Cła Trumpa niezgodne z prawem – Sąd Najwyższy USA
Learning Resources v. Trump: konstytucyjna cena dyplomacji celnej Trumpa
20 lutego 2026 r. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł — sześcioma głosami przeciwko trzem (NPR, Reuters, NBC News, The Economist) — że ustawa IEEPA (International Emergency Economic Powers Act) z 1977 r. nie upoważnia prezydenta do nakładania ceł. Wyrok w sprawie Learning Resources, Inc. v. Trump (sygn. 24–1287) demontuje architekturę celną, która w roku kalendarzowym 2025 wygenerowała od 264 do 287 miliardów dolarów wpływów z ceł, podatków i opłat celnych, służyła administracji jako główny instrument polityki zagranicznej i testowała zewnętrzne granice władzy wykonawczej nad opodatkowaniem. Rozstrzyga też pytanie, które Ojcowie Założyciele uważali za zamknięte już w 1787 r.: kto trzyma klucze do urzędu celnego.
Wyrok pozbawił prezydenta instrumentu, który przez blisko rok funkcjonował jako główna broń dyplomatyczna, gospodarcza i polityczna Stanów Zjednoczonych. To, co Donald Trump nazywał „Dniem Wyzwolenia” (Liberation Day), Sąd Najwyższy nazwał przekroczeniem kompetencji.
- Dyskusja o tym artykule – pod postem na LinkedIn
I. Analiza wyroku Learning Resources v. Trump
Centralny problem prawny sprawy był pozornie prosty. IEEPA upoważnia prezydenta do „regulowania importu” (regulate importation) w sytuacji zagrożenia zewnętrznego, po ogłoszeniu stanu wyjątkowego. Administracja Trumpa wywiodła z tych dwóch słów — regulate i importation, oddzielonych w tekście ustawy szesnastoma innymi — prawo do nakładania ceł o nieograniczonej wysokości, czasie trwania i zakresie, na dowolne produkty z dowolnych krajów.
Sędzia główny John Roberts, autor opinii większości, stwierdził z charakterystyczną dla siebie powściągliwą elegancją: „Te słowa nie są w stanie udźwignąć takiego ciężaru” (Those words cannot bear such weight; slip op. at 5). Zdanie, które z pewnością trafi do podręczników prawa konstytucyjnego.
Argumentacja Sądu przebiegała na dwóch płaszczyznach, co odzwierciedla wewnętrzne napięcia w ramach zwycięskiej koalicji sześciu sędziów.
Pierwsza płaszczyzna — tekstualna — uzyskała poparcie wszystkich sześciu sędziów większości (Parts I, II–A–1 i II–B opinii). Roberts zwrócił uwagę, że w katalogu uprawnień IEEPA — dziewięć czasowników (investigate, block, regulate, direct, compel, nullify, void, prevent, prohibit) i jedenaście rzeczowników opisujących rodzaje transakcji (acquisition, holding, withholding, use, transfer, withdrawal, transportation, importation, exportation, dealing in, exercising) — nie pojawia się ani raz słowo „cło” (tariff) czy „opłata celna” (duty). Gdy Kongres delegował władzę celną, czynił to zawsze w sposób wyraźny, stosując specyficzną terminologię i nakładając ścisłe ograniczenia — limity stawek (np. 15% czy 50%), terminy obowiązywania, wymogi proceduralne (śledztwa, przesłuchania publiczne, raporty). IEEPA nie zawiera niczego z tych elementów (slip op. at 8–9).
Rząd nie był w stanie wskazać ani jednej ustawy w kodeksie federalnym, w której słowo „regulate” obejmowałoby uprawnienie do nakładania podatków. Sam przyznał — na przykładzie SEC — że komisja upoważniona do „regulowania obrotu papierami wartościowymi” nie może opodatkować tego obrotu (slip op. at 14–15). Dlaczego zatem w IEEPA — i wyłącznie w IEEPA — Kongres miałby ukryć delegację swojego „pierworodnego uprawnienia do opodatkowania” (birth-right power to tax) wewnątrz potocznego uprawnienia do „regulowania”?
Co więcej — i to argument, który zdradza kunsztowny zmysł prawniczy Robertsa — IEEPA upoważnia prezydenta do „regulowania importu lub eksportu„. Gdyby „regulowanie” obejmowało opodatkowanie, prezydent mógłby nakładać cła eksportowe. Tymczasem Konstytucja USA wyraźnie tego zakazuje (Art. I, §9, cl. 5). Interpretacja rządu czyniłaby zatem IEEPA częściowo niekonstytucyjną — argument, który w kulturze prawnej common law działa jak sygnał alarmowy (slip op. at 15).
Druga płaszczyzna — doktryna „wielkich pytań” (major questions doctrine) — uzyskała poparcie jedynie trzech sędziów: Robertsa, Gorsucha i Barrett (Part II–A–2). Zgodnie z tą doktryną, gdy władza wykonawcza twierdzi, że Kongres delegował jej nadzwyczajne uprawnienie o ogromnym znaczeniu gospodarczym i politycznym, musi wskazać „wyraźne upoważnienie kongresowe” (clear congressional authorization). Sąd uznał, że cła IEEPA — których skutki ekonomiczne rząd sam szacował na biliony dolarów (Brief for Federal Parties 3, 11: redukcja deficytu o 4 biliony, porozumienia handlowe warte 15 bilionów) — stanowią kwintesencję „wielkiego pytania”, na które Kongres nie dał wyraźnej odpowiedzi.
To, że troje liberalnych sędziów (Sotomayor, Kagan, Jackson) doszło do tego samego wyniku bez powoływania się na doktrynę wielkich pytań — korzystając wyłącznie ze „zwykłej” wykładni tekstu — nadaje wyrokowi wyjątkową solidność. Niezależnie od tego, jak przyszłe składy ocenią kontrowersyjną doktrynę, sam rezultat interpretacyjny stoi na dwóch niezależnych nogach.
II. Architektura opinii: siedem głosów, trzy spory
Wyrok złożył się z siedmiu odrębnych opinii — fakt, który odzwierciedla nie tylko złożoność sprawy, lecz głębokie spory o metodę prawniczą wewnątrz obu koalicji:
- Roberts — opinia główna (Parts I, II–A–1, II–B = opinia Sądu, 6 sędziów; Parts II–A–2, III = pluralność, 3 sędziów)
- Gorsuch — opinia zbieżna (przyłączył się do Robertsa w całości; napisał osobno o historii nondelegation)
- Barrett — opinia zbieżna (przyłączyła się do Robertsa w całości; napisała osobno o naturze doktryny wielkich pytań)
- Kagan — opinia zbieżna częściowo i co do wyniku (z Sotomayor i Jackson; odrzuciła doktrynę wielkich pytań)
- Jackson — opinia zbieżna częściowo i co do wyniku (polegała na historii legislacyjnej)
- Thomas — zdanie odrębne (własna teoria nondelegation)
- Kavanaugh — zdanie odrębne (z Thomasem i Alito)
Ta siedmioskładnikowa struktura ujawnia trzy odrębne spory, które będą kształtować orzecznictwo długo po wygaśnięciu ostatniego cła IEEPA.
Spór pierwszy: natura doktryny wielkich pytań (Barrett contra Gorsuch)
Sędzia Amy Coney Barrett — choć formalnie w koalicji z Robertsem i Gorschem — złożyła osobną opinię zbieżną, dystansując się od Gorsucha w kwestii fundamentalnej: natury samej doktryny wielkich pytań. Dla Barrett doktryna ta nie jest „substantywnym kanonem” opartym na wartościach zewnętrznych wobec ustawy, lecz zasadą interpretacji tekstualnej — „osadzaniem tekstu w kontekście” (situates text in context; Barrett concurrence at 1). Rozsądny interpretator, znający strukturę konstytucyjną, oczekiwałby, że Kongres sam podejmie „wielkokalibrowe decyzje polityczne” (big-time policy calls) — ale to oczekiwanie wynika z samego tekstu i kontekstu, nie z odrębnej reguły narzuconej przez sąd.
Barrett wprost skrytykowała Gorsucha za próbę sformalizowania doktryny jako „podatku od jasności” (clarity tax) nakładanego na Kongres: „Jeśli Konstytucja pozwala Kongresowi przekazać daną władzę władzy wykonawczej, kim jesteśmy, by stawać na przeszkodzie?” (Barrett concurrence at 3). To zdanie zdradzające napięcie między sędziowskim aktywizmem a powściągliwością, które będzie rezonować daleko poza tę sprawę.
Gorsuch z kolei złożył najobszerniejszą opinię zbieżną (46 stron), w której dokonał imponującej rekonstrukcji historycznej. Jego teza: doktryna wielkich pytań nie jest innowacją, lecz powrotem do wielowiekowej zasady common law — zasady, że pełnomocnik nie może wykonywać nadzwyczajnych uprawnień bez wyraźnego upoważnienia mocodawcy.
Gorsuch poprowadził czytelnika od angielskiego prawa korporacyjnego XVIII w. (Kirk v. Nowill, 1786 — kompania producentów noży nie mogła konfiskować towarów bez wyraźnego upoważnienia parlamentarnego), przez prawo agencyjne (Attwood v. Munnings, 1827 — pełnomocnictwo ogólne nie obejmuje przyjmowania długów), po amerykańskie prawo miejskie (Ex parte Burnett, 1857 — miasteczko Cahaba nie mogło de facto zakazać sprzedaży alkoholu przez wygórowane opłaty licencyjne). We wszystkich tych przypadkach obowiązywała ta sama zasada: nadzwyczajna władza wymaga wyraźnego upoważnienia (Gorsuch concurrence at 8–12).
Zawarł też zjadliwą ripostę wobec krytyków doktryny: „Jeśli moi koledzy [Kagan, Sotomayor, Jackson] niemal stosują dziś doktrynę wielkich pytań, być może sceptycy są jej winni drugie spojrzenie” (Gorsuch concurrence at 17).
Spór drugi: zwykła wykładnia contra nadzwyczajne kanony (Kagan contra Roberts/Gorsuch)
Sędzia Elena Kagan, pisząc za siebie, Sotomayor i Jackson, wyraźnie odcięła się od doktryny wielkich pytań — doktryny, którą w poprzednich sprawach (West Virginia v. EPA, Biden v. Nebraska) krytykowała jako „specjalny kanon”, który „magicznie się pojawił”. Teraz nie powtórzyła tej krytyki, ale też nie złożyła broni. Jej stanowisko: IEEPA nie upoważnia do ceł na gruncie „zwykłej interpretacji tekstu w kontekście” (straight-up statutory construction; Kagan concurrence at 7), bez potrzeby sięgania po nadzwyczajne narzędzia interpretacyjne.
Kagan przeprowadziła analizę, w której kluczową rolę odgrywa kontekst legislacyjny: 99 kombinacji czasowników i obiektów w §1702(a)(1)(B), z których żadna inna nie dotyczy pozyskiwania dochodów budżetowych. „Regulate importation” w otoczeniu 98 pozostałych kombinacji to narzędzie kontroli i ograniczeń — nie instrument fiskalny (Kagan concurrence at 4–5).
Sędzia Ketanji Brown Jackson dołożyła osobną opinię zbieżną opartą na historii legislacyjnej — raportach komisji Senatu i Izby towarzyszących zarówno nowelizacji TWEA z 1941 r., jak i uchwaleniu IEEPA w 1977 r. Raporty te konsekwentnie opisywały delegowane uprawnienie jako władzę „kontrolowania lub zamrażania transakcji majątkowych z udziałem zagranicy” (control or freeze property transactions where a foreign interest is involved; S. Rep. No. 95–466, p. 5; Jackson concurrence at 3) — nie jako władzę fiskalną.
Spór trzeci: prerogatywa królewska contra Boston Tea Party (Thomas contra Gorsuch)
Odrębne zdanie odrębne sędziego Clarence’a Thomasa zasługuje na wyodrębnienie, ponieważ przedstawia najodważniejszą — i najbardziej kontrowersyjną — pozycję intelektualną w całym orzeczeniu.
Thomas przyjął radykalną tezę: doktryna nondelegation (zakaz delegowania władzy ustawodawczej) ma zastosowanie wyłącznie do „rdzeniowej władzy legislacyjnej” (core legislative power), którą definiuje jako władzę stanowienia reguł dotyczących pozbawiania życia, wolności lub własności. Cła, zdaniem Thomasa, nie należą do tej kategorii — import to „przywilej” (privilege), nie „prawo” (right), a władza nakładania opłat na przywileje nie podlega ograniczeniom klauzuli due process (Thomas dissent at 10–12).
Historyczny fundament tej tezy jest prowokacyjny: Thomas wywodzi władzę celną z prerogatyw królewskich, powołując się na tradycję sięgającą Edwarda I. W angielskim systemie prawnym cła importowe były pierwotnie „prerogative right” korony (Thomas dissent at 11, powołanie na N. Gras, Early English Customs System 21 (1918)). Parlament stopniowo przejmował tę władzę, ale — zdaniem Thomasa — nigdy nie uczynił z niej „rdzeniowej władzy legislacyjnej” w rozumieniu Locke’owskim.
Konsekwencje praktyczne tego stanowiska byłyby daleko idące. Gdyby „rdzeniowa władza legislacyjna” ograniczała się do regulacji życia, wolności i własności, Kongres mógłby bez ograniczeń delegować prezydentowi władzę zaciągania długów, wydatkowania, regulowania handlu zagranicznego, a nawet prowadzenia wojen. Większość uprawnień z Art. I, §8 Konstytucji stałaby się swobodnie delegowalna, a odzyskanie raz przekazanej władzy wymagałoby pokonania prezydenckiego veta — w praktyce dwóch trzecich głosów w obu izbach (Gorsuch concurrence at 41–42).
Gorsuch odpowiedział na to frontalnie: „Czy naprawdę mamy wierzyć, że patrioci tej nocy w bostońskim porcie uważali całość władzy celnej za prerogatywę królewską?” (Gorsuch concurrence at 45). Przypomniał, że koloniści — choć początkowo rozróżniali między „podatkami wewnętrznymi” a „opłatami handlowymi” — szybko porzucili to rozróżnienie. John Dickinson w Letters from a Farmer in Pennsylvania (1768) wprost odrzucił podział na „internal” i „external taxation”, a Boston Tea Party — bunt przeciwko cłom na herbatę — definitywnie pogrzebał tezę o cłach jako prerogatywie, a nie opodatkowaniu (Gorsuch concurrence at 44–45).
Dla europejskiego czytelnika stanowisko Thomasa jest szczególnie interesujące, ponieważ dotyka granicy między prerogative powers a legislative powers — podziału, który w tradycji kontynentalnej przybrał inną formę, ale dotyczy tego samego fundamentalnego pytania o granice władzy wykonawczej w demokratycznym państwie prawa.
III. Zdanie odrębne Kavanaugha
Sędzia Brett Kavanaugh, w zdaniu odrębnym popartym przez sędziów Thomasa i Alito, przedstawił argumentację, która zasługuje na rzetelne omówienie — choćby dlatego, że ujawnia fundamentalny spór o granice delegacji władzy.
Kavanaugh zbudował swoją pozycję na czterech filarach. Po pierwsze, wskazał na historyczne rozumienie „regulowania importu” jako obejmującego cła — powołując się na Marshalla, Story’ego i Madisona, dla których władza regulowania handlu zagranicznego zawierała w sobie władzę nakładania ceł. Po drugie, przypomniał cła Nixona z 1971 r. (10% na praktycznie cały import światowy), nałożone na podstawie identycznej formuły językowej w ustawie TWEA i utrzymane przez sąd apelacyjny (Yoshida, 526 F.2d 560 (CCPA 1975)). Po trzecie, przywołał wyrok Algonquin z 1976 r., w którym Sąd Najwyższy jednomyślnie orzekł, że fraza „adjust the imports” (zbliżona znaczeniowo do „regulate importation”) upoważnia do nakładania opłat pieniężnych. Po czwarte — i to być może najciekawszy wątek — argumentował, że doktryna wielkich pytań nigdy wcześniej nie została zastosowana w sferze stosunków zagranicznych, gdzie Kongres tradycyjnie przyznaje prezydentowi szeroką swobodę działania.
Kavanaugh sformułował też ostrzeżenie instytucjonalne o potencjalnie dalekosiężnych konsekwencjach: rozciągnięcie doktryny wielkich pytań na sferę foreign affairs mogłoby podważyć nie tylko cła, lecz każdą szeroką delegację w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej. „Gdyby Sąd zastosował doktrynę wielkich pytań w Hamdi [dotyczącym detencji wojskowej obywatela USA] i Dames & Moore [dotyczącym zawieszenia roszczeń wobec Iranu], te dwa przełomowe orzeczenia niemal na pewno zapadłyby inaczej” (dissent at 56).
Kavanaugh zawarł też zdanie, które może okazać się prorocze: „Choć stanowczo nie zgadzam się z dzisiejszym orzeczeniem, decyzja ta może nie ograniczyć istotnie zdolności prezydenta do nakładania ceł w przyszłości” — wskazując, że liczne inne ustawy nadal upoważniają prezydenta do ceł, choć z większymi ograniczeniami proceduralnymi (dissent at 5–6, 62–63).
IV. Tło: cła jako broń — od Filadelfii do „Dnia Wyzwolenia”
Aby zrozumieć wagę wyroku, trzeba cofnąć się nie o rok, lecz o dwa i pół stulecia.
Rewolucja urodzona z ceł
Rewolucja amerykańska była w znacznej mierze buntem podatkowym — a konkretnie celnym. Stamp Act (1765), Sugar Act (1764), Townshend Acts (1767) i wreszcie herbata, która wylądowała w bostońskim porcie w grudniu 1773 r. — to cła i opłaty importowe stworzyły polityczny tlen, w którym zapłonęła rewolucja. Dlatego Ojcowie Założyciele z taką pieczołowitością powierzyli władzę celną wyłącznie Kongresowi. Jak pisał Madison: jedynie Kongres ma „dostęp do kieszeni obywateli” (The Federalist No. 48, at 310).
Przez większość XIX w. Kongres sam ustalał każdy szczegół taryf celnych — od 10 centów za buszel słodu po trzy centy za cukier rafinowany (E. Stanwood, American Tariff Controversies in the Nineteenth Century 39–76 (1903), cytowane w Gorsuch concurrence at 37–38). Pierwsza ustawa celna (1789) była drugim aktem prawnym w historii USA — zaraz po przysiędze urzędników. Przez ponad sto lat cła stanowiły 50–90% dochodów budżetu federalnego; w latach 1789–1800 ponad 87% wpływów federalnych pochodziło z opłat importowych (J. Dobson, Two Centuries of Tariffs 1 (1976), cytowane w Gorsuch concurrence at 37).
Warto tu odnotować epizod, który Gorsuch przytacza jako ilustrację atmosfery epoki: w grudniu 1791 r., gdy Waszyngton poprosił Kongres o zwiększenie armii po klęsce gen. St. Claira, w Izbie Reprezentantów odbyła się debata nad samą dopuszczalnością zwrócenia się do Sekretarza Skarbu Alexandra Hamiltona o radę w sprawie nowych ceł. Kongres ostatecznie zapytał Hamiltona — ale dopiero po debacie o konstytucyjności samego pytania (Gorsuch concurrence at 38; 3 Annals of Congress 437, 447 (1792)).
Stopniowa delegacja — z ograniczeniami
XX wiek przyniósł stopniowe delegowanie uprawnień celnych na rzecz prezydenta, ale zawsze z precyzyjnymi ograniczeniami. Ustawa Tariff Act z 1930 r. (sekcja 338) upoważniła prezydenta do nakładania ceł, gdy stwierdzi, że obce państwo dyskryminuje handel amerykański — ale z limitem 50%. Trade Expansion Act z 1962 r. (sekcja 232) pozwolił na „dostosowanie importu” w celu ochrony bezpieczeństwa narodowego — ale po śledztwie Sekretarza Handlu. Trade Act z 1974 r. wprowadził kilka mechanizmów — każdy z proceduralnymi zabezpieczeniami, limitami czasowymi, wymogami raportowania (slip op. at 8–9).
Kluczowy wzorzec był konsekwentny: ilekroć Kongres delegował władzę celną, czynił to wyraźnie, używając słów „cło” lub „opłata”, i nakładając precyzyjne ograniczenia. IEEPA nie uczyniła ani jednego, ani drugiego.
Nixon, Ford i prehistoria sporu
Cła Nixona z sierpnia 1971 r. — 10% na niemal cały światowy import, ogłoszone w wystąpieniu telewizyjnym w porze największej oglądalności — stanowią najbliższy historyczny precedens. Nixon powołał się na TWEA (poprzedniczkę IEEPA), sąd apelacyjny (United States v. Yoshida Int’l, Inc., 526 F.2d 560 (CCPA 1975)) utrzymał te cła, a Kongres nie protestował. Rok później Sąd Najwyższy w Algonquin (1976) jednomyślnie orzekł, że zbliżona formuła językowa w sekcji 232 obejmuje opłaty pieniężne.
To właśnie ten kontekst — Nixon, Algonquin, TWEA — stanowił fundament argumentacji rządu. I to właśnie ten kontekst większość Sądu uznała za niewystarczający. Jedno orzeczenie wyspecjalizowanego sądu niższej instancji, dotyczące ceł „ograniczonych co do kwoty, czasu i zakresu” (jak podkreślił Roberts, slip op. at 10 n.3 oraz 17–18), nie tworzy „ugruntowanego znaczenia”, które Kongres mógłby świadomie inkorporować do nowej ustawy. Co istotne, Roberts zauważył też, że Nixon początkowo nie powoływał się na TWEA — uczynił to dopiero w postępowaniu sądowym, jako obrona post hoc (slip op. at 10 n.3).
V. „Dzień Wyzwolenia” — i co z niego wynikło
2 kwietnia 2025 r. Trump ogłosił „Liberation Day” — nakładając na mocy IEEPA bazowe cło 10% na praktycznie wszystkie kraje, z podwyższonymi stawkami sięgającymi 49% (Kambodża), 46% (Wietnam) czy 50% (Lesotho — kraj, o którym sam Trump powiedział, że „nikt nigdy o nim nie słyszał”). Następnie nastąpił kaskadowy ciąg modyfikacji: stawki na Chiny rosły z 34% do 84%, potem do 125%, łącznie osiągając efektywną stawkę 145% (slip op. at 3). Produkty wchodziły i wychodziły z systemu taryfowego z częstotliwością, która przywodzi na myśl raczej handel kryptowalutami niż politykę handlową.
Orzeczenie dokumentuje ten chaos z sądową skrupulatnością. Jeden miesiąc po nałożeniu 10% ceł „fentanylowych” na Chiny — podwyżka do 20%. Kolejny miesiąc — zniesienie zwolnienia dla przesyłek poniżej 800 USD. Niecały tydzień po cłach „reciprocal” — wzrost stawki na Chiny z 34% do 84%. Następnego dnia — do 125%. W międzyczasie — zwolnienia dla wołowiny, owoców, kawy, herbaty i niektórych nawozów. Potem — „zawieszenie podwyższonych ceł reciprocal” na import chiński (slip op. at 3; Exec. Orders No. 14228, 14256, 14259, 14266, 14346, 14358, 14360).
Cła służyły celom daleko wykraczającym poza handel. Stały się instrumentem wymuszania zobowiązań inwestycyjnych — Japonia zobowiązała się do 550 mld USD, Korea Południowa do 350 mld USD, a firmy europejskie zapowiedziały inwestycje rzędu 600 mld USD w ramach porozumienia UE–USA.⁴ Cła stały się też narzędziem presji na kontrolę granic (cła „fentanylowe” na Kanadę 25%, Meksyk 25% i Chiny 10% — slip op. at 2–3), a nawet — wedle wypowiedzi Kavanaugha, powołującego się na oświadczenie Sekretarza Stanu Rubio — dźwignią w negocjacjach pokojowych między Rosją a Ukrainą (dissent at 51; Decl. of M. Rubio in No. 25–1812 (CA Fed., Aug. 29, 2025), p. 3). Kavanaugh wskazał konkretny przykład: 6 sierpnia 2025 r. nałożono cła na Indie za pośredni import rosyjskiej ropy, a 6 lutego 2026 r. obniżono je po zobowiązaniu Indii do zaprzestania tego importu (dissent at 51; Exec. Orders No. 14329, 14384).
VI. Perspektywa europejska i polska
Dla europejskiego — a w szczególności polskiego — obserwatora wyrok ma znaczenie na kilku poziomach.
Po pierwsze, eliminuje natychmiast bazowe cło 10% i podwyższone stawki „reciprocal” na UE nałożone na podstawie IEEPA, co stanowi bezpośrednią ulgę dla europejskiego eksportu. Utrzymują się natomiast cła nałożone na podstawie sekcji 232 (stal, aluminium, produkty motoryzacyjne) oraz branżowe środki spełniające wymogi innych ustaw. Nawet po wyroku średnia efektywna stawka celna USA utrzymuje się na poziomie ok. 9,1% — najwyższym od 1943 r. (Yale Budget Lab).
Po drugie, wyrok stawia pod znakiem zapytania trwałość porozumień handlowych wynegocjowanych pod presją ceł IEEPA. Skoro fundament prawny (cła IEEPA) upadł nie w wyniku negocjacji, lecz orzeczenia sądowego, strona europejska może argumentować, że zobowiązania utraciły swoje quid pro quo.
Po trzecie — i to wymiar najbardziej uniwersalny — wyrok stanowi potężne przypomnienie, że w systemie common law nawet najdalej idąca ekspansja władzy wykonawczej podlega kontroli sądowej. W kulturze prawnej, w której nie obowiązuje zasada nemo iudex in causa sua z automatyzmem, niezawisłe sądy mogą — i potrafią — powiedzieć prezydentowi „nie”. To lekcja, która rezonuje daleko poza Waszyngton.
Po czwarte — spór Thomas–Gorsuch o prerogatywy królewskie dotyka podziału, który ma swoje europejskie paralele. W tradycji kontynentalnej władza celna od dawna zaliczana jest do kompetencji ustawodawczych — ale granica między regulacją a opodatkowaniem, między prerogatywą a legislacją, pozostaje przedmiotem debaty także w orzecznictwie TSUE (vide dyskusja o zakresie Art. 207 TFUE i kompetencjach Komisji Europejskiej w negocjacjach handlowych). Orzeczenie Learning Resources dostarcza interesującego materiału komparatystycznego.
VII. Co dalej?
Wyrok zamyka jeden rozdział, ale otwiera kilka nowych.
Kwestia refundacji zebranych ceł IEEPA (szacowanych na ok. 133–142 mld USD wg Yale Budget Lab i TD Economics; do ok. 175 mld USD wg Wharton Budget Model) pozostaje nierozstrzygnięta. Sąd Najwyższy nie wypowiedział się w tej sprawie, pozostawiając ją dalszemu postępowaniu. Sędzia Kavanaugh trafnie przewidział, że proces ten będzie „bałaganem” (mess; Tr. of Oral Arg. 153–155, cytowane w dissent at 63) — importerzy mogli już przerzucić koszty na konsumentów, a zwrot ceł importerom niekoniecznie oznacza zwrot cen konsumentom.
Alternatywne podstawy prawne dla ceł (sekcje 122, 201, 232, 301, 338) pozostają dostępne, ale każda z nich wymaga spełnienia przesłanek proceduralnych, których IEEPA nie wymagała. Żadna z nich nie pozwala na jednoczesne objęcie cłami praktycznie wszystkich krajów i produktów. Administracja niemal na pewno podejmie próby reimplementacji wybranych ceł na tych podstawach — ale efekt końcowy będzie nieuchronnie węższy, wolniejszy i bardziej podatny na kontrolę. Roberts wyraźnie odmówił spekulacji na temat hipotetycznych podstaw prawnych (slip op. at 16 n.4).
Trwałość porozumień handlowych wynegocjowanych pod presją ceł IEEPA staje się pytaniem otwartym. Kraje, które złożyły zobowiązania inwestycyjne w zamian za ulgi celne, mogą teraz argumentować, że strona amerykańska nie jest w stanie wywiązać się ze swojej części umowy — nie dlatego, że nie chce, lecz dlatego, że sąd odebrał jej instrumentarium.
Reakcja Kongresu pozostaje niewiadomą. Wyrok zdjął z legislatury bezpośrednią presję — problem został rozwiązany sądownie, nie politycznie. Ale otwiera też okno dla legislacji, która mogłaby albo wyraźnie przyznać prezydentowi szerokie uprawnienia celne w ramach IEEPA (kodyfikując to, czego Sąd odmówił wyinterpretować), albo — przeciwnie — zaciągnąć hamulec, ustanawiając precyzyjniejsze ograniczenia delegacji władzy celnej.
Status doktryny wielkich pytań w sprawach zagranicznych pozostaje otwarty. Kavanaugh trafnie zauważył, że jedynie trzech sędziów zastosowało doktrynę, trzech ją odrzuciło w ogóle, a trzech (dissent) nie stosowałoby jej w kontekście foreign affairs — „sześcioro sędziów nie zastosowałoby jej w kontekście stosunków zagranicznych” (dissent at 57 n.24). Czy precedens z Learning Resources rozciągnie się na przyszłe spory o sankcje, embarga czy inne instrumenty zagraniczne — to pytanie, na które odpowie dopiero przyszłe orzecznictwo.
VIII. Lekcja końcowa
Sędzia Gorsuch zamknął swoją opinię zbieżną słowami, które warto przytoczyć in extenso:
„Dla tych, którzy uważają, że Naród powinien nakładać więcej ceł, rozumiem, że dzisiejsza decyzja będzie rozczarowująca. Mogę im jedynie powiedzieć, że większość ważnych decyzji dotyczących praw i obowiązków Amerykanów kierowana jest przez proces legislacyjny z określonego powodu. Tak, legislacja bywa trudna i czasochłonna. I tak, pokusa obejścia Kongresu jest silna, gdy pojawia się pilny problem. Ale deliberatywna natura procesu legislacyjnego była całym sensem jego konstrukcji. Przez ten proces Naród może korzystać ze zbiorowej mądrości wybranych przez lud przedstawicieli, nie tylko jednej frakcji czy jednego człowieka. Tam deliberacja temperuje impuls, a kompromis przekuwa spory w działające rozwiązania. (…) Dla niektórych dziś waga tych cnót jest oczywista. Dla innych może nie wydaje się taka jasna. Ale jeśli historia jest jakimkolwiek drogowskazem, karty się odwrócą i nadejdzie dzień, gdy ci, których dzisiejszy wynik rozczarowuje, docenią proces legislacyjny jako bastion wolności, którym jest.”
(Gorsuch concurrence at 46)
To zdanie — napisane przez konserwatywnego sędziego, w sprawie dotyczącej konserwatywnego prezydenta — mówi więcej o stanie amerykańskiej demokracji konstytucyjnej niż niejeden traktat akademicki. Władza celna, ta „najważniejsza z proponowanych władz” (Hamilton, The Federalist No. 33, at 202–203), wróciła tam, gdzie ją umieścili Ojcowie Założyciele: w ręce Kongresu. Czy Kongres będzie wiedział, co z nią zrobić — to już zupełnie inna historia.
Nota źródłowa: Wszystkie odwołania do orzeczenia (slip op., concurrence, dissent) odnoszą się do Learning Resources, Inc. v. Trump, 607 U.S. ___ (2026), Nos. 24–1287 & 25–250. Dane liczbowe spoza orzeczenia opatrzone są przypisami ze wskazaniem źródła.

Założyciel i partner zarządzający kancelarii prawnej Skarbiec, uznanej przez Dziennik Gazeta Prawna za jedną z najlepszych firm doradztwa podatkowego w Polsce (2023, 2024). Doradca prawny z 19-letnim doświadczeniem, obsługujący przedsiębiorców z listy Forbesa oraz innowacyjne start-upy. Jeden z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie prawa handlowego i podatkowego w polskich mediach, regularnie publikujący w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej i Dzienniku Gazecie Prawnej. Autor publikacji „AI Decoding Satoshi Nakamoto. Sztuczna inteligencja na tropie twórcy Bitcoina” oraz współautor nagrodzonej książki „Bezpieczeństwo współczesnej firmy”. Profil na LinkedIn: 18.5 tys. obserwujących, 4 miliony wyświetleń rocznie. Nagrody: czterokrotny laureat Medalu Europejskiego, Złotej Statuetki Polskiego Lidera Biznesu, tytułu „Międzynarodowej Kancelarii Prawniczej Roku w Polsce w zakresie planowania podatkowego”. Specjalizuje się w strategicznym doradztwie prawnym, planowaniu podatkowym i zarządzaniu kryzysowym dla biznesu.