku i prawa. Jak miał powiedzieć James Joyce: ulica Bahnhofstrasse w Zurichu jest tak czysta, że można by z niej zlizywać zupę warzywną. W XIX i XX wieku było to jedyne w swoim rodzaju miejsce, gdzie na sprawiedliwe traktowanie — równe wobec prawa i niezależne od okoliczności politycznych — mógł liczyć zarówno Lenin przebywający na wygnaniu w Genewie, jak Żydzi ukrywający przed nazistami swoje oszczędności, jak i naziści chowający w szwajcarskich skrytkach złoto zrabowane w okupowanej Europie.
Ze wszystkich tych przyczyn lokowanie pieniędzy w Szwajcarii dawało zamożnym cudzoziemcom racjonalne podstawy dla nadziei, że złożonych tu środków nie dotknie żaden kryzys.
W latach trzydziestych XX wieku dołączył dodatkowy czynnik: szwajcarska tajemnica bankowa, oparta o rygorystyczne zasady ustawy bankowej z 1934 roku. Wówczas również utrwaliła się opinia, że prowadząca politykę neutralności Szwajcaria nie ugnie się przed żadnymi naciskami zmierzającymi do zawłaszczenia przez zagraniczne ośrodki rachunków otwieranych dla cudzoziemców.
Pozytywne prognozy w tym zakresie wynikały z zachowania Szwajcarów wobec nacisków socjalistów, którzy w latach trzydziestych doszli do władzy we Francji i w Niemczech. W 1932 roku szwajcarskie banki skutecznie stawiły opór francuskiemu rządowi Herriota domagającemu się zwrotu oszczędności zamożnych Francuzów. Rok później Szwajcaria nie ugięła się pod wpływem narodowosocjalistycznej legislacji w Niemczech, która przewidywała karę śmierci za nieujawnienie rządowi zagranicznych rachunków bankowych.
II. Kampania czarnego PR
Kolejne dekady przyniosły dalszy, stabilny rozwój banków specjalizujących się w zarządzaniu aktywami zamożnych osób. W ślad za tym bankowość szwajcarska na trwałe zagościła w kulturze masowej — w filmach i powieściach sensacyjnych szwarccharaktery oraz szpiegów zawsze można rozpoznać po tym, że posiadają konta w szwajcarskich bankach.
W „Dniu Szakala” Fredericka Forsytha cyngiel wynajęty do zabójstwa generała de Gaulle’a życzy sobie, aby pół miliona dolarów za zlecenie trafiło na rachunek w szwajcarskim banku. W „Dziewczynie z tatuażem” Lisbeth Salander, podająca się za wspólniczkę ściganego finansisty Hansa Erika Wennerströma, bez trudu podejmuje z konta w Zurichu dwa miliardy dolarów w obligacjach świeżo przelanych z banku na Kajmanach. Tu pieniądze przechowuje Auric Goldfinger, przeciwnik Jamesa Bonda w trzecim filmie z serii 007, który podobno zdeponował dwadzieścia milionów funtów w złotych sztabkach „w Zurichu, Nassau i Panamie”. Konta w szwajcarskich bankach mają oczywiście również inni szpiedzy — choćby Jason Bourne.
Niektóre z ukształtowanych w ten sposób opinii mają pewne odniesienia do rzeczywistości, ale inne są całkowicie oderwane od faktów. W wielu wypadkach tak daleko odbiegają od rzeczywistości, że można się zastanawiać, czy nie stanowią elementu świadomej akcji czarnego PR.
Niewątpliwie prawdą jest, że w latach sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych stosunkowo nietrudno było zdeponować w Szwajcarii pieniądze za pomocą fałszywych dokumentów tożsamości. Tak jednak było wówczas wszędzie na świecie. Jeśli o Szwajcarii mówiono w tym zakresie szczególnie często i chętnie, to wyłącznie z uwagi na fakt, że stanowiła szczególnie atrakcyjne miejsce dla takich inwestycji — nie dlatego, jakoby Szwajcarzy szczególnie aktywnie wspierali taką działalność.
Jest też prawdą, że duża część „starych” aktywów w bankach szwajcarskich, zdeponowanych jeszcze w poprzednim stuleciu, nie była deklarowana przez podatników w krajach ich pochodzenia, ponieważ czuli się pewni, że szwajcarska tajemnica bankowa będzie stanowiła skuteczną zaporę dla fiskusa. Działania bankierów szwajcarskich w zakresie wspierania podobnych praktyk trudno określić inaczej niż jako skrajnie lekkomyślne i krótkowzroczne — za co cały system bankowy miał w przyszłości zapłacić bardzo wysoką cenę.
Z drugiej strony procedury otwierania szwajcarskich rachunków bankowych, które przedstawiają popularne filmy, są kompletnie niedorzeczne i nierealne. Wielu klientów z Polski może być bardzo zaskoczonych ilością pytań, jakie otrzymają z banku w związku z procedurą otwierania rachunku, a następnie przy okazji większych operacji finansowych. Na etapie nawiązywania relacji każdy bank będzie dążył do bliższego zrozumienia, na czym polega biznes klienta oraz jakie jest źródło pochodzenia środków — pod kątem weryfikacji, czy prowadzona działalność nie stanowi przykrywki dla prania pieniędzy. Można się spodziewać nawet pytań o aktywność polityczną dziadka i babci albo o negatywne publikacje prasowe sprzed kilkunastu lat.
Dlatego filmowa Lisbeth Salander nigdy nie podjęłaby dwóch miliardów dolarów z konta w Zurichu w okolicznościach pokazanych w „Dziewczynie z tatuażem”. W rzeczywistości taką transakcję musiałyby poprzedzić tygodnie żmudnej pracy dokumentacyjnej zmierzającej do ustalenia legalności środków złożonych na Kajmanach, bez których szwajcarski bank ani by nie przyjął dwóch miliardów euro, ani tym bardziej nie zezwoliłby na ich wydanie. Gdyby się okazało, że beneficjent tych środków jest obiektem postępowania karnego, bank przypuszczalnie wycofałby się z transakcji, nawet gdyby dokumentacja była prawidłowa.
Szczególnie niedorzecznie wypadają zasady działania fikcyjnego Depository Bank of Zurich w „Kodzie Leonarda da Vinci” Dana Browna. Wedle wizji autora bank oferował „pełny zakres anonimowych usług zgodnie z najlepszą tradycją szwajcarskich kont z dostępem wyłącznie przez numer rachunku” — z oddziałami w Zurychu, Kuala Lumpur, Nowym Jorku i Paryżu. „Fundamentem całej operacji jest jedna z najstarszych i najprostszych ofert — anonyme Lager — przechowywanie cennych depozytów tak, by o tym, co zawiera anonimowa skrytka depozytowa, wiedział jedynie klient”.
W rzeczywistości, właśnie po to aby zapobiec takim sytuacjom, skrytki bankowe są zawsze przyporządkowane do rachunków bankowych, a otwarcie rachunków poprzedza procedura ustalenia beneficjenta.
III. Początki presji międzynarodowej
Od połowy lat dziewięćdziesiątych banki szwajcarskie znalazły się pod rosnącą presją tak zwanej „społeczności międzynarodowej” — czyli w praktyce partii socjalistycznych rządzących w większości państw Unii Europejskiej oraz amerykańskich demokratów.
Spin doktorzy tej kampanii marketingowej zręcznie plasowali w prasie „statystyki” i „raporty”, z których w uczony sposób wynikało, że w wyniku istnienia banków szwajcarskich w krajach Trzeciego Świata krowy przestają dawać mleko, dziatki głodują, a wdowy opłakują mężów, albowiem do rajów podatkowych wypływają miliardy dolarów, których właściciele z jakichś powodów powinni być — w ocenie twórców raportów — zmuszeni do trzymania pieniędzy gdzie indziej. Najlepiej w krajach o wysokich podatkach i rozbudowanych systemach świadczeń socjalnych, dzięki czemu można by im te pieniądze zabrać i przekazać „ubogim”, czyli administracji państwowej krajów sponsorujących całą akcję.
W publikowaniu tego rodzaju analiz po dziś dzień celuje organizacja Tax Justice Network, którą kieruje grupa „zatroskanych aktywistów” związanych między innymi z ruchem antyglobalistycznym, teologią wyzwolenia i zielonymi.
W rzeczywistości ta „naukowa” analiza skutków bankowości szwajcarskiej jest równie niedorzeczna jak jej medialny wizerunek, ponieważ opiera się o założenie, że pieniądze księgowane na rachunkach bankowych w Szwajcarii znikają z gospodarek krajów pochodzenia. Tymczasem bankierzy szwajcarscy zazwyczaj rekomendują swoim klientom reinwestowanie tych pieniędzy w obligacje rządowe i korporacyjne albo akcje, bądź wypłacają je do krajów pochodzenia za pomocą kredytów lombardowych. Dlatego pieniądze zaksięgowane na rachunkach w Szwajcarii są dostępne na inwestycje i wydatki konsumpcyjne na takich samych zasadach jak środki trzymane w lokalnych bankach, a cała metodologia, na której opierają się tego rodzaju wyliczenia, jest fundamentalnie błędna.
Niezależne analizy potwierdzają te zastrzeżenia. Metodologia Tax Justice Network klasyfikuje około połowy wszystkich zagranicznych depozytów bankowych na świecie jako „abnormalne”, co sugeruje, że samo pojęcie „abnormalnego” zostało źle zdefiniowane. Dane wykorzystywane przez organizację nie rozróżniają depozytów firm od depozytów osób fizycznych, a wiele depozytów offshore ma całkowicie legalne przyczyny biznesowe: finansowanie handlu międzynarodowego, transakcje walutowe, zarządzanie płynnością wielonarodowych korporacji.
IV. Wykorzystanie służb specjalnych
Wraz z załamywaniem się sytuacji gospodarczej w krajach rozwiniętych tak zwana „społeczność międzynarodowa” przeszła od werbalnej agresji do działań bezpośrednio wymierzonych w poszczególne banki. W latach 2008–2012 nastąpił szereg potyczek między służbami specjalnymi państw o wysokich podatkach a bankami ze Szwajcarii i Liechtensteinu — które te ostatnie sromotnie przegrały.
W 2008 roku Heinrich Kieber, pracownik banku LGT w Liechtensteinie, sprzedał dane 5800 klientów niemieckim służbom specjalnym. Te nie tylko zapłaciły mu za te dane prawie cztery miliony euro, ale dodatkowo Federalna Służba Wywiadowcza pomogła mu uzyskać nową tożsamość, pod którą aktualnie ukrywa się przed władzami Liechtensteinu. Władze te wyznaczyły nagrodę w wysokości dziesięciu milionów dolarów za doprowadzenie go przed miejscowy sąd. Zdarzenie to było na swój sposób przełomowe: po raz pierwszy rząd dużego państwa europejskiego ostentacyjnie zapłacił pracownikowi banku za złamanie prawa i pomógł mu ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości.
W tym samym roku Rudolf Elmer, który był szefem operacji karaibskich szwajcarskiego banku Julius Baer, przekazał dane dotyczące szeregu rachunków bankowych Julianowi Assange’owi, założycielowi portalu WikiLeaks. Assange opublikował przekazane mu materiały w Internecie, ujawniając wewnętrzną korespondencję pracowników banku, która pośrednio wskazywała również na dane osobowe posiadaczy rachunków i historię operacji. Kolejny, bardziej szczegółowy zbiór danych Elmer i Assange opublikowali w 2011 roku.
Sprawa Elmera jest interesująca z perspektywy prawnej: w 2016 roku Sąd Najwyższy kantonu Zurych oczyścił go z zarzutów naruszenia tajemnicy bankowej, argumentując, że pracował dla filii banku na Kajmanach, więc nie podlegał szwajcarskim przepisom. Sędzia nazwał go jednak „nie sygnalistą, ale zwykłym przestępcą”. Żenujące okazało się, że Elmer wykorzystał tę prawną lukę i pozostał na wolności.
W grudniu 2008 roku władze szwajcarskiego banku HSBC dowiedziały się o kradzieży danych przez Hervé Falcianiego, pracownika działu IT. Ostatecznie okazało się, że wyciek dotyczył danych ponad 130 tysięcy rachunków bankowych — był to „największy wyciek danych bankowych w historii”. Falciani uciekł do Francji, gdzie przekazał uzyskane dane miejscowym służbom specjalnym. Te przekazały dane do innych państw — do samej Wielkiej Brytanii dotarły z Francji informacje o sześciu tysiącach klientów. W 2015 roku szwajcarski sąd skazał Falcianiego zaocznie na pięć lat więzienia.
Wszystkie te sprawy fatalnie wpłynęły na reputację banków szwajcarskich i zniszczyły tabu, jakie wiązano z jakością ochrony danych. Banki okazały się kompletnie nieprzygotowane do wytrzymania tak agresywnych działań służb specjalnych większych i silniejszych sąsiadów.
V. Otwarta wojna ze Stanami Zjednoczonymi
Zdarzenia te były jednak tylko preludium do bezpośredniego ataku finansowego na banki szwajcarskie, który również zakończył się ich pełną klęską.
18 lutego 2009 roku bank UBS zawarł z amerykańskim fiskusem ugodę, na mocy której zobowiązał się zapłacić 780 milionów dolarów kary z tytułu udziału w konspiracji przeciwko rządowi Stanów Zjednoczonych — to znaczy w ukrywaniu pieniędzy amerykańskich podatników. Następnie UBS zobowiązał się przekazać IRS dane ponad 4450 swoich amerykańskich klientów.
Biorąc pod uwagę, że wielu z tych klientów zostało przez bankierów UBS aktywnie nakłonionych do popełnienia przestępstw wobec IRS, to — nie usprawiedliwiając w żaden sposób samych klientów — działania banku należy uznać za wyjątkowo podłe i niegodne instytucji zaufania publicznego.
W maju 2014 roku drugi duży bank szwajcarski — Credit Suisse — przyznał się do winy i zgodził zapłacić 2,6 miliarda dolarów (później zredukowane do 1,3 miliarda) za pomoc tysiącom amerykańskich klientów w uchylaniu się od podatków.
Historia Credit Suisse pokazuje jednak, że niektóre instytucje nie potrafią wyciągnąć wniosków z własnych porażek. W maju 2025 roku Credit Suisse Services AG — już po przejęciu przez UBS — ponownie przyznał się do winy za naruszenie ugody z 2014 roku. Bank pomagał ukrywać ponad cztery miliardy dolarów na co najmniej 475 rachunkach między 2010 a 2021 rokiem. Kara wyniosła 511 milionów dolarów. Bankierzy fałszowali dokumenty, przetwarzali fikcyjne dokumenty darowizn i obsługiwali ponad miliard dolarów na rachunkach bez jakiejkolwiek dokumentacji zgodności podatkowej.
Łącznie banki HSBC, Credit Suisse oraz Julius Baer przekazały władzom amerykańskim dane dziesięciu tysięcy swoich pracowników. Trudno sobie wyobrazić bardziej żenujące upokorzenie, które z pewnością musiało też uderzyć w morale zatrudnionych.
W grudniu 2023 roku do listy ukaranych dołączył Banque Pictet — przyznał się do konspiracji w celu oszukania IRS i zgodził zapłacić 122,9 miliona dolarów. Bank pomagał amerykańskim podatnikom ukryć ponad 5,6 miliarda dolarów między 2008 a 2014 rokiem, zatrudniając „różne taktyki w celu ułatwienia ukrycia”, w tym otwieranie podmiotów offshore, pozwalanie klientom na wypłaty poniżej progu dziesięciu tysięcy dolarów oraz oferowanie usług typu „hold-mail account”.
Jedynym bankiem, który nie ugiął się pod żądaniami administracji amerykańskiej, był Wegelin & Co. Privatbankiers, założony w 1741 roku — najstarszy prywatny bank szwajcarski. Jednakże na skutek sporu z amerykańskimi organami ścigania właściciele przenieśli biznes do spółki Notenstein Private Bank, którą sprzedali grupie kapitałowej Raiffeisen.
Wegelin praktycznie zakończył działalność. W toku toczącej się przed sądem na Manhattanie sprawy z wniosku IRS sędzia Jed Rakoff uznał cały bank za „zbiega”, oskarżył o „brak szacunku dla rządu Stanów Zjednoczonych” i zasugerował aresztowanie wspólników (jako tradycyjny bank prywatny Wegelin był spółką komandytową, w której wspólnicy ponoszą osobistą odpowiedzialność za zobowiązania). W styczniu 2013 roku bank przyznał się do winy i zgodził zapłacić 57,8 miliona dolarów grzywny za pomoc ponad stu amerykańskim obywatelom w ukryciu 1,2 miliarda dolarów.
Jak zauważył prokurator Preet Bharara, był to „pierwszy zagraniczny bank, który przyznał się do winy w sprawie o uchylanie się od płacenia podatków w USA” i „punkt zwrotny w naszych wysiłkach”. Kres trzystuletniej historii banku Wegelin wysłał do rynku czytelny sygnał, że bank, który odważy się przeciwstawić IRS, spotka eksterminacja — nawet jeśli jest to instytucja pozornie niezwiązana z rynkiem amerykańskim.
VI. Arabska wiosna i prymat polityki nad prawem
Pod rosnącą presją międzynarodową banki szwajcarskie uznały prymat władzy politycznej Stanów Zjednoczonych i w kluczowych sytuacjach realizują wytyczne płynące z Waszyngtonu. Znamienna jest reakcja na „arabską wiosnę” i los majątków obalonych przywódców państw arabskich.
W maju 2011 roku szwajcarska minister spraw zagranicznych Micheline Calmy-Rey ogłosiła zamrożenie około 830 milionów franków szwajcarskich aktywów związanych z obalonymi przywódcami: 360 milionów dla Muammara Kadafiego z Libii, 410 milionów dla Hosniego Mubaraka z Egiptu, 60 milionów dla Zine al-Abidine Ben Alego z Tunezji. Historia majątku rodziny Kadafich pokazuje, że banki szwajcarskie uznały prymat racji politycznych nad rządami prawa.
Pisząc to, nie twierdzę, że majątek rodziny Kadafich został zebrany w legalny sposób — ale że nikt tej legalności nie badał. Decyzji o zamrożeniu środków, a następnie przekazaniu ich Narodowej Radzie Tymczasowej nie poprzedził jakikolwiek proces badawczy, który wymagałby wieloletnich, żmudnych audytów. Trudno zresztą nie powiązać czasu tej decyzji z sytuacją polityczną. Dlaczego banki szwajcarskie nie podnosiły wątpliwości co do legalnego pochodzenia tych środków podczas długich dekad, kiedy je deponowano, ale dopiero wtedy, kiedy armie Kadafiego zaczęły przegrywać na froncie?
Jest to drastyczna różnica w stosunku do nieugiętej postawy szwajcarskich bankierów w latach trzydziestych XX wieku wobec agresywnych żądań nazistowskich Niemiec i socjalistycznej Francji — postawy, która zbudowała opinię o rzetelnej bankowości szwajcarskiej.
Słabość okazana wobec władz amerykańskich zachęciła inne kraje do podejmowania podobnych działań. W lipcu 2012 roku francuska policja dokonała przeszukań w biurach UBS w Lyonie, Bordeaux oraz Strasburgu, a także w domach niektórych pracowników banku. Niemiecka policja zapukała do drzwi wielu klientów Credit Suisse. Miesiąc później niemieccy śledczy dokonali przeszukań w domach klientów banku Julius Baer. Bez względu na to, co mają w tej sprawie do powiedzenia rzecznicy prasowi banków, było to prawdziwe polowanie na klientów banków szwajcarskich, które odbywało się przy symbolicznym oporze ze strony samych banków i władz Szwajcarii.
VII. Formalny koniec tajemnicy bankowej (2018)
Wszystko, co opisano powyżej, było jednak jedynie preludium do rzeczywistego końca. Nastąpił on we wrześniu 2018 roku, kiedy Szwajcaria rozpoczęła automatyczną wymianę informacji podatkowych z ponad stu krajami w ramach Common Reporting Standard (CRS) opracowanego przez OECD.
To był formalny koniec tradycyjnej tajemnicy bankowej dla klientów zagranicznych.
Od tego momentu szwajcarskie banki automatycznie przekazują władzom podatkowym krajów pochodzenia klientów następujące informacje: imię, nazwisko i adres klienta; kraj rezydencji podatkowej; numer identyfikacji podatkowej; datę urodzenia; całkowitą wartość rachunku; odsetki, dywidendy i wpływy ze sprzedaży; wszystkie istotne przepływy finansowe.
Wymiana jest wzajemna — Szwajcaria również otrzymuje informacje o rachunkach obywateli szwajcarskich za granicą.
Kolejna zmiana historyczna nastąpiła w czerwcu 2024 roku, kiedy Szwajcaria i USA podpisały nową umowę FATCA Model 1, która wejdzie w życie 1 stycznia 2027 roku. Po raz pierwszy Stany Zjednoczone będą przekazywać dane o rachunkach do Szwajcarii — wymiana stanie się wzajemna, a nie jednostronna.
Warto jednak odnotować istotne rozróżnienie: podczas gdy tajemnica bankowa zakończyła się dla nierezydentów, dla obywateli szwajcarskich podlegających opodatkowaniu w Szwajcarii nadal obowiązuje. Artykuł 47 ustawy bankowej z 1934 roku nadal przewiduje kary karne za naruszenie tajemnicy bankowej — do trzech lat więzienia za umyślne naruszenie, do pięciu lat jeśli sprawca odniósł korzyść finansową, oraz grzywny do 250 tysięcy franków.
Prawo to stało się w ostatnich latach źródłem kontrowersji. Szwajcarskie władze wszczęły pierwsze w historii postępowanie karne przeciwko dziennikarzowi za publikację „Suisse Secrets” ujawniającą podejrzane rachunki. Rzecznik ONZ ds. wolności słowa Irene Khan nazwała to prawo „przykładem kryminalizacji dziennikarstwa”. Artykuł 47 chroni informacje bankowe nawet gdy służą do ujawnienia przestępstw — jeśli ujawnienie pochodzi od osoby objętej tajemnicą.
Dodatkowe osłabienie tradycyjnej ochrony nastąpiło 1 stycznia 2024 roku, kiedy weszła w życie nowelizacja szwajcarskiego kodeksu postępowania karnego. Zniosła ona tajemnicę bankową jako podstawę do zapieczętowania dokumentów w postępowaniach karnych. Banki rzadko mają już prawnie chroniony interes w zapobieganiu ujawnieniu dokumentów bankowych w sprawach karnych. Szwajcarski Trybunał Federalny potwierdził tę interpretację w wyroku z września 2024 roku.
VIII. Wielka konsolidacja
Konsekwencje tych wszystkich zmian okazały się dla sektora dramatyczne — choć nie w sposób, jakiego można było się spodziewać.
Liczba banków prywatnych w Szwajcarii spadła ze 160 w 2010 roku do około 80 na koniec 2025 roku. Eksperci przewidują, że do 2030 roku pozostanie około 50 instytucji. Sama tylko ostatnia fala konsolidacji w latach 2024–2025 przyniosła dziewięć głównych transakcji w ciągu dziesięciu miesięcy.
Największą z nich było przejęcie Credit Suisse przez UBS w 2023 roku — transakcja o wartości 1,6 biliona franków szwajcarskich, która zredefiniowała cały sektor. Ale mniejsze transakcje również przekształciły rynek: Union Bancaire Privée przejęło Société Générale Private Banking (Suisse) z aktywami 15 miliardów franków; Safra Sarasin kupił Saxo Bank z aktywami 88 miliardów; Vontobel nabył IHAG Privatbank.
Przyczyny konsolidacji są wielorakie. Koszty regulacyjne związane z implementacją Basel III wymagają znacznie wyższych kapitałów. Inwestycje w AI, blockchain i automatyzację są zbyt kosztowne dla małych banków. Rosnące koszty przestrzegania AEOI, FATCA i przepisów przeciwdziałających praniu pieniędzy obciążają marże. Presja konkurencyjna i lata niskich stóp procentowych dodatkowo ograniczyły rentowność. Małe banki bez wyraźnej specjalizacji po prostu nie mają szans na przetrwanie.
Dla klientów oznacza to ograniczony wybór instytucji, zwiększoną koncentrację rynku (i związane z nią ryzyko systemowe), potencjalnie wyższe opłaty — ale także lepsze usługi technologiczne i większą stabilność finansową pozostałych graczy.
IX. Nowe pozycjonowanie: od tajemnicy do compliance
I tu dochodzimy do zaskakującego paradoksu. Mimo utraty tego, co wydawało się fundamentalną przewagą konkurencyjną — tajemnicy bankowej — szwajcarski sektor private banking nie tylko przetrwał, ale rozwija się.
Aktywa pod zarządzaniem przekroczyły 9,2 biliona franków szwajcarskich — rekordowy poziom. Wzrost w 2024 roku wyniósł 10,6 procent. Szwajcaria nadal zarządza około jedną czwartą wszystkich transgranicznych aktywów na świecie. Przychody sektora private banking wyniosły 21,4 miliarda franków — wzrost z 20,5 miliarda rok wcześniej.
Jak to możliwe?
Szwajcaria nie może już konkurować tajemnicą bankową, więc zmieniła swoje pozycjonowanie. Zamiast dyskrecji oferuje stabilność regulacyjną — FINMA jako jeden z najbardziej rygorystycznych nadzorców na świecie. Zamiast ukrywania aktywów oferuje ekspertyzę w zarządzaniu majątkiem — zaawansowane usługi wealth management niedostępne gdzie indziej. Oferuje wielowalutowe rachunki i dostęp do globalnych rynków. Oferuje stabilność polityczną i gospodarczą — pięćset lat bez wojen to argument, który trudno zbić. Oferuje silne ramy prawne z ochroną wierzycieli i przewidywalnością regulacyjną. Oferuje doskonałą infrastrukturę technologiczną i globalną sieć.
Procedury KYC (Know Your Customer) i due diligence, które kiedyś mogły wydawać się przeszkodą, stały się przewagą konkurencyjną. Klienci wiedzą, że pieniądze zdeponowane w szwajcarskim banku przeszły rygorystyczną weryfikację pochodzenia. Oznacza to, że bank nie zaakceptuje środków, które mogłyby narazić instytucję na problemy regulacyjne — a więc nie zaakceptuje też środków innych klientów, które mogłyby zagrozić stabilności całego systemu.
Weryfikacja tożsamości obejmuje nie tylko oficjalne dokumenty, ale często także biometrię. Klasyfikacja ryzyka klienta dzieli klientów na kategorie niskiego ryzyka (obywatele krajów OECD ze stabilnymi źródłami dochodu), średniego ryzyka (klienci biznesowi, niektóre jurysdykcje) i wysokiego ryzyka (osoby zajmujące eksponowane stanowiska polityczne, kraje o słabych przepisach AML, branże wysokiego ryzyka). Dla tej ostatniej kategorii stosuje się rozszerzoną należytą staranność z dodatkowymi weryfikacjami źródeł środków, sprawdzaniem w bazach danych przestępstw finansowych, okresowymi przeglądami co sześć do dwunastu miesięcy oraz weryfikacją rzeczywistych właścicieli.
W 2023 roku złożono w Szwajcarii ponad osiem tysięcy raportów o podejrzanych transakcjach do MROS — szwajcarskiego biura ds. prania pieniędzy. Nadzór FINMA stosuje podejście oparte na ryzyku z intensywniejszym nadzorem nad instytucjami systemowo ważnymi, regularnymi audytami, kontrolami na miejscu oraz karami za nieprzestrzeganie — do cofnięcia licencji i sankcji publicznych włącznie.
X. Alternatywne jurysdykcje
Mój artykuł z 2012 roku trafnie przewidywał, że „większość klientów odpływa w kierunku Kajmanów, Hongkongu i Singapuru”. To się potwierdziło — ale z istotnym zastrzeżeniem.
Wszystkie te jurysdykcje są obecnie objęte CRS/AEOI, więc nie oferują już faktycznej „tajemnicy” w sensie podatkowym. Różnice dotyczą głównie efektywności podatkowej (różne systemy terytorialne), jakości usług bankowych, dostępu do rynków (Hong Kong jako brama do Chin, Singapur jako centrum Azji Południowo-Wschodniej) oraz stabilności politycznej.
Singapur oferuje brak podatku od dochodu zagranicznego, wysoką prywatność i rygorystyczny nadzór MAS — ale też wyższe progi minimalne. Hong Kong ma zerowy podatek od dochodów offshore, ale sytuacja polityczna po 2020 roku budzi wątpliwości niektórych klientów. Zjednoczone Emiraty Arabskie, a zwłaszcza Dubaj, oferują konkurencyjne opodatkowanie i rosnącą jakość regulacyjną, ale stosunkowo krótką historię jako centrum finansowe. Mauritius nie pobiera podatku od dochodu zagranicznego i zapewnia wysoką prywatność przy stosunkowo niskich progach wejścia.
Kluczowa lekcja jest jednak taka: w erze AEOI/CRS wybór jurysdykcji bankowej powinien opierać się na legalnych korzyściach — efektywności operacyjnej, dostępie do rynków, stabilności — a nie na nadziei na ukrycie aktywów. Żadna poważna jurysdykcja nie oferuje już faktycznej tajemnicy dla nierezydentów.
XI. Przyszłość bankowości prywatnej
Aktualnie sytuacja klientów banków szwajcarskich, którzy za namową swoich bankierów nielegalnie ukrywali swoje dochody, jest dramatyczna. Wszystko wskazuje na to, że nastąpił kres tradycyjnego modelu bankowości szwajcarskiej.
Nie znaczy to natomiast kresu bankowości prywatnej jako takiej. Klienci, którzy oczekują od swoich bankierów dużej dyskrecji, zwracają się w kierunku europejskich centrów finansowych działających bardziej rozważnie niż bankierzy ze Szwajcarii w poprzednich dekadach — do Liechtensteinu, Luksemburga czy Monako. Większość przepływów kieruje się jednak do Singapuru i Hongkongu.
W każdym z tych miejsc należy się jednak spodziewać bardzo uważnego badania, czy środki klienta pochodzą z legalnego źródła. Trudno się temu dziwić: konsekwencje, z jakimi spotykają się banki szwajcarskie i ich klienci, udowadniają długoterminową wyższość legalnych form międzynarodowej optymalizacji podatkowej nad nielegalnym uchylaniem się od płacenia podatków.
Dla samej Szwajcarii przyszłość rysuje się zaskakująco optymistycznie — pod warunkiem że sektor utrzyma obrany kurs. Eksperci przewidują dalszą konsolidację z około 80 banków do około 50 do 2030 roku. Warunkiem przetrwania będą dalsze inwestycje w technologię — sztuczną inteligencję, blockchain, automatyzację — oraz specjalizacja w niszach rynkowych. Generaliści będą konsolidowani lub wypadną z rynku.
Wyzwania obejmują niedobór wykwalifikowanych specjalistów od compliance i zarządzania relacjami z klientami, rosnące zagrożenia w zakresie cyberbezpieczeństwa oraz konieczność adaptacji do nowych regulacji — w tym CRD VI i Crypto Asset Reporting Framework rozszerzającego wymianę informacji na aktywa cyfrowe.
Pozytywne trendy są jednak również widoczne. Banki, które przetrwają, będą silniejsze i lepiej kapitalizowane. Pojawią się nowe modele biznesowe: family offices, multi-family offices, firmy fintech. Specjalizacja w niszach — ESG, zrównoważone finanse, kryptowaluty — stworzy nowe źródła przewagi konkurencyjnej.
XII. Wnioski dla klientów z Polski
Współpraca z bankami szwajcarskimi w 2025 roku ma sens w określonych okolicznościach: przy zarządzaniu znaczącymi aktywami międzynarodowymi przekraczającymi pięć milionów euro; przy potrzebie ekspozycji na globalne rynki i wielowalutowej obsługi; przy poszukiwaniu stabilności w niestabilnym otoczeniu geopolitycznym; gdy legalna struktura biznesowa wymaga neutralnej jurysdykcji.
Nie ma natomiast sensu przy próbie ukrycia majątku przed polskim fiskusem — AEOI działa od 2018 roku i wszelkie aktywa są automatycznie raportowane. Nie ma sensu przy mniejszych kwotach poniżej miliona euro — koszty przewyższą korzyści. Nie ma sensu bez przejrzystego źródła pochodzenia środków — odrzucenie przez bank jest gwarantowane.
Alternatywy zależą od specyfiki biznesu: Singapur lub Hong Kong, jeśli główna działalność koncentruje się w Azji; Luksemburg lub Liechtenstein jako europejskie centra o podobnych standardach; Dubaj przy biznesie na Bliskim Wschodzie i w Afryce.
Kluczowa zasada pozostaje jednak uniwersalna: w erze globalnej transparentności podatkowej nie ma już miejsc, gdzie można „ukryć” majątek. Są tylko miejsca, gdzie można nim legalnie i efektywnie zarządzać. I Szwajcaria — paradoksalnie — pozostaje jednym z najlepszych takich miejsc na świecie. Nie pomimo utraty tajemnicy bankowej, ale dzięki temu, że dostosowała się do nowej rzeczywistości.
Artykuł zaktualizowany w styczniu 2026 roku na podstawie pierwotnej wersji z 2012 roku.

Założyciel i partner zarządzający kancelarii prawnej Skarbiec, uznanej przez Dziennik Gazeta Prawna za jedną z najlepszych firm doradztwa podatkowego w Polsce (2023, 2024). Doradca prawny z 19-letnim doświadczeniem, obsługujący przedsiębiorców z listy Forbesa oraz innowacyjne start-upy. Jeden z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie prawa handlowego i podatkowego w polskich mediach, regularnie publikujący w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej i Dzienniku Gazecie Prawnej. Autor publikacji „AI Decoding Satoshi Nakamoto. Sztuczna inteligencja na tropie twórcy Bitcoina” oraz współautor nagrodzonej książki „Bezpieczeństwo współczesnej firmy”. Profil na LinkedIn: 18.5 tys. obserwujących, 4 miliony wyświetleń rocznie. Nagrody: czterokrotny laureat Medalu Europejskiego, Złotej Statuetki Polskiego Lidera Biznesu, tytułu „Międzynarodowej Kancelarii Prawniczej Roku w Polsce w zakresie planowania podatkowego”. Specjalizuje się w strategicznym doradztwie prawnym, planowaniu podatkowym i zarządzaniu kryzysowym dla biznesu.