Strzyżenie owiec. Zagraniczne kasyna i polscy klienci

Strzyżenie owiec. Zagraniczne kasyna i polscy klienci

2026-05-22

Ofiara, która nie może się ujawnić, jest ofiarą idealną.

Robert Nogacki | Kancelaria Prawna Skarbiec | analiza prawnokarna

 

Polska wprowadziła w 2009 roku regulację prawną, która miała chronić polskich konsumentów przed nielegalnym hazardem online. Po piętnastu latach okazało się, że ten mechanizm działa odwrotnie: chroni nielegalne kasyna przed polskimi konsumentami.

Konsument, który padnie ofiarą nielegalnego operatora – straci pieniądze przez konfiskatę salda, przez zatrzymanie wypłaty, przez fikcyjną „opłatę administracyjną” – sam podlega odpowiedzialności karnoskarbowej z art. 107 § 2 KKS za samo uczestnictwo w zagranicznej grze hazardowej. Konstrukcja, która miała być narzędziem prewencji, stała się dla operatorów najlepszym narzędziem retencji. Ofiara, która nie może się ujawnić, jest ofiarą idealną. Można ją okraść z pełną świadomością, że nie złoży skargi.

To nie jest skutek uboczny niedoskonałej legislacji. To jest produkt, który ekosystem nielegalnych operatorów – kasyn licencjonowanych w Curaçao, na Anjouan, w Kostaryce i Kahnawake – zorganizował wokół tej polskiej osobliwości regulacyjnej. Ekosystem składa się z co najmniej sześciu warstw, z których każda zarabia na każdej operacji łańcucha i każda z osobna utrzymuje, że nie odpowiada za nic. Warstwa pierwsza to sam operator, który stosuje selective scamming – selektywną konfiskatę wygranych powyżej progu – jako podstawowy model przychodowy, nie wyjątek. Warstwa druga to dział retencyjny, który przez sześć do dwudziestu tygodni pracuje psychologicznie nad każdym graczem, wytwarzając relację zaufania, którą później wykorzystuje. Warstwa trzecia to wyspecjalizowana infrastruktura płatnicza, która przez trzy do pięciu jurysdykcji przepycha pieniądze w taki sposób, żeby na końcu nikt nie odpowiadał. Warstwy czwarta, piąta i szósta – sieć afiliacyjna, firmy reputation management nadużywające DMCA, portale mediacyjne pełniące jednocześnie funkcję strażnika i sprzedawcy – utrzymują widoczność operatora w Google i niewidoczność jego ofiar. Wszyscy wiedzą, co obsługują. Nikt za nic nie odpowiada.

Poniższy tekst opisuje ten ekosystem warstwa po warstwie. Argument całości jest następujący: dopóki polski wymiar sprawiedliwości będzie kierował narzędzia represji wobec konsumenta zamiast wobec organizatorów i ich pomocników, ekonomia całego sektora będzie funkcjonować zgodnie z projektem. Nie jest to argument przeciwko hazardowi. Jest to argument przeciwko strukturze, w której polski konsument jest jedynym podmiotem łańcucha, który ponosi ryzyko.

 

Część I. Pułapka – art. 107 § 2 KKS

Polskie prawo hazardowe jest restrykcyjne w sposób, który większości polskich graczy online nie jest znany do momentu, w którym zaczyna ich dotyczyć osobiście. Kasyna online może w Polsce prowadzić wyłącznie Totalizator Sportowy (Total Casino), spółka Skarbu Państwa. Każdy inny operator – niezależnie od tego, czy ma licencję maltańską, gibraltarską, w Curaçao czy fikcyjną z Anjouan – działa w stosunku do polskiego konsumenta nielegalnie. To wiadomo. Mniej znany jest drugi paragraf równania.

Artykuł 107 § 2 Kodeksu karnego skarbowego stanowi, że kto na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej uczestniczy w zagranicznej grze hazardowej, podlega karze grzywny do 120 stawek dziennych. To nie jest sankcja za naruszenie monopolu fiskalnego, którą można uzasadniać teorią dóbr chronionych. To jest karalność per se – sam fakt zalogowania się na obcą domenę z polskiego IP, sam fakt wpłaty środków, sam fakt zagrania spinu na slocie. Komentarz Leszka Wilka, jeden ze standardowych komentarzy używanych w polskiej praktyce karnoskarbowej, ujmuje konstrukcję tego przepisu bez ozdobników: bezprawność czynu uczestnika gry zagranicznej czerpie swój byt z faktu jego karalności.

Z perspektywy ofiary, która straciła kilkadziesiąt tysięcy złotych przez ręczną konfiskatę salda, ta konstrukcja prawna wytwarza odwróconą sytuację moralną. Gracz, który chce zgłosić oszustwo, musi najpierw przyznać się, że sam popełnił czyn karalny. Mechanizm ten nakłada się na strukturalną stygmatyzację hazardu jako bariery zgłaszania, a stygmat jest niezależnym i silnym predyktorem braku zgłoszeń. Polska osobliwość polega na tym, że do uniwersalnej stygmatyzacji dochodzi realna sankcja karna, podnosząca próg ujawnienia się do poziomu nieporównywalnego z jurysdykcjami, w których konsument jest ofiarą, nie sprawcą. Brak publicznie dostępnych statystyk KAS o faktycznej liczbie postępowań z art. 107 § 2 KKS prowadzonych przeciwko graczom (nie operatorom) jest osobnym problemem – argument o efekcie odstraszającym jest analitycznie spójny, ale empirycznie nieudokumentowany przez polskie organy ścigania.

Rezultat tej konstrukcji jest taki, że polscy gracze są z perspektywy operatora online – używając obrazu, który pojawia się w wewnętrznym żargonie samej branży – owcami do strzyżenia. Można ich nakręcić emocjonalnie. Można podpowiedzieć, jak ominąć zabezpieczenia bankowe i regulacyjne. Można im skonfiskować saldo. I wiedzieć, że nie pójdą się skarżyć, bo boją się grzywny od KAS.

 

Część II. Selective scamming jako model biznesowy

W literaturze branżowej funkcjonuje termin na to zjawisko. Selective scamming – oszustwo selektywne – pierwotnie pojawia się w literaturze cyberbezpieczeństwa, gdzie opisuje sprzedawcę z dark webu dostarczającego towar większości klientów i okradającego wybraną mniejszość.

Selective scamming nie jest patologią tego sektora. Selective scamming jest tym sektorem. Jest podstawowym modelem przychodowym znacznej części, prawdopodobnie większości, kasyn online operujących z licencji Curaçao, Anjouan, Kostaryki, Kahnawake. Nie ekscesem pojedynczego operatora. Strukturalną cechą produktu. Wymaga jednak rozróżnienia: teza ta dotyczy operatorów grey-market z jurysdykcji o słabym lub fikcyjnym nadzorze. Nie obejmuje operatorów z efektywnym nadzorem regulacyjnym (Malta, Gibraltar, Wielka Brytania, Szwecja), gdzie mechanizm konfiskaty salda jest praktycznie niefunkcjonalny ze względu na realną groźbę utraty licencji. To, co opisujemy, to teza analityczno-ekonomiczna o segmencie offshore, oparta na rekonstrukcji kosztów i marż branżowych – nie na wewnętrznych dokumentach operatorów, których publiczna literatura naukowa nie posiada. Empiryczne pogłębienie tej tezy wymagałoby dostępu do takich dokumentów.

 

Dlaczego ekonomicznie nie może być inaczej

Arytmetyka tego sektora wymusza ten model. Według krążących szacunków branżowych (nie zweryfikowanych przez niezależne audyty) kasyno online z licencją w Curaçao płaci rocznie od dwustu do czterystu tysięcy euro za samą licencję plus utrzymanie strukturalne. Płaci między dwadzieścia a czterdzieści procent obrotu w prowizjach afiliacyjnych. Płaci od pięciu do dwunastu procent wartości każdej transakcji procesorom płatności obsługującym wpłaty z polskich kart i polskiego BLIKa. Płaci za dostawców gier (Pragmatic Play, Amatic, Endorphina) od dwunastu do osiemnastu procent przychodu. Płaci za hosting, support, marketing, blokady, reaktywacje domen po blokadach KAS, usługi prawne w trzech jurysdykcjach.

Po zsumowaniu tych kosztów na typowego polskiego gracza pozyskanego z reklamy SEO przypada koszt akwizycji rzędu czterystu do ośmiuset euro przed pierwszą wpłatą. Aby ten gracz w ogóle zwrócił koszt swojego pozyskania, musi przegrać średnio kilka tysięcy euro netto. Przy normalnej dystrybucji wyników (część graczy wygrywa duże kwoty i wypłaca, część przegrywa wszystko, większość pozostaje przy zerze) operator po prostu nie odzyskuje kosztów akwizycji. Zbankrutuje w drugim albo trzecim roku.

Selective scamming jest matematycznym wymogiem przetrwania tego modelu. Operator musi gdzieś wytworzyć dodatkowych dziesięć do dwudziestu procent marży, których arytmetyka RTP nie zapewnia. Generuje je przez konfiskatę wygranych powyżej określonego progu. Próg jest skalibrowany tak, by większość użytkowników nigdy go nie przekroczyła i nigdy nie zorientowała się, że coś jest nie tak, a jednocześnie żeby ci nieliczni, którzy próg przekroczą, dostarczyli wystarczających środków, by sfinansować akwizycję wszystkich pozostałych.

Wynika z tego jeden kontr-intuicyjny wniosek. Najbardziej narażony nie jest gracz problemowy, który przegrywa wszystko, jak chce zwykła narracja o uzależnieniu hazardowym. Najbardziej narażony jest gracz dobry – taki, który gra ostrożnie, kontroluje budżet, czasem wygrywa i chce wypłacić. To jest gracz, który dla operatora stanowi netto stratę, jeżeli wszystko działa uczciwie. To jest gracz, którego operator musi okraść, żeby model przychodowy w ogóle się dopinał.

 

Część III. Jak się podkręca graczy?

Pomiędzy momentem, w którym polski konsument zobaczy w Google reklamę nielicencjonowanego kasyna, a momentem, w którym jego saldo zostaje skonfiskowane jako „opłata administracyjna”, znajduje się sześć do dwudziestu tygodni manipulacji. Ta praca nie wykonuje się sama. Jest świadczona przez wyspecjalizowany dział retencyjny operatora, w czasie rzeczywistym, przez ludzi i przez algorytm, według skryptów dopracowanych na dziesiątkach tysięcy poprzednich graczy.

 

Akwizycja: pieniądze, które nie istnieją

Pierwszy kontakt zawsze idzie przez liczbę. Reklamy, które trafiają do polskiego użytkownika Google, mówią o pakiecie powitalnym 10 000 zł plus 500 darmowych spinów. „Aktywuj kod VOXMAX i odbierz do 10 000 PLN.” „Bonus bez depozytu – wpisz kod NO-DEP-VOX.” „Zestawienie najlepszych kodów” na czterech, pięciu, siedmiu osobnych stronach SEO, każde z nich rekomendujące to samo kasyno, każde z innym kodem promocyjnym i z innym tytułem („Vox Casino Kod Promocyjny 2026 – do 250 darmowych spinów”, „Vox Casino Polska – Oficjalna strona z bonusem”, „Vox Casino Kod Promocyjny – Bonus bez Depozytu”). Liczba 10 000 zostaje na siatkówce.

Te pieniądze nie istnieją w sensie, w jakim gracz je rozumie. Bonus powitalny 125 procent z wagerem x35 oznacza, że gracz, który dostał pięćset euro, musi obrócić siedemnastoma i pół tysiącami euro, zanim wypłaci cokolwiek. Na slocie z nominalnym RTP 96 procent statystycznie oczekiwana strata na tej sumie obrotu to siedemset euro. Bonus, który gracz dostał, nie jest darmowy. Jest matematycznie skalibrowany tak, by w przeciętnym przebiegu odebrać graczowi więcej, niż dał. Żadna z reklam, które wyświetlają się w Google, tej arytmetyki nie pokazuje.

Recenzje na pseudoniezależnych portalach branżowych powtarzają komunikat. „Vox Casino oferuje rozbudowaną bibliotekę gier, przystępne bonusy i szybkie wypłaty.” „Atrakcyjne promocje lojalnościowe.” „Przyjazna obsługa klienta.” „Jeśli szukasz kasyna z licencją, które priorytetyzuje satysfakcję graczy.” Każde z tych zdań jest skonstruowane tak, by przejść walidację prawniczą operatora i jednocześnie wytworzyć w czytelniku przekonanie, którego nie da się prawniczo zarzucić. „Licencja międzynarodowego organu regulacyjnego” jest formalnie prawdziwe (licencja Curaçao istnieje), ale wytwarza wrażenie tego, czym Curaçao nie jest. „Priorytetyzuje satysfakcję graczy” jest pojęciem nieoperacjonalnym, a więc niezaskarżalnym.

 

Konsultanci: „Wojtek”, „Oliwia” i inni

Po rejestracji uruchamia się druga warstwa. Czat na żywo, otwarty natychmiast, prowadzony przez „konsultanta”, który ma imię i zdjęcie. Wojtek. Oliwia. Anna. Marek. Konsultanci mają imiona polskie, mówią po polsku, używają konwencji grzecznościowych polskiego biura („Witam serdecznie!”, „Już sprawdzam informacje”, „Dziękuję za cierpliwość”). To wytwarza wrażenie, którego polski gracz w pierwszej chwili nie kwestionuje: że na końcu drutu siedzi człowiek z polskiego call center, prawdopodobnie z Warszawy, prawdopodobnie regulowany przez polski nadzór.

W rzeczywistości konsultant siedzi najczęściej w Tbilisi albo w Limassol, prowadzi równolegle siedem do dwunastu rozmów, działa według skryptu zaprogramowanego pod konkretne sytuacje („gracz pyta o wypłatę”, „gracz wpłacił, ale gra nie ruszyła”, „gracz wygrał powyżej progu X”, „gracz pyta o licencję”), i ma dostęp do panelu CRM pokazującego pełną historię gracza w czasie rzeczywistym: ile wpłacił, ile przegrał, kiedy ostatnio grał, jakie gry preferuje, na jaki bonus zareagował, czy ma aktywne zabezpieczenia bankowe, czy mu się skończyła karta. Badania empiryczne dokumentują, że operatorzy online posiadają szczegółowe dane behawioralne o graczach, że CRM umożliwia dostarczanie spersonalizowanych komunikatów w czasie rzeczywistym, i że narzędzia te są ukierunkowywane na graczy problemowych lub tych, którzy właśnie doświadczyli strat. Ta asymetria informacyjna jest osiowa dla wszystkiego, co dzieje się dalej.

Konsultant gratuluje pierwszej wpłaty. Witają w klubie. Jeśli gracz wpłacił zwiększoną kwotę, dostaje dodatkowe spiny „prezent powitalny od mojego osobistego budżetu, tylko dla Pana”. Jeśli wygrał – Wojtek przesyła emotikonę z ognikiem i pyta, na co klient wyda wygraną. Jeśli przegrał – pojawia się oferta bonusu reaktywacyjnego. „Widzę, że dziś nie poszło, ale mam dla Pana coś specjalnego – dodatkowe 50 procent przy następnej wpłacie, ważne tylko 24 godziny.” Gracz, który właśnie przegrał trzy tysiące, jest psychologicznie w stanie maksymalnej podatności, i operator precyzyjnie wie, w którym momencie tego dnia wysłać wiadomość.

 

Coaching: jak ominąć blokady płatności

Polskie banki, w odpowiedzi na rosnące problemy społeczne związane z hazardem online, wprowadziły w ostatnich latach mechanizmy blokowania operacji hazardowych. PKO, Pekao, Santander, ING, mBank pozwalają klientowi włączyć blokadę kategorii „gambling” na karcie – wówczas każda transakcja z merchant category code 7995 (gambling transactions) zostaje automatycznie odrzucona. To jest narzędzie zaprojektowane po to, żeby chronić gracza problemowego przed sobą samym.

„Karta odrzuciła płatność? Niech się Pan nie martwi. Mamy alternatywne metody, które pozwalają tę operację zrealizować. Proszę spróbować przez Revolut, oni nie blokują naszych płatności. Albo przez BLIK – wystarczy wpisać kod na naszej stronie i potwierdzić w aplikacji bankowej. Albo, jeśli wolałby Pan szybciej, możemy obsłużyć płatność przez kryptowalutę – wystarczy kupić USDT na giełdzie X, ja przeprowadzę Pana krok po kroku.”

Każde z tych zdań jest jednocześnie pomocą i zasadzką. Pomocą – bo rzeczywiście pokazuje graczowi sposób, jak ominąć blokadę. Zasadzką – bo każda z tych metod jest sposobem na ominięcie regulacyjnej ochrony przed udziałem w nielegalnej grze hazardowej. Polski prokurator, który zechce postawić graczowi zarzut z art. 107 § 2 KKS, ma w korespondencji z konsultantem czarno na białym dowód, że gracz świadomie obchodził zabezpieczenia. Konsultant tymczasem siedzi w Tbilisi i jest dla polskiego wymiaru sprawiedliwości nieosiągalny. Gracz został w pojedynkę z dowodem przeciwko sobie.

 

Bonusy – jak budować uzależnienie od programu

Trzecią warstwą jest struktura bonusowa. Bonus pierwszego depozytu. Bonus drugiego depozytu. Bonus trzeciego depozytu. Bonus czwartego depozytu. „Magiczny bonus” aktywowany po piątym depozycie. Tygodniowy cashback dla statusu „Doświadczony” lub wyższego, naliczany w każdy piątek między 6:00 a 7:00 UTC – godziny celowo nietypowe, żeby gracz musiał czekać na konkretny moment, w którym dostanie powiadomienie.

Program lojalnościowy ma trzy poziomy. VIP Złoty – 3 000 euro łącznych depozytów. VIP Platynowy – 6 000 euro. VIP Diamentowy – 12 000 euro. Każdy poziom daje „przyspieszone wypłaty”, „osobistego menedżera”, „unikatowy avatar i skórkę konta”. Gracz, który dotarł do 2 500 euro wpłat, dostaje na czat wiadomość od Wojtka: „Brakuje Panu już tylko 500 euro do statusu VIP Złoty. Czekają na Pana wcześniejszy dostęp do nowych gier i ekskluzywne turnieje.” Bonus, którego nie ma – bo zostanie zaoferowany dopiero, gdy gracz wpłaci kolejne pięćset – staje się siłą napędową dla wpłaty, której gracz w innym kontekście by nie zrobił.

Te mechanizmy nie są przypadkowe. Są produktem dziesięcioleci badań behawioralnych prowadzonych przez działy R&D dostawców gier i platform CRM. Sloty są zaprojektowane z near-miss patterns (przegrana wygląda jak prawie-wygrana – efekt potwierdzony w dominującym konsensusie naukowym, choć literatura nie jest jednorodna, jedno eksperymentalne badanie Stricklanda nie potwierdziło wzmacniającego efektu na częstotliwość odpowiedzi), losses disguised as wins (gracz dostaje wizualne i dźwiękowe sygnały wygranej za stawkę mniejszą niż obrót – w badaniu na próbie 940 osób uczestnicy oglądający gry z LDW przeceniali liczbę prawdziwych wygranych, a EEG wykazuje pozytywny komponent reward positivity po LDW – taki sam jak po prawdziwych wygranych), i variable ratio reinforcement (nagroda przychodzi w nieprzewidywalnych odstępach, co jest klasyką ze schedules of reinforcement Skinnera i generuje zachowania najbardziej odporne na wygaszanie wśród wszystkich zbadanych schematów). Bonusy są kalibrowane pod wartość expected value tak, żeby gracz statystycznie tracił, ale subiektywnie czuł, że „prawie wygrał”. Komunikacja konsultanta jest dopasowana do momentu, w którym gracz jest najbardziej podatny psychologicznie – czyli zaraz po stracie.

 

Jak znikają pieniądze klientów?

W dniu, w którym klient złoży wniosek o wypłatę całych środków, w panelu jego konta pojawiła się linia, której wcześniej nigdy tam nie było.

Opłata administracyjna. Status: Pomyślna.

Suma odpowiadała kwotowo saldu wygranych, które klient próbował wypłacić. W regulaminie kasyna nie istniała żadna „opłata administracyjna”. Kiedy klient zapytał konsultanta, dlaczego status operacji jest „pomyślny”, skoro pieniędzy nigdy nie zobaczył, ten sam Wojtek (lub inny konsultant pracujący według tego samego skryptu) odpisał, że specjaliści klubu przeanalizowali aktywność graczy. „Nie mamy obowiązku informować o wszystkich tego typu lukach, które mogą posłużyć do złamania zasad klubu”. Kiedy klient zażądał wskazania konkretnego błędu, konkretnej gry, konkretnej luki, otrzymał odpowiedź, że jeżeli nie zaprzestanie pytań, kasyno zgłosi go automatycznie na policję o próbę oszustwa.

Ten sam kanał, którym przez sześć tygodni płynęło ciepło, gratulacje i emotikony, w jednej chwili stał się kanałem represji. Klient, który traktował Wojtka jak znajomego, dostał wiadomość, że zostanie zgłoszony na policję.

Cashback. Po konfiskacie środków w panelu klienta pojawiło się saldo „cashback”. Konsultant napisał, że pieniądze „wypłacą się w piątek”. Cashback miał, oczywiście, warunki – obrót x3 przed wypłatą, więc realnie żadnej wypłaty z niego nie byłoby. To jest mechanizm retencyjny w czystej postaci. Operator wie, że gracz po stracie jest w stanie psychologicznym, w którym wszystko, co przypomina szansę odzyskania, działa nieproporcjonalnie silnie.

Z perspektywy operatora ta warstwa jest najtańsza i najbardziej skalowalna. Konsultant w Tbilisi kosztuje miesięcznie sześćset do tysiąca dwustu euro. Obsługuje tysiące graczy. System CRM pamięta wszystko. Skrypty są dopracowywane na podstawie A/B testów: które sformułowanie konsultanta produkuje wyższy retention rate, które najbardziej skutecznie konwertuje gracza po pierwszej stracie.

Z perspektywy gracza ta warstwa jest tym, co zmienia obiektywne oszustwo w subiektywne poczucie osobistej porażki. Pierwszą reakcją było pytanie, co zrobił źle. Czy faktycznie przypadkiem wykorzystał jakąś lukę w grze? Czy konsultant mówi prawdę? Operator zainwestował sześć tygodni w wytworzenie u klienta relacji zaufania właśnie po to, żeby moment konfiskaty klient interpretował przez pryzmat tej relacji. Żeby pomyślał: „Wojtek mnie zna, Wojtek nie kłamałby bez powodu, więc pewnie coś zrobiłem nie tak”.

 

Na czym polega manipulacja?

Na pierwszy rzut oka jest to ta sama dynamika, której psychologowie używają do opisu manipulacji w intymnych relacjach z elementem przemocy. Klasyczny cykl Walker (1979) składa się z czterech faz: narastania napięcia, eksplozji, pojednania (love bombing, miesiąc miodowy) i spokoju, gdzie faza miesiąca miodowego buduje emocjonalne więzi uniemożliwiające odejście. Najpierw długi okres budowania relacji i sympatii. Potem nagła zmiana, w której ofiara dostaje komunikat: to twoja wina. Połączenie z poprzednią fazą sprawia, że ofiara wierzy.

Analogia jest heurystycznie trafna i pomaga polskiemu czytelnikowi rozpoznać mechanizm w kategoriach, które zna intuicyjnie. Precyzyjniejszym jednak punktem odniesienia kryminologicznym jest romance scam / pig butchering (sha zhu pan) – schemat ekstrakcji finansowej, w którym sprawca przez tygodnie lub miesiące buduje fałszywą relację zaufania na platformie randkowej albo komunikatorze, doprowadza ofiarę do fikcyjnej platformy inwestycyjnej lub hazardowej, pozwala jej zobaczyć pierwsze drobne zyski, a następnie odbiera całość. Literatura nad romance scam dokumentuje dokładnie tę sekwencję: staged trust-building → fraudulent platform → loss. Różnica między pig butchering a tym, co opisujemy, sprowadza się głównie do tego, że w wypadku kasyn online platforma już istnieje (operator z licencją Curaçao) i nie wymaga symulacji. Resztę mechaniki – w tym fazę budowania zaufania, sygnał pierwszej drobnej wygranej, moment zwrotu w komunikacji – odtwarza ten sam schemat. Nie wszyscy gracze przechodzą tę pułapkę, ale wystarczająco wielu, żeby selective scamming jako model się dopinał.

 

Część IV. Infrastruktura

Cały ten model nie działa bez infrastruktury, która przepycha pieniądze przez europejski system finansowy. To jest warstwa, której polski czytelnik z reguły nie widzi, ponieważ z jego perspektywy „wpłaca BLIKiem” i „dostaje przelew na Revolut”. Pod tą prostotą znajduje się wyspecjalizowany ekosystem co najmniej dwudziestu różnych typów podmiotów, z których każdy zarabia na każdej transakcji i każdy ma swoje wąskie alibi compliance.

 

Anatomia jednej wpłaty BLIK

Polski gracz wpisuje kod BLIK na stronie kasyna i wpłaca sto złotych. To, co dzieje się dalej, jest skomplikowane w sposób, który nie jest przypadkowy. Skomplikowanie jest tu funkcją projektową – każde kolejne ogniwo łańcucha rozcieńcza związek między oryginalną transakcją (polski konsument wpłaca pieniądze na nielicencjonowane kasyno) a ostatecznym odbiorcą (operator w Curaçao).

Strona kasyna nie ma własnej integracji z systemem BLIK. BLIK obsługuje wyłącznie polskie banki i polskich akceptantów posiadających odpowiednie umowy. Kasyno korzysta z payment service providera, który integruje BLIK jako jedną z metod płatności w swojej kasie internetowej. Ten PSP nie nazywa się „kasyno”. Nazywa się, na przykład, firmą zarejestrowaną na Cyprze albo na Malcie pod nazwą sugerującą e-commerce, świadczącą oficjalnie „usługi platformowe dla branż wysokiego ryzyka”. PSP pobiera od kasyna prowizję rzędu od pięciu do dwunastu procent.

PSP nie obsługuje BLIK bezpośrednio. Ma umowy z agregatorami płatności, najczęściej z Litwy, Łotwy albo Estonii, które posiadają licencje instytucji płatniczych wydawane przez tamtejsze banki centralne i akredytacje u krajowych operatorów płatności. Agregator z Litwy ma umowę z polskim acquirerem, który posiada bezpośrednią integrację z BLIK i z polskimi systemami kartowymi.

Polski acquirer widzi transakcję jako „płatność do litewskiego agregatora płatności”, z opisem ogólnym typu „e-commerce purchase” albo „digital services”. Litewski agregator widzi transakcję jako „payout to PSP w Cyprze”, z opisem „platform services”. PSP na Cyprze widzi transakcję jako „prowizja od operatora w Curaçao” albo „payout do beneficial owner”. Każde kolejne ogniwo widzi inny opis, w innym kraju, w innej walucie, z inną kwalifikacją merchant category code. Gdy polska KAS chce ustalić, czy „X PLN wpłacone z polskiego BLIK trafiło do nielicencjonowanego kasyna”, musi przejść przez co najmniej trzy jurysdykcje i co najmniej cztery niezależne podmioty, z których każdy ma prawo odpowiedzieć tylko w zakresie swojej części łańcucha.

Ta architektura nie powstała przypadkiem. Wymagała dekad inwestycji branży hazardowej w infrastrukturę payment routingu. Konferencje w Cyprze i na Malcie (SiGMA, iGB) są w połowie poświęcone właśnie temu – networkingowi między operatorami a payment specialists. Pojawiły się wyspecjalizowane firmy konsultingowe, których model biznesowy polega wyłącznie na pomocy operatorom hazardowym w znalezieniu „banking solutions” – eufemizm na procesory, które przyjmą ich pieniądze, mimo że nie mają polskiej licencji. Litwa jest tu szczególnym przypadkiem. Od 2017 roku, gdy Wielka Brytania wyszła z UE, Bank Litwy prowadzi politykę „payment fintech hub” polegającą na bardzo liberalnym wydawaniu licencji EMI. Liczba licencjonowanych instytucji płatniczych zarejestrowanych na Litwie wzrosła z kilkunastu do ponad stu pięćdziesięciu w ciągu sześciu lat. Większość obsługuje legalne biznesy.

Istotna mniejszość obsługuje branże, których żadne banki UE nie chcą dotknąć: nielicencjonowane kasyna online, broker forex z rejestracją w St. Vincent i Grenadynach, sektor adult content, kryptowaluty bez KYC.

Najważniejsza obserwacja dotycząca tej infrastruktury jest następująca. Każde ogniwo łańcucha wie. Nazwa kasyna jest w nazwie domeny, w tytułach przelewów, w opisach transakcji. Polski język obsługi jest na stronie, na czacie, w korespondencji z graczem. Wolumeny obrotów z polskich kart są w danych transakcyjnych. Adresy IP polskich konsumentów są w logach. Nie ma w tym łańcuchu jednego ogniwa, które naprawdę nie wiedziałoby, że obsługuje nielicencjonowane kasyno targetujące polski rynek. Wiedzą wszyscy.

To, czego nie ma w tym łańcuchu, to ogniwo, które byłoby motywowane, żeby coś z tą wiedzą zrobić. Każdy podmiot pobiera prowizję od każdej transakcji. Każdy podmiot ma alibi compliance, sformułowane przez prawników jego macierzystej jurysdykcji, oparte na technicznej obserwacji, że formalnie obsługuje tylko transakcję płatniczą i nie odpowiada za substancję ekonomiczną kontraktu między dostawcą usługi (kasynem) a konsumentem. Mechanizm rozpraszania odpowiedzialności w wieloogniwowych łańcuchach jest dobrze opisany.

 

Część V. Reklama, mediacja, DMCA

Wokół tej infrastruktury narosły kolejne warstwy. Sieć afiliacyjna i ekosystem reklamy SEO. Strona afiliacyjna zarabia na revenue share – typowo dwadzieścia pięć do pięćdziesięciu procent długoterminowej straty gracza, albo na CPA – jednorazowej prowizji od pięćdziesięciu do dwustu euro za gracza, który wpłaci minimum dwadzieścia. Każda złotówka, którą klient wpłacił, zanim stracił czterdzieści dwa tysiące, była złotówką, z której prowizję pobrał afiliant. Afiliant nie pyta operatora, czy operator zamierza wypłacać wygrane. Afiliant pyta tylko, jaki jest revenue share. Afilianci są systemowo motywowani do targetowania graczy o wysokim potencjale strat i angażowania się w praktyki deceptive, mające na celu maksymalizację konwersji na rzecz operatora.

Firmy reputation management. Na dole strony wyników Google dla typowego operatora pojawia się notka: „W odpowiedzi na liczne skargi, które otrzymaliśmy na podstawie przepisów amerykańskiej ustawy dotyczącej praw autorskich (Digital Millennium Copyright Act), usunęliśmy z tej strony następującą liczbę wyników wyszukiwania”. DMCA, zamienione w narzędzie zarządzania reputacją. Firmy reputation management pobierają od pięciuset do pięciu tysięcy dolarów za jeden takedown. Google wygrał już co najmniej jeden wyrok zaoczny przeciwko osobom, które uprzemysłowiły to nadużycie.

Mediatorzy. Casino.guru w pierwszym kwartale 2026 roku odzyskało dla graczy około 5,3 mln dolarów w sprawach skutecznie zmediowanych – i jest jednocześnie portalem afiliacyjnym, zarabiającym revenue share od części operatorów, których działalność rzekomo monitoruje. Czy ten konflikt interesów przekłada się na preferencyjne traktowanie operatorów płacących prowizję w rozstrzyganiu skarg, jest strukturalnie prawdopodobne, ale empirycznie nieudowodnione. Z perspektywy konsumenta wystarczy konstatacja, że portal pełni jednocześnie funkcję strażnika i sprzedawcy tej samej branży.

Trustpilot i jego klony. Sfingowane profile z dwudziestoma ośmioma recenzjami i średnią 4,1. Boty piszące się w nocy.  Stockowe zdjęcia autorów. Każdy element tej maszyny ma swoją własną racjonalność biznesową i swoje własne, ograniczone do tej racjonalności, alibi moralne.

 

Część VI. Jak naprawić ten system?

Z punktu widzenia polskiego prawa karnego cały ten łańcuch – operator kasyna, konsultant z Tbilisi, dział retencyjny, dziesięć podmiotów infrastruktury płatniczej, sieć afiliacyjna, portal mediacyjny, sieć fałszywych recenzji Trustpilot, firmy reputation management nadużywające DMCA – pozostaje praktycznie nieosiągalny.

Pierwszą zmianą, która miałaby sens, byłoby dekryminalizowanie uczestnictwa polskiego konsumenta w zagranicznej grze hazardowej. Art. 107 § 2 KKS jest reliktem konstrukcji prawnej, w której hazard online nie istniał. W rzeczywistości 2026 roku ten przepis nie chroni nikogo poza samymi operatorami – tworzy bowiem warunki, w których ofiara nie może się ujawnić.

Drugą zmianą – i najważniejszą z perspektywy ekonomii całego sektora – byłaby realna odpowiedzialność infrastruktury płatniczej. Instrumenty prawne istnieją: 6 AMLD (Dyrektywa 2018/1673) przewiduje sankcje dla instytucji płatniczych świadomie obsługujących transakcje pochodzące z nielegalnej działalności, rozszerza odpowiedzialność karną za pranie pieniędzy na osoby prawne i wzmacnia ściganie pomocnictwa. Pojedyncze zawiadomienie do litewskiego nadzoru finansowego dotyczące jednej konkretnej EMI obsługującej polskie kasyno mogłoby zablokować dziesiątki operatorów jednocześnie.

Trzecią zmianą byłaby odpowiedzialność reklamodawców. Sieć afiliacyjna pobierająca revenue share od operatora kierującego ofertę hazardową do polskich konsumentów bez polskiej licencji jest podmiotem osiągającym korzyść majątkową z czynu zabronionego. Art. 29 ust. 1 ustawy o grach hazardowych zakazuje reklamy hazardu w języku polskim. Egzekucja wobec polskich afiliantów reklamujących nielicencjonowane kasyna online jest, mówiąc oględnie, sporadyczna. Wobec afiliantów zagranicznych – praktycznie zerowa.

Czwartą zmianą byłaby odpowiedzialność za samą warstwę manipulacji. Polski Kodeks karny zna pojęcie groomingu (art. 200a) jako kategorii czynu polegającego na zaprojektowanym budowaniu zaufania w celu wykorzystania ofiary. Konstrukcja prawnokarna dla cyfrowej manipulacji konsumenckiej – gdzie operator systematycznie buduje zaufanie u gracza po to, by skuteczniej skonfiskować mu saldo w określonym momencie – w polskim prawie nie istnieje. Nie chodzi tu o automatyczne rozszerzenie art. 200a (który chroni małoletnich), ale o stworzenie analogicznej konstrukcji dla dorosłych konsumentów cyfrowych. Konsultant, który coachuje gracza, jak ominąć blokadę bankową na operacje hazardowe, jest pomocnikiem w popełnieniu czynu z art. 107 § 2 KKS po stronie gracza, ale również – co istotne – uczestnikiem zaprojektowanego schematu oszukańczego (art. 286 § 1 k.k.) po stronie operatora. Polska prokuratura tej kwalifikacji do tej pory nie postawiła.

Żadna z tych zmian nie zwróci pokrzywdzonym tego, co stracili. Ale każda z nich, kumulatywnie, zaczęłaby przenosić ciężar represji z punktu, w którym jest on absurdalny (ofiara), w stronę punktów, w których jest on logiczny (ułatwiacze, którzy zarabiają na każdej operacji łańcucha).

Z punktu widzenia operatora każda taka operacja kończy się sukcesem. Z punktu widzenia konsultanta z Tbilisi, który wykonał wielotygodniową pracę grooming’u zgodnie ze skryptem – sukcesem. Z punktu widzenia procesora płatności na Litwie, PSP na Cyprze, polskiego acquirera, afilianta, portalu mediacyjnego – pomyślnie. Z punktu widzenia samego pokrzywdzonego operacja również zakończyła się pomyślnie. Pomyślnie dokładnie tak, jak każdy dobrze przeprowadzony przemysłowy proces ekstrakcji wartości jest pomyślny: zgodnie z projektem, z marżą, z czystym sumieniem każdego uczestnika.

Dopóki polski wymiar sprawiedliwości będzie ścigał konsumenta zamiast organizatora, procesora, afilianta, acquirera, EMI, PSP i reklamodawcy, którzy go do tego punktu doprowadzili – dopóty pokrzywdzonych będzie więcej. To są warunki, które stworzyliśmy. To są owce, które sami wyhodowaliśmy do strzyżenia.

Nielegalne kasyna online: jak rozpoznać kasyno bez licencji i odzyskać pieniądze