Trzecie weto do ustawy o kryptoaktywach. Polska wypada z rynku, który sama współtworzyła

Trzecie weto do ustawy o kryptoaktywach. Polska wypada z rynku, który sama współtworzyła

2026-06-12

11 czerwca 2026 r. Prezydent RP po raz trzeci zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów — akt, który miał umożliwić stosowanie w Polsce unijnego rozporządzenia MiCA i powierzyć Komisji Nadzoru Finansowego nadzór nad tym rynkiem. Uzasadnienie pozostało zasadniczo niezmienne: nadregulacja, niemal sto stron przepisów wobec kilkunastu u południowych sąsiadów, ryzyko „wyłączania stron internetowych jednym kliknięciem” i blokad rachunków na 96 godzin z możliwością przedłużenia.

Premier odpowiedział na platformie X jednym zdaniem, dziennikarze — kalendarium trzech wet, a rynek pytaniem, które jest tematem tego tekstu: co właściwie wydarzy się 1 lipca 2026 r.?

Odpowiedź jest mniej oczywista, niż sugeruje polityczny spór, i bardziej dotkliwa, niż przyznaje którakolwiek z jego stron. Aby ją zrozumieć, trzeba zacząć od cechy konstrukcyjnej MiCA, którą w debacie publicznej konsekwentnie się pomija.

 

MiCA nie wymaga implementacji — i właśnie dlatego weto jest tak kosztowne

Zacznijmy od argumentu najmocniejszego z perspektywy zwolenników weta: skoro regulacje czeskie czy słowackie mieszczą się na kilkunastu stronach, a polski projekt liczy ich blisko sto, to czy nie mamy do czynienia z klasyczną nadregulacją, którą warto zatrzymać? Argument ten ma powierzchowną siłę — i fundamentalną wadę. Zakłada, że przedmiotem weta jest regulacja rynku kryptoaktywów. Nie jest. Tę rolę pełni rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/1114 (MiCA), które — jako rozporządzenie, a nie dyrektywa — jest stosowane bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich od 30 grudnia 2024 r. Nie wymaga transpozycji, nie zna pojęcia weta i nie czeka na zgodę żadnego krajowego organu. Obowiązuje w Polsce dziś, w pełnym zakresie: wymogi kapitałowe, obowiązki informacyjne, reżim white paper, zakaz świadczenia usług bez zezwolenia.

Czego zatem dotyczy zawetowana ustawa? Wyłącznie aparatu wykonawczego: wyznaczenia właściwego organu nadzoru (art. 93 MiCA nakłada na każde państwo członkowskie obowiązek jego desygnowania i notyfikowania ESMA i EBA), procedury udzielania zezwoleń CASP, krajowych sankcji i narzędzi nadzorczych. Trzecie weto nie uchyliło ani jednego przepisu MiCA. Uchyliło wyłącznie polską zdolność do jego stosowania.

Skutek jest stanem rzadkim w prawie europejskim: polskie firmy ponoszą pełnię obowiązków wynikających z rozporządzenia, nie dysponując żadnym z uprawnień, które rozporządzenie miało im dać. Na oficjalnej liście organów właściwych notyfikowanych ESMA Polska figuruje z adnotacją o braku formalnej desygnacji — w towarzystwie Rumunii, jedynego państwa, które nie wskazało żadnego organu. Dla podmiotu z siedzibą w Polsce oznacza to rzecz prostą i brutalną: nie ma okienka, w którym mógłby złożyć wniosek o zezwolenie CASP. Nie dlatego, że nie spełnia wymogów. Dlatego, że nie istnieje procedura.

Warto przy tym odnotować, że Komisja Europejska pilnuje obu kierunków odchyleń. Węgry — które poszły w stronę przeciwną i nadbudowały nad MiCA własny, dalej idący reżim autoryzacyjny z sankcjami karnymi — są dziś jedynym państwem objętym formalnym postępowaniem naruszeniowym dotyczącym MiCA (INFR(2025)2174). Komisja równolegle wezwała dwanaście państw — w tym Polskę — do pełnej transpozycji powiązanej dyrektywy podatkowej DAC8. Lekcja jest symetryczna: ani nadregulacja, ani regulacyjna próżnia nie są w tym systemie opcją bezkarną. Polska wybrała próżnię.

 

Mapa licencji CASP: kto już jest w środku

Gdy w Warszawie trwał spór o kształt ustawy, reszta Unii kończyła wyścig o licencje. Według agregowanych danych ESMA i krajowych nadzorców, na połowę kwietnia 2026 r. w UE i EOG autoryzowano około 199 podmiotów CASP w 23 państwach (poszczególne źródła podają wartości od 183 do 199 — rozbieżność wynika z metodologii liczenia i ujmowania państw EOG spoza UE; rząd wielkości jest jednak pewny). Geografia tego rynku mówi więcej niż niejedna analiza:

Państwo Liczba CASP (kwiecień 2026)
Niemcy 53
Niderlandy 25
Francja 13
Norwegia (EOG) 13
Malta 12
Hiszpania 11
Litwa 10
Austria 9
Pozostałe państwa 53
Polska 0

Źródło: MiCA SCAN / rejestry ESMA, stan na 12 kwietnia 2026 r.

Niemcy — straszone rzekomo tym samym „kryptocieniem” — wydały ponad jedną czwartą wszystkich europejskich zezwoleń. Sześć największych jurysdykcji licencyjnych skupia około dwóch trzecich autoryzacji. Polska, szósta gospodarka Unii, z jednym z najliczniejszych w Europie rejestrów podmiotów działających na rynku walut wirtualnych — przed MiCA w całej Unii funkcjonowało ponad 3000 krajowych rejestracji VASP — ma zero i do 1 lipca mieć będzie zero, bo żaden europejski nadzorca nie rozpatruje wniosków licencyjnych w kilka tygodni.

Jeszcze ciekawszy jest obraz po stronie globalnych potentatów. Spośród dwudziestu największych giełd kryptowalutowych świata zdecydowana większość rozstrzygnęła już swoją europejską strategię — i żadna nie rozstrzygnęła jej w Warszawie:

Giełda Siedziba Status MiCA Państwo licencji
OKX Seszele / USA licencja Malta (MFSA), pierwsza duża giełda
Coinbase USA licencja Luksemburg (CSSF)
Kraken USA licencja Irlandia (CBI)
Bybit ZEA licencja Austria (FMA)
KuCoin Seszele licencja Austria (FMA)
Crypto.com Singapur licencja Malta (MFSA)
Gate.io Kajmany licencja Malta (MFSA)
Gemini USA licencja Malta (MFSA)
Bitstamp Luksemburg licencja Luksemburg (CSSF)
Bitvavo Niderlandy licencja Niderlandy (AFM)
Bitpanda Austria licencja Austria (FMA)
eToro Izrael licencja Cypr (CySEC)
Revolut Wielka Brytania licencja Litwa (LB)
Binance brak stałej siedziby wniosek złożony Grecja (HCMC) — w toku
Bitget Seszele wniosek złożony Austria (FMA) — w toku
MEXC Seszele brak; ostrzeżenie AFM
Bitfinex BVI poza reżimem UE
Upbit Korea Płd. poza rynkiem UE

Dwa wnioski strategiczne. Po pierwsze, ukształtowała się wyraźna architektura hubów licencyjnych: Malta, Austria, Luksemburg, Irlandia. Wybór nie jest przypadkowy — to jurysdykcje łączące doświadczonego nadzorcę z przewidywalną procedurą. Po drugie, nawet najwięksi gracze, z Binance na czele, ostatecznie ugięli się przed logiką jednolitego paszportu: jedna licencja od dowolnego nadzorcy krajowego otwiera wszystkie 27 rynków UE plus Islandię, Liechtenstein i Norwegię. Mechanizm paszportowania jest zresztą kluczem do zrozumienia polskiej sytuacji — działa bowiem doskonale. Tyle że w jedną stronę.

Dla rzetelności obrazu trzeba dodać dwie rysy. Tylko czternaście podmiotów uzyskało dotąd pełne zezwolenie obejmujące prowadzenie platformy obrotu, a ESMA publicznie krytykowała praktyki licencyjne maltańskiego MFSA — co sygnalizuje, że jakość nadzoru w poszczególnych hubach nie jest jednorodna i że arbitraż regulacyjny wewnątrz samej Unii pozostaje realnym zjawiskiem. Szacunki z wiosny 2026 r. wskazywały ponadto, że około 60% europejskich użytkowników wciąż korzystało z platform pozbawionych autoryzacji MiCA. Rynek regulowany dopiero się domyka. Ale domyka się — bez Polski.

 

Polski inwestor: pełna ochrona MiCA, tylko nie po polsku

Tu dochodzimy do inwersji, która stanowi sedno całej sprawy. Weto uzasadniane jest ochroną Polaków — przed nadgorliwym nadzorcą, przed blokadą rachunków, przed „wyłączaniem stron jednym kliknięciem”. Tymczasem jego rzeczywisty skutek jest następujący: polski inwestor będzie obsługiwany przez podmioty licencjonowane w Valletcie, Wiedniu i Luksemburgu, nadzorowane przez MFSA, FMA i CSSF, działające w Polsce transgranicznie na podstawie paszportu europejskiego — całkowicie legalnie i całkowicie poza zasięgiem polskiego nadzoru.

Konsekwencje praktyczne warto nazwać po imieniu. Skargę na giełdę polski konsument skieruje do nadzorcy maltańskiego, w języku angielskim, według maltańskiej procedury. Komisja Nadzoru Finansowego — organ, któremu zawetowana ustawa miała powierzyć kompetencje — pozostanie widzem: bez uprawnień licencyjnych, bez narzędzi nadzorczych przewidzianych w MiCA, bez krajowego reżimu sankcji (stanowisko KNF w tej sprawie jest jednoznaczne). Paradoks domyka się w punkcie najbardziej bolesnym: brak ustawy nie chroni przed nieuczciwymi podmiotami — odbiera państwu instrumenty reagowania na nie. Sprawa ZondaCrypto, w której tysiące polskich klientów do dziś dochodzi swoich środków, pokazała, ile kosztuje próżnia nadzorcza w praktyce; trudno o gorszy moment na jej instytucjonalne utrwalenie.

Do tego dochodzą skutki drugiego i trzeciego rzędu, o których w sporze politycznym nie mówi nikt. Podatek dochodowy od europejskiej działalności tych podmiotów zasili budżety Malty, Austrii i Luksemburga. Zespoły compliance, prawników i analityków AML — zawody, które MiCA masowo kreuje — powstaną tam, gdzie są licencje. A zjawisko ma charakter histerezy: firma, która przeniosła siedzibę, uzyskała zezwolenie i zbudowała relację z zagranicznym nadzorcą, nie wróci po uchwaleniu polskiej ustawy w czwartym podejściu. Koszty zmiany jurysdykcji ponosi się raz. Każde kolejne weto nie odracza decyzji lokalizacyjnych polskich firm — ono je utrwala, tyle że poza Polską.

 

1 lipca 2026: rynek się nie kończy — zmienia właściciela

Pozostaje pytanie najbardziej praktyczne. KNF już w lutym 2026 r. wskazała wprost: podmioty świadczące usługi w zakresie kryptoaktywów mogą działać bez zezwolenia jedynie do 1 lipca 2026 r. Tego dnia wygasają ostatnie okresy przejściowe MiCA. Od 1 lipca świadczenie usług w zakresie kryptoaktywów bez autoryzacji CASP stanowi naruszenie bezpośrednio stosowanego prawa Unii — z sankcjami, które w przypadku naruszenia wymogu posiadania zezwolenia mogą sięgać, według ram rozporządzenia, nawet 12,5% całkowitego rocznego obrotu. Jedyną legalną formą obsługi polskiego rynku stanie się działalność transgraniczna podmiotów licencjonowanych w innych państwach członkowskich.

Dla polskich firm z branży oznacza to konieczność wyboru spośród czterech scenariuszy, z których żaden nie jest już bezkosztowy:

  1. Relokacja — przeniesienie siedziby do państwa członkowskiego z działającą procedurą i złożenie wniosku CASP tam, z powrotem na rynek polski w trybie paszportu. To droga realna, ale licencjonowanie trwa miesiącami: decyzji nie da się już podjąć „przed 1 lipca”, da się ją podjąć „jak najszybciej po”.
  2. Model agencyjny — świadczenie usług we współpracy z licencjonowanym CASP, na jego odpowiedzialność regulacyjną. Szybsze wejście, ale strukturalna zależność od cudzego zezwolenia i cudzego apetytu na ryzyko.
  3. Przemodelowanie działalności — ograniczenie się do usług pozostających poza katalogiem MiCA, co wymaga chirurgicznie precyzyjnej analizy granic rozporządzenia; błąd kwalifikacyjny w tym obszarze jest błędem o skutkach sankcyjnych.
  4. Zawieszenie działalności — wyjście najprostsze operacyjnie i najkosztowniejsze strategicznie, bo oddaje klientów konkurencji, która z paszportem w ręku czeka po drugiej stronie granicy.

Ocena epistemiczna tego obrazu jest klarowna. Pewne jest, że MiCA obowiązuje, że 1 lipca wygasają okresy przejściowe i że w Polsce nie istnieje dziś ścieżka licencyjna. Wysoce prawdopodobne jest, że czwarta wersja ustawy — nawet uchwalona jesienią — nie zmieni położenia firm przed 2027 r., bo samo wejście w życie przepisów nie zastępuje miesięcy postępowania autoryzacyjnego. Niepewne pozostaje jedynie to, czy spór polityczny zakończy się kompromisem legislacyjnym, czy skargą Komisji — bo zaniechanie desygnacji organu z art. 93 MiCA jest naruszeniem prawa Unii nie mniej wymiernym niż węgierska nadregulacja.

 

Wniosek strategiczny

Trzecie weto bywa przedstawiane jako obrona polskiej branży przed regulacyjnym uściskiem. W rzeczywistości jest najskuteczniejszym subsydium eksportowym, jakie polski system polityczny zaoferował Malcie i Austrii od lat: rozporządzenie obowiązuje, obowiązki wiążą, a jedyne, co zostało zablokowane, to zdolność polskich przedsiębiorców do konkurowania na równych prawach. Rynek nie znosi próżni regulacyjnej — wypełnia ją cudzymi licencjami.

Dla przedsiębiorców z branży wniosek operacyjny jest jeden: decyzja o strukturze działalności po 1 lipca 2026 r. nie może czekać na czwarte podejście ustawodawcy. Wybór jurysdykcji licencyjnej, analiza granic katalogu usług MiCA i ocena modelu agencyjnego to rozstrzygnięcia, które warto podejmować na podstawie chłodnej analizy porównawczej — a nie kalendarza posiedzeń Sejmu. Kancelaria Prawna Skarbiec wspiera podmioty z rynku kryptoaktywów w postępowaniach o zezwolenie CASP, wyborze jurysdykcji i restrukturyzacji transgranicznej działalności — w tym w scenariuszach, w których polska ustawa pozostaje, jak dziś, jedynie projektem.

O pokrewnym zagadnieniu — granicach regulacji wobec zdecentralizowanych finansów, w tym o tym, kiedy giełda zdecentralizowana wymaga licencji CASP i czym ryzykuje posiadacz tokena zarządczego DAO — opowiadam na bezpłatnym webinarze „DeFi i DAO: granice regulacji” w piątek 19 czerwca o godz. 14:00. Rejestracja: Microsoft Teams lub LinkedIn.

 

Dalsze publikacje

Weto prezydenta wobec ustawy o rynku kryptoaktywów

Ustawa o rynku kryptoaktywów: przewodnik po reżimie MiCA w Polsce

Zezwolenie na świadczenie usług w zakresie kryptoaktywów

Licencja CASP w Polsce. Koniec okresu przejściowego MiCA – 1 lipca 2026 r.