Token ZND i token olimpijski – powietrze w puszkach

Token ZND i token olimpijski – powietrze w puszkach

2026-04-18

Kancelaria Prawna Skarbiec · Robert Nogacki, radca prawny

I. Najbardziej kreatywne zastosowanie prasy drukarskiej od czasów Gutenberga

W maju 1961 roku Piero Manzoni zamknął w dziewięćdziesięciu blaszanych puszkach — z etykietą w czterech językach, z numeracją i z wagą deklarowaną jako 30 gramów — swoje własne odchody, wycenił je na równowartość złota (w 1961 roku wychodziło około 37 dolarów za puszkę) i wystawił na sprzedaż. Cztery dekady później, 23 maja 2007 roku, jedna z puszek tej edycji została sprzedana na aukcji Sotheby’s za 124 tysiące euro. W październiku 2008 roku inna osiągnęła 97 250 funtów. Kilka lat wcześniej, w latach 1959–1960, ten sam artysta wykonał czterdzieści pięć egzemplarzy pracy Corpo d’aria — „ciała powietrza” artysty — pakowanej w drewniane pudełka zawierające nienadmuchany balon, składany statyw, ustnik i kartę autentyczności; cena wynosiła 30 tysięcy lirów, z dopłatą 200 lirów za litr powietrza, jeżeli nabywca życzył sobie, by to sam Manzoni napełnił mu balon swoim wydechem. Sztuka współczesna wypracowała przez stulecie dojrzałą tezę, że wartością towaru jest sama transakcja i sygnatura artysty, a nie to, co w niej krąży. Rynki finansowe potrzebowały na przyswojenie tej tezy mniej więcej sześćdziesięciu lat.

Manzoni sprzedawał powietrze z dowcipem. Wiedział, co robi, kupujący wiedzieli, co kupują, i obie strony transakcji były w zgodzie co do natury operacji. Dzisiejsza wersja tego samego gestu — z tą różnicą, że kupujący nie wiedzą — nazywa się tokenem użytkowym. Zbyt wiele osób kupiło puszkę w przekonaniu, że zawiera złoto. Puszka zawierała to, co deklarowała: świeże powietrze. Problem jest taki, że etykieta — podpisana przez samą giełdę, zaopatrzona w białą księgę, opatrzona symbolami olimpijskimi — sugerowała coś innego. I za tę rozbieżność między zawartością a etykietą ktoś powinien zapłacić.

Bo czym technicznie jest „token ZND„? To jest smart contract w standardzie ERC-20 wdrożony na blockchainie Ethereum. Standard ERC-20 to publicznie dostępna specyfikacja, której kompletna implementacja mieści się na jednej stronie ekranu. Oto jak, w przybliżeniu, wygląda serce kodu generującego taki token:

contract ZND is ERC20 {

    constructor() ERC20(„Zonda Token”, „ZND”) {

        _mint(msg.sender, 700_000_000 * 10**18);

    }

}

Dwie linijki merytoryczne. Pierwsza definiuje nazwę i symbol. Druga, pod słowem _mint, wykonuje akt kreacji: tworzy siedemset milionów jednostek i wpisuje je na konto osoby, która uruchomiła kontrakt. Koszt operacji: kilkadziesiąt dolarów w opłatach sieciowych. Czas: kilka sekund.

To jest cały proces emisji. Nie ma drukarni, nie ma zabezpieczeń, nie ma aktu notarialnego, nie ma depozytariusza. Jest plik tekstowy, kompilator i portfel. Reszta — white paper, tokenomia, roadmapa, tiery emisyjne, cliff, vesting, staking, cashback, program lojalnościowy — jest warstwą narracyjną nałożoną na operację, która w warstwie technicznej jest trywialna.

Trzeba to powiedzieć wprost, ponieważ większość mechaniki pump-and-dump w świecie kryptoaktywów opiera się na odwróceniu tej proporcji. Kupujący ma uwierzyć, że nabywa coś rzadkiego, skomplikowanego i drogiego w wytworzeniu. Faktycznie nabywa wpis w publicznej bazie danych, który emitent wykonuje kliknięciem.

Różnica między Manzonim a emitentami ERC-20 jest taka, że Manzoni się z tego śmiał. Jego nabywcy, kupując Merda d’artista, wiedzieli dokładnie, co kupują i dlaczego to jest śmieszne — kupowali sygnaturę artysty, czyli gest konceptualny, a za ten gest płacili w walucie, której rynek wycenił go pięcio- czy sześciokrotnie w górę. Nabywcy tokenów ERC-20 są na odwrotnej pozycji. Kupują sygnaturę kliknięcia przekonani, że kupują fundament nowej ekonomii.

 

II. Spadek o 99,75 procent

Na początku była giełda. Potem giełda wyemitowała token. Nazwała go ZND i wytłumaczyła, że to utility token  a więc tzw. token użytkowy — służy do obniżania prowizji, do stakingu, do cashbacków, do programu lojalnościowego. Innymi słowy: token służy do tego, żeby być tokenem. Samo istnienie jest jego funkcją użytkową.

W szczycie ZND kosztował około 0,80 USD. W połowie kwietnia 2026 roku kosztuje, wedle notowań publicznych, w okolicach 0,002 USD. Spadek przekracza 99,75 procent. Ktoś, kto kupił na górce za sto tysięcy złotych, ma dziś na koncie równowartość tostu z awokado. Bez awokado.

Kurs ZND – spadek o 96.5% od początku roku

To nie jest anomalia. To jest wynik. Mechanizm działał dokładnie tak, jak miał działać — tylko nie z perspektywy kupującego.

 

III. Co mówi biała księga — i co oznacza, kiedy się ją naprawdę czyta

Trzeba oddać sprawiedliwość autorom: biała księga ZND z 27 czerwca 2024 roku jest dokumentem, który formalnie spełnia wymagania Tytułu II rozporządzenia MiCA (Rozporządzenie (UE) 2023/1114). Jest transparentny w sposób, który retrospektywnie staje się dowodem w sprawie. Warto zatem przejść przez kilka jego kluczowych postanowień — nie po to, żeby zarzucać emitentowi ukrycie czegokolwiek, ale po to, żeby pokazać, czego kupujący mogli się dowiedzieć, gdyby ktoś im pomógł to przeczytać.

Struktura emisji (s. 27, 30 białej księgi). Łączna podaż: 700 000 000 tokenów. Do publicznej i prywatnej dystrybucji przeznaczono 189 000 000 — to jest 27 procent. Reszta, 511 000 000 tokenów, czyli 73 procent podaży, trafiła do pul kontrolowanych przez emitenta: Treasury (29 procent), Ecosystem Incentives (15 procent), Team (8 procent), Partners (8 procent), Liquidity (8 procent) i Marketing (5 procent).

Harmonogramy odblokowania. I tu zaczyna się najbardziej istotna obserwacja.

  • Kupujący w rundzie Seed: cliff 8 miesięcy, vesting 12 miesięcy. Faktyczna blokada do około 20 miesięcy po TGE.
  • Kupujący w rundzie Private: cliff 6 miesięcy, vesting 10 miesięcy.
  • Team (zespół emitenta): cliff 12 miesięcy, vesting 36 miesięcy.
  • Treasury (pula własna emitenta): cliff 24 miesiące, vesting 60 miesięcy.
  • Partners: cliff 3 miesiące, vesting 24 miesiące.

Intuicyjna lektura tej tabeli sugeruje, że zespół i Treasury mają dłuższe blokady niż kupujący. Formalnie tak jest. Ekonomicznie — nie do końca. Pula Treasury i Ecosystem Incentives to 44 procent całej podaży. Nawet przy liniowym vestingu, comiesięczne tranche trafiające do pul emitenta są znacznie większe niż miesięczne odblokowania dla pojedynczych kupujących, którzy rozproszyli się na tysiące adresów i których zdolność do skoordynowania sprzedaży jest zerowa. Emitent sprzedaje z jednej kieszeni; kupujący mogą sprzedawać tylko każdy z osobna.

Efekt netto: w pierwszych dwunastu miesiącach po TGE na rynek trafia znaczący nawis podaży z pul emitenta, przy jednoczesnym ograniczeniu zdolności do skoordynowanego wyjścia po stronie kupujących. To nie jest teza spiskowa. To jest matematyka rozpisana w tabeli na stronie 30 białej księgi.

Rynek pierwotny a rynek wtórny. Biała księga (s. 28) mówi wprost: w okresie emisji jedynym sposobem wpłacenia pieniędzy na zakup ZND jest depozyt na koncie ZND, a jedynym sposobem zasilenia konta ZND — jak wskazano w dokumencie — było konto zondacrypto. Innymi słowy: kupujący żeby wziąć udział w public sale tokena giełdy musi najpierw zasilić swoje konto na tej samej giełdzie. Zamknięty obieg.

Listing. Biała księga (s. 32, 36) wskazuje dwa miejsca obrotu po emisji: zondacrypto (giełda emitenta) i Uniswap (DEX). Nie ma zewnętrznej, niezależnej płynności wymuszającej cenę rynkową. Jest emitent, jest ten sam emitent w innej roli (operator rynku pierwotnego i wtórnego), i jest zdecentralizowany basen płynności, do którego sam emitent wpompowuje 43 procent zebranych środków (s. 21 — alokacja funduszy).

Czyli: 43 procent pieniędzy wpłaconych przez kupujących wraca na rynek w formie płynności dostarczanej przez emitenta — po obu stronach arkusza zleceń.

Konflikty interesów. Biała księga (s. 33) przyznaje, że istnieje „istotny konflikt interesów” wynikający z tego, że software platformy ZND dostarcza spółka ZND.CO OÜ, w której emitent ma 50 procent pośredniego udziału, a drugim udziałowcem jest grupa ICEO, która — zgodnie z dokumentem — była odpowiedzialna za „projektowanie techniczne, ekonomiczne i prawne tokena ZND”. Spółka projektująca token i spółka go emitująca to de facto wspólny projekt dwóch powiązanych podmiotów. Na s. 11 dowiadujemy się dodatkowo, że jedynym udziałowcem DIVISIO HOLDING AG — spółki matki emitenta — jest Przemysław Kral, CEO zondacrypto.

 

IV. Kroplówka. Dlaczego emisja nie była projektem, tylko podtrzymywaniem funkcji życiowych

Żeby zrozumieć, czym naprawdę była emisja ZND, trzeba przestać patrzeć na nią jako na projekt technologiczny i zacząć patrzeć jak na operację finansową. Emisja tokena przez giełdę kryptowalut nie jest, w gruncie rzeczy, wydarzeniem technologicznym. Jest operacją finansową, która w tradycyjnej bankowości miałaby nazwę: pozyskanie finansowania pomostowego w warunkach ograniczonej wiarygodności kredytowej.

Klasyczny bank, który traci płynność, może pójść do banku centralnego, do inwestora prywatnego, do innego banku na rynku międzybankowym. Każdy z tych wierzycieli przeprowadzi due diligence — zażąda sprawozdań, wglądu w księgi, zabezpieczeń, gwarancji. Będzie pytać o rozjazd między zobowiązaniami wobec klientów a rzeczywistymi rezerwami. Będzie wymagał warunków, covenants, prawa głosu.

Giełda kryptowalut ma alternatywę, której bank nie ma. Może wydrukować własny instrument finansowy, nazwać go utility token, opisać go w białej księdze jako element ekosystemu — i sprzedać go własnym klientom. Klienci nie żądają wglądu w księgi. Klienci oczekują, że cena pójdzie w górę, ponieważ tak napisano w materiałach promocyjnych.

Z punktu widzenia emitenta jest to finansowanie:

  • bez obowiązku zwrotu kapitału (token nie jest długiem);
  • bez odsetek (token nie jest obligacją);
  • bez rozwodnienia własności (token nie jest udziałem);
  • bez covenants (nabywca tokena nie ma żadnych praw kontrolnych);
  • bez due diligence (nabywcą są konsumenci, a nie profesjonalny wierzyciel);
  • bez wymagalności (emitent decyduje kiedy, ile i komu odblokuje).

Innymi słowy, jest to finansowanie idealne — z perspektywy biorcy. Z perspektywy dawcy jest to coś, co w tradycyjnym prawie bankowym nazywałoby się pożyczką podporządkowaną bez prawa regresu, tylko że nabywca nie wie, że udzielił pożyczki.

Teraz warto zadać pytanie, na które odpowiedź wynika ze sprawozdań finansowych BB Trade Estonia OÜ publikowanych w estońskim rejestrze handlowym. Dane za rok obrotowy 2023 pokazują — wedle analiz opierających się na dokumentach złożonych przez samą spółkę do Äriregister — zobowiązania wobec klientów rzędu 722 milionów euro przy środkach pieniężnych rzędu 9,7 miliona euro. Rozjazd między tym, co giełda jest winna klientom, a tym, co faktycznie trzyma w dostępnych rezerwach, wynosi zatem około siedemdziesięciu razy. To nie jest liczba z artykułu krytycznego. To jest liczba z dokumentu złożonego przez samą spółkę.

W takim kontekście emisja ZND w czerwcu 2024 roku — czyli półtora roku po tym, jak rozjazd był już widoczny w sprawozdaniach — przestaje być projektem budowy „ekosystemu loyalty”. Zaczyna być tym, czym z perspektywy bilansu faktycznie była: zastrzykiem płynności od klientów, dla klientów, w zamian za instrument, który nie ma zewnętrznego rynku, nie generuje przychodów i nie daje żadnych praw.

Mówiąc obrazowo: w szpitalu taki mechanizm nazywa się kroplówką. Kroplówka nie leczy choroby, tylko pozwala pacjentowi dotrwać do diagnozy. Problem zaczyna się wtedy, kiedy kroplówka staje się substytutem leczenia, a szpital — zamiast wezwać chirurga — sprzedaje pacjentowi kolejne worki soli fizjologicznej i każe mu wierzyć, że jest na drodze do wyzdrowienia.

Emisja ZND była pierwszym workiem. TMPL — drugim. To, co w sobotę zobaczą na kontach polscy medaliści olimpijscy, to trzeci.

 

V. Jak działała pompa ZND?

Zapisy na rundy publiczne i prywatne odbywały się w okresie od czerwca do października 2024 roku. Ceny rundy Seed ustalono na 0,056 EUR, a ostatniej rundy Launchpad na 0,093 EUR — różnica 66 procent w obrębie rynku pierwotnego kontrolowanego wyłącznie przez emitenta. W narracji marketingowej każda kolejna, droższa runda prezentowana była jako dowód „rosnącego zainteresowania”.

Po TGE cena na Uniswap i na zondacrypto jeszcze przez pewien czas się utrzymywała — napędzana częściowo przez nawis popytu odciętego od możliwości sprzedaży (cliff), częściowo przez aktywność kont promocyjnych, i częściowo przez dostarczaną przez emitenta płynność. Później — jak to w tym schemacie bywa — cliff zaczął się kończyć, vesting zaczął się uwalniać, i każdy uwolniony miesięczny tranche trafiał na cienki rynek wtórny, którego jedynym animatorem był emitent.

Wynik po kilkunastu miesiącach: –99,75 procent.

To jest struktura znana w literaturze. Gandal, Hamrick, Moore, Vasek i współautorzy w pracy An Examination of the Cryptocurrency Pump and Dump Ecosystem (Becker Friedman Institute, Uniwersytet w Chicago, 2018) przeanalizowali 3 767 sygnałów pump-and-dump z Telegrama i 1 051 z Discorda w okresie sześciu miesięcy 2018 roku i ustalili, że krótkoterminowy skok ceny dla tokenów spoza pierwszej pięćsetki wynosi medianowo 23 procent w pompach telegramowych i 19 procent w pompach discordowych. Xu i Livshits, The Anatomy of a Cryptocurrency Pump-and-Dump Scheme (USENIX Security Symposium, 2019), skatalogowali 412 zdarzeń pump-and-dump organizowanych w wielu kanałach Telegrama na wielu giełdach między czerwcem 2018 a lutym 2019; dokumentują oni pełen cykl pompy zamykający się w dwadzieścia minut. Najnowsza praca — Clough i Edwards, Pump, Dump, and then What? The Long-Term Impact of Cryptocurrency Pump-and-Dump Schemes (Uniwersytet Bristol, APWG eCrime Symposium, 2023) — oparta na próbie 765 pompowanych tokenów, wykazuje że średni spadek ceny pompowanego tokena w stosunku do szerszego rynku wynosi 30 procent po roku od pompy, przy czym spadek przekracza 25 procent już po dziewięćdziesięciu dniach.

ZND mieści się w tym rozkładzie. Tylko w jego ogonie.

 

VI. Boty, grupy, „spontaniczna społeczność”

Na forach telegramowych i Discord aktywizowały się konta, które — jak relacjonują sami uczestnicy rynku — publikowały entuzjastyczne komentarze w regularnych cyklach dobowych, używały powtarzających się sformułowań („projekt z potencjałem”, „dopiero się rozpędza”, „long-term vision”) i reagowały negatywnie na każde pytanie krytyczne. Trudno rozstrzygnąć bez dostępu do serwerów, czy były to boty AI, czy pracownicy marketingu podszywający się pod inwestorów. Z perspektywy prawnej ta różnica jest nieistotna. Oba przypadki to manipulacja informacją inwestycyjną w rozumieniu art. 90 i art. 91 MiCA, które zakazują rozpowszechniania informacji wprowadzających w błąd co do wartości kryptoaktywa i koordynowanych działań mających wpłynąć na cenę.

To zjawisko nie jest zarezerwowane dla świata kryptowalut. Amerykańska FINRA w ostrzeżeniu Social Media Investment Group Imposter Scams udokumentowała „istotny wzrost skarg” na grupy rekrutacyjne prowadzone przez Telegram i WhatsApp — trend obserwowany od jesieni 2023 roku. FBI w Public Service Announcement z lipca 2025 roku odnotowało wzrost skarg na schemat określany jako ramp-and-dump o ponad 300 procent rok do roku. W grudniu 2025 roku amerykańska SEC postawiła zarzuty trzem platformom kryptoaktywów i czterem „klubom inwestycyjnym” (Morocoin Tech Corp., Berge Blockchain Technology Co. Ltd. i Cirkor Inc. po stronie platform; AI Wealth Inc., Lane Wealth Inc., AI Investment Education Foundation Ltd. i Zenith Asset Tech Foundation po stronie klubów) — ofiary straciły w sumie ponad 14 milionów dolarów, a rekrutacja i komunikacja prowadzona była przez WhatsApp. W pierwszej połowie 2025 roku Meta zamknęła ponad 6,8 miliona kont WhatsApp powiązanych z sieciami oszustw operującymi głównie z Kambodży, Mjanmy i Tajlandii — w modelu określanym w literaturze jako „pig butchering„.

To nie jest polska osobliwość. To jest globalny wzorzec. Polski jest tylko kontekst regulacyjny.

 

VII. Drugi akt. Token Olimpijski.

W sierpniu 2024 roku, na fali oficjalnej współpracy z Polskim Komitetem Olimpijskim, giełda wyemitowała drugi token — Token Olimpijski (TMPL). Premie medalowe dla polskich sportowców zostały zdenominowane właśnie w tym tokenie. Narracja: „wspieraj polski sport, trzymaj TMPL”. Barwy: biało-czerwone. Symbole: olimpijskie kółka.

Schemat jest znany w literaturze prawniczej pod nazwą affinity fraud — nadużycie lojalności wobec grupy lub wartości wspólnotowej w celu obniżenia postrzeganego ryzyka. Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych (SEC prowadzi osobną kategorię spraw o tej nazwie). Zasada jest prosta: są dwa sposoby, żeby obniżyć czujność inwestora. Można mu skłamać. Albo można sprawić, żeby sam przestał pytać. Symbole olimpijskie i barwy narodowe realizują tę drugą strategię — i dlatego są statystycznie skuteczniejsze.

Klient w tym schemacie nie kupuje dlatego, że ocenił fundamenty aktywa. Kupuje dlatego, że chce wspierać polskich sportowców. Odmowa zakupu zaczyna się jawić — przez moment, zanim dotrze refleksja — jako pewna forma braku patriotyzmu. I właśnie ten moment się monetyzuje.

Historia tego schematu jest bogata i ponura. Warto zobaczyć kilka konkretnych przykładów:

Ephren Taylor II (USA, 2019). Samozwańczy „Social Capitalist”, „najmłodszy czarnoskóry CEO spółki publicznej”, prowadził przez kilka lat wieloaspektową Building Wealth Tour — trasę wykładów w afroamerykańskich kościołach ewangelickich (w tym w atlantyjskim New Birth Missionary Baptist Church), promującą „inwestycje świadome społecznie” w małe przedsiębiorstwa i „maszyny sweepstakes” z obiecanym zwrotem do 300 procent w pierwszym roku. Straty ponad 400 pokrzywdzonych przekroczyły 15,5 miliona dolarów. Taylor został skazany w 2019 roku na 19 lat i 7 miesięcy więzienia federalnego z nakazem restytucji w wysokości 15 590 752 dolarów.

NovaTech, Cynthia i Eddy Petion (USA/Kanada, 2019–2023). MLM-owy schemat kryptowalutowy adresowany do diaspory haitańsko-amerykańskiej. Hasło Cynthii Petion, cytowane w akcie oskarżenia SEC: „in this program, you are in profit from day one”. Straty dotknęły ponad 200 000 inwestorów z całego świata — łącznie ponad 650 milionów dolarów — co czyni tę sprawę jednym z największych udokumentowanych przypadków affinity fraud w wymiarze dolarowym (zarzuty SEC postawiono 12 sierpnia 2024 roku).

CryptoFX LLC (USA, 2024). Schemat adresowany do społeczności latynoskiej. Założyciel Mauricio Chavez prowadził — jak ustalił SEC w postępowaniu z 14 marca 2024 roku przeciwko siedemnastu osobom — „zajęcia edukacyjne dla społeczności latynoskiej w zakresie budowania bogactwa przez handel kryptowalutami”, mimo „braku jakiegokolwiek wykształcenia, doświadczenia czy kwalifikacji w obszarze inwestycji lub kryptoaktywów”. Ponad 40 000 ofiar, 300 milionów dolarów zebranych środków; rzeczywisty handel wygenerował zysk rzędu 2,6 miliona dolarów — mniej niż jeden procent pozyskanego kapitału.

Rick Koerber (USA, 2018). Schemat adresowany do społeczności mormońskiej w stanie Utah, operujący przez spółki Founders Capital i Franklin Squires Investments. Asystent prokuratora federalnego określił sprawę jako „masową, wyrachowaną piramidę, która wzięła na cel jego współwyznawców ze Wspólnoty Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich”. Sto milionów dolarów zebranych kapitałów, 45 milionów dolarów strat netto. Koerber został skazany 15 października 2019 roku na 170 miesięcy więzienia federalnego.

Tilila Walker Sumchai, „Tongi Tupe” (USA, 2023). Schemat adresowany do społeczności tongańsko-amerykańskiej. Mechanizm: obietnica „sekretnego algorytmu” gwarantującego zwrot 146 000 dolarów w szesnaście tygodni z inwestycji 3 000 dolarów. Metoda rekrutacji — powtarzana w wielu sprawach tego typu — polegała na tym, że Sumchai najpierw pozyskała zaufanie szanowanych liderów społeczności tongańskiej, wypłacając im fikcyjne zyski, a następnie organizowała spotkania wspólnotowe, na których ci liderzy, przekonani o autentyczności produktu, rekomendowali go rodzinie i sąsiadom. 11,8 miliona dolarów strat, ponad tysiąc pokrzywdzonych (SEC, 19 września 2023).

Wspólny mianownik tych spraw pokazuje jeden mechanizm, który w kontekście polskim warto mieć na uwadze: sprawca niemal zawsze korzystał z pośrednictwa liderów społeczności, którzy sami byli pierwszymi beneficjentami schematu. W przypadku Ephrena Taylora byli to pastorzy. W przypadku NovaTech — liderzy wspólnot haitańsko-amerykańskich. W przypadku Sumchai — szanowani członkowie wspólnoty tongańskiej, którym wypłacono fikcyjne zyski, żeby mogli z czystym sumieniem polecić produkt rodzinie i sąsiadom. W polskim odpowiedniku tego schematu rola „lidera wspólnoty” przypada medalistom olimpijskim — tyle że w odróżnieniu od pastora z Atlanty, oni sami nie są beneficjentami schematu. Są jego twarzami.

Warto przyjrzeć się empirycznym punktom odniesienia. Tokeny fanowskie czołowych klubów sportowych — zapuszczone w okresie euforii 2020–2021 przez platformę Socios.com — znajdują się dziś w fazie głębokiego załamania cenowego. Wedle notowań CoinMarketCap i CoinGecko (FC Barcelona BAR, Paris Saint-Germain PSG, Juventus JUV, Manchester City CITY), wszystkie cztery tokeny straciły od 97 do 99 procent wartości od swoich szczytów z lat 2020–2021. Barcelona z około 79 dolarów w kwietniu 2021 do około 0,51 dolara w kwietniu 2026; PSG z 61 dolarów do 0,92 dolara; Juventus z 37,83 dolara do 0,54 dolara; Manchester City z 35,83 dolara do poziomu około 0,50–1 dolara. Innymi słowy: to nie są tokeny, które „tracą wartość” — to są tokeny, które już straciły wartość, i które od lat oscylują wokół symbolicznych ułamków swoich pierwotnych wycen.

W przypadku TMPL ryzyko strukturalne jest jednak wyższe niż w przypadku tokenów FC Barcelona czy Paris Saint-Germain, ponieważ TMPL jest powiązany z jedną, konkretną giełdą — a własny token tej giełdy spadł już o 99,75 procent. Jeśli szukamy empirycznej prognozy dla TMPL, to ZND jest najbliższym dostępnym punktem odniesienia, a wyceny tokenów klubów piłkarskich stanowią jedynie dolną granicę tego, co jest prawdopodobne.

 

VIII. Sobota rano, konta medalistów

W Team PL lojalność iest waluta. Oferujemy specialne plany subskrypcvine – jeśli zdecvdujesz się zamrozić swoje środki w tokenie TMPL na dłuższv czas, bedziesz otrzymywać od nas regularne nagrody w tym tokenie. Twoje zasoby pracuja na Ciebie, podczas, gdy Ty wspierasz stabilność catej iniciatyw.”

Informacje krążące w przestrzeni publicznej wskazują, że rozliczenie premii medalowych w TMPL ma nastąpić w najbliższych dniach. Mechanika, która z tego wynika, jest prosta — i właśnie dlatego bezlitosna.

Sportowcy zobaczą tokeny na swoich kontach. W obecnej atmosferze — przy zamrożonych wypłatach fiat na giełdzie, przy zawiadomieniu do Prokuratury Krajowej, przy zainteresowaniu organów nadzoru — racjonalnym działaniem będzie jak najszybsza sprzedaż. Żeby sprzedać, trzeba znaleźć kupującego. A kupujący w liczbach wystarczających do przyjęcia podaży rzędu kilku milionów tokenów wprowadzanych na rynek przez dziesiątki medalistów jednocześnie po prostu nie istnieje.

To, co nastąpi, jest zatem przewidywalne. Sportowcy zaczną licytować się w dół. Wygra ten, kto sprzeda najszybciej po najniższej cenie, zanim tamci zdążą zejść jeszcze niżej. Przegrają wszyscy pozostali — w tym kibice, którzy kupili TMPL w dobrej wierze, żeby „wspierać polski sport”.

W ten sposób nieświadomi kibice stali się ostatnimi nabywcami w strukturze piramidalnej. A olimpijczycy — bez własnej winy i, jak należy przypuszczać, bez pełnej świadomości ekonomicznej struktury, w którą ich wciągnięto — stali się mimowolnymi twarzami promocji ryzykownego aktywa spekulacyjnego wobec publiczności, która im ufa.

 

IX. Co mówi MiCA i co mówi doktryna

Rozporządzenie MiCA w art. 6 ust. 1 wymaga od emitenta kryptoaktywa innego niż ART/EMT, żeby biała księga była „uczciwa, jasna i niewprowadzająca w błąd”. W art. 90 i 91 MiCA wprowadza reżim zakazu manipulacji rynkiem kryptoaktywów — zbliżony do reżimu rozporządzenia MAR (Rozporządzenie (UE) nr 596/2014) dla tradycyjnych papierów wartościowych. Do katalogu manipulacji wchodzą m.in. wash trading, koordynowane działania kilku osób w celu wpłynięcia na cenę, oraz rozpowszechnianie informacji wprowadzających w błąd, w tym przez media społecznościowe.

W polskim porządku prawnym — w zakresie, w jakim do sprawy zastosowanie mają przepisy krajowe — relewantne są:

  • 286 Kodeksu karnego (oszustwo), gdzie elementami znamion są: wprowadzenie w błąd lub wyzyskanie błędu, cel osiągnięcia korzyści majątkowej, i niekorzystne rozporządzenie mieniem;
  • 296 k.k. (nadużycie zaufania przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi innych);
  • 299 k.k. (pranie pieniędzy), jeżeli środki z emisji przepływały przez podmioty i struktury maskujące źródło;
  • a w zakresie regulacyjnym — ustawa z 7 lipca 2023 r. o rynku kryptoaktywów oraz rozporządzenie MiCA stosowane bezpośrednio od stycznia 2025.

 

X. Co można jeszcze zrobić — a czego już nie warto

W artykułach, które publikowałem w tej sprawie kilka dni temu, wskazywałem cztery równoległe ścieżki działania: zawiadomienie karne do Prokuratury Krajowej, zawiadomienie do UOKiK, skargę do estońskiej Finantsinspektsioon, oraz powództwo cywilne. To była mapa sensowna w momencie, w którym została nakreślona. Dziś jest częściowo nieaktualna — i uczciwość wobec Państwa wymaga, żebym to powiedział wprost.

Ścieżka karna pozostaje. Pozostaje i wzmacnia się z każdym kolejnym zawiadomieniem, ponieważ postępowanie karne jest jedynym instrumentem, który w sprawach transgranicznych dysponuje realnym aparatem: zabezpieczeniami majątkowymi, europejskim nakazem dochodzeniowym, wnioskami o pomoc prawną między państwami, współpracą prokuratur Unii Europejskiej i państw trzecich. W sprawie, w której aktywa kryptowalutowe z definicji są mobilne, a podmioty zaangażowane znajdują się w wielu jurysdykcjach, to są jedyne narzędzia o odpowiedniej sile. Prokuratura Krajowa w Katowicach prowadzi już postępowanie; każde kolejne zawiadomienie wzmacnia materiał dowodowy, poszerza krąg pokrzywdzonych i — co kluczowe — utrzymuje pressję na kolejne czynności procesowe.

Kierunek geograficzny ścieżki karnej wykracza poza Polskę. Struktura korporacyjna grupy — spółka operacyjna w Estonii, spółka holdingowa w Szwajcarii, miejsce pobytu kluczowej osoby w innej jurysdykcji jeszcze — otwiera możliwość postępowań karnych równoległych do polskiego, w każdym z tych państw z osobna. W każdej z tych jurysdykcji istnieje własny instrumentarium zabezpieczeń majątkowych i własna droga do aktywów podlegających odzyskaniu. Konstrukcja takiego wielowątkowego działania jest zaawansowana technicznie i wymaga skoordynowanej pracy z kancelariami w każdym z państw docelowych; szczegółów nie omawiam w tym tekście z oczywistych powodów taktycznych.

Jedno zastrzeżenie, którego nie mogę nie postawić. W postępowaniach tej skali — setki pokrzywdzonych, podmioty w wielu jurysdykcjach, aktywa kryptowalutowe z natury mobilne — dynamika zależy od czynników, nad którymi ani my, ani Państwo nie mamy kontroli. Jak szybko zadziałają prokuratury w poszczególnych państwach, czy zabezpieczenia majątkowe zostaną wykonane zanim aktywa zostaną rozproszone, czy instytucje egzekucyjne każdej z jurysdykcji zadziałają sprawnie, czy osoby podejrzewane pozostaną w swoich obecnych miejscach pobytu. Żadnej z tych zmiennych nie da się dziś poważnie prognozować. Gdyby ktokolwiek mówił Państwu inaczej — nie byłby z Państwem szczery.

Szybkich rozstrzygnięć nie będzie. Ostateczny efekt jest dzisiaj nieznany. To są słowa, których klienci nie lubią słuchać, a które prawnicy powinni mówić uczciwie. Między dzisiaj a jakimkolwiek potencjalnym odzyskaniem środków rozciągają się miesiące — w optymistycznym scenariuszu — a prawdopodobnie lata pracy procesowej. Ten horyzont czasowy jest nieuchronny i jest jednocześnie głównym powodem, dla którego kolejna sekcja jest tak ważna.

 

XI. Recovery scam — drugie oszustwo, które nadchodzi

Istnieje w ekonomii oszustw pojęcie pierwotnej straty i wtórnej wiktymizacji. Pierwotna strata to ta, którą Państwo już ponieśliście. Wtórna wiktymizacja to to, co dzieje się po pierwszej stracie, w fazie, w której ofiara — zdesperowana, zbolała, pragnąca odzyskać pieniądze — staje się szczególnie łatwym celem dla kolejnej generacji przestępców. Ci przestępcy nie kradną pieniędzy inwestycyjnych. Oni kradną pieniądze ratunkowe. I statystyki pokazują, że są w tym dobrzy.

Skala zjawiska. FBI Internet Crime Complaint Center odnotowuje od 2023 roku systematyczny wzrost skarg na recovery scams — przestępstwa adresowane wyłącznie do osób, które już wcześniej straciły środki na oszustwach kryptowalutowych, romansowych czy inwestycyjnych. W 2024 roku łączne straty raportowane do IC3 w kategoriach powiązanych z kryptoaktywami wyniosły 9,3 miliarda dolarów — wzrost o 66 procent rok do roku. Znacząca część tej kwoty to właśnie oszustwa wtórne.

 

Typologia schematów recovery, z którymi mogą się Państwo spotkać

„Prawnik od odzyskiwania majątku” powołujący się na „znajomości”, „możliwości”, „powiązania” i – oczywiście „służby” z którymi jest „poukładany”. Ktoś kontaktuje się z Państwem — najczęściej przez Telegram, WhatsApp lub Instagram, czasami przez podrobiony profil LinkedIn — przedstawiając się jako prawnik specjalizujący się w odzyskiwaniu kryptoaktywów. Mówi, że „namierzył Państwa sprawę”. Oferuje odzyskanie środków za zaliczką — tysiąc euro, pięć tysięcy, czasami więcej. Gdy zaliczka zostanie wpłacona, znika. Albo nie znika od razu, tylko po kilku tygodniach prosi o kolejną opłatę „na pokrycie kosztów sądowych” lub „na tłumaczenie dokumentów”. Cykl powtarza się do wyczerpania środków ofiary.

Fałszywy syndyk lub „administrator masy upadłościowej”. Ktoś kontaktuje się z Państwem w imieniu rzekomego organu — „Estońskiego Komisarza ds. Kryptoaktywów”, „Europejskiego Funduszu Ochrony Konsumentów Krypto”, nazwy są różne i brzmią oficjalnie. Informuje, że Państwa środki zostały „zidentyfikowane w masie upadłościowej” i mogą zostać zwrócone po uiszczeniu „opłaty odblokowującej”, „opłaty transferowej” lub „podatku od wypłaty”. Mechanizm: zapłata opłaty odblokowującej nigdy nie kończy procesu; po jej wpłaceniu zjawia się kolejna, rzekomo ostatnia. Żaden prawdziwy syndyk w żadnej jurysdykcji w Europie nigdy nie prosi ofiary o wpłatę pieniędzy w celu odzyskania własnych środków.

„Hacker, który namierzył oszustów”. Ktoś kontaktuje się, twierdząc, że jest informatykiem lub „hakerem etycznym”, który zdołał zidentyfikować portfele zawierające Państwa środki. Oferuje ich „wyciągnięcie” za prowizję płatną z góry. To jest wariant najbardziej absurdalny technicznie, ale zaskakująco skuteczny wobec osób, które nie znają dobrze technologii blockchain.

„Grupa poszkodowanych”. Zaproszenie do grupy na Telegramie lub WhatsApp prowadzonej rzekomo przez „innych pokrzywdzonych, którzy koordynują odzyskanie”. Wewnątrz grupy następuje budowa zaufania przez kilka tygodni — aż pojawia się wiadomość od „administratora” z polecenia wpłaty na rzecz rzekomego „funduszu odzyskowego”. W grupie oczywiście są boty potakujące.

 

Zasada operacyjna, którą proszę przyjąć dosłownie.

Żadna kancelaria prawnicza, żaden prawdziwy syndyk i żaden organ państwowy nie kontaktuje się z ofiarami przez Telegram, WhatsApp, Instagram ani telefon z nieznanego numeru, żeby zaproponować odzyskanie środków za zaliczką. Kontakt taki, pod jakimkolwiek pretekstem, jest oszustwem. Proszę nie wpłacać żadnych środków. Proszę nie klikać w żadne linki. Proszę zachować pełną korespondencję dla organów ścigania — zrzuty ekranu, nagłówki wiadomości, numery telefonów, adresy portfeli — i proszę tę korespondencję przesłać do nas lub bezpośrednio do CBŚP.

Czego uczy historia upadłości giełd kryptowalutowych. Zamiast operować abstrakcyjną statystyką, pozwolę sobie przywołać udokumentowane precedensy, bo one lepiej pokazują, czego można się realnie spodziewać i w jakim horyzoncie czasowym.

Mt. Gox — największa giełda bitcoinowa świata do 2014 roku — ogłosiła upadłość w lutym 2014 roku. Pierwsze wypłaty na rzecz wierzycieli rozpoczęły się dopiero w lipcu 2024 roku, a więc po dziesięciu latach. Termin zakończenia wypłat został właśnie przesunięty na 31 października 2026 roku. Wierzyciele odzyskują około 23% posiadanych wówczas bitcoinów — w ujęciu kryptowalutowym. To, że w ujęciu dolarowym wielu z nich wychodzi dziś na plus, jest wyłącznie konsekwencją wzrostu kursu BTC o kilka tysięcy procent, nie zaś skuteczności postępowania.

FTX — upadłość z listopada 2022 roku, prowadzona przez Johna J. Raya III (tego samego, który likwidował Enron), z masą upadłości oszacowaną na 14,7–16,5 miliarda dolarów. Wierzyciele otrzymują 100–120% wartości roszczenia, ale liczonej według kursów z dnia złożenia wniosku upadłościowego (petition date). Realny odzysk w ujęciu kryptowalutowym wynosi od 9% do 46%, zależnie od aktywa. Postępowanie trwa czwarty rok i wypłaty nie zostały jeszcze zakończone — czwarta transza w wysokości 2,2 miliarda dolarów ruszyła 31 marca 2026 roku.

Celsius Network — 18 miesięcy postępowania, jeden z najsprawniejszych przypadków w historii; wierzyciele odzyskali 67–85%, częściowo w udziałach w nowo utworzonej spółce wydobywczej. QuadrigaCX — kanadyjska giełda, która okazała się schematem Ponziego; po ponad czterech latach postępowania wierzyciele odzyskali 13 centów za każdego dolara. Voyager Digital — około 35% odzysku w dwuletnim postępowaniu. BlockFi — prawie 100% w ujęciu fiat, ale wyłącznie dzięki sprzedaży roszczeń wobec masy FTX.

Wniosek praktyczny jest następujący. Czynnikami, które realnie zwiększają odzysk, są: wczesne zawiadomienie organów ścigania, pełna dokumentacja transakcji (historie transferów, adresy portfeli, korespondencja z giełdą) oraz — powtarzam ponownie, bo to jest najważniejsze — unikanie wtórnych oszustw. Żaden z tych czynników nie wymaga szybkich decyzji podejmowanych pod presją czasu. Jeżeli ktoś próbuje Państwa do takiej decyzji skłonić, to jest to sam w sobie sygnał, że rozmawiają Państwo z oszustem.

 

Zonda – dalsze publikacje

Zondacrypto – „Klucze ma Suszek”. Rozmontowanie narracji

Zondacrypto – giełda, która pożyczała Twoje pieniądze

Wypłaty z Zondacrypto – co naprawdę mówi support giełdy?

Zonda – pomoc prawna

Zondacrypto – jak odzyskać pieniądze?