Czy poker online ma przyszłość?

Czy poker online ma przyszłość?

2020-07-06

 

Oprócz relatywnie wąskiej grupy zdeklarowanych fanów z pewnością niewiele osób ekscytuje się pokerem w ogóle, a pokerem online w szczególności. Tymczasem jest to sektor, którego obroty sięgają miliardów dolarów.

Branża już od kilku lat podlegała wprawdzie pewnym turbulencjom, jako że wojnę pokerowi w dotychczasowym kształcie wydały USA, a obecnie epidemia koronowirusa odcisnęła – podobnie jak na wielu branżach – swoje negatywne piętno. Jednak szeroko rozumiany przemysł iGamming, w tym gry hazardowe, odnotowują systematyczne zyski (wartość netto szacowana na 138,7 mld USD w 2018 r. i 152,1 mld USD w 2019 r.).

Duża w tym zasługa Izraela, który jest uznawany za światowego lidera w dziedzinie innowacji, a jego firmy i przedsiębiorcy odgrywają ogromną rolę w sektorze gier online. To Isai Scheinberg, izraelsko-kanadyjski założyciel PokerStars, witryny pokera online, sprawił, iż zainteresowały się nim miliony ludzi na całym świecie.

 

Isai Scheinberg przed sądem USA, czyli koniec pewnej pokerowej epoki

 

Niewiele wydarzeń z pokerem w tle przykuwało uwagę opinii publicznej. Wydaje się, iż w skali globalnej można mówić o trzech takich przypadkach. Pierwszym z nich było rozpropagowane w 2003 r. zwycięstwo 27-letniego Chrisa Moneymaker`a w turnieju World Series of Poker z wygraną 2,5 mln USD. Transmisja turnieju i zwycięstwo Moneymaker`a były ekscytujące niczym wielkie wydarzenie sportowe.

Wprawdzie kanały telewizyjne już w 2002 r. zaczęły popularyzować pokera online, umieszczając kamery bezpośrednio przy stołach gier, ale dopiero wygrana Moneymakera wywołała boom pokerowy w Stanach Zjednoczonych. Miliony Amerykanów rzuciły się do Internetu, aby spróbować swoich sił. Poker na dobre zagościł w telewizji.

Drugim wydarzeniem, które co prawda spopularyzowało pokera, ale jednocześnie zadało mu poważny cios, był tzw. czarny piątek (Black Friday) 15 kwietnia 2011 r., kiedy to władze federalne USA zamknęły największe witryny pokerowe z PokerStars, Full Tilt i Absolute Poker, a 11 prominentnym osobom z branży postawiono zarzuty nielegalnego hazardu, prania brudnych pieniędzy i oszustw bankowych.

Wreszcie trzecie wydarzenie miało miejsce w styczniu bieżącego roku, kiedy to „guru” pokera, twórca najbardziej znanej witryny PokerStars, Isai Scheinberg dobrowolnie oddał się w ręce wymiaru sprawiedliwości USA, a w marcu został uznany za winnego i aktualnie oczekuje na wyrok w areszcie domowym. Jego dobrowolny przylot do Nowego Jorku uważany jest za koniec pewnej pokerowej epoki, kres pokera na wysokim poziomie z obrotami rzędu kilku miliardów dolarów. Czy tak istotnie będzie? Zanim odpowiemy na to pytanie, warto więcej uwagi poświęcić osobie Isai Scheinberga i jego PokerStars.

73-letni obecnie Scheinberg dorastał na Litwie. Uzyskał tytuł magistra matematyki na Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym, a następnie uciekł z ZSRR do Izraela. Tam walczył w wojnie Jom Kippur w 1973 r. i pracował w IBM. Ostatecznie przeniósł się do Kanady, gdzie jako utalentowany programista komputerowy odegrał kluczową rolę w opracowaniu uniwersalnego standardu obliczeniowego Unicode, który pozwala komputerom na przetwarzanie różnych języków świata. Jako miłośnik pokera w 2000 r. założył firmę PYR Software w Toronto, która opracowała oprogramowanie dla internetowych firm pokerowych. W 2001 r. wraz z synem Markiem założył własną firmę PokerStars, zarejestrowaną początkowo w Kostaryce.

Oprogramowanie Scheinberga było wyjątkowe, ponieważ umożliwiało grę w turniejach online. PokerStars oferował także tradycyjne stoły do pokera online, pobierając prowizję za obsługę gier. Jednak to dzięki turniejom witryna stała się hitem wśród graczy. Firma szybko stała się drugą co do wielkości w branży, za PartyGaming z siedzibą w Gibraltarze, która zdominowała największy na świecie rynek pokera online w Stanach Zjednoczonych. W 2006 r. organizowała miliony turniejów online. Zaledwie pięć lat po uruchomieniu PokerStars było już warte około 2 mld USD.

Dążenia PokerStars do upublicznienia i wejścia na Wall Street zostały udaremnione pod koniec 2006 r., kiedy to Stany Zjednoczone przyjęły ustawę o nielegalnym egzekwowaniu zasad hazardu internetowego (UIGEA). Jej przepisy zakazywały firmom hazardowym dokonywania płatności w krajach, które nie aprobowały hazardu online.

Formalnie nie zakazano pokera online, ale UIGEA znacznie utrudniło przyjmowanie depozytów przez strony. Nowe rozwiązanie stało się błogosławieństwem dla PokerStars, ponieważ jej rywal opuścił rynek amerykański. Scheinberg zdecydował się pozostać w USA i skorzystać z szeroko otwartego rynku. Firma stała się największą witryną pokerową na świecie. Kolejne lata upłynęły pod znakiem szybkiego wzrostu i rekordów popularności. Do 2010 r. firma generowała około 500 mln USD zysków rocznie przy 1,4 mld USD przychodów.

 

Amerykańskie problemy pokera online

 

Amerykański Departament Sprawiedliwości nigdy nie zalegalizował zagranicznych firm pokerowych działających w USA, przyjmując oficjalnie stanowisko, że poker online narusza ustawę Wire Act z 1961 r. Mimo tego PokerStars, PartyGaming czy Full Tilt Poker nadal serowały gry, reklamowały się w telewizji, promowały i sponsorowały najbardziej znanych pokerzystów. Wydawało się, że rząd USA przymyka oko na ten biznes.

Internetowe firmy pokerowe uspokajały, że Wire Act, odnosząc się tylko do „zakładów na dowolne wydarzenie sportowe lub zawody”, nie dotyczy pokera. Inne prawo federalne, Illegal Gambling Business Act (IGBA), nie miało zastosowania do pokera, ponieważ była to gra zręcznościowa, a nie hazardowa. Taką opinię prawną najlepszych kancelarii uzyskali przedstawiciele PokerStars. W 2005 r. firma przeniosła swoją siedzibę na Wyspę Man.

Sielanka skończyła się w 2011 r. W ów czarny piątek federalni prokuratorzy postawili Scheinberga i 10 innych osób w stan oskarżenia, zamknęli amerykańską stronę PokerStars i jej głównego rywala Full Tilt Poker. Wszyscy poza Scheinbergiem przyznali się do winy i otrzymali stosunkowo łagodne wyroki. Federalna akcja uczyniła z Scheinberga bohatera ludowego wśród entuzjastów pokera online

. Kiedy upadł Full Tilt Poker i nie był w stanie zwrócić 330 mln USD depozytów graczy, prokuratorzy zawarli z Scheinbergiem umowę, w wyniku której PokerStars nabyło Full Tilt i spłaciło jego amerykańskich klientów, a on sam formalnie przestał być szefem witryny.

W istocie jednak prokuratorzy federalni nigdy nie zrezygnowali ze ścigania Scheinberga. Jego syn Mark Scheinberg sprzedał PokerStars za 4,9 mld USD w 2014 r. firmie Amaya Inc. notowanej na giełdzie. Nowy właściciel przewidywał przekształcenie PokerStars w giganta hazardu online, który oferowałby gry kasynowe i zakłady sportowe wraz z pokerem.

Ogromne sumy pieniędzy sprawiły, że przemysł pozostawał na celowniku Departamentu Sprawiedliwości, zwłaszcza prokuratorów na Manhattanie. Prawnicy rządowi celowali w słabe punkty w przepływie pokerowych pieniędzy przez system finansowy USA. Większość banków i wystawców kart kredytowych nie była skłonna przetwarzać płatności pokera online, więc PokerStars i Full Tilt musiały polegać na małych firmach, które niekiedy były podejrzane i drogie. W latach 2009-2010 władze federalne przejęły aktywa dziesiątek firm przetwarzających transakcje pokera online w USA, oskarżając je lub zakazując działalności.

Z pozoru wybór Donalda Trumpa na urząd prezydenta USA wydawał się korzystny dla hazardu online. Sam działał w branży kasyn, założył nawet spółkę joint venture z hazardem internetowym. Pozytywnie wypowiadał się na temat jego pełnej legalizacji. Jednak gdy objął urząd prezydenta, jego administracja poszła w przeciwnym kierunku. Departament Sprawiedliwości po raz kolejny zmienił opinię na temat ustawy Wire Act, utrzymując, że dotyczy ona szeroko pojętego hazardu online i pokera.

Federalni prokuratorzy mogli więc na poważnie zająć się Scheinbergiem i jego ekstradycją. Prawdziwym problemem stały się zarzuty, że naruszył ustawę o grach hazardowych. Nie dotyczyły natomiast kwestii przepływów pieniędzy. Prawo IGBA jest dziś bardziej klarowne z powodu orzeczenia Sądu Apelacyjnego na Manhattanie w 2013 r., który stwierdził, że oferowanie pokera w stanie, w którym gra jest nielegalna, narusza prawo federalne, bez względu na to, czy poker jest grą zręcznościową, czy nie.

Oddanie się Scheinberga w styczniu 2020 r. w ręce wymiaru sprawiedliwości USA oznacza koniec jednej z najdzikszych sag w historii Internetu, kiedy to zagraniczne firmy o wątpliwej proweniencji zgarniały setki milionów opłat od amerykańskich graczy marzących o statusie gwiazd pokera. Winy Scheinberga mogą skutkować wyrokiem do pięciu lat więzienia, choć jest mało prawdopodobne, że trafi za kraty. Pozostaje w areszcie domowym, w rzeczywistości niewiele bardziej surowym niż kwarantanna, która dotyka obecnie milionów mieszkańców Nowego Jorku.

 

Jaka jest przyszłość pokera online?

 

To pytanie należy stawiać nie tylko w kontekście skazania Isai Scheinberga, „pokerowej polityki” USA, ale też w obliczu epidemii COVID-19, która poważnie wstrząsnęła branżą. Zacznijmy od kondycji PokerStars. Firma od lat spada w rankingach. Wprawdzie wciąż przyciąga 6 100 graczy gotówkowych na godzinę, ale zaledwie kilka lat temu przyciągała ponad 20 000 graczy i miażdżyła wszystkie inne strony www. Czy spadek będzie kontynuowany?

Internetowy przemysł pokerowy systematycznie traci od czasu czarnego piątku w 2011 r., zaś wielkie firmy uznają konieczność hazardowej dywersyfikacji. Amaya, spółka macierzysta PokerStars, przekształcona następnie w The Stars Group, miała właśnie taką wizję, wchodząc w różne gałęzie hazardu, wzmacniając swoje kasyna i zakłady sportowe.

PokerStars nadal zajmuje czołowe miejsce w branży pokera online, ale z powodu upadku całego sektora pozostanie tylko jednym z wyborów dla graczy. Będzie to dalekie od czasów, gdy był największą i najbardziej dostępną witryną pokerową.

Optymizmem powinien napawać fakt, iż – jak już wspomnieliśmy – izraelskie firmy i przedsiębiorcy przejmują przemysł iGaming. Najlepsze witryny kasyn, w krajach takich jak Kanada i Wielka Brytania, a nawet Afryka Południowa, zależą od rozwoju izraelskiego przemysłu gier. Pomimo dość ostrych restrykcji prawnych w samym Izraelu nadal pozostaje on przystanią dla najlepszych firm iGaming i zapewnia zatrudnienie projektantom, programistom oraz pokrewnym specjalistom IT.

Ma wysokorozwiniętą gospodarkę zapewniającą wyższy standard życia w porównaniu z wieloma innymi krajami zachodnimi, dużą liczbę utalentowanych i wysoce zmotywowanych specjalistów. Przemysł iGaming w Izraelu działa na różnych poziomach, niezależnie od tego, czy zakłada się firmę w kraju, czy prowadzi działalność poza nim. Niektóre spółki są wspierane przez rząd, co ułatwia im inwestycje w zasoby i narzędzia iGamingu.

Specjaliści utrzymują, iż w Stanach Zjednoczonych niebawem zmieni się nastawienie do gier hazardowych. Wprawdzie po czarnym piątku wiele osób przewidywało, iż będzie to śmierć amerykańskiego pokera online, ale – jak to zwykle bywa – byli tacy, którzy podjęli nowe wyzwanie.

Problemem władz amerykańskich zdaje się nie być hazard jako taki, ale rozliczenia i przepływy pieniędzy, które chcą kontrolować, co udowodniły przy wielu innych okazjach, choćby przy wprowadzaniu prawa FATCA (ang. Foreign Account Tax Compliance Act – ustawa federalna uchwalona w 2010 r., wdrożona 1 lipcu 2014 r., która wymaga od zagranicznych instytucji finansowych identyfikacji amerykańskich klientów i przekazywania informacji o ich rachunkach finansowych).

Prawdą jest, iż ekspansja iGamingu w Stanach Zjednoczonych została zastopowana. Żaden stan nie uchwalił ustawy, która legalizowała gry kasynowe lub pokera online, nie mówiąc już o uruchomieniu witryny pokerowej. Jednak dzięki wykładni Departamentu Sprawiedliwości z 2011 r. poszczególne stany otrzymały zielone światło do samodzielnego podejmowania takich decyzji, bez obawy, że pogwałcą wciąż niejasne federalne przepisy o hazardzie. Chociaż istnieje jakaś forma hazardu w 48 z 50 stanów (z wyłączeniem Utah i Hawajów), legalizacja pokera online z pewnością wydaje się logiczna i nieunikniona.

COVID-19, uderzając boleśnie w branżę hazardową, zwłaszcza kasyna, paradoksalnie wydobył jej nowe możliwości rozwojowe. Jednym z jego interesujących efektów ubocznych w pokerze jest to, że wykreował ogromny rynek ludzi, którzy chcą grać w prywatnego pokera online z przyjaciółmi. Poker online zaczyna przeżywać boom w czasach pandemii, a efektem staje się rozwój tzw. Home Games online.

Wielu operatorów zaczęło oferować funkcję hostowania prywatnych gier ze znajomymi, a PokerStars ma taką funkcję od prawie dekady. Na rynku ujawniła się luka, która wprawdzie istniała, ale była ignorowana. Chodzi tu o grupy starszych graczy, stałych bywalców pubów, studentów, a także graczy domowych. Kiedy powróci normalność post-pandemiczna, pozostanie dojrzały rynek domowych gier pokerowych, do którego operatorzy winni dostosowywać swoje oferty. Zyskać mogą ci, którzy zaoferują domowe gry z kamerą internetową. Wszystko wskazuje więc na to, że świat pokera online może się znacznie poszerzyć.

Jeśli chodzi o przyszłość kasyn, to zdaniem ekspertów nastąpią tu również znaczące zmiany wymuszone doświadczeniami z czasów epidemia koronawirusa. Zapewne zostaną wprowadzone tzw. maksima stołowe. Dotychczas menadżerowie pokerowi starali się „upchnąć” jak najwięcej osób przy jednym stole, zwłaszcza w turniejach. Po COVID-19 to się jednak zmieni, niezależnie od tego, czy poker roomom się to spodoba, czy nie. Między stolikami będzie więcej miejsca, aby gracze nie pozostawali w zbyt bliskim kontakcie.

Zmieni się również liczba osób przy stole. Zamiast stołów z dziewięcioma lub dziesięcioma graczami (czy to w grach gotówkowych, czy turniejach) pokoje pokerowe najprawdopodobniej uczynią normą stoły ośmioosobowe. Oczywiście więcej uwagi kasyna będą przywiązywały do czystości, bowiem w przeszłości poker roomy niekoniecznie były jej bastionem. Zapewne zmienią się godziny pracy kasyn, niezbędne będą też przerwy itp. Niektóre kasyna z powyższych względów mogą zostać zamknięte, zaś małe powierzchniowo poker roomy okażą się nieopłacalne.

Reasumując, dla pokera, zwłaszcza pokera online, nadchodzi całkowicie nowa rzeczywistość, w której nie wszystkie firmy i gracze będą w stanie się odnaleźć i wyjść z niej obronną ręką. Nie musi to bynajmniej oznaczać rzeczywistość gorszą, ale z pewnością diametralnie inną.

 

 

Autorzy: radca prawny Robert Nogacki, dr Marek Ciecierski