Zondacrypto: Jak klienci tracili pieniądze? Nowe ustalenia

Zondacrypto: Jak klienci tracili pieniądze? Nowe ustalenia

2026-07-20

Manipulacja kursem tokena ZND. Premia, która była przynętą.

Kancelaria Prawna Skarbiec · Robert Nogacki, radca prawny · 20 lipca 2026 r.

 

Ciąg dalszy historii o powietrzu sprzedawanym w puszkach

W poprzednim tekście o tokenie ZND opisałem, jak działa emisja: dwie linijki kodu, siedemset milionów jednostek, warstwa narracyjna z białej księgi i 73 procent podaży w pulach kontrolowanych przez emitenta. Tamten artykuł kończył się na pytaniu, co jest w puszce. Ten zaczyna się od pytania trudniejszego: co się działo z puszkami w ostatnich tygodniach przed zamknięciem sklepu.

Odpowiedź składa się z dwóch warstw. Pierwsza to relacje uczestników rynku: opowieści o kursie, który na zondacrypto rósł, podczas gdy wszędzie indziej spadał. Druga to publiczny, niezmienialny zapis na blockchainie Ethereum, który można sprawdzić samodzielnie, adres po adresie, transakcja po transakcji. Te dwie warstwy, zestawione ze sobą, układają się w obraz, który wymaga omówienia z chirurgiczną precyzją, bo granica między tym, co udowodnione, co prawdopodobne i co dopiero wymaga ustalenia, będzie w tej sprawie rozstrzygać o odpowiedzialności karnej konkretnych osób.

 

Premia, która nie miała prawa istnieć

Zacznijmy od zjawiska, które w normalnych warunkach rynkowych nie ma prawa trwać dłużej niż kilka minut. W ostatnich tygodniach działania giełdy kurs ZND na zondacrypto systematycznie odrywał się od kursu tego samego tokena na giełdach zewnętrznych. Obrót poza platformą macierzystą trwał od debiutu w październiku 2024 roku, między innymi na MEXC i BitMart; 3 marca 2025 roku token wszedł na Gate.io, a od kwietnia 2025 roku także na KuCoin; według relacji uczestników rynkiem wiodącym przez większość tego okresu pozostawało Gate.io, natomiast w końcowej fazie duże oferty sprzedaży i punkt odniesienia dla premii przeniosły się na KuCoin. Rozjazd zaczynał się od 20 do 30 procent, dochodził do 50 procent, a w końcowej fazie kurs na zondacrypto stanowił dwukrotność, trzykrotność, pięciokrotność i więcej ceny zewnętrznej. Co istotne: to kurs na giełdzie emitenta rósł, a nie kurs zewnętrzny spadał szybciej.

Na zdrowym rynku taka premia jest niemożliwa, ponieważ natychmiast zamyka ją arbitraż: kupujesz tanio na KuCoin, przesyłasz token na zondacrypto, sprzedajesz drogo, wypłacasz różnicę. Ten mechanizm działa jednak tylko wtedy, gdy wszystkie drzwi są otwarte. Na zondacrypto w kwietniu 2026 roku otwarte były wyłącznie drzwi wejściowe. Wpłaty działały. Wypłaty, co dokumentowaliśmy na bieżąco, dla ogromnej większości klientów nie.

I tu leży sedno sprawy. Premia cenowa na giełdzie, z której nie można wypłacić środków, nie jest sygnałem rynkowym. Jest przynętą. Racjonalny inwestor, widząc różnicę 50 procent między giełdami, robi dokładnie to, czego uczy podręcznik: kupuje tam, gdzie tanio, i przenosi tam, gdzie drogo. Wpłaca świeże, płynne środki z zewnątrz, żeby wykorzystać okazję. Relacje, które do nas trafiają, powtarzają ten sam schemat: nowe depozyty w stablecoinach płynęły na zondacrypto do ostatnich dni, zwabione premią, której nie dało się już spieniężyć. Prezes giełdy w tym samym czasie zapewniał publicznie, że problemy z wypłatami są przejściowe i techniczne. Jeżeli premia była konstruowana celowo, to ci ludzie nie popełnili błędu inwestycyjnego. Zachowali się dokładnie tak, jak przewidziano w projekcie mechanizmu. Tak skonstruowane schematy pokonują właśnie tych, którzy rynek rozumieją najlepiej, ponieważ to ich odruchy są w nich skalkulowane.

Rozjazd nie ograniczał się zresztą do ZND. Według relacji uczestników w ostatnich tygodniach rozchodziły się kursy praktycznie wszystkich aktywów dostępnych na platformie, tyle że w przeciwnym kierunku: bitcoin handlowany był na zondacrypto około 20 procent poniżej ceny światowej, co odnotowały także media branżowe, a przeceny na innych głównych parach sięgały 30 procent. Kierunki układają się w jeden spójny mechanizm. Aktywa uwięzione na platformie taniały, bo salda bez działających wypłat przestają być równoważne pieniądzu zewnętrznemu; ZND drożał, bo jego wypłaty ERC-20 wciąż schodziły na łańcuch, więc premia na nim była w istocie ceną ostatnich otwartych drzwi. Dla oceny prawnej to rozróżnienie jest drugorzędne: każdy spread na giełdzie bez wypłat zasysa świeżą wartość z zewnątrz, niezależnie od tego, czy przynętą jest premia na tokenie własnym, czy trzydziestoprocentowa przecena bitcoina, a krąg osób wprowadzonych w błąd obejmuje każdego, kto wpłacił środki pod którykolwiek z tych rozjazdów.

Uczestnicy arkusza zgłaszają jeszcze jedną obserwację, która w kwietniu wydawała się ciekawostką, a dziś jest osią sprawy: na blockchainie Ethereum regularnie widać było wypłaty ZND w kierunku adresów depozytowych KuCoin, a na samym KuCoin równolegle pojawiały się duże oferty sprzedaży, dociążające cenę zewnętrzną. Sprawdźmy więc, co na ten temat mówi łańcuch.

 

Co pokazuje blockchain: 99 milionów ZND w jedenaście dni

Token ZND to kontrakt ERC-20 pod adresem 0x2d8eA194902Bc55431420BD26Be92b0782dCe91D. Portfel oznaczony w Etherscan etykietą Zonda 5, adres 0x6edf968da408a9640b8865826429a977a11c5048, pełnił funkcję głównego gorącego portfela ZND giełdy. Analiza wykonana w kancelarii bezpośrednio na danych z publicznego filtra transakcji Etherscan, niezależnie od wcześniejszego raportu firmy śledczej Recoveris, pokazuje następujący obraz. To są ustalenia pewne w tym sensie, że każdy może je odtworzyć w przeglądarce.

Między 5 a 15 kwietnia 2026 roku z portfela Zonda 5 wyszły 174 transfery ZND o łącznym wolumenie 99 015 971 tokenów. Po 15 kwietnia wypływy ustały, a na portfelu pozostało około 100 704 ZND, co przy ówczesnym kursie odpowiadało wartości rzędu ośmiu dolarów. Portfel, który obsługiwał obrót tokenem giełdy notowanej w rankingach europejskich, został opróżniony do zera funkcjonalnego w jedenaście dni.

Struktura kierunkowa tych wypływów jest jeszcze bardziej wymowna niż ich skala:

Kierunek Wolumen ZND Udział
Adresy depozytowe KuCoin (etykieta bezpośrednia oraz adresy pośredniczące finansowane przez KuCoin) ok. 87,5 mln 88,4%
Adresy depozytowe Gate.io ok. 4,6 mln 4,6%
Adresy pośredniczące finansowane przez MEXC ok. 2,1 mln 2,2%
Adresy nieoznaczone i pozostałe ok. 4,8 mln 4,8%

Cztery największe adresy depozytowe KuCoin przyjęły łącznie ponad 86 milionów ZND w zaledwie 29 transakcjach: 0xc23b7e…4109, 0x1ba7c3…2c2e, 0xd1ce2c…3f10 i 0x0a86ed…ad99. Trzy najaktywniejsze adresy depozytowe Gate.io to 0x0d9279…2a1c, 0xef0d5f…a0c7 i 0x91e67b…60fe, a największy adres pośredniczący, zasilany gazem z portfela MEXC 19, to 0x31866e…b4cb. Każdy odnośnik prowadzi do pełnej, publicznej historii adresu w Etherscan. Wzorzec ten zresztą jako pierwsi wychwycili sami użytkownicy, wskazując na platformie X dokładnie pierwszy z tych adresów depozytowych, zanim potwierdziły go analizy śledcze. Koncentracja czasowa odpowiada koncentracji kierunkowej: 66,7 procent całego wolumenu wyszło w pierwszych trzech dniach, od 5 do 7 kwietnia, a 94 procent do 10 kwietnia. Zastrzeżenie metodyczne: etykiety eksploratorów są wskazówką atrybucyjną, nie dowodem beneficjalnej kontroli, dlatego traktuję je jako punkt wyjścia do wezwań, nie jako konkluzję. Recoveris, który badał portfele giełdy w klastrach na sześciu łańcuchach, ustalił dodatkowo, że w kierunku odwrotnym, z KuCoin ku adresom przypisywanym giełdzie, wracały USDC, ETH i inne aktywa płynne; to ustalenie pochodzi z raportu zewnętrznego i nie zostało dotąd opublikowane na poziomie pojedynczych hashy, więc kwalifikuję je jako prawdopodobne, nie pewne.

Teraz nałóżmy na ten wykres kalendarz wydarzeń publicznych. 5 i 6 kwietnia media publikują analizę wskazującą na załamanie rezerw BTC giełdy; tego samego dnia zaczyna się największy jednodniowy wypływ ZND, ponad 33 miliony tokenów. 6 kwietnia prezes nazywa ustalenia analityków fundamentalnym błędem i obiecuje przywrócenie wypłat do 12 kwietnia. 8 kwietnia Prokuratura Krajowa wszczyna postępowanie. 10 kwietnia kurs ZND notuje jednodniowy spadek o 29,63 procent przy rekordowej zmienności; to szczytowy dzień liczby transakcji wychodzących z Zonda 5. 12 kwietnia mija termin przywrócenia wypłat; wypłaty nie wracają. 14 kwietnia prezes pisze publicznie, że inwestowania środków klientów nie należy mylić z zarządzaniem płynnością, czyli market makingiem. Problem w tym, że w chwili publikacji tego wpisu portfel był już w 94 procentach opróżniony, a regulamin giełdy z lipca 2025 roku deklarował wprost, że giełda nie spekuluje i nie jest market makerem. Nie da się jednocześnie kontraktowo wyprzeć się animacji rynku wobec klientów i bronić się nią publicznie po fakcie.

 

Pump and dump i wash trading: co na to nauka

Żeby ocenić, czy ten obraz mieści się w znanych wzorcach, warto sięgnąć do literatury, która od kilku lat mierzy manipulacje na rynkach kryptoaktywów metodami finansów śledczych.

O klasycznej mechanice pump and dump pisałem w poprzednim artykule: badania Gandala i współautorów, Xu i Livshitsa oraz Clougha i Edwardsa dokumentują tysiące zorganizowanych pomp i ich długoterminowy skutek, czyli trwałą utratę wartości pompowanego aktywa. Tu dołóżmy dwa filary, które pasują do sprawy ZND ściślej.

Pierwszy dotyczy wash tradingu, czyli obrotu pozornego, w którym ten sam podmiot występuje po obu stronach transakcji, fabrykując wolumen i cenę. Cong, Li, Tang i Yang w pracy Crypto Wash Trading, opublikowanej w Management Science w 2023 roku, przebadali 29 giełd scentralizowanych metodami statystyki śledczej: rozkładem pierwszych cyfr znaczących, zaokrągleniami wielkości zleceń, rozkładem ogonów transakcji. Wniosek: na giełdach nieregulowanych obrót pozorny stanowił średnio ponad 70 procent raportowanego wolumenu, podczas gdy na giełdach regulowanych wzorce transakcyjne odpowiadały tym znanym z rynków tradycyjnych. Autorzy pokazują też, po co się to robi: fabrykowany wolumen poprawia pozycję giełdy w rankingach i przejściowo zniekształca ceny. Innymi słowy, giełda z pełną kontrolą nad własnym arkuszem i bez nadzoru zewnętrznego ma i możliwość, i motyw, żeby cena oraz obrót na jej ekranie nie miały wiele wspólnego z rynkiem.

Drugi filar dotyczy tego, co jeden zdeterminowany podmiot potrafi zrobić z ceną. Griffin i Shams w pracy Is Bitcoin Really Untethered?, opublikowanej w Journal of Finance w 2020 roku, prześledzili ponad 200 gigabajtów danych łańcuchowych z hossy 2017 roku i wykazali, że zakupy za świeżo emitowane tethery, przypisywalne jednemu podmiotowi, następowały systematycznie po spadkach i podnosiły cenę bitcoina. Lekcja metodologiczna dla sprawy ZND jest bezpośrednia: manipulację jednopodmiotową da się wykazać na danych publicznych, po wzorcach czasowych i po klastrowaniu adresów, zanim jeszcze organ ścigania sięgnie po rejestry wewnętrzne giełd.

Jest wreszcie precedens najbliższy strukturalnie, choć o odwróconym wektorze. W sprawie FTX amerykańska SEC zarzuciła, że Caroline Ellison na polecenie Sama Bankmana-Frieda skupowała duże ilości tokena FTT na otwartym rynku, żeby podtrzymać jego cenę, ponieważ FTT służył jako zabezpieczenie nieujawnionych pożyczek ze środków klientów. Tam cenę tokena giełdy pompowano, żeby zawyżyć wartość zabezpieczeń w bilansie. W sprawie ZND hipoteza jest lustrzana: cena na rodzimej giełdzie utrzymywana wysoko przyciągała świeże depozyty, podczas gdy podaż zrzucano na rynek zewnętrzny w zamian za aktywa płynne. Wspólny mianownik obu konstrukcji: token własny giełdy jako dźwignia, którą emitent porusza w tę stronę, w którą akurat potrzebuje. Warto pamiętać, że analizy sprawozdania finansowego BB Trade Estonia wykazały, iż dodatni wkład ZND do wyniku przekraczał cały zysk netto spółki za 2024 rok; bez tokena spółka wykazałaby stratę. Kurs ZND nie był więc dla giełdy ozdobą. Był pozycją bilansową.

 

Dwie hipotezy: rynek w pułapce czy operacja dwugiełdowa

Rzetelność wymaga, żeby najsilniejszy kontrargument postawić przed tezą. Istnieje niewinne wytłumaczenie samej premii cenowej i trzeba je rozważyć serio.

Hipoteza pierwsza, rynkowa: premia mogła powstać samoczynnie, bez niczyjej ręki na arkuszu. Gdy wypłaty stają, giełda zamienia się w naczynie zamknięte. Użytkownicy, którzy i tak nie mogą wyprowadzić środków, zaczynają nimi handlować wewnątrz naczynia; salda uwięzione na platformie tracą łączność z pieniądzem zewnętrznym i wyceniają aktywa we własnej, wewnętrznej walucie nadziei. Zjawisko jest znane z historii upadłości: na niewypłacalnych platformach ceny potrafią rosnąć właśnie dlatego, że nikt nie może zrealizować zysku. Duża podaż na KuCoin mogła zaś pochodzić od inwestorów z presale, od beneficjentów vestingu albo od zwykłych posiadaczy uciekających z tonącego projektu. W tej wersji premia jest objawem choroby, nie narzędziem przestępstwa.

Hipoteza druga, manipulacyjna: premia i podaż zewnętrzna były dwiema połówkami jednej operacji. Podmiot kontrolujący gorący portfel giełdy wysyłał ZND na KuCoin i tam go upłynniał, pozyskując USDC i ETH, a jednocześnie na własnym, zamkniętym arkuszu utrzymywał lub tolerował kurs wielokrotnie wyższy, który działał jak lep na arbitrażystów i ich świeże stablecoiny. W tej wersji każdy element ma funkcję: niska cena zewnętrzna to skutek zrzutu podaży, wysoka cena wewnętrzna to przynęta, a zamrożone wypłaty to ściana, o którą rozbija się każda próba domknięcia arbitrażu.

Co pozwala ważyć te hipotezy? Uczciwie: mniej, niż sugerowałaby sama koncentracja kierunkowa. Istnieje bowiem wariant pośredni, który też ją tłumaczy: jeden lub kilku dużych użytkowników mogło skupować ZND za środki uwięzione na platformie, wypłacać token na własne rachunki na KuCoin, bo te wypłaty wciąż działały, i sprzedawać go tam poniżej rynku, byle stać pierwszym w arkuszu; cztery adresy depozytowe to potencjalnie zaledwie cztery rachunki. Koncentracja sama w sobie nie rozstrzyga więc niczego. Rozstrzygają dwa inne elementy. Pierwszy to tempo i domknięcie: 94 procent wolumenu w sześć dni, potem cisza i portfel opróżniony do ośmiu dolarów, bez śladu uzupełniania zapasów, które cechuje prawdziwą animację rynku. Drugi, ważniejszy, to kierunek przepływów powrotnych: jeżeli ustalenia Recoveris o USDC i ETH wracających z KuCoin ku adresom przypisywanym giełdzie się potwierdzą, wariant ratunkowy upada, bo użytkownik ratujący środki nie odsyła przychodu ze sprzedaży z powrotem na tonącą platformę. I jedno trzeba dopowiedzieć: nawet w wariancie ratunkowym operator nie jest ani bez winy, ani bez korzyści. Zatrzymuje wpłacone stablecoiny i fiaty, wysyła w zamian własny token, a to on zdecydował, że akurat te jedne drzwi pozostały otwarte. Ostateczna odpowiedź leży w rejestrach, których blockchain nie zawiera: w danych KYC rachunków na KuCoin i w historii zleceń po obu stronach.

Uczciwość epistemiczna wymaga jednak wyraźnego podziału. Pewne jest, że tokeny wyszły z portfela przypisanego giełdzie na adresy depozytowe KuCoin w opisanej skali, koncentracji i sekwencji; to stoi na łańcuchu. Prawdopodobne jest, że tokeny te zostały na KuCoin sprzedane, a wracające aktywa płynne stanowiły przychód z tej sprzedaży; przemawia za tym kierunek, czas i ustalenia raportu zewnętrznego. Nieustalone pozostaje, kto kontrolował rachunek na KuCoin, kto składał duże zlecenia sprzedaży widoczne w arkuszu i czy po stronie zondacrypto ktokolwiek aktywnie podtrzymywał kurs wewnętrzny. Blockchain kończy się na adresie depozytowym; dalej zaczyna się wewnętrzna księga KuCoin, do której klucz mają wyłącznie organy ścigania, w drodze wezwań, międzynarodowej pomocy prawnej, a wobec unijnych spółek tych giełd także europejskiego nakazu dochodzeniowego. To jest dokładnie ten materiał, o który postępowanie przygotowawcze powinno teraz wystąpić: dane właściciela rachunku powiązanego z adresami depozytowymi, pełna historia zleceń łącznie z anulowanymi, logi IP i kluczy API, historia wypłat stablecoinów oraz dokumentacja relacji KuCoin z emitentem.

 

Dokąd popłynęły środki

Pytanie, które zadaje każdy pokrzywdzony, brzmi: gdzie są pieniądze. Odpowiedź na dziś ma trzy piętra pewności.

Piętro pierwsze, on-chain: 99 milionów ZND opuściło portfel giełdy, z czego niemal dziewięć dziesiątych trafiło na adresy depozytowe KuCoin. Równolegle, według Recoveris, między połową grudnia 2025 a początkiem kwietnia 2026 roku z portfeli zondacrypto wyszło 511 transferów o wartości około 21 milionów dolarów, w 30 aktywach na sześciu łańcuchach, na jeden adres depozytowy w Kraken, a korelacja miesięcznego wolumenu tych transferów z liczbą skarg na wypłaty sięgała 0,92. Raport odnotowuje też, że około 772 tysiące USDC przyjęte przez giełdę 7 kwietnia trafiło na ten sam adres w Kraken w ciągu 48 godzin. Te liczby pochodzą z raportu zewnętrznego i czekają na procesową weryfikację, ale kierunek jest spójny: aktywa płynne opuszczały infrastrukturę giełdy kanałami, które nie wyglądają jak wypłaty klienckie.

Piętro drugie, wewnątrzgiełdowe: co stało się z ZND po wpłacie na KuCoin i z aktywami po wpłacie na Kraken, wie wyłącznie księga wewnętrzna tych giełd. Obie działają w jurysdykcjach, które odpowiadają na wnioski o pomoc prawną; obie prowadzą KYC. Ślad nie urywa się, on tylko zmienia nośnik z publicznego na rejestrowy.

Piętro trzecie, majątkowe: struktura grupy, którą opisywaliśmy wcześniej, ze spółką operacyjną w Estonii i holdingiem w Szwajcarii, wyznacza mapę jurysdykcji, w których zabezpieczenia majątkowe są możliwe. O tempie nie zdecyduje żaden pełnomocnik, tylko sprawność organów kilku państw naraz; kto obiecuje inaczej, ten najpewniej sam jest kolejnym ogniwem oszustwa, tym razem typu recovery.

 

Kwalifikacja prawna: od MiCA do art. 286 k.k.

Rozporządzenie MiCA w art. 91 zakazuje manipulacji na rynku kryptoaktywów, wymieniając wprost transakcje dające fałszywe lub wprowadzające w błąd sygnały co do podaży, popytu lub ceny, zawieranie transakcji z samym sobą oraz rozpowszechnianie wprowadzających w błąd informacji. Utrzymywanie na własnej platformie kursu oderwanego od rynku zewnętrznego przy równoczesnym zrzucaniu podaży na ten rynek zewnętrzny, jeżeli zostanie wykazane podmiotowo, wpisuje się w ten katalog wzorcowo. Problem egzekucyjny polega na tym, że od 1 lipca 2026 roku, po wygaśnięciu estońskiej licencji VASP i wobec braku polskiego organu właściwego dla MiCA, reżim administracyjny wobec tego operatora wisi w próżni. Tym większy ciężar spada na prawo karne.

Na gruncie Kodeksu karnego rzecz układa się w trzy przepisy. Dwa z nich, art. 286 § 1 i art. 299 k.k., pojawiają się już w publicznych informacjach o śledztwie; trzeci wprowadzają do sprawy zawiadomienia pokrzywdzonych. Art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k.: jeżeli rozjazd cen, premia na ZND albo pozorna promocja na którejkolwiek innej parze, był konstruowany lub świadomie podtrzymywany jako przynęta, to każdy, kto pod jego wpływem wpłacił świeże środki na platformę bez działających wypłat, został wprowadzony w błąd co do faktu absolutnie istotnego, czyli możliwości realizacji zysku i odzyskania kapitału, i doprowadzony do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. To wyodrębnia nową, dotąd słabo widoczną klasę pokrzywdzonych: osoby, których szkodą nie jest spadek kursu tokena, lecz pełna kwota depozytu wpłaconego w pogoni za arbitrażem, którego nie dało się domknąć. Art. 284 § 2 k.k. obejmuje przywłaszczenie powierzonych aktywów, jeżeli środki klientów posłużyły do operacji, których regulamin wprost zakazywał. Art. 299 k.k. domyka konstrukcję od strony przepływów: wielostopniowe transfery przez adresy pośredniczące na rachunki giełd zewnętrznych, zamiana na aktywa płynne i dalsze wyprowadzenie to modelowy przedmiot badania pod kątem prania.

Jedno ostrzeżenie kieruję do osób, które same handlowały ZND w okresie rozjazdu cen, w tym do arbitrażystów. Wykorzystywanie realnych różnic kursowych własnym kapitałem, z ryzykiem po obu stronach, jest legalnym arbitrażem i niczym więcej; manipulacją są zlecenia pozorne, obrót z samym sobą i fabrykowanie sygnałów. Trzeba jednak wiedzieć, że w postępowaniach o manipulację analizie poddaje się wszystkich większych uczestników arkusza, bez wstępnego rozróżniania ról. Dlatego obserwacje z arkusza, zrzuty, eksporty historii zleceń i notatki należy zabezpieczyć w stanie nienaruszonym i przekazać pełnomocnikowi lub organom ścigania, a nie opisywać na grupach i forach, gdzie zostaną wyrwane z kontekstu, zanim ktokolwiek zdąży je poprawnie zakwalifikować.

 

Zamiast zakończenia

Manzoni sprzedawał puszki, których zawartość była częścią żartu, i balony wypełnione własnym oddechem; wszyscy wiedzieli, na czym ten dowcip polega. W sprawie ZND blockchain pokazuje coś, czego żart nie przewidywał: w ciągu jedenastu dni ktoś wyniósł z magazynu 99 milionów puszek jednymi drzwiami, podczas gdy nad drugimi drzwiami wisiała podświetlana tablica z ceną pięciokrotnie wyższą niż gdziekolwiek indziej. Kto trzymał rękę na włączniku tej tablicy, ustali postępowanie karne. Że tablica świeciła, a magazyn pustoszał w tym samym czasie, wiemy już dziś, i to z rejestru, którego nie da się przeredagować.

Osoby pokrzywdzone w związku z zondacrypto, w tym te, które wpłaciły środki w okresie rozjazdu cen ZND, zapraszamy do kontaktu z kancelarią; pełne kompendium sprawy prowadzimy pod adresem kancelaria-skarbiec.pl/afera-zondacrypto.

Stan prawny i faktyczny na 19 lipca 2026 r. Ustalenia oznaczone jako pochodzące z raportów zewnętrznych nie zostały jeszcze zweryfikowane procesowo.