VAT jest podatkiem neutralnym — tak mówi teoria (por. ODLICZENIE VAT). Przedsiębiorca płaci VAT przy zakupach, pobiera VAT przy sprzedaży, a różnicę rozlicza z urzędem. Jeśli zapłacił więcej niż pobrał, należy mu się zwrot (por. ZWROT VAT). To nie jest ulga. To nie jest przywilej. To jest element konstrukcyjny podatku.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej powtarza to od lat (por. DYREKTYWA VAT). Naczelny Sąd Administracyjny cytuje te wyroki. Zasada neutralności jest fundamentem systemu VAT w całej Unii.
A jednak polska praktyka poszła w innym kierunku.
Organy podatkowe traktują wniosek o zwrot VAT jak sygnał ostrzegawczy. Ktoś chce odzyskać pieniądze? Trzeba sprawdzić, czy nie oszukuje (por. OSZUSTWA KARUZELOWE). Trzeba wszcząć kontrolę. Trzeba zweryfikować kontrahentów. Trzeba przedłużyć termin — raz, drugi, trzeci — aż przedsiębiorca albo zrezygnuje, albo zbankrutuje.
Zapoznaj się z artykułem Odmowa odliczenia VAT naliczonego jako narzędzie odpowiedzialności zbiorowej.
Odwrócenie ciężaru
Jest coś głęboko niepokojącego w tym, jak system przenosi odpowiedzialność.
Teoretycznie to organy podatkowe powinny ścigać oszustów. To one mają uprawnienia, zasoby, dostęp do informacji. To one powinny weryfikować łańcuchy dostaw, tropić karuzele podatkowe, identyfikować przestępców.
W praktyce ten obowiązek spada na przedsiębiorcę.
Czy sprawdziłeś swojego kontrahenta? Czy sprawdziłeś kontrahenta swojego kontrahenta? Czy sprawdziłeś, skąd pochodzą towary, które kupujesz? Czy zweryfikowałeś, czy dostawca płaci podatki? Czy masz dokumentację potwierdzającą, że dochowałeś należytej staranności?
Raport Konfederacji Lewiatan z 2018 roku mówi wprost: 70% przedsiębiorców uważa obowiązki weryfikacyjne za zbyt uciążliwe. A ponad połowa twierdzi, że zakres tych obowiązków wzrósł dramatycznie w ciągu pięciu lat.
Przedsiębiorcy mówią: naszym zadaniem jest prowadzenie działalności, nie patrzenie na ręce innym podatnikom.
Mają rację. Trybunał Sprawiedliwości UE przyznaje im rację. W wyroku Mahagében z 2012 roku orzekł jasno: nakładanie na podatników obowiązków kontrolnych pod groźbą odmowy zwrotu VAT jest przerzucaniem przez organy własnych zadań — w sposób sprzeczny z prawem.
Ale wyroki to jedno. Praktyka to drugie.
Anatomia przewlekłości
Jak wygląda typowa sprawa o zwrot VAT?
Składasz deklarację z wykazaną nadwyżką. Urząd ma sześćdziesiąt dni na zwrot. W pięćdziesiątym dziewiątym dniu dostajesz zawiadomienie o wszczęciu kontroli. Termin zostaje przedłużony.
Kontrola trwa miesiące. Żądają dokumentów. Przesłuchują świadków. Weryfikują kontrahentów — twoich i ich. Szukają czegoś, co pozwoli zakwestionować zwrot.
Jeśli znajdą — wydają decyzję odmowną. Jeśli nie znajdą — szukają dalej. Przedłużają kontrolę. Wzywają do kolejnych wyjaśnień. Czekają, aż coś się pojawi.
W tym czasie twoje pieniądze leżą na koncie Ministerstwa Finansów. Pracują — ale nie dla Ciebie.
Cena, której nie widać
Są firmy, które tego nie przetrwały.
Nie dlatego, że oszukiwały. Nie dlatego, że źle rozliczały VAT. Dlatego, że nie mogły czekać.
Firma, której zamrożono zwrot na setki tysięcy złotych, nie ma z czego płacić dostawcom. Nie ma z czego płacić pracownikom. Nie ma z czego finansować kolejnych zamówień.
Bankructwo spowodowane bezprawnym przetrzymywaniem VAT wygląda w statystykach tak samo jak każde inne bankructwo. Nikt nie liczy, ile miejsc pracy zlikwidowano, ile rodzin dotknięto, ile przedsiębiorczości zmarnowano — bo urzędnik postanowił „zweryfikować”.
Odsetki ustawowe nie rekompensują lat niepewności. Wygrana po pięciu latach nie rekompensuje firmy, która przestała istnieć w drugim roku.
A osoby odpowiedzialne za te decyzje? Nie ponoszą żadnych konsekwencji.
Co mówi prawo europejskie
Trybunał Sprawiedliwości UE wypowiada się w tej sprawie jednoznacznie.
Podatnik nie może zostać pozbawiony prawa do odliczenia VAT tylko dlatego, że jego dostawca naruszył przepisy. Może stracić to prawo wyłącznie wtedy, gdy organy udowodnią — na podstawie obiektywnych okoliczności — że wiedział lub powinien był wiedzieć o naruszeniu.
Ciężar dowodu spoczywa na organach. Nie na podatniku.
W wyroku z grudnia 2022 roku (C-512/21) Trybunał wyjaśnił dodatkowo: nawet gdy istnieją przesłanki pozwalające podejrzewać nieprawidłowości, nie można wymagać od podatnika weryfikacji tak dogłębnej, jakiej dokonuje organ podatkowy.
Podatnik nie jest organem ścigania. Nie ma takich uprawnień, nie ma takich zasobów, nie ma takiego obowiązku.
Polska praktyka ignoruje te wyroki. Ale wyroki istnieją — i można się na nie powoływać.
Co robimy
Reprezentujemy przedsiębiorców, których zwrot VAT jest bezprawnie przetrzymywany. Wchodzimy na każdym etapie — od pierwszego przedłużenia terminu, przez kontrolę, po spór sądowy.
Pomagamy budować dokumentację należytej staranności — nie dlatego, że uważamy te wymagania za słuszne, ale dlatego, że w obecnym systemie jest ona linią obrony.
Zaskarżamy decyzje odmowne. Składamy skargi na przewlekłość. Powołujemy się na orzecznictwo TSUE i NSA — bo prawo jest po stronie podatnika, nawet gdy praktyka tego nie odzwierciedla.
Dochodzimy odszkodowań za bezprawne działania organów. Bo jeśli państwo przetrzymuje twoje pieniądze bez podstawy prawnej, powinno za to odpowiedzieć.
Nie boimy się konfrontacji. Przedkładamy dobro klienta nad dobre relacje z urzędnikami.
Na koniec
VAT, który ci się należy, to nie jest łaska państwa. To są Twoje pieniądze.
System, który przetrzymuje je miesiącami i latami, który wymaga od ciebie pracy detektywa, który karze cię za błędy cudzych dostawców — ten system jest wadliwy. Prawo europejskie to potwierdza. Orzecznictwo to potwierdza.
Ale prawo nie egzekwuje się samo. O swoje prawa trzeba walczyć.