Upadłość Zondacrypto ogłoszona. Od dziś liczy się jeden termin

Upadłość Zondacrypto ogłoszona. Od dziś liczy się jeden termin

2026.08.27 Autor: Robert Nogacki

Dziś, 27 sierpnia 2026 r. o godzinie 11.00, Sąd Rejonowy Harju w Tallinie uznał BB Trade Estonia OÜ, operatora giełdy zondacrypto, za niewypłacalną i ogłosił jej upadłość w sprawie cywilnej nr 2-26-14436/10. Syndykiem masy upadłości został Margus Lentsius, dotychczasowy tymczasowy nadzorca. Pierwsze zgromadzenie wierzycieli wyznaczono na 17 września 2026 r. o godzinie 11.00 w sali 3005 tego sądu, a wierzytelności należy zgłosić syndykowi w terminie dwóch miesięcy od obwieszczenia w dzienniku urzędowym Ametlikud Teadaanded (obwieszczenie nr 2530771).

Miesiąc temu pisaliśmy, że rozstrzygnięcia należy się spodziewać między końcem sierpnia a końcem września, bo estońska ustawa daje sądowi trzydzieści dni od powołania tymczasowego nadzorcy. Sąd wykorzystał je co do dnia. Odnotowujemy to nie dla satysfakcji, lecz dlatego, że kolejne terminy z tej samej ustawy traktujemy równie dosłownie, a najbliższy z nich dotyczy już bezpośrednio Państwa.

Nasza ocena się nie zmienia: upadłość nie przeszkadza, ale niewiele pomoże. Zmienia się natomiast jej praktyczny wymiar, bo po raz pierwszy od początku afery po stronie pokrzywdzonych pojawił się twardy obowiązek terminowy, a dla części z nich także realne ryzyko. Po kolei.

 

Co dokładnie postanowił sąd w Estonii

Postanowienie robi trzy rzeczy naraz. Po pierwsze, przesądza niewypłacalność spółki: to już nie ocena analityków ani nasza, lecz ustalenie sądu. Po drugie, przekształca dotychczasowego tymczasowego nadzorcę w syndyka z pełnią uprawnień; pankrotihaldur stracił przymiotnik dokładnie tak, jak opisywaliśmy to w lipcowej analizie. Po trzecie, uruchamia rygory. Wierzytelności powstałe przed ogłoszeniem upadłości, niezależnie od podstawy i terminu wymagalności, zgłasza się syndykowi w ciągu dwóch miesięcy od obwieszczenia; zgłoszone później, choćby uznane, będą zaspokajane dopiero na końcowym etapie postępowania. Sąd zastrzegł też, że od dziś wyłącznie syndyk jest uprawniony do przyjmowania świadczeń i wykonywania praw dotyczących majątku masy: zapłata do rąk kogokolwiek innego nie zwalnia wobec masy z długu.

Dwa detale z rejestrów dopowiadają kontekst. Nowy syndyk to adwokat z uprawnieniami syndyka od 15 października 2025 r.: sprawa bez krajowego precedensu trafia więc do syndyka o niespełna rocznym stażu w tej roli. Odnotowujemy to nie przeciw osobie, lecz jako kolejną miarę dysproporcji między sprawą a systemem, o której pisaliśmy przed miesiącem. Drugi detal ma walor niemal literacki: rejestrowa zaległość podatkowa spółki wynosi 1 512 euro. Miliardy złotych nieoficjalnie szacowanego niedoboru i tysiąc pięćset euro w oficjalnej rubryce: skala ludzkiego dramatu i skala urzędowych rejestrów rzadko patrzą sobie w oczy.

 

Kalendarz wierzyciela: jedna data i jej mechanika

Termin dwóch miesięcy (§ 93 ust. 1 Pankrotiseadus) biegnie od publikacji obwieszczenia w Ametlikud Teadaanded. Jeżeli obwieszczenie ukaże się w najbliższych dniach, termin upłynie pod koniec października; wiążącą datę podamy niezwłocznie po publikacji. Sankcja spóźnienia nie polega na przepadku wierzytelności, lecz na zesłaniu jej na koniec kolejki, co w postępowaniu o wątpliwej masie oznacza w praktyce zero. Prawo unijne łagodzi przy tym pozycję wierzyciela zagranicznego: na podstawie art. 53 do 55 rozporządzenia 2015/848 zgłoszenia można dokonać na standardowym unijnym formularzu, co do zasady także w języku polskim (syndyk może zażądać tłumaczenia), a znani wierzyciele z innych państw członkowskich powinni otrzymać indywidualne zawiadomienia. Rada praktyczna jest jednak prosta: na list się nie czeka, terminu pilnuje się samemu.

Zgromadzenie wyznaczone na 17 września służy przede wszystkim potwierdzeniu osoby syndyka i wyborowi komitetu wierzycieli. Osobista obecność pojedynczego klienta nie jest konieczna; prawa można wykonywać przez pełnomocnika. O tym, czy i w jakiej formule warto być reprezentowanym zbiorowo, poinformujemy przed tym terminem.

 

Estonia nie jest przygotowana na taką upadłość

Warto też powtórzyć rachunek skali z naszej lipcowej analizy, bo od dziś przestaje on być teorią. Estonia to jurysdykcja licząca niespełna półtora miliona mieszkańców, w której sądy ogłaszają około stu pięćdziesięciu upadłości spółek rocznie, a wszystkie tamtejsze upadłości bez majątku wygenerowały w 2025 r. łącznie około 73,5 mln euro strat wierzycieli: mniej, niż wynosi podejrzewany niedobór w tej jednej sprawie. Typowa estońska upadłość to lokalna firma i garstka wierzycieli; tu w kolejce może stanąć od trzydziestu do pięćdziesięciu siedmiu tysięcy wierzycieli zagranicznych, z roszczeniami w kryptoaktywach, aktami w trzech językach i majątkiem w co najmniej czterech jurysdykcjach, czyli wolumen zgłoszeń porównywalny ze wszystkimi wnioskami upadłościowymi wpływającymi do estońskich sądów przez okres od piętnastu do trzydziestu lat. Sam estoński nadzór wskazuje przy tym spóźnione wnioski dłużników jako słabość systemową, więc BB Trade pasuje do miejscowego wzorca, tylko w rozmiarze, którego ten wzorzec nie przewidział. Nie piszemy tego przeciwko estońskim instytucjom; to rachunek przepustowości: małe, sprawne sądownictwo projektowane do spraw lokalnych uczy się właśnie sprawy bez precedensu, a nauka w biegu kosztuje czas. Zgromadzenie 17 września będzie pierwszym testem tej przepustowości. Sala 3005 nie była projektowana na trzydzieści tysięcy wierzycieli i całe szczęście, bo trzydzieści tysięcy tam nie przyjdzie; przyjść ma porządek pełnomocnictw.

 

Dzień, który streszcza całą sprawę

Tego samego dnia, w którym Tallin ogłaszał upadłość, minister sprawiedliwości informował w Warszawie, że prokuratura zabezpieczyła już ponad 100 mln zł na poczet przyszłych odszkodowań. Zestawienie mówi wszystko: syndyk dostał dziś tytuł, prokurator ma już depozyt. Nasza lipcowa teza o wyścigu, w którym środki przymusu biją pozwy, przestała być prognozą; stała się protokołem rozbieżności z jednej daty.

Sierpień zresztą konsekwentnie pracował na ten sam wniosek. Postanowieniem z 30 lipca śledztwo w sprawie giełdy połączono z prowadzonym w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej postępowaniem dotyczącym zaginięcia założyciela w 2022 r. (korespondencja płynie tam od 3 sierpnia), a liczba zawiadomień idzie już w tysiące. Prokuratura Krajowa mówi oficjalnie o istotnym przełomie w śledztwie, a według zgodnych doniesień prasowych prezes spółki otrzymał status małego świadka koronnego i w sierpniu złożył obszerne zeznania; samego statusu prokuratura formalnie nie potwierdziła. Jeżeli te doniesienia są ścisłe, zmienia się geometria całej sprawy. Wyścig, w którym jeden biegacz ma środki przymusu, a drugi pozwy, właśnie przestał być wyścigiem: temu pierwszemu wręczono mapę trasy. Każdy przepływ wskazany od środka to zabezpieczenie zakładane szybciej, niż jakikolwiek list syndyka zdąży dojść; każdy nowy podejrzany to kolejny majątek osobisty w zasięgu kompensaty z art. 46 Kodeksu karnego. Jest i konsekwencja dla Państwa: zeznania współpracującego będą na sali sądowej kwestionowane ze wszystkich stron, więc niezależna dokumentacja pokrzywdzonych, o którą prosimy od kwietnia, awansuje właśnie z formalności do amunicji. A estońska masa? Może się okazać pasażerem na gapę polskiego śledztwa: ustalenia karne zasilą ubezskutecznienia taniej, niż syndyk zdołałby je kiedykolwiek kupić. Wszystko to potwierdza kierunek, o którym piszemy od wiosny: ta sprawa toczy się o ludzi, przepływy i podmioty powiązane, nie o wydmuszkę z Tähesaju tee.

 

Upadłość a proces karny: dwa tory, jedna szkoda, zero podwójnych wypłat

Skoro oba tory ruszyły na dobre, uporządkujmy ich mechanikę, bo to na niej wykłada się większość potocznych intuicji. Upadłość liczy majątek spółki; proces karny liczy ludzi. W tej sprawie majątek jest wątpliwy w liczbie pojedynczej, ludzie pewni w liczbie mnogiej. Syndyk pyta, co zostało; prokurator pyta, kto zabrał i gdzie odłożył. Tam, gdzie nie zostało nic, całą stawkę niesie drugie pytanie. Stąd różnica dystrybucyjna, którą wyłożyliśmy w lipcu, a którą dzisiejsze liczby tylko podkreśliły: kompensata z art. 46 Kodeksu karnego, orzekana od osób uznanych za winne, trafia do pokrzywdzonego wprost i bez pośredników, podczas gdy wypłata z masy upadłości przychodzi po potrąceniu kosztów postępowania i wynagrodzenia syndyka, w kolejce za wierzytelnościami uprzywilejowanymi, o ile w ogóle.

Obie zasady, na których to zestawienie stoi, dają się przypomnieć w jednym zdaniu każda. Jednego majątku nie zjada się dwa razy: składnik zabezpieczony w postępowaniu karnym nie zasili równolegle masy, więc praca dwóch organów nad tym samym aktywem tworzy spór o pierwszeństwo, nie wartość, a karty rozdaje dziś prokurator, który w dniu ogłoszenia upadłości miał już zabezpieczone ponad 100 mln zł. I jednego roszczenia nie używa się dwa razy: klauzula antykumulacyjna z art. 415 § 1 zdania drugiego Kodeksu postępowania karnego zakazuje sądowi karnemu orzec naprawienie szkody, gdy o tym samym roszczeniu prawomocnie orzeczono albo toczy się o nie inne postępowanie.

 

Druga strona medalu działa od dziś

Z ogłoszeniem upadłości syndyk uzyskał uprawnienia, o których w lipcu pisaliśmy w trybie przyszłym: może zaskarżać wypłaty i inne czynności z okresu poprzedzającego upadłość jako preferencyjne zaspokojenie jednych wierzycieli kosztem innych albo jako czynności dokonane z pokrzywdzeniem ogółu (§ 110 i § 113 Pankrotiseadus), a zakres ochrony dobrej wiary odbiorcy zależy od podstawy zaskarżenia. Okno zaskarżeń jest przy tym szerokie: zależnie od podstawy sięga do pięciu lat wstecz od powołania tymczasowego nadzorcy, a więc do lipca 2021 r., czyli obejmuje całą nowszą historię spółki, z transferami do podmiotów powiązanych włącznie. Dla klientów, którzy po prostu wypłacali własne salda, praktyczne ryzyko koncentruje się w miesiącach bezpośrednio poprzedzających zamrożenie; porządek w dokumentach pozostaje jednak najtańszą polisą. Kto wypłacił znaczące środki w miesiącach poprzedzających zamrożenie, powinien mieć uporządkowaną dokumentację przebiegu i ekwiwalentności swoich transakcji oraz nie podejmować działań ofensywnych na zapas. Dla tej grupy dzisiejsza wiadomość jest początkiem ryzyka, nie ulgi.

 

Zgłaszać w Estonii, budować w Polsce

Czy zgłaszać wierzytelność? Tak, ale z pełną jasnością co do motywu: zgłaszamy z ostrożności procesowej, nie z wiary w efekty działań syndyka, bo masa jest niemal na pewno pusta. Powtórzmy diagnozę z lipca w całości, nie zakładając, że każdy ją zna. W Estonii spółka miała adres, wpis i licencję; licencja jest cofnięta, biuro opuszczone, zarząd nieosiągalny, a formalnie ogólnoświatowa masa może fizycznie obejmować w Estonii niewiele ponad meble. Prezes twierdził, że klucze do zimnego portfela z około 4,5 tys. BTC przepadły wraz z założycielem; wskazany przez niego adres to jednak jeden z najsłynniejszych uśpionych portfeli świata, bez wykazanego związku ze spółką, a dla masy ta alternatywa jest bezlitosna: albo portfel nie należy do spółki, albo należy i nikt nie potrafi go otworzyć. Rezerwy operacyjne stopniały o ponad 99 procent, tuż przed zamrożeniem z portfeli wyszło około 21 mln dolarów, a ostatnie sprawozdanie pokazywało wprawdzie 35 mln euro kapitału własnego, tyle że audytorzy już w 2021 r. nie umieli potwierdzić, iż deklarowane bitcoiny istnieją. Papierowa zamożność tej spółki jest częścią problemu, nie jego rozwiązaniem. Koszt zgłoszenia jest przy tym niski, formularz unijny, a samo zgłoszenie zachowuje prawa na każdą wersję przyszłości: udział w ewentualnych dywidendach z masy, rozliczenia z ewentualnym postępowaniem wtórnym, wreszcie dowód staranności wierzyciela. Zapięte pasy w samochodzie, który najpewniej nigdzie nie pojedzie: kosztują niewiele, a gdyby jednak ruszył, okażą się bezcenne.

Jest też nowość proceduralna warta odnotowania. Od dziś wtórne postępowanie upadłościowe w Polsce można otworzyć bez badania niewypłacalności dłużnika, ponieważ przesądziło ją już postanowienie z Tallina (art. 34 rozporządzenia 2015/848). Droga do polskiego syndyka, polskiego języka i zgłoszeń w Krajowym Rejestrze Zadłużonych jest więc formalnie prostsza niż kiedykolwiek; o jej uruchomieniu i sensie ekonomicznym zdecyduje to, co raport syndyka powie o majątku położonym w Polsce. Niezależnie od obu torów upadłościowych fundamentem pozycji pokrzywdzonego pozostaje status w postępowaniu karnym, którego żaden upadłościowy kalendarz nie dotyka.

 

Poprzednie publikacje na podobne tematy

Upadłość Zondacrypto? Estoński sąd zamroził majątek spółki Zondacrypto.

Zondacrypto: obrona Krala zapowiada „ogromny majątek”. Inwentaryzacja obietnicy

Ile dostaną pokrzywdzeni klienci Zonda?