Kto mieczem wojuje… O nieodwracalności ekspansji represji karnych
Narzędzia stworzone do walki z „wrogami systemu” rzadko pozostają w rękach tych, którzy je wykuli. Prawo karne — zwłaszcza w swej najsurowszej postaci, obejmującej środki stosowane jeszcze przed wyrokiem — przypomina miecz obosieczny. W zależności od tego, kto go dzierży, może służyć zarówno ochronie porządku prawnego, jak i realizacji politycznej zemsty.
Kiedy obserwujemy dziś, jak zajmuje się konta bankowe, ustanawia hipoteki przymusowe na nieruchomościach i unieważnia paszporty osobom, które jeszcze kilka lat temu kierowały wymiarem sprawiedliwości, trudno oprzeć się refleksji wychodzącej poza doraźne komentarze polityczne, od których chciałbym się powstrzymać. Architekci represyjnych systemów nierzadko sami stają się ich ofiarami — historia XX wieku dostarcza tego niezliczonych przykładów. Polski ustawodawca ostatnich lat stworzył arsenał procesowych instrumentów przymusu o bezprecedensowej sile rażenia: konfiskatę rozszerzoną z odwróconym ciężarem dowodu, przepadek przedsiębiorstw, możliwość zabezpieczenia majątku na podstawie samego podejrzenia, domniemania obejmujące cały majątek nabyty w ciągu pięciu lat przed przestępstwem.
Te instrumenty prawne o niebywałej sile rażenia, zaprojektowane jako broń w walce z przestępczością zorganizowaną i korupcją, wprowadzane aby „uniemożliwić czerpanie korzyści z nielegalnie zdobytych majątków” – dziś obracają się przeciwko swoim twórcom.
Mechanizm ten — określany jako „efekt bumerangu” instrumentów represji — prowadzi nas do dwóch fundamentalnych pytań o naturę władzy: po pierwsze, czy systemy oparte na rozbudowanych środkach przymusu procesowego nie wykazują strukturalnej tendencji do obsadzania kluczowych stanowisk przez osoby najmniej do tego predestynowane moralnie? Po drugie, czy władza — szczególnie władza karna wyposażona w narzędzia ingerujące w podstawowe prawa jednostki — kiedykolwiek dobrowolnie z nich rezygnuje?
Friedrich Hayek, analizując dynamikę systemów totalitarnych w The Road to Serfdom, oraz Ludwig von Mises, badający spiralę interwencjonizmu, oferują analityczne ramy pozwalające zrozumieć te zjawiska. Ich tezy, sformułowane w połowie XX wieku, zachowują niepokojącą aktualność wobec współczesnych dylematów prawa karnego procesowego.
I. Niebezpieczeństwo instrumentów „zero tolerancji” i „zaostrzania sankcji”: władza dyskrecjonalna jako pokusa
Konfiskata rozszerzona: odwrócenie domniemania niewinności
Wprowadzona ustawą z 23 marca 2017 roku konfiskata rozszerzona (art. 45 § 2-3 KK) stanowi najbardziej kontrowersyjny element tego arsenału. Jej istotą jest radykalne przeniesienie ciężaru dowodu: to nie oskarżyciel musi udowodnić przestępne pochodzenie majątku, lecz oskarżony — wykazać jego legalność. Domniemanie obejmuje wszystko, co sprawca nabył w ciągu pięciu lat przed popełnieniem przestępstwa aż do wydania — nawet nieprawomocnego — wyroku.
Zakres domniemania jest niezwykle szeroki. Jak wskazuje komentarz do Kodeksu karnego: „Domniemanie dotyczy nie tylko mienia, które sprawca objął we władanie, ale także mienia, do którego uzyskał jakikolwiek tytuł. Tym samym, przepadkiem może być objęte mienie niebędące własnością sprawcy”. Co więcej, przepis rozciąga się także na osoby trzecie — jeżeli mienie zostało przeniesione na rodzinę, znajomych czy inne podmioty, one również mogą je utracić, chyba że wykażą, że „na podstawie okoliczności towarzyszących nabyciu nie można było przypuszczać, że mienie to, chociażby pośrednio, pochodziło z czynu zabronionego”.
Zabezpieczenie majątkowe: sankcja przed wyrokiem
Konfiskata rozszerzona nie jest jednak jedynym narzędziem. Zabezpieczenie majątkowe (art. 291 KPK) pozwala na zajęcie majątku oskarżonego już w toku postępowania przygotowawczego — decyzją władzy, jeżeli tylko „zachodzi uzasadniona obawa, że bez takiego zabezpieczenia wykonanie orzeczenia będzie niemożliwe albo znacznie utrudnione”.
W praktyce oznacza to, że osoba, której nie udowodniono jeszcze zarzutów, może zostać pozbawiona dostępu do swoich środków finansowych, przedsiębiorstwa czy nieruchomości.
Trzy fundamentalne zagrożenia
Mechanizmy te niosą ze sobą trzy zasadnicze niebezpieczeństwa:
Po pierwsze — odwracają logikę domniemania niewinności. W demokratycznym państwie prawa ciężar dowodu spoczywa na oskarżycielu. Konfiskata rozszerzona stawia na głowie tę zasadę: oskarżony musi udowodnić, że nie popełnił przestępstwa, z którego mógłby pochodzić jego majątek. Konstrukcja ta stawia jednostkę w pozycji, gdzie musi dowodzić faktów negatywnych — udowodnić, że nie popełniła przestępstwa.
Po drugie — tworzą pole do nadużyć poprzez swoją dyskrecjonalność. Decyzje o zabezpieczeniu majątku podejmowane są w stadium wstępnym postępowania, często na podstawie niepełnego materiału, w warunkach presji medialnej i politycznej. Organy władzy dysponują dysponują szerokim marginesem uznania — wystarczy „uzasadniona obawa”. Ta niedookreśloność staje się furką, przez którą wchodzi arbitralność.
Po trzecie — skutki są nieodwracalne w sensie praktycznym, choć teoretycznie tymczasowe. Reputacyjne konsekwencje samego zajęcia majątku są trwałe. Instrument procesowy staje się de facto karą, zanim jeszcze sąd wyda wyrok.
Kluczowe pozostaje jednak pytanie, które Hayek uczynił centralnym dla swojej analizy: mechanizmy represji działają zawsze w kontekście ludzkiej decyzji. Każda decyzja podlega zniekształceniom wynikającym zarówno z charakteru osób ją podejmujących, jak i ze struktury instytucjonalnej, w której one działają. Pytanie brzmi zatem: jaki typ osobowości będzie ciążył ku stanowiskom, na których sprawuje się władzę nad życiem i majątkiem innych ludzi w reżimie, gdzie środki przymusu są szerokie, a kontrola ograniczona?
II. „Why the Worst Get on Top”: mechanizm selekcji negatywnej Hayeka
Hayek poświęcił dziesiąty rozdział The Road to Serfdom rozwikłaniu kluczowego paradoksu totalitaryzmów: dlaczego systemy głoszące służbę wspólnocie i budowane w imię wysokich ideałów kończyły pod rządami ludzi bezwzględnych, okrutnych i pogardzających wszelką moralnością?
Odpowiedź wykracza poza prosty wniosek, że „władza deprawuje” — choć i to pozostaje prawdą. Hayek zidentyfikował mechanizm strukturalnej selekcji, który w systemach opartych na centralizacji władzy systematycznie premiuje określone cechy charakteru. I niekoniecznie są to cechy pożądane społecznie.
Trzy zasady negatywnej selekcji
Zasada pierwsza: jednolitość wymaga intelektualnej prostoty
Hayek rozpoczyna od fundamentalnej obserwacji socjologicznej: im wyższy poziom wykształcenia i intelektu, tym większa różnorodność poglądów i hierarchii wartości. Ludzie o rozwiniętych gustach, złożonym światopoglądzie, wrażliwości moralnej — rzadko zgadzają się co do szczegółów.
Jeśli jednak budujemy system wymagający jednomyślności co do fundamentalnych celów — jak system wymiaru sprawiedliwości podporządkowany jednemu ośrodkowi władzy — musimy zejść do poziomu, na którym ta jednomyślność jest możliwa:
„Im wyższe wykształcenie i inteligencja jednostek, tym bardziej zróżnicowane są ich poglądy i gusta, i tym mniej prawdopodobne, że zgodzą się co do określonej hierarchii wartości. Konsekwencją tego jest, że jeśli chcemy znaleźć wysoki stopień jednolitości i podobieństwa poglądów, musimy zejść do regionów niższych standardów moralnych i intelektualnych, gdzie dominują bardziej prymitywne i »pospolite« instynkty i gusta.”
Hayek nie twierdzi, że większość ludzi ma niskie standardy moralne. Twierdzi jedynie, że największa grupa osób o bardzo podobnych wartościach znajduje się wśród tych o wartościach uproszczonych — to „najmniejszy wspólny mianownik”. Jeśli potrzebujemy silnej, zdyscyplinowanej struktury zdolnej narzucić swoją wolę — jak władza wyposażona w instrumenty konfiskaty rozszerzonej — ta grupa stanowi naturalny rezerwuar kadr.
Zasada druga: propaganda przyciąga podatne umysły
Grupa o podobnych, prymitywnych przekonaniach może być zbyt mała, by skutecznie sprawować władzę. Potrzebne jest powiększenie jej szeregów. Tu wkracza propaganda i manipulacja:
„Będzie w stanie uzyskać poparcie wszystkich uległych i łatwowiernych, którzy nie mają silnych własnych przekonań, ale są gotowi przyjąć gotowy system wartości, jeśli tylko będzie im się go wystarczająco głośno i często wbijał do głowy.”
Totalitarny system rośnie, przyciągając tych, którzy nie mają głęboko zakorzenionych przekonań własnych, lecz łatwo przyjmują gotowy system, gdy jest powtarzany dostatecznie głośno. To ludzie, których „niejasne i niedokształcone idee są łatwo przekonywane, a pasje i emocje łatwo pobudzone”.
W kontekście wymiaru sprawiedliwości oznacza to, że osoby bez głębszych przemyśleń o granicach władzy karnej, o domniemaniu niewinności, o proporcjonalności — będą łatwiej akceptować rozkazy „z góry”, nawet jeśli te rozkazy naruszają podstawowe zasady praworządności.
Zasada trzecia: negatywne programy jednoczą skuteczniej niż pozytywne
Hayek identyfikuje trzeci — być może najważniejszy — mechanizm:
„Wydaje się niemal prawem natury ludzkiej, że łatwiej jest ludziom zgodzić się co do negatywnego programu, co do nienawiści do wroga, co do zazdrości wobec lepiej sytuowanych, niż co do jakiegokolwiek pozytywnego zadania.”
Budowanie aparatu karnego wokół wspólnego wroga jest nieskończenie łatwiejsze niż wokół pozytywnej wizji sprawiedliwości wymagającej szczegółowych ustaleń. Wróg — czy będzie nim „zorganizowana grupa przestępcza”, „mafie VAT-owskie”, „oszuści podatkowi” czy „korupcjoniści” — stanowi spoiwo systemu.
„Wróg, czy będzie nim wewnętrzny jak »Żyd« czy »kułak«, czy zewnętrzny, wydaje się niezbędnym elementem arsenału totalitarnego przywódcy.”
W polskim kontekście lat 2016-2023 takim wrogiem stała się „przestępczość gospodarcza”. Retoryka „zera tolerancji”, „walki z patologiami gospodarczymi”, „odzyskiwania mienia dla Skarbu Państwa” — to klasyczne przykłady negatywnego programu, który nie wymaga precyzyjnej wizji sprawiedliwości, ale jedynie wskazania wroga i metod jego zwalczania.
Konsekwencje dla struktury władzy: do góry idą najgorsi
Z trzech powyższych zasad wynika mroczna konkluzja: system wymagający centralizacji władzy i jednolitości celów nieuchronnie premiuje osoby o uproszczonym światopoglądzie, podatne na manipulację oraz zdolne do bezkrytycznego wykonywania poleceń.
Na szczycie takiego systemu nie znajdą się ludzie wybitni intelektualnie, wrażliwi moralnie czy skłonni do kompromisu — te cechy są dysfunkcjonalne w logice scentralizowanej władzy karnej. Zamiast tego, na szczycie pojawią się ci, którzy:
- Nie mają własnych, głęboko zakorzenionych przekonań moralnych, które mogłyby kolidować z decyzjami przełożonych lub „dobrem wspólnym” definiowanym przez ośrodek władzy.
- Są całkowicie lojalni wobec osoby przywódcy i gotowi wykonać każdy rozkaz dotyczący stosowania konfiskaty, zabezpieczeń majątkowych czy innych represji — bez względu na ich prawną czy moralną wątpliwość.
- Mają „smak władzy samej w sobie” — przyjemność z możliwości zajęcia czyjegoś majątku, unieważnienia paszportu, pozbawienia środków do życia.
Hayek pisze:
„Na stanowiskach władzy niewiele jest takiego, co przyciągałoby tych, którzy wyznają przekonania moralne, jakie w przeszłości kierowały narodami europejskimi, niewiele, co mogłoby zrekompensować niesmak wobec wielu konkretnych zadań, i niewiele możliwości zaspokojenia jakichkolwiek bardziej idealistycznych pragnień.”
Stanowiska w systemie represji — organy władzy wyposażone w konfiskatę rozszerzoną, służby zajmujące majątki, urzędy unieważniające paszporty — nie są miejscami dla ludzi o humanitarnych uczuciach. A przecież to właśnie przez te stanowiska prowadzi droga na sam szczyt systemu.
„Podczas gdy niewiele jest takiego, co mogłoby skłonić ludzi dobrych według naszych standardów do aspirowania do wiodących pozycji w machinie totalitarnej, i wiele, co ich od tego odstraszałoby, będą szczególne możliwości dla bezwzględnych i pozbawionych skrupułów.”
Bezwzględność staje się ścieżką kariery. Gotowość do wykonywania zadań, które sami uważamy za wątpliwe moralnie, ale które są „konieczne dla wyższego celu” — walki z przestępczością, ochrony interesów Skarbu Państwa — to klucz do awansu.
Etyka kolektywna zastępuje indywidualną
Hayek zauważa paradoks: masy popierające systemy rozbudowanej represji wcale nie są pozbawione zapału moralnego — wręcz przeciwnie:
„Dla wielkiej większości z nich prawdą jest coś przeciwnego: intensywność emocji moralnych stojących za ruchem takim jak narodowy socjalizm czy komunizm może być porównywana jedynie z intensywnością wielkich ruchów religijnych w historii.”
Ludzie szczerze wierzą, że służą dobru — walczą z przestępczością, chronią interesy Skarbu Państwa, budują sprawiedliwość. Problem w tym, że to „dobro” zostało zdefiniowane kolektywnie, a jednostka jest tylko środkiem do celów wspólnoty.
Gdy zaakceptujemy tę przesłankę — że sprawca przestępstwa gospodarczego to wróg, któremu należy odebrać cały majątek, nawet jeśli nie udowodniono jego przestępnego pochodzenia — wtedy „nietolerancja i brutalne tłumienie sprzeciwu, całkowite lekceważenie życia i szczęścia jednostki, są niezbędnymi i nieuniknymi konsekwencjami tej podstawowej przesłanki”.
W etyce kolektywnej, która dominuje w systemach opartych na rozbudowanych środkach represji, cel uświęca środki. Nie ma czynu tak złego, którego nie można by usprawiedliwić „wyższym dobrem” walki z przestępczością czy ochrony interesu publicznego.
Hayek konkluduje:
„Zasada, że cel uświęca środki, jest w etyce indywidualistycznej uznawana za zaprzeczenie wszelkiej moralności. W etyce kolektywistycznej staje się z konieczności naczelną regułą.”
III. Ratchet Effect: władza nigdy nie cofa się dobrowolnie
Drugi filar analizy austro-libertariańskiej dotyczy dynamiki czasowej ekspansji państwa. Hayek i Mises niezależnie doszli do wniosku, że państwo, które raz przejmuje kompetencje — szczególnie kompetencje represyjne — niemal nigdy ich dobrowolnie nie oddaje.
Ten mechanizm, później sformalizowany przez Roberta Higgsa jako ratchet effect (efekt zapadki), wyjaśnia, dlaczego zakres władzy publicznej — a zwłaszcza władzy karnej — ma tendencję do jednokierunkowego wzrostu.
Logika interwencjonizmu według Misesa: spirala nigdy się nie cofa
Ludwig von Mises w A Critique of Interventionism (1929) i Human Action (1949) rozwinął teorię „spirali interwencjonizmu”. Jego teza: każda interwencja państwa w rynek (czy szerzej: w sferę wolności obywatelskich) nieuchronnie wywołuje niezamierzone konsekwencje, które stają się uzasadnieniem dla kolejnych interwencji.
Klasyczny przykład Misesa: kontrola cen. Gdy państwo narzuca maksymalną cenę na towar poniżej ceny rynkowej, część producentów uzna produkcję za nieopłacalną i wyjdzie z rynku. Podaż spadnie, pojawią się niedobory. Państwo odpowiada kolejną interwencją — kontroluje już nie tylko ceny, ale i czynniki produkcji, zmuszając producentów do działania. To z kolei wymaga kontroli surowców, kredytów, siły roboczej… Spirala się rozkręca.
„Nie ma innego wyboru: rząd albo powstrzymuje się od ograniczonej ingerencji w siły rynkowe, albo przejmuje całkowitą kontrolę nad produkcją i dystrybucją. Albo kapitalizm, albo socjalizm; nie ma drogi pośredniej.”
Interwencjonizm — próba stworzenia „trzeciej drogi” — jest zdaniem Misesa niestabilny z natury. Albo się załamie (poprzez chaos), albo przekształci się w pełną kontrolę. I na każdym etapie tej spirali państwo nie cofa interwencji, lecz ją pogłębia.
Przyczyna jest polityczna: wycofanie interwencji oznaczałoby przyznanie się do błędu, co niesie wysokie koszty polityczne. Dużo łatwiej jest podwoić stawkę i wprowadzić kolejną interwencję, obwiniając za niepowodzenie „niewystarczające środki” lub „sabotaż wrogów”.
Przeniesienie na prawo karne: spirala represji
Logika Misesa doskonale tłumaczy rozwój instrumentów karno-procesowych w Polsce po 2016 roku:
Krok 1: Wprowadzono surowsze kary za przestępstwa gospodarcze — „zbrodnie fakturowe” zagrożone karą 25 lat więzienia, wielką korupcję z wyższymi progami kar.
Krok 2: Okazało się, że sprawcy ukrywają majątki. Wprowadzono więc konfiskatę rozszerzoną z domniemaniem przestępczego pochodzenia całego majątku nabytego w ciągu 5 lat.
Krok 3: Okazało się, że sprawcy przenoszą majątek na osoby trzecie. Rozszerzono więc konfiskatę na osoby trzecie z domniemaniem, że wszystko, co posiadają, należy do sprawcy.
Krok 4: Okazało się, że w toku postępowania sprawcy mogą zbywać majątek. Wprowadzono zabezpieczenie majątkowe już na etapie śledztwa, bez kontroli sądowej.
Krok 5: Okazało się, że trzeba jeszcze skuteczniej uniemożliwiać ucieczkę. Unieważniamy paszporty. Bandyci nie będą nam uciekać zagranicę.
Każdy krok wydawał się „konieczny” i „uzasadniony” walką z przestępczością. Każdy następny krok był konsekwencją „niewystarczającej skuteczności” poprzedniego. Spirala nigdy się nie cofa — tylko rozkręca.
Według danych NIK, pomimo drastycznej ingerencji w prawa jednostki, w latach 2014-2018 zabezpieczono zaledwie 3 mld zł – wobec szacowanych 200-500 mld zł nielegalnych zysków. Skuteczność na poziomie 1-1,5% nie powstrzymuje ekspansji uprawnień – przeciwnie, staje się uzasadnieniem dla ich dalszego rozszerzania. To klasyczna 'spirala interwencjonizmu’ opisana przez Misesa: nieskuteczność środka staje się argumentem za jego zaostrzeniem.
Hayek o „drodze do zniewolenia”: efekt zapadki w kryzysach
Hayek rozwinął komplementarną analizę w The Road to Serfdom. Podczas gdy Mises skupił się na ekonomicznej logice interwencji, Hayek podkreślił polityczne i psychologiczne dynamiki, które napędzają akumulację władzy państwowej.
Kluczowa teza Hayeka: władza ekspanduje skokowo w czasie kryzysów, ale nigdy nie cofa się do poziomu sprzed kryzysu. To właśnie „efekt zapadki” (ratchet effect):
„Raz gdy rząd podejmie się planowania dla dobra sprawiedliwości, nie może odmówić odpowiedzialności za czyjekolwiek położenie czy pozycję.”
Rząd, który bierze odpowiedzialność za walkę z przestępczością gospodarczą, tworzy oczekiwania, że będzie ją zwalczał skutecznie. To zmusza go do ciągłego rozszerzania swoich uprawnień, aby sprostać tym oczekiwaniom.
Hayek był szczególnie zainteresowany tym, jak ta dynamika działa podczas sytuacji nadzwyczajnych. Obserwował, że środki wprowadzone jako „tymczasowe” i „nadzwyczajne” mają tendencję do stawania się stałymi elementami systemu prawnego. Brytyjskie doświadczenie podczas i po II wojnie światowej — gdy kontrole wojenne przekształciły się w pokojowy socjalizm — dostarczyło mu potężnego przykładu empirycznego.
Współczesne przykłady: od USA PATRIOT Act po konfiskatę rozszerzoną
Mechanizm opisany przez Hayeka i Misesa potwierdza się w licznych współczesnych przykładach.
USA PATRIOT Act — uchwalony jako odpowiedź na ataki z 11 września 2001 roku — miał być środkiem tymczasowym. Dwadzieścia cztery lata później jego główne przepisy pozostają w mocy. Jak zauważa analiza: „Środki awaryjne mogą się utrwalić… gdy trwający strach przed terroryzmem zamraża wyjątki od swobód obywatelskich w standardową praktykę, długo po tym, jak początkowy kryzys minął”.
Kryzys finansowy 2008 wywołał falę nowych regulacji finansowych i rozszerzenia nadzoru państwowego. Te ramy regulacyjne „okazały się niezwykle trwałe, ograniczając wzrost gospodarczy i innowacje” — i nikt poważnie nie rozważa ich zniesienia.
Pandemia COVID-19 przyniosła lockdowny, obostrzenia w przemieszczaniu się, mandaty za brak maseczek, wymogi szczepień. Choć ogłoszono koniec pandemii, wiele uprawnień pozostało w arsenale państwa, gotowych do reaktywacji przy następnym kryzysie.
Konfiskata rozszerzona w Polsce — wprowadzona jako narzędzie walki z mafami VAT-owskimi i zorganizowaną przestępczością — została z czasem rozszerzona. Początkowo objęta była ściśle przestępstwami gospodarczymi o określonych progach korzyści. Kolejne nowelizacje rozszerzały katalog przestępstw, obniżały progi, rozszerzały domniemania.
Retrospektywna moc przepisów konfiskaty (art. 23 ustawy nowelizującej z 23.3.2017) — wyraźnie naruszająca zakaz retroakcji — została uzasadniona tym, że nie można pozwolić, aby sprawcy korzystali z luk czasowych. Wyjątek stał się regułą.
Dlaczego władza nie cofa się: cztery bariery
Analiza Hayeka-Misesa wskazuje na cztery strukturalne bariery uniemożliwiające dobrowolne cofnięcie władzy:
1. Bariera polityczna: Politycy, którzy cofnęliby represyjne środki, zostaliby oskarżeni o „wspieranie przestępców” i „stawianie abstrakcyjnych praw człowieka ponad bezpieczeństwo obywateli”. Koszty polityczne są zbyt wysokie.
2. Bariera biurokratyczna: Jak zauważyli Hayek i Mises: „Biurokracje i agencje rządowe naturalnie rosną we władzy i zakresie, bo dążą do uzasadnienia swojego istnienia poprzez rozszerzanie swoich funkcji. Biurokracje rzadko, jeśli w ogóle, się kurczą.”
Władza wyposażona w konfiskatę rozszerzoną ma interes w jej używaniu — to usprawiedliwia budżety, etaty, znaczenie. Nikt dobrowolnie nie odda narzędzi, które zwiększają jego władzę.
3. Bariera epistemologiczna: Gdy państwo wypiera mechanizmy rynkowe i społeczne, niszczy wiedzę potrzebną do ich przywrócenia.
Funkcjonariusz przyzwyczajony, że może zająć majątek na podstawie „uzasadnionej obawy”, bez szczegółowego dowodu, nie będzie umiał działać w systemie, gdzie musi każdy fakt udowodnić. Powrót do standardów sprzed reformy wymaga nie tylko zmiany przepisów, ale odbudowy całej kultury prawnej — co zajmuje dziesięciolecia.
4. Bariera ideologiczna: Mises ostrzegał: „Prestiż, jakim cieszy się ta próżna przepowiednia [nieuniknności socjalizmu] nie tylko wśród marksistów, ale wśród wielu, którzy uważają się za niemarksistów, jest głównym instrumentem postępu socjalizmu. Szerzy defetyzm wśród tych, którzy w przeciwnym razie dzielnie walczyliby z zagrożeniem socjalistycznym.”
Podobnie w prawie karnym: ideologia „skuteczności za wszelką cenę”, retoryka „zero tolerancji”, mantra „przestępstwo się nie opłaca” — tworzą klimat, w którym każda próba cofnięcia represyjnych środków jest traktowana jako „miękkie podejście do przestępczości”.
Nieodwracalność jako cecha strukturalna
Analiza Hayeka-Misesa sugeruje, że nieodwracalność ekspansji władzy państwowej — szczególnie władzy represyjnej — nie jest przypadkowa, lecz strukturalnie wbudowana w logikę centralizacji.
Każda interwencja tworzy warunki — zniekształcenia, interesy biurokratyczne, przesunięcia ideologiczne, zniszczoną wiedzę społeczną — które czynią cofnięcie coraz trudniejszym.
W kontekście prawa karnego procesowego oznacza to, że każde rozszerzenie uprawnień władzy, każde nowe domniemanie, każde obniżenie standardów dowodowych — staje się punktem, z którego nie ma powrotu.
Zakończenie: lekcje dla przyszłości
Obserwując dziś, jak instrumenty stworzone do walki z „wrogami systemu” stosowane są wobec ich twórców, możemy wyciągnąć trzy fundamentalne lekcje.
Lekcja pierwsza: narzędzia represji są amoralne. Miecz nie zadaje pytań o to, kogo ma ściąć. Konfiskata rozszerzona, zabezpieczenie majątkowe bez wyroku, domniemania przestępczego pochodzenia majątku — te wszystkie instrumenty działają tak samo skutecznie (lub niszcząco) niezależnie od tego, przeciw komu są skierowane. Polityk, który je tworzy, myśląc, że będzie kontrolował, kogo uderzą, popełnia kardynalny błąd. Kiedyś uderzyć mogą w niego samego.
Lekcja druga: scentralizowana władza przyciąga niewłaściwych ludzi. Mechanizm „Why the Worst Get on Top” opisany przez Hayeka nie jest historyczną ciekawostką, lecz strukturalną prawidłowością. Systemy oparte na rozległych uprawnieniach dyskrecjonalnych, na jednolitości doktryny, na lojalności wobec ośrodka władzy — będą naturalnie selekcjonować osoby o uproszczonym światopoglądzie, podatne na manipulację, lojalne wobec przywódcy, niemające własnych głębokich przekonań moralnych.
To nie znaczy, że wszyscy funkcjonariusze systemu władzy są źli. Znaczy to, że system stawia premię na określone cechy — i ci, którzy tych cech nie mają, odpadną wcześniej lub sami zrezygnują, bo nie będą w stanie funkcjonować w takiej strukturze.
Lekcja trzecia: władza nigdy nie cofa się dobrowolnie. Ratchet effect opisany przez Misesa i Hayeka nie jest teorią — to empiryczna prawidłowość potwierdzona przez setki przykładów historycznych. Państwo, które raz zyskało określone kompetencje represyjne, nie odda ich dobrowolnie. Będzie je rozszerzać w czasie kolejnych kryzysów, uzasadniając to „niewystarczającą skutecznością” dotychczasowych środków.
Jedyna droga do cofnięcia ekspansji władzy karnej wiedzie przez głęboką zmianę kulturową i konstytucyjną — zmianę, która wymaga nie tylko nowych przepisów, ale przebudowy całej kultury prawnej, odbudowania zaufania do domniemania niewinności, przywrócenia proporcjonalności jako najwyższej wartości prawa karnego.
Bez tej zmiany — kolejne rządy, kolejne ekipy, kolejni „reformatorzy” będą sięgać po te same narzędzia. I będą zdziwieni, gdy pewnego dnia te narzędzia obrócą się przeciwko nim.
Jak przestrzegał Hayek w zakończeniu „The Road to Serfdom”: problem nie leży w tym, kto sprawuje władzę, lecz w zakresie władzy dostępnym do sprawowania. Dopóki ten zakres będzie obejmował konfiskatę bez wyroku, zabezpieczenie majątku na podstawie podejrzenia, domniemanie winy — dopóty będziemy żyli w systemie, w którym każdy może stać się ofiarą mechanizmów, które sam pomógł stworzyć.
Prawdziwa reforma wymaga nie zmiany personalnej — wymaga demontażu samej machiny represji.

Założyciel i partner zarządzający kancelarii prawnej Skarbiec, uznanej przez Dziennik Gazeta Prawna za jedną z najlepszych firm doradztwa podatkowego w Polsce (2023, 2024). Doradca prawny z 19-letnim doświadczeniem, obsługujący przedsiębiorców z listy Forbesa oraz innowacyjne start-upy. Jeden z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie prawa handlowego i podatkowego w polskich mediach, regularnie publikujący w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej i Dzienniku Gazecie Prawnej. Autor publikacji „AI Decoding Satoshi Nakamoto. Sztuczna inteligencja na tropie twórcy Bitcoina” oraz współautor nagrodzonej książki „Bezpieczeństwo współczesnej firmy”. Profil na LinkedIn: 18.5 tys. obserwujących, 4 miliony wyświetleń rocznie. Nagrody: czterokrotny laureat Medalu Europejskiego, Złotej Statuetki Polskiego Lidera Biznesu, tytułu „Międzynarodowej Kancelarii Prawniczej Roku w Polsce w zakresie planowania podatkowego”. Specjalizuje się w strategicznym doradztwie prawnym, planowaniu podatkowym i zarządzaniu kryzysowym dla biznesu.