Prokuratura Krajowa łączy śledztwa. Afera Zondacrypto i zaginięcie Suszka w jednej sprawie
Postanowieniem z 30 lipca 2026 roku śledztwo w sprawie afery Zondacrypto zostało połączone ze śledztwem Prokuratury Krajowej dotyczącym zaginięcia Sylwestra Suszka. Oba postępowania prowadzono dotąd osobno, choć pod tym samym katowickim adresem, a giełda zaginionego przyjmowała wpłaty jeszcze przez cztery lata.
W pewnym mieście na Górnym Śląsku działała giełda. Nie taka dawna, ze zbożem i wołami, tylko nowoczesna, kryptowalutowa, co stanowi różnicę zasadniczą: zboże i woły widać.
Giełdę założył człowiek. Było to w roku 2014, w Katowicach, gdzie zresztą rozegra się cała ta historia: giełda, klienci, śledztwa i adres. Pod koniec roku 2021 giełda zmieniła nazwę; nazwa też ma prawo ułożyć sobie życie od nowa. A 10 marca 2022 roku człowiek pojechał na spotkanie biznesowe i już z niego nie wrócił. Zaginął.
W sprawie zaginięcia wszczęto śledztwo. Trafiło do wydziału zajmującego się przestępczością zorganizowaną, dostało sygnaturę z rokiem 2022 i zamieszkało w Katowicach, przy ulicy Wita Stwosza 31. Pracowało solidnie: rosło tom za tomem, po dwóch latach postawiło nawet komuś zarzut.
Giełda również pracowała. Miała regulamin, a właściwie kolejne regulaminy, bo regulamin jest jak człowiek: z biegiem lat się zmienia, na ogół na swoją korzyść. Miała licencję, estońską, ponieważ porządna śląska giełda trzyma licencję w Tallinie; tak wypada. Miała wreszcie klientów, a klienci mieli do niej zaufanie, czyli pieniądze.
Tak upływały lata. Każdy pracował u siebie, osobno, jak w dobrze urządzonym biurze.
Zimą z przełomu lat 2025 i 2026 zaczęły topnieć rezerwy. Wiosną media policzyły, że stopniały o 99 procent, i zapytały, czy giełda jest wypłacalna. Giełda odpowiedziała, że jest stabilna, wypłacalna i bezpieczna, a wyliczenia nazwała krzywdzącymi. Publiczny rejestr transakcji głosu nie zabrał, ale wszystko skrzętnie zapisał, ponieważ rejestr nie wie, że nie wypada.
Klienci prowadzili w tym czasie z giełdą dialog:
Klient: Chciałbym wypłacić swoje środki. Giełda: Wypłaty są chwilowo wstrzymane z przyczyn technicznych.
Klient: Kiedy przyczyny ustaną? Giełda: Pracujemy nad tym.
Klient: Nad przyczynami?
Giełda: Nad komunikatem.
Przerwa techniczna to w ogóle wynalazek doskonały: brzmi jak usterka, a działa jak sejf.
Od 5 do 15 kwietnia z portfela powiązanego z giełdą wyjechało na trzy zagraniczne platformy blisko sto milionów giełdowych tokenów, jak to tokeny na wiosnę. Na własnych ekranach kurs tokena stał w tym czasie pięknie. Kurs jest rzeczą umowną: stoi tam, gdzie go postawiono.
W tym samym kwietniu prezes giełdy oświadczył, że dostęp do giełdowego portfela, w którym leżą cztery i pół tysiąca bitcoinów warte ponad miliard złotych, ma założyciel, ten sam, który zaginął w marcu 2022 roku. Tak oto giełda pierwsza w tej sprawie stwierdziła łączność podmiotową i przedmiotową. Organom ścigania zajęło to jeszcze jeden kwartał.
Dalej wypadki potoczyły się szybko, choć każdy w swoją stronę. 17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie giełdy; zawiadomienia od pokrzywdzonych poszły w tysiące. W maju estoński nadzór zawiesił licencję częściowo, co jest stanem pośrednim między istnieniem a nieistnieniem, znanym dotąd głównie fizyce kwantowej. Pod koniec czerwca licencję cofnięto w całości. W lipcu estoński sąd ustanowił dla spółki tymczasowego nadzorcę, a majątek objęto zakazem rozporządzania, co jest uprzejmym sposobem stwierdzenia, że dotąd rozporządzano nim aż nazbyt sprawnie.
Prokuratura, trzeba przyznać, pracowała bez ironii: zabezpieczyła sprzęt i ponad 250 terabajtów danych z serwerów, obejrzała służbowe komunikatory, zasięgnęła opinii instytucji specjalistycznej, powołała z Estończykami wspólny zespół śledczy, a we Francji zatrzymała cztery miliony euro, które zdążyły tam wyjechać. Śledztwo przedłużono do stycznia 2027 roku. O wszystkim informowały komunikaty, ponumerowane jak oprogramowanie: aktualizacja 2.0, 3.0, 4.0. Postęp naszych czasów polega między innymi na tym, że nieszczęścia mają wersje.
I wtedy stało się. Postanowieniem z 30 lipca 2026 roku, za zgodą Prokuratora Krajowego, oba śledztwa połączono. W uzasadnieniu wskazano łączność podmiotową oraz przedmiotową.
Łączność podmiotowa oznacza, że chodzi o tych samych ludzi. Łączność przedmiotowa, że o te same sprawy. Mówiąc po ludzku: że okoliczności założenia i działalności giełdy mogą mieć znaczenie dla ustaleń dotyczących zaginięcia jej założyciela. Ta hipoteza czekała na status procesowy cztery lata i cztery miesiące.
Najpiękniejsza w tym wszystkim jest topografia. Prokuratura Regionalna w Katowicach, gdzie żyło młodsze śledztwo, to o pieniądze: ulica Wita Stwosza 31. Śląski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej, gdzie od czterech lat rosło starsze, to o człowieka: ulica Wita Stwosza 31. Młodsze przeżyło samodzielnie sto cztery dni, więc sąsiedztwo na wspólnej klatce schodowej trwało krótko. Za to starsze przez cztery lata patrzyło przez okno na świat, w którym giełda zaginionego działała, przyjmowała wpłaty i poprawiała regulaminy.
Pokrzywdzonych pouczono, że odtąd wszelką korespondencję należy kierować pod nowy adres. Nowym adresem jest ulica Wita Stwosza 31 w Katowicach. Zmieniła się sygnatura, zmieniło się piętro. Rzecznik prasowy pożegnał się z mediami, dziękując za życzliwą współpracę. Trzeba mu oddać sprawiedliwość: informował. Numerował, ale informował.
Jak można było pozwolić giełdzie działać przez cztery lata po zaginięciu założyciela? Najwyraźniej można, skoro się dało. Prawo nie zna instytucji żałoby spółki. Spółka nie zaginęła; spółka miała regulamin. Nadzór istniał, tylko w Tallinie. Śledztwo istniało, tylko w innej sprawie. Klienci istnieli, tylko przy okienku wpłat. Każdy element systemu działał poprawnie. Zawiodła jedynie całość, ale całość nie ma sygnatury.
Niczego tu nie przesądzamy; od przesądzania są sądy, a te jeszcze akt nie widziały. Wiadomo tyle, ile z komunikatów: bada się okoliczności założenia i działalności giełdy, bo mogą mieć znaczenie dla wyjaśnienia zaginięcia. Tyle i aż tyle.
Połączenie śledztw jest niewątpliwie krokiem w dobrym kierunku. Kierunek ustalano cztery lata i cztery miesiące, co pozwala z grubsza oszacować długość drogi. Ale idźmy, koniecznie idźmy. Oba śledztwa mieszkają już razem, pod jedną sygnaturą, i mają sobie wiele do opowiedzenia. Oby nie tylko sobie.
Podwójne życie prezesa giełdy kryptowalut – moździerze, wozy opancerzone i łodzie podwodne
Czytaj także
Wszystkie analizy sprawy zebraliśmy na stronie Afera Zondacrypto. W szczególności:
- Sylwester Suszek. Co się stało z założycielem Zondy?
- Cold wallet Zondy. Dziesięć lat ciszy
- Ile dostaną pokrzywdzeni klienci Zonda?
- Pomoc prawna dla poszkodowanych klientów Zondacrypto

Robert Nogacki jest radcą prawnym, założycielem i partnerem zarządzającym Kancelarii Prawnej Skarbiec, działającej nieprzerwanie od 2006 roku.
Prawo jest równe dla wszystkich, ale strony rzadko są równe: po jednej stoi organizacja, która ma czas, pieniądze i prawników, po drugiej człowiek, który ma jedną firmę, jedne oszczędności i jedno życie.
Klienci rzadko przychodzą do niego z problemem prawnym. Przychodzą z problemem, który ma także stronę prawną: z kontrolą, która zaczęła się od jednej faktury, z pieniędzmi powierzonymi komuś, kto zniknął, z firmą, którą trzeba przekazać dalej, zanim będzie za późno. Większość takich spraw rozstrzyga się na długo przed pierwszym pismem, w decyzjach podjętych bez pytania i w terminach, o których nikt nie pamiętał. Dlatego zaczyna od pytania, jak klient trafił w to miejsce, a nie od tego, co powinien był zrobić.
Doradza przedsiębiorcom i rodzinom z kilkunastu krajów, także tym, którym fiskus właśnie zajął konto i którzy nie wiedzą, co robić jutro rano. Broni ich w kontrolach podatkowych i celno-skarbowych, w sporach z organami podatkowymi i w sprawach karnych skarbowych. Reprezentuje poszkodowanych w oszustwach inwestycyjnych i piramidach finansowych. Pomaga rodzinom zakładać fundacje rodzinne i planować sukcesję, żeby dorobek życia przetrwał dłużej niż jedno pokolenie.
Nie każdą sprawę da się wygrać. Każdą da się prowadzić tak, żeby klient wiedział, na czym stoi. Od 2006 roku reprezentuje pokrzywdzonych w sprawie WGI (Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej), jednej z najdłuższych spraw karnych w historii polskiego rynku finansowego, bo są rzeczy, których nie wolno zostawić w połowie, nawet jeśli trwają dwie dekady. W sprawie upadłej giełdy kryptowalut Zonda (Zondacrypto, operator BB Trade Estonia OÜ) reprezentuje kilkuset poszkodowanych w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Krajową i w estońskim postępowaniu upadłościowym.
Kancelaria Prawna Skarbiec jest notowana w rankingach największych firm doradztwa podatkowego Dziennika Gazety Prawnej i Rzeczpospolitej, a w latach 2015 do 2018 czterokrotnie otrzymała Medal Europejski Business Centre Club i Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego. Robert Nogacki publikuje regularnie, w prasie i na stronie kancelarii, dla ludzi, którzy mają problem, a nie dyplom prawnika, bo opinia prawna, której klient nie rozumie, chroni tylko prawnika.
Wierzy, że najlepsza porada prawna to ta, dzięki której klient nigdy nie musi stanąć przed sądem.