Podwójne życie prezesa giełdy kryptowalut – moździerze, wozy opancerzone i łodzie podwodne

Podwójne życie prezesa giełdy kryptowalut – moździerze, wozy opancerzone i łodzie podwodne

2026-05-25

„Drogi Sylwestrze, w załączeniu lista amunicji praktycznie każdego kalibru. Jeśli jakiegoś produktu nie znajdziesz, pytaj.” Tak, według porannych ustaleń TVN24, zaczynał się jeden z maili, które Sylwester Suszek – prezes BitBay  otrzymywał w latach 2019 i 2020 od hiszpańskiego „przedsiębiorcy” podpisującego się Javier Gomez. W kolejnych wiadomościach katalog ofert rozrasta się do rozmiarów średniej wielkości grupy zbrojeniowo-surowcowej. Kamizelki kuloodporne z Kolumbii, testowane na pociskach .44 Magnum. Materiały wybuchowe. Systemy moździerzowe. Wozy opancerzone. Miniaturowe łodzie podwodne i bezzałogowe jednostki pływające. Kamery morskie w technologii Turret. Systemy LiDAR.

Do tego pełny łańcuch obróbki złota. Wydobycie w Demokratycznej Republice Konga. Rafinacja na Cyprze i w Omanie. Sztabki gotowe do dystrybucji w Europie. W tle hale uprawy marihuany w szwajcarskim Spreitenbach, z planami rozbudowy na Gran Canarii i w Kolumbii, podsyłane do Suszka razem ze zdjęciami i wideo. Z dopiskiem, że projekt ma „sojusze rządowe i wsparcie władz”.

Część z tych maili Suszek przesyłał dalej. Do swojego ówczesnego prawnika Przemysława Krala. W temacie wpisywał jedno słowo: „WAŻNE”.

Ten sam Przemysław Kral jest do dziś prezesem Zondacrypto.

Pierwszą czynnością prokuratury w sprawie zaginięcia szefa giełdy obracającej miliardami jest zabezpieczenie korespondencji. To nie hipoteza. To procedura wynikająca wprost z art. 218 § 1 k.p.k. Operatora telekomunikacyjnego i dostawcę usług poczty elektronicznej zobowiązuje się do wydania zapisów. Robi się to w pierwszych dniach, bo dane się kasują, a serwery się czyszczą.

A więc od marca 2022 roku polskie organy ścigania wiedziały albo z łatwością mogły się dowiedzieć. Kto pisał do Suszka. O czym pisano. Że Suszek te maile selekcjonował, oznaczał wewnętrznie jako „WAŻNE” i kierował do swojego prawnika. Że ten sam prawnik trzy miesiące przed zaginięciem Suszka został prezesem estońskiej spółki obsługującej polskich klientów giełdy.

A mimo to przez następne cztery lata Zondacrypto nadal działała na polskim rynku. Nadal reklamowała się na stadionach. Nadal przyjmowała wpłaty od emerytów, nauczycieli i ojców rodzin, którzy chcieli kupić swoje pierwsze bitcoiny. Olbrzymia większość zawiadomień, które dziś trafiają do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, dotyczy wpłat dokonanych już po marcu 2022 roku.

Artykuł TVN nie wskazuje jednoznacznie jakie jest źródło e-maili i czy organy ścigania były w ich posiadaniu. Skoro jednak w ich posiadanie byli w stanie wejść dziennikarze, to jaka różnica?

 

Po co kryptowalutowemu prezesowi systemy moździerzowe?

To jest pytanie tytułu. Zatrzymajmy się przy nim, bo w opisach TVN24 nikt go jeszcze wprost nie postawił.

Klient legalnej giełdy kryptowalut potrzebuje trzech rzeczy. Licencji nadzoru finansowego. Infrastruktury IT z porządną architekturą cold storage. Banku rozliczeniowego, który zechce z nim współpracować. Nie potrzebuje moździerzy. Nie potrzebuje wozów opancerzonych. Nie potrzebuje miniaturowych łodzi podwodnych. Nie potrzebuje kamizelek kuloodpornych testowanych na pociskach .44 Magnum. Nie potrzebuje hal uprawy marihuany w szwajcarskim Spreitenbach z planem rozbudowy na Gran Canarię „z sojuszami rządowymi”.

Taki zestaw potrzebuje natomiast ktoś inny. I tu warto zwolnić, bo katalog Gomeza nie jest losowy.

Łodzie podwodne i bezzałogowe jednostki pływające służą do transportowania towaru przez wody terytorialne bez konieczności tłumaczenia się przed strażą przybrzeżną. Kamery morskie wysokiej rozdzielczości w technologii Turret, używane przez służby graniczne, służą do monitorowania, kto patrzy. Systemy LiDAR mapują wybrzeże z dokładnością do centymetrów; bardzo praktyczne, jeżeli się chce, żeby coś wyładować bez świadków. Kamizelki kuloodporne i wozy opancerzone to standardowe wyposażenie konwojów. Materiały wybuchowe i systemy moździerzowe są wyposażeniem zupełnie innej skali zadania, takiego, które wymaga obrony przed państwem lub konkurencyjną grupą zorganizowaną.

Cały ten katalog ma jedną wspólną cechę. Nie jest cywilny. Jest paramilitarny. Jest profilem zaopatrzeniowym podmiotu, który jednocześnie przemieszcza towar, chroni go, monitoruje konkurencję i ma zdolność reagowania na zagrożenia siłą wykraczającą poza zwykłą ochronę osobistą. W literaturze fachowej taki podmiot ma swoją nazwę. FATF nazywa go „transnational organized criminal organization”.

Co taki podmiot robi z giełdą kryptowalut, opisuje sam FATF w kolejnych edycjach typologii: z 2014, z 2020 i — w kontekście europejskim — w raporcie MONEYVAL z grudnia 2023 roku. Giełda kryptowalut jest dla grupy zorganizowanej tym, czym kantor wymiany dla mafii lat dziewięćdziesiątych. Punktem styku gotówki z systemem cyfrowym. Punktem, w którym brudne pieniądze stają się czystym wpisem księgowym. Punktem, który trzeba kontrolować z góry, jeżeli skala operacji wykracza poza pojedynczą transakcję.

Czerwone lampki, które FATF wylicza w typologii 2020, czyta się dziś jak streszczenie korespondencji Suszka. Kontakty z jurysdykcjami wysokiego ryzyka (DR Konga, Kolumbia, ZEA). Sprzęt podwójnego zastosowania (paramilitaria). Mieszanie biznesu legalnego (złoto, nieruchomości) z nielegalnym (narkotyki, broń). Wielojurysdykcyjna struktura offshore z licencją w jurysdykcji o słabym nadzorze (Estonia przed wejściem MiCA, jedna z 1447 licencji VASP wydawanych w 1–2 tygodnie, identyfikowana w raportach MONEYVAL jako sektor „narażony na wysokie ryzyka prania pieniędzy”). Katalog Gomeza nie jest losowy. Jest profilem zaopatrzeniowym grupy, która potrzebuje zarówno on-rampu fiat-crypto, jak i fizycznej zdolności przemieszczania i ochrony towaru.

Łańcuch obróbki złota podsyłany Suszkowi — wydobycie w Demokratycznej Republice Konga, rafinacja na Cyprze i w Omanie, dystrybucja w Europie — nie jest egzotyczną kombinacją. Jest standardowym szlakiem złota konfliktowego opisanym przez The Sentry, SWISSAID i OECD. Według szacunków The Sentry przez Zjednoczone Emiraty Arabskie przechodzi około 95 procent eksportowanego z Afryki Wschodniej i Środkowej złota; Oman obsługuje tę samą strefę handlową. Złoto jest dziś — co UNODC dokumentuje w raporcie z 2025 roku, a Interpol opisał już w 2021 roku w odniesieniu do Afryki Środkowej — w niektórych jurysdykcjach Ameryki Łacińskiej dochodowniejszym przedmiotem przestępczości zorganizowanej niż kokaina. Moje opracowanie „The Golden Pipeline” z portalu pranie-brudnych-pieniedzy.pl pokazuje ten sam mechanizm z perspektywy polskiego organu zwalczania prania pieniędzy.

Pytanie nie brzmi już, dlaczego do prezesa polskiej giełdy kryptowalut piszą ludzie powiązani z handlem bronią i narkotykami. Pytanie brzmi, dlaczego polskie organy państwa, ani razu publicznie nie zasygnalizowały, że obecny prezes tej giełdy jest tym samym człowiekiem, do którego Suszek te maile przekazywał.

 

Dwaj Sylwestrowie Suszkowie

W tym samym 2020 roku, w którym Sylwester Suszek odbierał oferty broni i marihuany od Javiera Gomeza, polskie media nazywały go „królem bitcoinów”. „Synem górnika, który stworzył giełdę bitcoinów wartą miliardy”. „Zwykłym chłopakiem z Piekar Śląskich, który w pięć lat zbudował finansowe imperium”.

W tym samym 2020 roku, w którym Gomez przesyłał Suszkowi zdjęcia hal z dziesiątkami kilogramów marihuany, Suszek udzielał wywiadu Comparic. „Jestem przekonany, że Bitcoin to cyfrowe złoto”. W tym samym 2020 roku, w którym hiszpańskie służby zatrzymywały jego znajomego w Marbelli, Suszek mówił na żywo na Facebooku, że reportaż „Superwizjera” TVN o jego rzekomych powiązaniach z przestępczością to „totalna mistyfikacja”, a sam jest „osobą niekaraną”. W tym samym 2020 roku, w którym do Suszka przychodziły maile podpisane przez człowieka, który w pierwszych zdaniach przedstawiał się jako weteran kolumbijskiej dżungli i baz górniczych w Kongo, Suszek opowiadał polskim dziennikarzom, że jego firma „wyedukowała organy ścigania” w zakresie AML i KYC.

Dwaj Sylwestrowie Suszkowie istnieją w 2020 roku równolegle. Jeden mówi do polskich mediów o cyfrowym złocie i ciężkiej pracy. Drugi otrzymuje od kolumbijskich pośredników oferty na „różnorodne systemy uzbrojenia dostosowane do współczesnych scenariuszy operacyjnych” i przesyła je swojemu prawnikowi, oznaczając temat jednym słowem: WAŻNE.

W każdej innej branży dwa równoległe życia rzucają się w oczy. W branży krypto okresu 2018–2022 nie rzucały się, ponieważ branża krypto okresu 2018–2022 była zbudowana właśnie na tej zasadzie. Legalna fasada na zewnątrz. Sieć kontaktów wysokiego ryzyka w środku.

Najbardziej upokarzającą lekcją z całego dzisiejszego materiału TVN24 nie jest to, co napisał Gomez. Najbardziej upokarzającą lekcją jest to, że Suszek tej korespondencji nie ukrywał. Przesyłał ją prawnikowi. Z polskiego serwera na polski serwer. Zwykłym mailem. Bez szyfrowania end-to-end, bez aplikacji znikających, bez kuriera dyplomatycznego. Tak, jak człowiek, który nie ma poczucia, że robi coś, czego trzeba się obawiać.

 

Cztery lata ciszy

Cztery lata, w trakcie których Zondacrypto reklamowała się na koszulkach klubów piłkarskich. Cztery lata, w trakcie których prezes Kral występował na branżowych konferencjach. Cztery lata, w trakcie których spółka prowadziła Convention z udziałem urzędników państwowych. Cztery lata, w trakcie których polski emeryt, polski nauczyciel, polski ojciec rodziny zakładał konto na giełdzie, której prezes — następca i adresat maili „WAŻNE” — od dawna znajdował się w polu zainteresowania organów ścigania, ale w żaden sposób publicznie nie był sygnalizowany jako osoba z którą wiąże się tak dramatyczny poziom ryzyka.

Kwietniowy artykuł tego cyklu postawił pytanie, czy zniknięcie Suszka w marcu 2022 roku nie było przygotowanym wyjściem na wzór Jana Marsalka. Dziś warto tę hipotezę zmodyfikować. Materiał TVN24 z 25 maja przesuwa punkt ciężkości z osoby Suszka na osobę trzecią — i przy okazji zmienia geografię całej narracji.

W kwietniu pisałem o Marsalku jako analogii. Sprawa Marsalka — z dzisiejszej perspektywy — wymaga jednak rekapitulacji, bo dopiero w pełnym świetle pokazuje, dlaczego analogia do sprawy Suszka jest jednocześnie kusząca i niedokończona.

19 czerwca 2020 roku Jan Marsalek, dyrektor operacyjny niemieckiego fintechu Wirecard AG, wsiadł do prywatnego samolotu na lotnisku Bad Vöslau pod Wiedniem. Samolot poleciał do Mińska, gdzie Marsalek przesiadł się i poleciał do Moskwy. Publicznie podano, że uciekł na Filipiny „szukać brakujących 1,9 miliarda euro”. Filipiński bank centralny później oświadczył, że Marsalek nigdy nie przekroczył tamtejszej granicy.

Sześć lat później Financial Times, Der Spiegel, Le Monde, Radio Free Europe / Radio Liberty, The Insider i wreszcie londyński proces bułgarskiej siatki szpiegowskiej (wyrok skazujący Crown Prosecution Service z marca 2025 roku) udokumentowały to, czego w pierwszych tygodniach po jego ucieczce nikt jeszcze nie wiedział. Marsalek od 2014 roku był zwerbowany przez wywiad GRU, początkowo poprzez romans z rosyjską aktorką w 2013 roku. Wirecard prowadził w okresie 2014–2020 nieformalny kanał finansowy dla rosyjskich operacji w Libii i Syrii; sieć Marsalka miała przejąć aktywa po grupie RSB Group, dostawcy usług dla rosyjskich najemników. Marsalek żyje dziś w Moskwie pod ustaloną tożsamością „prawosławnego księdza Konstantina Bajazowa” potwierdzoną przez Der Spiegel i The Insider; Wikipedia jako jedyne otwarte źródło wymienia drugą tożsamość — „Aleksandra Michajłowicza Nelidowa” — która wymaga osobnego potwierdzenia. W 2023 roku widziano go w okupowanym Krymie; Reuters streszcza całą trajektorię słowami „from financial fraudster to Russian spymaster”.

Najważniejsze nie jest to, że Marsalek uciekł. Najważniejsze jest to, że jego ucieczka nie była pierwszym dniem historii. Była dniem ostatnim. Przez sześć lat przed tym 19 czerwca 2020 roku Marsalek budował kanały, paszporty, tożsamości i kontakty w Moskwie. Tego dnia po prostu wsiadł do samolotu, który od dawna na niego czekał.

Wirecard prowadził kanał finansowy w kierunku Libii i Syrii; jego centrum ciężkości znajdowało się na osi Wiedeń–Mińsk–Moskwa. Siatka Gomeza ma centrum ciężkości zupełnie inne. Marbella. Alicante. Finestrat. Spreitenbach. Zug. Kinszasa. Bogota. Dubaj. Nassau. To nie jest oś środkowoeuropejsko-rosyjska. To jest pierścień śródziemnomorsko-atlantycki, łączący kopalnie surowców w Afryce subsaharyjskiej, plantacje w Ameryce Południowej, infrastrukturę przemytową w Hiszpanii, dystrybucję w Europie Środkowej, rezydencje podatkowe w Zatoce Perskiej i depozyty w jurysdykcji DARE.

Trasy są inne. Mechanizm jest ten sam. Pojedyncza osoba — kryptowalutowy prezes z publicznym wizerunkiem self-made innovatora — okazuje się być punktem przepływu między światem regulowanym a światem, który regulacji uniknąć chce. Marsalek ten punkt znalazł w Moskwie. Suszek — jeżeli wierzyć profilowi siatki Gomeza — mógł go znaleźć dalej na południe i na zachód.

Nawet jeśli więc Suszek nie wsiadł do samolotu lecącego do Mińska, mógł wsiąść do samochodu jadącego w kierunku, którego polska prokuratura przez cztery lata nie sprawdziła.

W mailach, których publikacji TVN24 czekał najwyraźniej do dnia, w którym mógł je opublikować bez naruszenia żadnej tajemnicy, jest jedno słowo, które Sylwester Suszek wpisywał w pole tematu, kiedy przesyłał korespondencję do Przemysława Krala.

To słowo brzmi: WAŻNE.

Polskie organy państwa najwyraźniej oceniły ją inaczej.

Szkoda.

Sylwester Suszek – Co się stało z założycielem Zondy?