Ataki na polskie szkoły i sieć 764: hipoteza, którą trzeba sprawdzić jako pierwszą

Ataki na polskie szkoły i sieć 764: hipoteza, którą trzeba sprawdzić jako pierwszą

2026.10.10 Autor: Robert Nogacki

Trzynastolatek z Książek pod Wąbrzeźnem powiedział obcemu graczowi, z którym grał w grę sieciową (według o2.pl na Robloksie), że zabił tasakiem koty i zamorduje kolegów oraz nauczycieli na szkolnym korytarzu. Gracz był Szwedem i potraktował to poważnie; przez Interpol i Biuro Międzynarodowej Współpracy Policji informacja trafiła w nocy do Wąbrzeźna, a rano policja znalazła w plecaku chłopca bagnet. Dziewięć dni później w Ostrołęce dziewiętnastolatek ranił nożem dziewięć osób i miał w plecaku ładunek wybuchowy, a nazajutrz pod Wyszkowem piętnastolatek w kasku z kamerą zabił woźną. Według nieoficjalnych ustaleń o2.pl trzynastolatek miał wyciętą na ręce swastykę, a piętnastolatek faszystowski symbol na ciele. Policja słusznie zdementowała internetowy „challenge”. Jest jednak hipoteza poważniejsza od challenge’u, której polskie komunikaty dotąd nie nazywają: sieć 764 i jej europejskie odnogi, przez FBI zaliczane do nihilistycznego ekstremizmu przemocowego, przez Kanadę od grudnia 2025 r. wpisane na listę organizacji terrorystycznych. Ten tekst nie twierdzi, że za polskimi atakami stoi 764. Twierdzi, że tę hipotezę należy sprawdzić jako pierwszą, bo zmienia ona kwalifikację prawną, krąg podejrzanych i to, czego należy szukać w zabezpieczonych telefonach. I stawia ją publicznie, bo czynności, które z niej wynikają, są tanie i odwracalne, a ich zaniechanie nie.

 

Krwawy piątek – co wiadomo na 10 października

7 października Jakub Z., uczeń klasy maturalnej Zespołu Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce, ranił nożem dziewięć osób: pięcioro uczniów, dwoje nauczycieli i dwie osoby postronne. W plecaku miał ładunek wybuchowy domowej konstrukcji. 8 października w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem piętnastoletni były uczeń zaatakował troje pracowników; trzydziestosiedmioletnia woźna zmarła, dyrektor obezwładnił napastnika. Premier ujawnił, że chłopak miał na głowie kask z kamerą i zamierzał filmować atak. 7 października, tego samego dnia co w Ostrołęce, w Sierpcu zatrzymano siedemnastolatka grożącego atakiem, a 28 września w Książkach pod Wąbrzeźnem trzynastolatka planującego zabójstwa w swojej szkole. 10 października w szkole dla dorosłych przy ulicy Mińskiej w Warszawie dwudziestojednoletnia uczennica raniła nożem trzy kobiety, których nie znała. Do soboty rano policja skontrolowała blisko 50 tysięcy placówek, odnotowała 231 zdarzeń i zatrzymała 76 osób, głównie za groźby i nagrania z nożami. Trzynastolatek z Książek, który przyznał, że w wakacje zabił cztery koty, a atak planował na przypadkowe osoby, trafił decyzją sądu rodzinnego do młodzieżowego ośrodka wychowawczego.

Oficjalne stanowisko jest ostrożne i w tej ostrożności uczciwe. Komenda Główna Policji poinformowała 9 października, że nic nie wskazuje na istnienie internetowego challenge’u określanego jako „krwawy piątek”. MSWiA nie łączy śledztw z Ostrołęki, Wyszkowa i Sierpca w jedną operację, ale w oświadczeniu dla o2.pl przyznaje, że zamknięte grupy na Telegramie i Discordzie propagujące neonazizm, akceleracjonizm i przemoc są głównym źródłem radykalizacji polskiej młodzieży, a wpływ grup ekstremistycznych na sprawców jest badany. Rzecznik służb specjalnych potwierdził, że sprawdzany jest także wątek inspiracji z zewnątrz, w tym rosyjski. Dziennikarz o2.pl ustalił nieoficjalnie, w czterech źródłach, że trzynastolatek miał wyciętą na ręce swastykę, a piętnastolatek faszystowski symbol na ciele, że grupy na Discordzie, w których się radykalizowali, liczyły tysiące osób, a część wpisów była kalką z rosyjskiego.

To jest wszystko, co wiemy. Reszta tego tekstu jest hipotezą, zbudowaną z tego, co o podobnych sprawach ustalono w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Hiszpanii i we Włoszech.

 

Niebieski Wieloryb był legendą. 764 jest prawdą, która wygląda jak legenda

W 2016 i 2017 r. Europę obiegła opowieść o „Niebieskim Wielorybie”, grze, w której kuratorzy mieli przez pięćdziesiąt dni prowadzić nastolatków do samobójstwa. Większość tej opowieści była paniką moralną, a ziarno prawdy stanowiło kilka rosyjskich wyroków. Dziesięć lat później sytuacja się odwróciła. Istnieje sieć, która robi dokładnie to, co legenda przypisywała Wielorybowi, i więcej, a w polskiej debacie publicznej pozostaje na marginesie: tekst branżowy CyberDefence24 ze stycznia 2026 r., kilka wzmianek w prasie i cisza w komunikatach służb.

Sieć nazywa się 764. Założył ją na przełomie 2020 i 2021 r. piętnastoletni Bradley Cadenhead ze Stephenville w Teksasie, nazwę biorąc od pierwszych cyfr swojego kodu pocztowego, jako odprysk wcześniejszej sieci sekstorcyjnej CVLT. Cadenhead został w 2023 r. skazany przez sąd stanowy na 80 lat więzienia. Sieć go przeżyła. Dziś „764″ jest raczej marką niż organizacją: zbiorem komórek, kanałów i odprysków (CVLT, No Lives Matter, Harm Nation i dziesiątki innych nazw, zmienianych po każdym zatrzymaniu), osadzonym w szerszym ekosystemie znanym jako „the Com”: luźnej, międzynarodowej wspólnocie nastolatków i młodych dorosłych, która łączy cyberprzestępczość, wymuszenia i przemoc dla samej przemocy.

Mechanizm, opisany w dziesiątkach amerykańskich aktów oskarżenia, jest powtarzalny. Kontakt nawiązuje się tam, gdzie są dzieci: na Robloksie, w Minecrafcie, na Discordzie. Rozmowa przenosi się do zamkniętych kanałów na Discordzie i Telegramie. Ofiara, najczęściej dziewczynka między dziesiątym a siedemnastym rokiem życia, często już w kryzysie psychicznym, jest manipulowana do wysłania materiału intymnego, a potem szantażowana nim do coraz cięższych czynów: samookaleczeń z wyciętymi na skórze pseudonimami lub symbolami jako dowodem, okrucieństwa wobec zwierząt, krzywdzenia rodzeństwa, w skrajnych przypadkach do samobójstwa przed kamerą. Materiały trafiają do zbiorów, którymi sprawcy budują pozycję w sieci. Prokurator federalna Jeanine Pirro ujęła to po przyznaniu się Nepala do winy w jednym zdaniu: w tym świecie okrucieństwo jest walutą, a przemoc rozrywką.

Status tej sieci na świecie wygląda dziś tak. FBI we wrześniu 2023 r. wydało pierwsze publiczne ostrzeżenie (a we wrześniu 2026 r. kolejne, o gwałtownym wzroście aktywności sieci), w 2025 r. prowadziło ponad 250 śledztw we wszystkich 55 oddziałach terenowych, a w kwietniu 2026 r. mówiło już o ponad 450 osobach objętych postępowaniami. Departament Sprawiedliwości USA opisuje 764 jako sieć nihilistycznych ekstremistów przemocowych dążących do zniszczenia cywilizowanego społeczeństwa przez deprawację i wykorzystanie osób bezbronnych; sam termin, ukuty przez FBI, budzi spory o nadużywanie, ale w odniesieniu do 764 jest bezsporny. Kanada 10 grudnia 2025 r. jako pierwsze państwo wpisała 764 na listę organizacji terrorystycznych, razem z rosyjskojęzycznym Maniac Murder Cult i Terrorgram Collective. Wyroki: Kyle Spitze, jeden z pierwszych członków, 77 lat (sierpień 2026); Alexis Chavez, lider odprysku „8884″, 40 lat (lipiec 2026); Prasan Nepal, przez prokuraturę nazywany liderem 764 i strażnikiem wewnętrznego kręgu „764 Inferno”, przyznał się do winy 8 października 2026 r. i czeka na wyrok od 15 do 30 lat; jego współoskarżony Leonidas Varagiannis siedzi w areszcie w Grecji.

W Europie: w Wielkiej Brytanii Cameron Finnigan z Horsham, członek 764 od jesieni 2023 r., został w styczniu 2025 r. skazany na sześć lat za nakłanianie dziewczynki do samobójstwa przed kamerą „dla niego”, posiadanie instrukcji zamachów i materiałów pedofilskich; w uzasadnieniu wyroku sędzia opisał „tydzień terroru” ogłaszany w kanałach 764 na koniec marca 2024 r. We Włoszech w lutym 2025 r. aresztowano pod Bolzano piętnastolatka, członka 764, pod zarzutem udziału w związku o celach terrorystycznych, wytwarzania ładunków wybuchowych i posiadania materiałów pedofilskich; ostatnia wiadomość, jaką zdążył wysłać do grupy, brzmiała, że ma policję w drzwiach; wiosną 2026 r. Włochy przeżyły cztery sprawy szkolne w 65 dni, o których niżej. W Szwecji od 2024 r. znane są cztery sprawy, w tym czternastolatka o pseudonimie Slain764, według GNET administratora szwedzkich kanałów sieci, który w 2024 r. dźgnął nożem kobietę po pięćdziesiątce, a dwa miesiące później osiemdziesięciodwuletniego mężczyznę w Hässelby pod Sztokholmem, i oba ataki filmował i rozsyłał; i czternastolatka z Borås, który zaatakował nożem obcą kobietę i tłumaczył, że sieć szantażowała jego i rodzinę. We wrześniu 2026 r. sąd w Umeå skazał osiemnastoletniego „Chai”, który zdalnie kierował atakami w Hässelby, na dziesięć i pół roku więzienia; wyrok jest nieprawomocny. W Hiszpanii w lipcu 2026 r. Ertzaintza, Mossos d’Esquadra i Guardia Civil zatrzymały siedemnastolatka uznawanego za główną postać 764 w kraju, odpowiedzialnego za miesiące gróźb wobec szkół i urzędów. Są sprawy w Norwegii, Danii, Niemczech i Finlandii.

 

Od sekstorcji do ataków nożowników

Dla polskich śledczych najważniejsza jest ewolucja, którą badacze datują na 2024 r. Przez pierwsze trzy lata 764 było zjawiskiem prawie wyłącznie internetowym. Potem komórki zaczęły wymagać od kandydatów „akcji w realu”: wybijania szyb, podpaleń, pobić, dźgnięć nożem, nagrywanych jako warunek przyjęcia. Materiały rekrutacyjne jednej z komórek, opisane przez GNET w styczniu 2026 r., wymieniają te wymagania wprost. Szwedzkie dźgnięcia, duńska transmisja z gonieniem przechodniów z nożem, podpalenie dwudziestu kilku aut w Ängelholm w listopadzie 2025 r., ogłoszone jako odwet za zatrzymanie członka sieci: wszystko to mieści się w tym zwrocie.

Dwa przypadki pokazują najdalszy koniec tej drabiny. W sierpniu 2024 r. osiemnastolatek w tureckim Eskişehirze zaatakował nożem ludzi przed meczetem, transmitując to na żywo, w masce i hełmie, w kamizelce z czarnym słońcem. W styczniu 2025 r. siedemnastoletni Solomon Henderson zastrzelił uczennicę w szkole w Antioch pod Nashville i próbował transmitować atak na platformie Kick; w jego manifeście, obok plagiatów z manifestów wcześniejszych zamachowców, znalazła się cześć dla postaci z sieci 764 ukrywających się pod pseudonimami, w tym szwedzkiego „slain” i „yegora”, czyli Jegora Krasnowa, założyciela Maniac Murder Cult.

To ostatnie nazwisko prowadzi do wątku, który polskie służby nazywają rosyjskim. Maniac Murder Cult (MKU, w cyrylicy М.К.У.) powstał około 2018 r. w ukraińskim Dnieprze, rozprzestrzenił się w Rosji, a jego rosyjskojęzyczne manuale, w tym tekst o broni białej, krążą po Telegramie w tych samych kanałach co materiały 764 i No Lives Matter. Jednego z przywódców sieci, Gruzina Michaila Czchikwiszwilego, wydano z Mołdawii do Stanów Zjednoczonych, gdzie w maju 2026 r. został skazany na 15 lat za nakłanianie do przestępstw z nienawiści i rozsyłanie instrukcji budowy bomb i trucizn; według prokuratury zamachowiec z Antioch ogłosił przed atakiem, że działa w imieniu MKU, a w manifeście wymienił Czchikwiszwilego z nazwiska. W Szwecji aresztowano dwudziestolatka budującego szwedzką gałąź MKU przez TikToka, Signala i Telegram. Rosyjska FSB przedstawia MKU jako projekt sterowany z Kijowa; zachodni badacze przypominają, że Kremlowi taka narracja jest na rękę. Wniosek dla Polski jest konkretny: wpisy będące kalką z rosyjskiego nie muszą oznaczać rosyjskiej operacji. Mogą oznaczać, że polscy nastolatkowie czytają przetłumaczone translatorem teksty MKU. Obie możliwości wymagają sprawdzenia, ale są to różne hipotezy, z różnymi dowodami.

 

Trzy cechy, które mylą każdego, kto szuka organizacji

Przez dwadzieścia lat uczyliśmy się terroryzmu według jednego wzoru: jest ideologia, wokół niej organizacja, w organizacji struktura, a na końcu wykonawca, który wierzy w to, co robi. Służby szukają manifestu, prokurator szuka struktury, sąd pyta o motyw. Ten wzór jest użyteczny przy dżihadystach i przy akceleracjonistach z Atomwaffen. Przy 764 jest użyteczny wyłącznie jako lista rzeczy, których nie należy szukać, bo ich tam nie ma. Trzy cechy tej sieci odwracają zwykłą kolejność i każdą trzeba nazwać osobno, bo każda zmienia pracę śledczego.

 

Cecha pierwsza: nie ma ideologii, jest estetyka

W zabezpieczonych materiałach 764 jest wszystko naraz: swastyki i czarne słońca z neonazizmu, pentagramy i Bafomet z brytyjskiego Zakonu Dziewięciu Kątów, manuale rosyjskiego Kultu, cytaty z manifestów zamachowców z Christchurch i Columbine, hasła akceleracjonistów o zawaleniu systemu, a obok tego „No Lives Matter” i teksty o tym, że nic nie ma znaczenia. Kto szuka w tym ideologii, znajdzie sprzeczność na każdej stronie: neonazistowskie symbole u sprawców niebiałych (Henderson był czarny, chłopiec z Bolzano pochodził z rodziny muzułmańskiej i sympatyzował zarazem z dżihadyzmem), satanizm bez żadnej praktyki, akceleracjonizm bez żadnego projektu tego, co ma być po zawaleniu. Kanadyjski rząd, wpisując 764 na listę, zapisał to wprost: zniszczenie społeczeństwa nie jako krok do nowego porządku, lecz jako cel sam w sobie. Argentino i Lindsay nazywają te tradycje archiwum transgresji: bierze się z nich to, co najbardziej szokuje, nie to, w co się wierzy. Chłopiec z Trescore napisał, że maska z czaszką nie wyraża żadnej ideologii, tylko ładnie wygląda, a jako swoje poglądy podał, że liczy się wyłącznie on sam.

Co z tego wynika. Po pierwsze, symbol nie jest motywem: wycięta swastyka mówi o przynależności do estetyki, nie o przekonaniach, a przesłuchanie sprawcy jako neonazisty da protokół, który niczego nie wyjaśni. Po drugie, programy przeciwdziałania radykalizacji oparte na kontrnarracji nie mają tu z czym polemizować; skuteczna jest praca z dzieckiem jako ofiarą kontroli przymusowej, co pokazał przypadek z Bolzano. Po trzecie, i to jest dobra wiadomość dla prokuratora: polska definicja przestępstwa o charakterze terrorystycznym w art. 115 § 20 k.k. nie wymaga ideologii. Wystarczy cel, a cel poważnego zastraszenia wielu osób jest u nich jedyną stałą. Nihilizm nie chroni przed kwalifikacją terrorystyczną; przeciwnie, pasuje do niej lepiej niż niejedna ideologia.

 

Cecha druga: nie ma organizacji, jest komunikacja

764 nie ma siedziby, statutu, kasy ani przywódcy, bez którego by upadło: Cadenhead jest za kratami od 2021 r., Nepal od 2025 r., a sieć działa. To, co w klasycznej organizacji robi struktura, tu robi medium. Link z zaproszeniem zastępuje rekrutację. Rola administratora kanału zastępuje stanowisko. Cennik wejścia (tyle aktów wandalizmu, tyle szantaży, jedno dźgnięcie) zastępuje przysięgę. Archiwum materiałów o ofierze, w ich języku „lorebook”, zastępuje kartotekę i zarazem służy za hak. Lejek platform: Roblox jako wabik, Discord jako sala, Telegram jako zaplecze, Wire, Session i Signal jako sejf. Język: angielski, bo publiczność jest międzynarodowa; włoski trzynastolatek napisał swój tekst po angielsku, a polskie grupy czytają kalki z rosyjskiego. Rytm: „tygodnie terroru” ogłaszane w kanałach, transmisje zapowiadane na kilka godzin przed czynem, widownia prosząca o link. Zmiana nazwy po każdym zatrzymaniu. I zasada, która w klasycznej grupie byłaby nie do pomyślenia: koledzy z czatu donoszą na swojego, kiedy ich to bawi.

Co z tego wynika. Śledztwo, które szuka „grupy”, znajdzie kilkunastu nastolatków w czterech strefach czasowych i ani jednego spotkania. Śledztwo, które mapuje komunikację, znajdzie wszystko: kto założył kanał, kto nadał role, kto ustalił warunki wejścia, kto odebrał materiał, kto popędzał w transmisji. Dla art. 258 k.k. ma to znaczenie praktyczne. Zorganizowana grupa przestępcza wymaga według orzecznictwa pewnej, choćby niskiej, trwałości i struktury oraz podziału ról; komórka 764 z administratorem, regulaminem przyjęć i archiwum spełnia te warunki, choć nigdy nie zebrała się w jednym pokoju, a luźne „środowisko” ich nie spełnia. Granica między jednym a drugim przebiega w logach serwera. I jeszcze jedno: z pozycji dziecka przy konsoli operator 764 w Teksasie i „kurator” obcej służby na Telegramie wyglądają identycznie. Obaj piszą po angielsku albo kalką, obaj dają zadania, obaj żądają nagrania. Dlatego hipotezy A i C z tego tekstu rozróżnia wyłącznie zawartość telefonu, nigdy sam opis zdarzenia.

 

Cecha trzecia: sprawca bezpośredni jest najmniej ważnym ogniwem

W klasycznym zamachu sprawca jest celem śledztwa. Tutaj jest jego początkiem. Argentino i Lindsay nazywają tę rolę wykonawcą na polecenie: zwykle nieletni, często wcześniej ofiara, popychany do czynu groźbą, obietnicą statusu albo jednym i drugim, wybrany także dlatego, że jest poniżej progu odpowiedzialności karnej. Czternastolatek z Borås dźgnął, bo przebite opony nie wystarczyły; czternastolatek z Hässelby dźgnął, bo „Chai” powiedział mu, że jako nieletni nie ma się czego bać; obu nagrywano i oglądano. Status z czynu trafia do wykonawcy, ale treść, czyli nagranie, trafia do operatora i do archiwum. W tej gospodarce wykonawca jest zużywalny: zostanie zatrzymany, może zostanie zdradzony przez własny czat, a sieć szuka następnego.

Co z tego wynika. Telefon piętnastolatka spod Wyszkowa jest przede wszystkim mapą do tych, którzy mieli obejrzeć nagranie z kasku, a dopiero potem dowodem przeciwko niemu samemu. Pytanie „dlaczego to zrobił” jest w tych sprawach mniej ważne niż pytanie „komu miał to wysłać”. Prawo karne zna odpowiedź: podżegacz i sprawca polecający odpowiadają jak sprawca, a sąd w Umeå pokazał we wrześniu, że da się to udowodnić z czatów, bez jednego spotkania. Jeśli polskie śledztwa zatrzymają się na sprawcach bezpośrednich, każde z nich będzie pełne i każde będzie puste.

 

Gdzie polskie szczegóły pasują, a gdzie nie

Zbieżności są trzy i każda z osobna jest słaba. Razem są mocne, ale nie jako dowód, lecz jako powód, by tę hipotezę sprawdzić pierwszą; same nie odróżniają sieci od naśladownictwa, do tego służą telefony.

Pierwsza: ciało. Wycinanie na skórze pseudonimów lub symboli jako dowodu lojalności i materiału do publikacji jest w 764 tak powszechne, że ma w tej subkulturze własną nazwę. Swastyka wycięta na ręce trzynastolatka i symbol na ciele piętnastolatka mogą być autoekspresją chłopców zafascynowanych faszyzmem. Mogą też być dowodem wysłanym komuś. Rozstrzyga jedno pytanie: czy w telefonie jest zdjęcie tego nacięcia i do kogo poszło.

Druga: kamera. Kask z kamerą nie jest w tej subkulturze dodatkiem do ataku. Atak jest dodatkiem do nagrania. Slain764 filmował swoje ataki, Henderson i zamachowiec z Eskişehiru transmitowali, Finnigan chciał transmisji cudzego samobójstwa, bo potrzebował materiału „dla 764″. Włoski dwunastolatek z San Vito Lo Capo w maju 2026 r. i trzynastolatek z Trescore Balneario w marcu mieli telefony przymocowane do kasku i do szyi, żeby transmitować atak. Jeśli piętnastolatek spod Wyszkowa miał komu wysłać film, ta osoba jest współsprawcą, nie widzem.

Trzecia: droga. Roblox jako miejsce pierwszego kontaktu, Discord jako sala, Telegram jako zaplecze: to dokładnie infrastruktura opisana w amerykańskich aktach oskarżenia. Nawet szwedzki gracz, od którego zaczęła się polska akcja, pasuje do obrazu. Szwecja jest europejskim krajem z najlepiej udokumentowaną obecnością 764, więc szwedzki nastolatek mógł rozpoznać ten język szybciej niż polski policjant.

Do tego dochodzą zbieżności słabsze: zabite koty trzynastolatka z Książek (okrucieństwo wobec zwierząt jest w 764 jednym ze stopni wtajemniczenia), ładunek wybuchowy w plecaku dziewiętnastolatka (jak u piętnastolatka z Bolzano), wiek sprawców, skupienie zdarzeń w czasie i pogłoska o „krwawym piątku”. Policja ustaliła, że challenge’u nie było, i co do tej konkretnej pogłoski prawdopodobnie ma rację. Ale 764 ogłasza „tygodnie terroru”, jak ten z marca 2024 r. opisany w brytyjskim wyroku. Pogłoska o dacie nie jest dowodem na challenge. Jest powodem, żeby sprawdzić, czy ktoś w polskojęzycznych kanałach ogłosił termin.

Teraz to, co nie pasuje, bo uczciwa hipoteza musi nazwać własne słabe punkty. Nie ma dotąd żadnej publicznej informacji o „kuratorze” ani o kontakcie któregokolwiek ze sprawców z osobą z zewnątrz. Sprawczyni z ulicy Mińskiej, dwudziestojednoletnia kobieta atakująca obce kobiety w sekretariacie szkoły dla dorosłych, nie pasuje do profilu i może być zdarzeniem całkowicie odrębnym, wywołanym przez naśladownictwo albo przez chorobę. Większość zatrzymań z ostatnich dni dotyczy gróźb i głupich nagrań, nie czynów. I istnieje hipoteza konkurencyjna, która tłumaczy skupienie zdarzeń bez żadnej sieci: zarażenie.

Zarażenie jest w tej dziedzinie ustaleniem mocnym. Badanie zespołu Sherry Towers z 2015 r. wykazało na danych amerykańskich, że strzelanina szkolna zwiększa prawdopodobieństwo kolejnej przez średnio trzynaście dni i że od jednej piątej do jednej trzeciej takich zdarzeń można przypisać zarażeniu przez relacje medialne. Ataki w Ostrołęce 7 października i pod Wyszkowem 8 października, groźby i nagrania z Przasnysza i Pruszkowa, atak przy Mińskiej 10 października, którego motywu policja nie ustaliła: to jest kalendarz zarażenia, niezależnie od tego, czy u jego początku była sieć. Premier użył słowa „naśladownictwo” i jest to słowo prawidłowe. Problem w tym, że zarażenie i sieć się nie wykluczają. W tym modelu sieć dostarcza pierwszych sprawców i szablon, media dostarczają zasięgu, a potem działa już sama psychologia.

Są więc trzy hipotezy do równoległego sprawdzenia. Hipoteza A: polskie komórki lub kontakty z ekosystemu 764, MKU i pokrewnych, z osobami nakłaniającymi lub szantażującymi w tle. Hipoteza B: samoistna radykalizacja i zarażenie przez relacje, bez „kuratorów”, z zapożyczoną estetyką. Hipoteza C: wykorzystanie A lub B przez obcą służbę, która ma w Polsce udokumentowany model rekrutacji przez Telegram do podpaleń i sabotażu, potwierdzony przez polskie władze w sprawie pożaru hali przy Marywilskiej, gdzie według premiera działania koordynowała osoba przebywająca w Rosji. Hipotezy te różnią się dowodami. A zostawia ślad w rozmowach i przesłanych materiałach. B zostawia ślad w historii przeglądania i w braku rozmów. C zostawia ślad w pieniądzach, w doborze celów i w jakości konspiracji. Dopóki nie przeczytano telefonów, każda z nich jest otwarta.

 

Dlaczego to działa: psychologia drabiny, tym razem z akt

Pytanie, które zadaje każdy rodzic, brzmi: jak piętnastolatek z polskiej wsi dochodzi do noży w plecaku i kamery na kasku. Odpowiedzi nie trzeba zgadywać. Od pięciu lat sądy w Teksasie, Londynie, Solnie, Borås, Bolzano i Napier produkują akta, a od dwóch lat badacze z West Point, King’s College i uniwersytetów w Helsinkach i Montrealu je czytają. Poniżej to, co z tych akt wynika, ułożone od wejścia do wyjścia.

 

Kogo się szuka

Prokuratura federalna w Waszyngtonie opisała 8 października 2026 r., przy przyznaniu się Prasana Nepala do winy, poradnik rekrutacyjny krążący w grupie: kazał szukać ofiar wśród osób z depresją lub chorobą psychiczną, wchodzić do internetowych grup dziewcząt, które się samookaleczają, udawać podziw, a potem zdobywać informacje osobiste, którymi da się szantażować. Marc-André Argentino i Angus Lindsay, autorzy czerwcowej analizy w CTC Sentinel wydawanym przez West Point, dodają z akt kolejnych spraw, że ofiara ma zwykle od ośmiu do siedemnastu lat, że rekrutacja wchodzi przez wspólnoty zaburzeń odżywiania, samookaleczeń i gore, i że sprawcy są tylko o kilka lat starsi od ofiar. W ich zbiorze 295 zatrzymań z 33 państw mediana wieku sprawcy w chwili zatrzymania wynosi 19 lat, a mediana wieku ofiary 13. To unieważnia model ochrony dziecka, w którym drapieżnik jest dorosłym obcym. Tu drapieżnik jest rówieśnikiem, który jako pierwszy potraktował je poważnie.

 

Jak wygląda założyciel

Akta Bradleya Cadenheada, cytowane przez Argentino i Lindsaya, opisują nie demona, lecz dziecko, które system widział i nie zatrzymał. W wieku 13 lat został oskarżony w sądzie dla nieletnich o groźbę terrorystyczną, bo zapowiedział strzelaninę w swoim gimnazjum; nauczyciele dokumentowali jego fiksację na broni i ładunkach. W wieku 14 lat groził zabiciem ojca i trafił do szpitala psychiatrycznego. Sam zeznał, że materiały gore oglądał od dziesiątego roku życia „dla szoku”, a ciął się od jedenastego. Współzałożyciela 764 poznał w Minecrafcie. Jako administrator kazał ofiarom wycinać na ciele jego inicjały i liczbę 764 „w hołdzie”, a grupę nazwał wprost kultem, w którym go czczono. O motyw zapytany odpowiedział, że chodziło o pieniądze i o władzę nad ludźmi. Ten sam wzór, dziecko karmione gore, potem architekt przemocy, powtarza się u następców: Alexis Chavez, skazany w lipcu 2026 r. na 40 lat, wszedł do sieci jako dziecko w 2022 r., a według aktu oskarżenia część własnych ofiar zmuszał szantażem do werbowania kolejnych dziewcząt. Kyle Spitze, jeden z pierwszych członków, przyznał w ugodzie, że działał z motywu terrorystycznego, i dostał 77 lat.

 

Co widać w aktach wykonawców

Najdokładniej opisana jest brytyjska sprawa Camerona Finnigana, bo sędzia Jay odczytał na sali wnioski psychiatry. Adoptowany w wieku sześciu lat po długim pobycie w pieczy zastępczej, prześladowany w szkole, poza systemem edukacji od ósmej klasy, z rozpoznaną w wieku 15 lat złożoną traumą rozwojową, zaburzeniami przywiązania, ADD, depresją i epizodami samookaleczeń. Psychiatra nie rozpoznała autyzmu; rozpoznała zaburzenia zachowania i kształtującą się osobowość dyssocjalną. Jej wniosek o motywie warto przeczytać dwa razy: pragnienie przynależności do grupy, którą uznał za jedyne źródło więzi i przyjaźni, splecione z fascynacją przemocą i sadyzmem jako odwetem za doznane upokorzenia. Finnigan nazywał siebie „wysokiej klasy szantażystą”, chwalił się jakością swoich montaży i podkręcał innych do „poważnych rzeczy”. Sąd przyjął, że grupa dała mu poczucie celu i przynależności, lecz odrzucił linię obrony, że został w nią wciągnięty wbrew woli: pełnił w niej rolę wyeksponowaną. To ważne dla polskich śledczych. Wersja „zostałem zmuszony” jest w tych sprawach rutynowa; bywa prawdziwa (Borås), bywa fałszywa (Finnigan, a w Nowej Zelandii Ronndog Keefe), a rozstrzygają ją czaty, nie zeznanie.

 

Drabina ma stopnie i każdy jest kontrolą

Z akt i czatów Argentino i Lindsay odczytali cennik wejścia. Komórka wymaga od kandydata określonej liczby czynów: kilku aktów wandalizmu, dwóch lub trzech aktów szantażu, aktu okrucieństwa wobec zwierzęcia, albo jednego dźgnięcia lub strzału. Każdy czyn musi być nagrany i wysłany. To jednocześnie inicjacja, hak (materiał do szantażu nowego członka) i budowanie marki komórki. Sprawa z Borås odsłania mechanizm w jednym zdaniu: czternastolatek przebił opony, grupa uznała to za niewystarczające i zażądała człowieka. Dźgnął nieznajomą kobietę wyprowadzającą psa, a widzowie transmisji na Discordzie w czasie rzeczywistym popędzali go do końca. Potem koledzy z czatu donieśli na niego policji, jak sami napisali, dla żartu.

Dwie rzeczy z tej drabiny mają bezpośrednie znaczenie dla Polski. Pierwsza: w sztokholmskiej sprawie Slain764 sąd ustalił, że osoba, która go szantażowała, uspokajała go, że jako nieletni nie ma się czego bać. Francesco Marone opisał ten sam wzór we Włoszech: trzynastolatek z Trescore Balneario napisał przed atakiem, że skoro we Włoszech odpowiedzialność karna zaczyna się od 14 lat, wykorzysta to na swoją korzyść. Werbownicy znają kodeksy karne lepiej niż rodzice i wybierają wykonawców poniżej progu. W Polsce ogólny próg odpowiedzialności karnej to 17 lat; za zabójstwo nieletni po ukończeniu 15 lat może wyjątkowo odpowiadać jak dorosły, a od 2023 r. za jego postacie kwalifikowane nawet czternastolatek, zawsze jednak decyzją sądu zależną od okoliczności i stopnia rozwoju sprawcy. To nie chroni szkół, ale zmienia dobór wykonawców. Druga: gdy czyn jest nagrywany na polecenie i wysyłany do widowni, która go wymaga, to widownia jest podżegaczem. Szwedzka prokuratura w sprawie Chai764 (77 zarzutów) nazwała to sprawą pilotażową dla pytania, czy poważną przemoc można popełnić na odległość. We wrześniu 2026 r. sąd w Umeå odpowiedział: można, i skazał osiemnastolatka na dziesięć i pół roku więzienia, między innymi za dwa usiłowania zabójstwa i pomocnictwo do trzeciego, popełnione przez czat, gdy miał od 15 do 17 lat; wyrok zaskarżono. Polskie prawo zna odpowiedź od dawna, w art. 18 k.k.

 

Dlaczego dziecko na to idzie

Teraz nauka, w trzech warstwach, od najlepiej potwierdzonej.

Pierwsza warstwa to potrzeba znaczenia. Teoria Ariego Kruglanskiego, oparta na dwóch dekadach badań nad radykalizacją, mówi, że silnikiem jest utrata poczucia własnej wagi (upokorzenie, odrzucenie, niewidzialność) i obietnica jej odzyskania; ideologia jest tylko narracją o tym, jak to zrobić, a grupa publicznością. Gerard Gill zastosował ją do 764 i pokazał paradoks: subkultura pozbawiona sensu daje poczucie znaczenia przez samo przekroczenie. Argentino i Lindsay mówią o anomii w sensie Durkheima: chronicznie samotni, odcięci od instytucji chłopcy w świecie, który nagradza ironię i eskalację. Tekst trzynastolatka z Trescore, streszczony przez włoską agencję ANSA, brzmi jak ilustracja z podręcznika: nie ma prawdziwych przyjaciół, nie znosi wychodzić z domu, wścieka się na widok rówieśników bawiących się razem, a łamanie reguł nazywa największym dreszczem życia. Klinicyści z Montrealu (Rousseau i współpracownicy, 2025) odróżniają już u nastolatków kierowanych do poradni przemoc ideologiczną od nihilistycznej, w której poza samym aktem nie ma żadnego celu.

Druga warstwa to gospodarka statusu, którą badacze nazywają „clout chasing”. W zwykłej grupie status buduje się przez to, co się ma lub umie; tu przez to, co się zrobiło i nagrało. Argentino i Lindsay piszą wprost, że występ nie jest w tej subkulturze ekspresją, lecz konstytucją: definiuje tożsamość, utrzymuje członkostwo i napędza eskalację. Najwyższy status daje zabójstwo; tuż za nim doprowadzenie ofiary do samobójstwa i nagranie ataku na obcych. Każdy materiał jest zarazem trofeum, walutą i smyczą, bo kto raz wysłał nagranie, jest szantażowalny. Psychologia zna to zjawisko jako eskalację zaangażowania; tu jest ono metodą pracy. Z tej samej gospodarki wynika estetyka: maski, hełmy, teksty po angielsku, liczby ofiar wcześniejszych zamachów wypisane na kasku dwunastolatka z San Vito Lo Capo, „święci” z nagrań. Autorzy z West Point nazywają ideologię w tych grupach archiwum transgresji, z którego bierze się to, co najbardziej szokuje, nie to, w co się wierzy. Dlatego polscy chłopcy mogą mieć jednocześnie swastykę na ręce i rosyjskojęzyczny manual, nie będąc ani nazistami, ani agentami.

Trzecia warstwa to kontrola przymusowa, pojęcie znane z przemocy domowej, przeniesione przez badaczy na relacje rówieśnicze w sieci. Fałszywy związek, prezenty w walucie gry, potem informacje osobiste, potem zdjęcie, potem nacięcie, potem czyn. Każdy stopień jest mały wobec poprzedniego i każdy zamyka odwrót. Raport Thorn z 2026 r., cytowany przez CTC, nazywa to sadystyczną eksploatacją online i podkreśla, że nastolatki są w tych środowiskach jednocześnie głównymi ofiarami i głównymi sprawcami. Zbiór 295 zatrzymań mówi o 5 375 pokrzywdzonych, w tym 22 ofiarach śmiertelnych i 1 747 ofiarach sadystycznego szantażu, a autorzy zastrzegają, że część osób policzonych jako sprawcy była wcześniej ofiarami tej samej sieci.

Do tego dochodzi znieczulenie: Cadenhead od dziesiątego roku życia, Keefe przez montaże z Christchurch na serwerach Call of Duty, piętnastolatek z Bolzano z dyskiem pełnym nagrań strzelanin. Badania nad ekspozycją na przemoc medialną są ostrożne co do ogółu populacji; co do osoby już podatnej, oglądającej realną śmierć jako rozrywkę, sporu nie ma.

 

Łańcuch naśladowczy, który już się wydarzył w Europie

To, co dzieje się w Polsce w październiku, wydarzyło się we Włoszech wiosną i zostało opisane. Między 25 marca a 29 maja 2026 r. Włochy miały cztery sprawy w 65 dni: trzynastolatek z Trescore Balneario dźgnął nauczycielkę francuskiego w korytarzu, transmitując to na Telegramie z telefonu przywiązanego do szyi, po opublikowaniu tekstu z nihilistycznymi odniesieniami; siedemnastolatek z Perugii planował masakrę w stylu Columbine; piętnastolatek z Arezzo wyraził podziw dla napastnika z Trescore i zamiar powtórzenia; dwunastolatek z San Vito Lo Capo próbował dźgnąć nauczyciela w kasku z zamocowanym telefonem, by transmitować atak, a na kasku miał wypisane nazwiska i liczby ofiar kilkunastu strzelanin oraz nazwisko chłopca z Trescore. Marone nazywa to krajowym łańcuchem naśladowczym, bez dowodu koordynacji, za to z dowodem wspólnej widowni: pod wpisem dwunastolatka zapowiadającym czyn na cztery godziny przed atakiem użytkownicy prosili o link do transmisji. Kask z kamerą spod Wyszkowa ma więc pierwowzór z maja. Jest też szczegół, który dotyczy nas wprost: trzynastolatek z Trescore utrzymywał czat z trzynastolatką piszącą z Polski, którą namawiał do samookaleczeń przed kamerą i szantażował ujawnieniem sekretów matce. Dziewczyna powiedziała matce i wyszła z grupy. Badacze opisują chłopca z Trescore jako bliskiego temu środowisku, nie jako członka 764; tym bardziej wymowne, że Polska była na mapie tego środowiska już w marcu, jako adres ofiary.

Reid Meloy i współautorzy opisali w 2012 r. osiem „zachowań ostrzegawczych” poprzedzających przemoc celową: od ścieżki (planowanie, zdobywanie narzędzi), przez fiksację i identyfikację (utożsamienie z wcześniejszymi zamachowcami, przebranie wojownika), po przeciek, czyli zdradzenie zamiaru osobie trzeciej. Trzynastolatek z Książek przeciekł obcemu graczowi. Piętnastolatek z kamerą na kasku wykazywał identyfikację ze sprawcami, którzy transmitowali. Dziewiętnastolatek z ładunkiem w plecaku był na ścieżce od dawna. Włoskie sprawy dodają wzór najbardziej współczesny: przeciek adresowany nie do osoby, lecz do widowni, w języku angielskim, z wyprzedzeniem liczonym w godzinach. Żadne z tych zachowań nie jest rzadkie u nastolatków, którzy nigdy nie zaatakują. Ale ich nagromadzenie u jednej osoby jest sygnałem, który amerykańskie systemy ochrony szkół traktują jako podstawę działania, a polskie szkoły nie mają dziś narzędzia, żeby go nawet nazwać.

Pozostaje fakt, który najbardziej komplikuje sprawę karną: w tych sieciach sprawca i ofiara to często ta sama osoba w różnych momentach. Argentino i Lindsay opisują cztery role, między którymi ludzie płynnie się przesuwają: liderzy i starsi operatorzy przymusu, propagandyści, szantażyści i wykonawcy na polecenie, zwykle nieletni. Chłopiec z Borås był wykonawcą; Chai764, który go pchał, operatorem; Finnigan propagandystą i szantażystą naraz. Jeśli któryś z polskich sprawców jest wykonawcą w tym sensie, to w aktach powinien figurować zarówno jako pokrzywdzony, jak i podejrzany, a jego przesłuchanie wymaga innego protokołu niż przesłuchanie ideologa. Jeśli jest operatorem, protokół jest zwykły, ale krąg podejrzanych zaczyna się dopiero od niego.

 

Gdzie to rośnie: socjologia pokoju z konsolą

Socjologicznie 764 nie jest sektą ani organizacją. Jest subkulturą z własnym rynkiem, bez przywódcy, który byłby niezastąpiony, i z barierą wejścia równą linkowi z zaproszeniem. O jej przenośności decydują trzy cechy.

Po pierwsze, dzieli infrastrukturę z normalnym życiem nastolatków. Roblox ma ponad sto milionów użytkowników dziennie, Discord jest standardowym komunikatorem graczy. Grupy, w których radykalizowali się polscy sprawcy, liczyły według o2.pl nawet kilka tysięcy osób, z których większość chciała po prostu pograć. Werbownik nie musi nikogo szukać. Musi tylko zauważyć, kto na czacie pisze, że nienawidzi szkoły i siebie.

Po drugie, dostarcza wspólnoty tym, którzy nie mają innej. Ten sam mechanizm, który w latach dziewięćdziesiątych działał w skinheadowskich bojówkach, działa dziś w kanałach o nazwach zmienianych co tydzień: ktoś wreszcie traktuje cię poważnie, nadaje pseudonim, daje zadanie, chwali. Dla nastolatka, którego rodzice nie wiedzą, co to Discord, a nauczyciele widzą tylko oceny, bywa to jedyna relacja, w której jest widziany. Że widzi go drapieżnik, dowiaduje się za późno.

Po trzecie, jej estetyka jest kolażem, który można skopiować w jeden wieczór. Satanistyczne symbole zapożyczone z brytyjskiego Zakonu Dziewięciu Kątów, runy i czarne słońce z neonazizmu, maski i hełmy z nagrań zamachowców, rosyjskie manuale MKU, numer 764 w nicku. Ideologia nie musi być spójna, bo nie służy do myślenia, tylko do rozpoznawania swoich. To tłumaczy, dlaczego polscy śledczy widzą jednocześnie faszyzm, prorosyjskość i nihilizm i nie potrafią tego nazwać jedną etykietą. To nie jest jedna etykieta. To jeden sklep.

Polska nie jest tu wyjątkiem, tylko spóźnionym wejściem. Olsztyńska sprawa z wiosny 2025 r., trzech dziewiętnastolatków z zarzutami przygotowania zamachów, między innymi na szkołę średnią, zafascynowanych Breivikiem, Tarrantem i McVeighem, pokazuje, że scena istniała już wcześniej; sądy nie zgodziły się wtedy nawet na przedłużenie aresztu. Machety w galeriach handlowych, o których opowiada uczeń spod Inowrocławia, to nie 764, ale to ten sam głód statusu przez przemoc, który 764 potrafi zagospodarować. Jeśli dobrze rozumiem, co się stało we wrześniu i październiku, to nie narodziny zjawiska, lecz moment, w którym po raz pierwszy przebiło się do wiadomości.

 

Co zmienia hipoteza 764 w prawie karnym

Stan prawny na 10 października 2026 r.

Kwalifikacja czynów sprawców bezpośrednich jest w zasadzie oczywista: usiłowanie zabójstwa, w Ostrołęce wielu osób (art. 148 § 1 i § 3 Kodeksu karnego), zabójstwo pod Wyszkowem, do tego przepisy o materiałach wybuchowych. Piętnastolatek może odpowiadać za zabójstwo jak dorosły, bo art. 10 § 2 k.k. dopuszcza to wobec nieletniego po ukończeniu piętnastu lat za ten właśnie czyn, jeżeli przemawiają za tym okoliczności sprawy, stopień rozwoju i właściwości sprawcy, a środki wychowawcze nie rokują; o tym zdecyduje sąd po opiniach biegłych, z możliwością nadzwyczajnego złagodzenia kary (art. 10 § 3). Od października 2023 r. art. 10 § 2a k.k. pozwala w kwalifikowanych postaciach zabójstwa sądzić na tych zasadach nawet czternastolatka. Hipoteza 764 niczego tu nie łagodzi. Zmienia natomiast trzy inne rzeczy.

Pierwsza: krąg podejrzanych. Jeśli ktoś nakłaniał, polecał lub szantażował, odpowiada za podżeganie, sprawstwo polecające lub kierownicze (art. 18 § 1 i § 2 k.k.) za ten sam czyn, co sprawca bezpośredni, i to niezależnie od tego, czy siedzi w Polsce, w Szwecji czy w Teksasie, bo czyn uważa się za popełniony także tam, gdzie nastąpił skutek (art. 6 § 2 k.k.), a polską ustawę karną stosuje się do każdego, kto popełnił przestępstwo na terytorium Polski (art. 5 k.k.); podżeganie z zagranicy do zabójstwa w polskiej szkole jest więc przestępstwem popełnionym w Polsce, bez potrzeby sięgania po art. 110 i 113 k.k. i ich warunki. Komórka 764 z udziałem Polaków to zorganizowana grupa przestępcza (art. 258 k.k.), a jeśli jej celem jest sianie postrachu wśród wielu osób, grupa o celu terrorystycznym (art. 258 § 2 w związku z art. 115 § 20 k.k.). Odrębnie wchodzą w grę: uwodzenie małoletnich przez sieć (art. 200a), wytwarzanie i posiadanie materiałów pedofilskich (art. 202), zmuszanie groźbą (art. 191), uporczywe nękanie, w tym doprowadzające do targnięcia się na życie (art. 190a), namowa lub pomoc do samobójstwa (art. 151, z poglądem doktryny, że wobec dziecka niezdolnego do rozpoznania znaczenia czynu wchodzi w grę zabójstwo przy użyciu ofiary jako narzędzia), publiczne nawoływanie do przestępstwa (art. 255), rozpowszechnianie treści mogących ułatwić zamach terrorystyczny (art. 255a; tu mieszczą się manuale MKU i dokumenty No Lives Matter), wreszcie propagowanie nazizmu (art. 256), które przy wyciętych swastykach jest najmniej ważnym, ale najłatwiejszym do udowodnienia zarzutem.

Druga: kwalifikacja terrorystyczna. Art. 115 § 20 k.k. definiuje przestępstwo o charakterze terrorystycznym przez cel, między innymi poważne zastraszenie wielu osób. Atak na szkołę z kamerą na kasku, nagrywany po to, żeby obiegł kanały, ma ten cel wpisany w konstrukcję. Kanada doszła do tego wniosku w grudniu 2025 r. i wpisała sieć na listę. Polski prokurator nie potrzebuje listy, potrzebuje ustalenia zamiaru. Konsekwencje są praktyczne: właściwość Prokuratury Krajowej i ABW, inne środki operacyjne, inne zagrożenie karą i inna podstawa do współpracy międzynarodowej.

Trzecia, najpilniejsza: dowody. Materiały w tej sprawie są u dostawców usług, głównie amerykańskich, i znikają. Discord i Roblox mają obowiązek zgłaszania materiałów pedofilskich do amerykańskiego NCMEC, skąd trafiają one do policji innych państw; polskie organy powinny sprawdzić, czy w ostatnich tygodniach przyszły zgłoszenia dotyczące tych samych kont. Zabezpieczenie danych (art. 16 i 29 Konwencji budapesztańskiej) trzeba zlecić w dniach, nie w miesiącach. Od 18 sierpnia 2026 r. stosuje się bezpośrednio rozporządzenie 2023/1543 o europejskich nakazach wydania i zabezpieczenia dowodów elektronicznych, które pozwala polskiemu prokuratorowi zwrócić się wprost do dostawcy oferującego usługi w Unii, z terminem dziesięciu dni, a w trybie pilnym ośmiu godzin. Czy polska prokuratura rejonowa jest na to przygotowana, nie wiem; wiem, że w marcu 2026 r. Komisja Europejska wszczęła postępowania przeciwko 22 państwom za brak wdrożenia towarzyszącej dyrektywy. Telegram, z siedzibą w Dubaju, formalnie podlega temu mechanizmowi, bo oferuje usługi w Unii, ale wykonywanie nakazów przez spółkę spoza Unii pozostaje niepewne, choć od 2024 r. współpracuje z organami ścigania częściej niż dawniej. Dla Discorda i Robloxa jako firm amerykańskich równoległa droga prowadzi przez FBI, które ma w Warszawie przedstawicielstwo i które prowadzi 764 jako sprawę najwyższej kategorii. Nie ma dziś na świecie instytucji, która wie o tej sieci więcej. Polski prokurator ma prawo ją o to zapytać i powinien zrobić to w tym tygodniu.

Ustawa uchwalona przez Sejm 8 października, pozwalająca blokować nielegalne treści, dotyczy innego problemu. Blokowanie zamyka okno, przez które patrzy opinia publiczna. Sprawcy wchodzą drzwiami, do których mają klucz: zamkniętymi kanałami, do których blokada nie sięga. Nie jest to argument przeciwko ustawie. Jest to argument przeciwko traktowaniu jej jako odpowiedzi.

 

Czego szukać i gdzie

Poniższe nie jest poradnikiem dla sprawców, bo oni to wszystko wiedzą. Jest listą pytań dla tych, którzy sprawców zatrzymali.

 

W zabezpieczonych telefonach

Nie historia przeglądania, lecz relacje; telefon sprawcy bezpośredniego czyta się najpierw jako mapę do operatora, dopiero potem jako dowód przeciwko niemu. Konta na Discordzie i Telegramie, nazwy serwerów i kanałów, linki z zaproszeniami, nicki rozmówców, w tym z liczbą 764 lub z nazwami odprysków. Zdjęcia nacięć na skórze i ich adresaci. Nagrania z kasku, jeśli istnieją, i ustawienia transmisji: do kogo miał trafić stream. Zbiory gore i kolekcje nagrań wcześniejszych ataków. Dokumenty: manifest No Lives Matter, teksty Zakonu Dziewięciu Kątów, rosyjskojęzyczne manuale MKU i ich tłumaczenia translatorem. Komunikatory drugiego rzutu: Signal, Session, Wire, Element, Snapchat, platformy streamingowe jak Kick. Ślady płatności i kryptowalut, bo to one odróżniają hipotezę C od pozostałych. Kontakty zagraniczne i strefy czasowe aktywności, bo komórki 764 pracują na zmiany przez Atlantyk.

 

W ciałach i pokojach

Nacięcia, blizny, wypalenia, symbole wyrysowane markerem na skórze, i to nie tylko u sprawców, lecz u ich znajomych i rodzeństwa. W pokojach: symbole, maski, hełmy, odręczne notatki z runami i pentagramami (hiszpańska policja znalazła takie u siedemnastolatka z Gipuzkoi), ślady przygotowań na worku treningowym, zranione lub martwe zwierzęta.

 

U samych sprawców, inaczej niż dotąd

Przesłuchanie powinno dopuszczać, że przed przesłuchującym siedzi ofiara. Pytania o to, kto pierwszy napisał, czy ktoś ma jego zdjęcia, czy ktoś groził rodzinie, czy musiał coś wysyłać, żeby zostać przyjętym. Jeśli odpowiedzi brzmią „tak”, mamy osobę zmuszoną, a więc zarówno inny wymiar winy, jak i nitkę do rąk, które trzymają smycz. Przesłuchanie powinien prowadzić ktoś, kto zna język tej subkultury, a nie ktoś, kto słyszy go po raz pierwszy, bo dziecko wyczuje ignorancję w pierwszej minucie i zamilknie.

 

W otoczeniu rówieśniczym

Alarm w Polsce uruchomił szwedzki nastolatek, bo był w tym samym pokoju. Rówieśnicy wiedzą zawsze więcej niż rodzice: widzą nicki, zmiany w zachowaniu, nagrania, przechwałki. Szkoła, która chce cokolwiek wyłapać, musi stworzyć drogę, którą taki Szwed w polskiej klasie może zgłosić, nie stając się donosicielem. Amerykańskie systemy ochrony szkół opierają się właśnie na tym: na kanale zgłoszeń i na zespole, który nie karze, lecz ocenia. Rodzicom przyda się lista sygnałów ostrzegawczych opracowana przez brytyjską organizację Internet Matters: nagła skrytość w korzystaniu z Discorda, nowe prywatne serwery, niewyjaśnione rany, nowe słownictwo.

 

U dostawców i za granicą

Discord i Roblox mają własne zespoły badające 764 i dane o zgłoszeniach z Polski. FBI, kanadyjska RCMP, szwedzka Säpo, hiszpańska Policía Nacional i brytyjskie Counter Terrorism Policing prowadzą sprawy, w których mogą już występować polskie konta. Europol i Eurojust mają zespoły do spraw wykorzystywania dzieci. Ośrodki badawcze (GNET przy King’s College London, Institute for Strategic Dialogue, Accelerationism Research Consortium, Combating Terrorism Center w West Point, NCITE w Omaha) publikują opisy symboli, nazw i metod aktualizowane co kilka tygodni; w Polsce nikt tego nie czyta systematycznie, a powinien ktoś w każdej komendzie wojewódzkiej. Kanadyjski wpis na listę organizacji terrorystycznych daje tamtejszej policji uprawnienia, z których polski prokurator może skorzystać w drodze pomocy prawnej; co taki wpis zmienia w praktyce, opisał w marcu 2026 r. GNET.

 

Czego nie robić

Nie publikować nagrań, manifestów ani pseudonimów sprawców: zarażenie, o którym mowa wyżej, odbywa się przez rozgłos, a każdy wpis o „krwawym piątku” był w ostatnich dniach darmową reklamą. Nie traktować wątku rosyjskiego jako konkluzji, bo wygodnie tłumaczy wszystko i zwalnia z pytania, skąd wzięli się polscy chłopcy, którzy chcieli to czytać. Nie przesłuchiwać dzieci jak ideologów, bo ideologia jest u nich najcieńszą warstwą. I nie uspokajać rodziców dementowaniem challenge’u, dopóki nie przeczytano telefonów: nieistnienie jednej pogłoski nie jest ustaleniem, że nie istnieje sieć.

 

Hipoteza, nie wyrok

Powtórzę, co w tym tekście jest pewne, co prawdopodobne, a co niepewne.

Pewne: sieć 764 istnieje, jest obecna w Europie, od 2024 r. przechodzi od sekstorcji do ataków nożem i podpaleń, a jej infrastrukturą są te same platformy, na których radykalizowali się polscy sprawcy; pewne jest też, że środowisko nihilistycznej przemocy miało już kontakt z polskimi dziećmi, bo w marcu 2026 r. włoski trzynastolatek z tego środowiska szantażował trzynastolatkę z Polski. Prawdopodobne: polskie zdarzenia z przełomu września i października są co najmniej zarażeniem w rozumieniu badań Towers, a wśród sprawców i zatrzymanych są osoby czerpiące z ekosystemu 764, MKU i pokrewnych. Niepewne: czy którykolwiek z nich miał „kuratora”, czy istniała polska komórka i czy ktokolwiek z zewnątrz, w tym obca służba, podłączył się do tego procesu.

Dlaczego stawiać ją publicznie, skoro jest tylko hipotezą? Bo czynności, które z niej wynikają, są tanie, szybkie i odwracalne: zabezpieczenie danych u dostawcy, pytanie do FBI, inny protokół przesłuchania, kanał zgłoszeń w szkole. Jeśli hipoteza jest fałszywa, kosztują kilka tygodni pracy. Jeśli jest prawdziwa, a nikt ich nie podjął, kosztują kolejną szkołę. Przypadek piętnastolatka z Bolzano, zatrzymanego w zaawansowanej fazie planu, który rok później dziękował policji, że go powstrzymała, pokazuje, że zatrzymanie w porę działa.

Najgorszym scenariuszem nie jest to, że hipoteza okaże się fałszywa. Najgorszym jest to, że okaże się prawdziwa i nikt jej nie sprawdził, bo telefony leżały w depozycie, a zabezpieczenie danych u amerykańskiego dostawcy nikomu nie przyszło do głowy. Państwo nie może polegać na tym, że następnym razem przy konsoli będzie siedział przytomny Szwed. Jego rolą jest być w tym pokoju samemu.

 

Inne publikacje na podobne tematy

Kajetan P. – Hannibal Lecter, którego nie było