Kral z Zondacrypto świadkiem koronnym?
Pięć adresów jednego człowieka. Gra wokół Przemysława Krala
Od połowy kwietnia Przemysław Kral zdążył być w Monako, skąd datował pożegnalne oświadczenie, w Izraelu, dokąd wysłały go doniesienia prasowe, w Republice Południowej Afryki, którą przez pewien czas wskazywała lokalizacja jego konta na X, w Botswanie, gdzie miał zostać zatrzymany, i wreszcie nad Zatoką Perską, gdzie według Rzeczpospolitej negocjuje z prokuratorem. Pięć adresów w trzy miesiące. Jak na człowieka, którego od kwietnia nikt publicznie nie widział, podróżuje imponująco. Człowiek nie może być w pięciu miejscach naraz. Informacja może.
I to jest właściwy temat tego wpisu: nie gdzie jest Kral, tylko kto i po co produkuje wiedzę o tym, gdzie jest. W tej sprawie widać już grę co najmniej dwóch autorów.
Pierwszą warstwę sygnałów łączy to, że opłacają się jemu. Ustawienie lokalizacji profilu kosztuje dwa kliknięcia, a potrafi wysłać pościg na inny kontynent. Plotka o Botswanie, cokolwiek o niej sądzić, geograficznie domyka tamten trop: południe Afryki potwierdza południe Afryki.
Nie twierdzę, że to on ją zasiał; twierdzę, że idealnie pasuje do wzorca, który w analizie informacji nazywa się zatruwaniem studni. Nie chodzi o to, żeby ktoś uwierzył w jeden fałszywy adres. Chodzi o to, żeby po trzecim fałszywym przestał wierzyć w jakikolwiek, także prawdziwy.
W maju opisałem, dlaczego izraelski paszport uważam za rekwizyt narracyjny, a realnego kierunku szukałbym nad Mekongiem. Od tamtej pory nie zdarzyło się nic, co by tę hipotezę osłabiło. Zdarzyło się za to sporo, co ją karmi.
Druga warstwa ma innego autora. Niedzielny przeciek do Rzeczpospolitej, z nazwiskiem prokuratora i brakiem dementi, o którym pisałem przedwczoraj, to informacja innej klasy niż szept o Botswanie. I właśnie dlatego trzeba go czytać uważniej. Przyłóżmy do tej relacji zwykłą logikę operacyjną, a pojawi się zgrzyt, którego nie widać na pierwszy rzut oka.
Cała instytucja świadka koronnego stoi na jednym założeniu, wpisanym wprost w ustawę: zeznawanie przeciwko strukturze jest śmiertelnie niebezpieczne, dlatego przepisy przewidują ochronę osobistą, zmianę miejsca pobytu, w skrajnych wypadkach nową tożsamość. Takich negocjacji nie prowadzi się przy kawie w hotelowym lobby. A już na pewno nie w tym akurat zakątku świata. Zatoka, z Dubajem na czele, jest bezpieczna dla przestępców i dokładnie z tego samego powodu zabójcza dla świadków. Kinahanowie prowadzili stamtąd swój kartel mimo amerykańskich sankcji i pięciu milionów dolarów nagrody za informacje; rosyjscy, bałkańscy i włoscy uciekinierzy traktują emirat jak poczekalnię bez zegara. Ta sama nieprzejrzystość, która chroni ściganego przed ekstradycją, chroni zleceniobiorcę przed wykryciem. Azyl działa jak klub: jesteś nietykalny, dopóki jesteś jednym z nich.
Etykieta świadka koronnego wypowiada członkostwo ze skutkiem natychmiastowym. Dubaj chroni milczenie, nie ludzi.
Jak kończy się głośna współpraca ze strukturą, pokazała Holandia, państwo z programem ochrony i sprawną policją. W procesie Marengo świadkiem koronnym został Nabil B. W 2018 roku zastrzelono jego brata. W 2019 jego adwokata, Derka Wiersuma. W 2021 Petera R. de Vriesa, dziennikarza, który był jego powiernikiem. Trzy zabójstwa wokół jednego świadka, w Amsterdamie, nie w Dubaju.
Teraz proszę tę logikę przenieść do miasta, w którym świadka chroniłaby recepcja hotelu. Jeżeli Kral rzeczywiście siedziałby w Zatoce i rozmawiał o statusie świadka koronnego, upublicznienie tego byłoby dla niego, mówiąc wprost, ogłoszeniem wyroku śmierci z odroczonym terminem wykonania. On to wie. Jego doradcy to wiedzą. Prokuratura też to wie.
I dlatego niedzielny przeciek mówi więcej o swoich autorach niż o adresie Krala. Możliwości są trzy. Pierwsza: szczegół o Zatoce jest fałszywy, dopisany dla ochrony źródła albo jako dezinformacja, i wtedy pytanie brzmi, kto go dopisał i do kogo adresował. Druga: rozmowy nie są tym, czym wyglądają, o czym pisałem przedwczoraj; gra na czas, wiedzę i narrację nie wymaga prawdziwego adresu. Trzecia: ktoś po którejś ze stron popełnił błąd, a w tym środowisku błędy tego kalibru bywają nieodwracalne. Warto też zauważyć, komu przeciek służy niezależnie od intencji: strukturze, przeciwko której padłyby zeznania. Najtańszym sposobem zabicia układu ze świadkiem jest jego opublikowanie. Głośne negocjacje przestają być negocjacjami.
Po co o tym piszę. Bo w tej sprawie warstwa informacyjna jest częścią pola walki, a pokrzywdzeni są jej głównymi odbiorcami i, od czasu do czasu, amunicją. Wnioski praktyczne są trzy i wszystkie nudne. Nie podejmujemy żadnych decyzji na podstawie doniesień o miejscu pobytu. Restytucja nie zależy od tego, gdzie on jest, tylko od tego, co zostanie ujawnione i zabezpieczone; pisałem o tym przedwczoraj i to się nie zmieniło. I trzecie: gdzie jest Kral, nie wiemy, i uczciwie mówimy, że nie wiemy. Wiemy natomiast, że każda kolejna lokalizacja będzie czyimś ruchem. Będziemy je czytać. Powtarzać ich nie musimy.
Dalsze publikacje
Sprawa Zondacrypto
Sprawą Zondacrypto zajmują się organy w kilku państwach, a losu powierzonych środków nikt dziś nie potrafi przewidzieć. Reprezentujemy poszkodowanych i dbamy o ich pozycję w toczących się postępowaniach.

Robert Nogacki jest radcą prawnym, założycielem i partnerem zarządzającym Kancelarii Prawnej Skarbiec, działającej nieprzerwanie od 2006 roku.
Prawo jest równe dla wszystkich, ale strony rzadko są równe: po jednej stoi organizacja, która ma czas, pieniądze i prawników, po drugiej człowiek, który ma jedną firmę, jedne oszczędności i jedno życie.
Klienci rzadko przychodzą do niego z problemem prawnym. Przychodzą z problemem, który ma także stronę prawną: z kontrolą, która zaczęła się od jednej faktury, z pieniędzmi powierzonymi komuś, kto zniknął, z firmą, którą trzeba przekazać dalej, zanim będzie za późno. Większość takich spraw rozstrzyga się na długo przed pierwszym pismem, w decyzjach podjętych bez pytania i w terminach, o których nikt nie pamiętał. Dlatego zaczyna od pytania, jak klient trafił w to miejsce, a nie od tego, co powinien był zrobić.
Doradza przedsiębiorcom i rodzinom z kilkunastu krajów, także tym, którym fiskus właśnie zajął konto i którzy nie wiedzą, co robić jutro rano. Broni ich w kontrolach podatkowych i celno-skarbowych, w sporach z organami podatkowymi i w sprawach karnych skarbowych. Reprezentuje poszkodowanych w oszustwach inwestycyjnych i piramidach finansowych. Pomaga rodzinom zakładać fundacje rodzinne i planować sukcesję, żeby dorobek życia przetrwał dłużej niż jedno pokolenie.
Nie każdą sprawę da się wygrać. Każdą da się prowadzić tak, żeby klient wiedział, na czym stoi. Od 2006 roku reprezentuje pokrzywdzonych w sprawie WGI (Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej), jednej z najdłuższych spraw karnych w historii polskiego rynku finansowego, bo są rzeczy, których nie wolno zostawić w połowie, nawet jeśli trwają dwie dekady. W sprawie upadłej giełdy kryptowalut Zonda (Zondacrypto, operator BB Trade Estonia OÜ) reprezentuje kilkuset poszkodowanych w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Krajową i w estońskim postępowaniu upadłościowym.
Kancelaria Prawna Skarbiec jest notowana w rankingach największych firm doradztwa podatkowego Dziennika Gazety Prawnej i Rzeczpospolitej, a w latach 2015 do 2018 czterokrotnie otrzymała Medal Europejski Business Centre Club i Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego. Robert Nogacki publikuje regularnie, w prasie i na stronie kancelarii, dla ludzi, którzy mają problem, a nie dyplom prawnika, bo opinia prawna, której klient nie rozumie, chroni tylko prawnika.
Wierzy, że najlepsza porada prawna to ta, dzięki której klient nigdy nie musi stanąć przed sądem.
