Rafał Zaorski zatrzymany. Czego nie ma w bilansach BitBay
Środa, 2 września 2026 r., Katowice, ul. Wita Stwosza. Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości wprowadzają do budynku Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej Rafała Zaorskiego, najgłośniejszego polskiego spekulanta ostatniej dekady. Zdąży powiedzieć dziennikarzom jedno zdanie: „Jestem poszkodowany”. Prokuratura Krajowa w komunikacie oznacza go inicjałami R.Z. i informuje, że zatrzymani zostaną doprowadzeni w celu „ogłoszenia postanowień o przedstawieniu zarzutów”. Tego samego dnia policja zatrzymuje dwie kobiety, J.W. i A.P., a w przeszukaniach zabezpiecza gotówkę, zegarki, biżuterię i samochody. Według nieoficjalnych ustaleń TVN24 i Onetu chodzi o byłą żonę Mariana W., głównego podejrzanego w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka, oraz o kobietę związaną z jego biznesami paliwowymi. Treści zarzutów wobec Rafała Zaorskiego, w chwili gdy piszę te słowa, nie znamy. Nie znamy też jego wyjaśnień. Wszystko, co następuje niżej, jest analizą dokumentów jawnych i publicznie dostępnych relacji, nie oceną czyjejkolwiek winy. A teza, która z tej analizy wyrasta, brzmi tak: BitBay w swoich własnych księgach wygląda nie jak giełda, lecz jak podręczna portmonetka otoczenia Sylwestra Suszka; animacją rynku największej polskiej giełdy zajmowała się osobowość internetowa, której jedyna spółka ze znanym sprawozdaniem nie miała sprzedaży; a rzetelnego bilansu tej spółki prawdopodobnie nigdy nie było, były tylko kolejne wersje sumy, która musiała się zgodzić na koniec roku.
Cofnijmy się o niemal sześć lat, do ostatniego dnia 2020 r. Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, włącza nagrywanie i dzwoni do Rafała Zaorskiego Nie pyta o rynek. Mówi, że rozmówca jest mu winien pieniądze w skali, której „nie da się opisać”, że „z tym Dubajem przesadził na maksa” i że nie ma „żadnego takiego dłużnika”. Zaorski nie zaprzecza. Przyznaje, że ma wobec Suszka „dług”, że stracił „dużo, bardzo dużo swoich” i że żałuje, iż w 2018 r. „nie dał sobie spokoju”. Kwota nie pada. Nagranie ujawniła 24 kwietnia 2026 r. „Rzeczpospolita”, prokuratura potwierdziła jego autentyczność i włączyła do akt.
Skoro w grudniu 2020 r. prezes BitBay miał największego dłużnika swojego życia, ten dłużnik powinien być w księgach spółki. Sprawdziłem. Mam przed sobą komplet sprawozdań finansowych BitBay sp. z o.o. (KRS 0000373405) za lata 2016 do 2020, protokół zgromadzenia wspólników z 8 grudnia 2017 r., sprawozdania zarządu za lata 2016, 2017, 2019 i 2020 oraz noty objaśniające, wszystko z Repozytorium Dokumentów Finansowych KRS. Rafała Zaorskiego w nich nie ma. Nie ma Krypto Jam. Nie ma żadnej pożyczki dla animatora rynku, żadnej należności od niego, żadnego odpisu na dług, który po drodze stał się przedmiotem pozwu na 32 mln zł. Jest za to coś innego: bilans, który w 2018 r. urósł do 106 mln zł, przy czym niemal każda duża pozycja tego bilansu nie ma nazwiska. O tym, jak ta spółka rosła i jak zniknęła z rejestru na oczach wszystkich, pisałem w kwietniu. Dzisiejsze zatrzymanie każe wrócić do tych samych dokumentów z jednym konkretnym pytaniem: gdzie w nich jest Krypto Jam.
Co dokładnie zarzucał Suszek i co z tego zostało w sądzie
Najpierw fakty pewne, potwierdzone dokumentami lub orzeczeniami.
Krypto Jam S.A. (KRS 0000717002) została wpisana do rejestru 6 lutego 2018 r. Kapitał zakładowy: 103 tys. zł, podzielony na 2 060 000 akcji po 5 groszy. Prezes i jedyny członek zarządu: Rafał Zaorski 18 maja 2018 r. ogłosił on na Facebooku umowę z BitBay „o wartości 20 mln zł”, dotyczącą, jak wtedy pisano, tokenizacji akcji, plasowania ICO i obrotu kryptowalutami dla klientów instytucjonalnych. Komunikat pojawił się kilka dni po ogłoszeniu przez BitBay przeniesienia działalności na Maltę. W praktyce, co zgodnie opisują „Rzeczpospolita”, Wirtualna Polska i byli traderzy, Krypto Jam została animatorem rynku: generowała obrót bitcoinem na giełdzie. Zatrudniała dziesięciu traderów; każdy dostawał do dyspozycji trzy bitcoiny i 150 tys. zł miesięcznie. Środki, według relacji traderów, wykładał Suszek. Współpraca trwała niespełna rok.
18 czerwca 2018 r., miesiąc po umowie z BitBay, Krypto Jam ogłosiła wejście inwestora branżowego. Atriumbay Investment z Dubaju objął 60 000 akcji serii B po 33,34 zł, za 2 000 400 zł, a spółka wyceniła się na tej podstawie na ponad 68 mln zł. Rafał Zaorski tłumaczył wówczas publicznie, skąd ten inwestor: „My jako Krypto Jam przeprowadzaliśmy animację i arbitraż dla jednej z firm, w które Atriumbay zainwestowało”. Krypto Jam animowała jedną giełdę. Inwestor w tę giełdę, z Dubaju, objął akcje spółki animatora. Do tego wątku wrócę, bo w księgach BitBay Dubaj pojawia się wcześniej, niż sugeruje część dotychczasowej narracji prasowej.
W 2023 r. BB Trade Estonia OÜ, estoński operator giełdy przemianowanej na Zondacrypto, pozwał Krypto Jam S.A. przed Sądem Okręgowym w Warszawie o zapłatę ponad 6,2 mln zł z odsetkami oraz o zwrot 150 bitcoinów z odsetkami, łącznie według kursu z chwili wniesienia ponad 32 mln zł. Podstawa: pożyczka. Umowy nikt nie spisał; warunki miały wynikać z korespondencji, komunikatorów i historii kont giełdowych „prowadzonych najpierw na BitBay, a później na Zondacrypto”. Strona pozwana broniła się, że bitcoiny nie były pożyczką, lecz kapitałem do animacji rynku. 24 kwietnia 2026 r. sąd wydał wyrok częściowy i oddalił roszczenie o 150 bitcoinów; postępowanie co do 6 285 037,10 zł toczy się dalej. Część portali podała tego dnia, że sąd „zasądził” tę kwotę; sam Sąd Okręgowy potwierdził „Rzeczpospolitej” wyłącznie oddalenie roszczenia o bitcoiny i trwanie sprawy w pozostałym zakresie, więc przyjmuję wersję sądu. Z chwilą ogłoszenia upadłości BB Trade Estonia OÜ przez sąd w Harju 27 sierpnia 2026 r. roszczenie wobec Krypto Jam stało się składnikiem masy upadłości zarządzanej przez syndyka Margusa Lentsiusa. To ma znaczenie dla poszkodowanych i wrócę do tego na końcu.
Tyle wiadomo na pewno. Reszta to księgi.
Pięć bilansów jednej spółki
BitBay sp. z o.o. powstała w Katowicach na podstawie umowy z 7 lutego 2014 r. W 2016 r. jej wiceprezesem był Marek Knisz, siedziba mieściła się przy ul. Zacisze 2/6, kapitał zakładowy podniesiono z 5 tys. do 100 tys. zł. Od 2017 r. prezesem jest Sylwester Suszek, a adres to ul. Kępowa 45. Liczby za pięć lat wyglądają następująco (w złotych, na koniec roku; pełne sprawozdania w Repozytorium Dokumentów Finansowych KRS pod numerem 0000373405):
| Pozycja | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 |
|---|---|---|---|---|---|
| Przychody ze sprzedaży | 604 608 | 42 603 986 | 23 660 802 | 158 778 | 205 |
| Wynik netto | -280 634 | 551 315 | 9 633 351 | -359 356 | -66 925 |
| Suma bilansowa | 4 607 868 | 48 021 754 | 106 073 108 | 105 226 948 | 106 083 063 |
| Środki pieniężne | 2 714 629 | 40 460 278 | 2 010 807 | 1 979 196 | nie ujawniono |
| Udzielone pożyczki (pozostałe jednostki) | 200 000* | 3 776 574** | 37 259 819 | 36 299 819 | nie ujawniono |
| Inne należności krótkoterminowe | 1 388 442 | 1 452 086 | 65 689 818 | 65 684 012 | 67 104 865*** |
| Kredyty i pożyczki otrzymane | 0 | 26 607 239 | 14 845 545 | 14 245 545 | 14 245 545 |
| Inne zobowiązania krótkoterminowe | 4 695 149 | 19 250 202 | 80 534 816 | 80 693 536 | nie ujawniono |
| Kapitał własny | -579 784 | -27 377 | 9 395 241 | 9 035 754 | 8 968 829 |
* pożyczka dla jednostki powiązanej.
** w bilansie za 2017 r. pozycja opisana jako inne krótkoterminowe aktywa finansowe; w danych porównawczych sprawozdania za 2018 r. ta sama kwota widnieje już w wierszu „udzielone pożyczki”.
*** należności krótkoterminowe ogółem w uproszczonym bilansie jednostki mikro.
Czytajmy to rok po roku, bo każdy z nich opowiada inną część tej samej historii.
2017: zysk, który wyparował w kosztach finansowych
W 2017 r., szczytowym roku hossy, przychody BitBay wzrosły siedemdziesięciokrotnie, do 42,6 mln zł. Koszty operacyjne wyniosły 8,9 mln zł. Zysk ze sprzedaży: 33,7 mln zł. Zysk z działalności operacyjnej: 33,5 mln zł. A potem jedna linia rachunku wyników pochłania niemal wszystko. Koszty finansowe: 32 744 392,59 zł, z czego odsetki 2 607 432,11 zł, a „inne” 29 953 985,17 zł. Zysk brutto spada do 894 869,17 zł, podatek dochodowy wynosi 343 554 zł, zysk netto 551 315,17 zł. Sprawozdanie zarządu za 2017 r. nie poświęca tej pozycji ani słowa: informuje o „skokowym wzroście przychodów” i o zysku „w wysokości 551.315,17 zł”.
Skąd 2,6 mln zł odsetek w spółce, która rok wcześniej nie miała żadnych kredytów? Odpowiedź daje bilans: na koniec 2017 r. w zobowiązaniach krótkoterminowych „wobec pozostałych jednostek”, w wierszu „kredyty i pożyczki”, pojawia się 26 607 239,34 zł. Sprawozdanie nie mówi, kto pożyczył ponad 26 mln zł spółce z ujemnym kapitałem własnym ani na jakich warunkach. Nota o transakcjach z jednostkami powiązanymi w kolejnych latach głosi konsekwentnie: „Nie dotyczy”. Skąd 30 mln zł „innych” kosztów finansowych w roku, w którym kurs bitcoina wzrósł kilkunastokrotnie? W dokumentach odpowiedzi nie ma; w kwietniowej analizie wskazywałem jako najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie różnicę między wpłatami klientów a wartością wypłat realizowanych po wyższych kursach, ale to hipoteza, której sprawozdanie nie pozwala potwierdzić.
Bilans na koniec 2017 r. sam w sobie nie jest jeszcze nieczytelny: 40,5 mln zł gotówki, 3,8 mln zł innych aktywów finansowych, 47,8 mln zł zobowiązań krótkoterminowych, w tym 19,3 mln zł „innych” (zapewne salda klientów) i wspomniane 26,6 mln zł pożyczek. Rok później ten obraz się rozpada.
2018: gotówka znika, pojawiają się pożyczki bez nazwisk
Rok 2018 to rok Krypto Jam. Przychody BitBay spadają o 45 proc., do 23,7 mln zł; od maja działalność operacyjna przenosi się na Maltę, do Pinewood Holdings Limited, i tam idą przychody. Koszty usług obcych rosną z 5,8 do 9,5 mln zł. Zysk netto wynosi 9 633 351,29 zł. Podatek dochodowy: zero. Straty z lat ubiegłych, które mogłyby to tłumaczyć, wynosiły na początku roku niespełna 340 tys. zł. Ta rozbieżność wymaga wyjaśnienia; w sprawozdaniu go nie ma.
Bilans rośnie z 48 do 106 mln zł, a jego struktura zmienia się całkowicie. Gotówka spada z 40,5 mln zł do 2,0 mln zł. Na jej miejsce wchodzą dwie pozycje: „udzielone pożyczki” pozostałym jednostkom w kwocie 37 259 819,46 zł oraz „inne należności” w kwocie 65 689 817,72 zł. Po stronie pasywów „inne zobowiązania” krótkoterminowe rosną z 19,3 do 80,5 mln zł. Innymi słowy: na koniec 2018 r. spółka miała wobec kogoś, najprawdopodobniej wobec klientów, zobowiązania rzędu 80 mln zł, a pokrywały je 2 mln zł gotówki, 37 mln zł pożyczek udzielonych nienazwanym podmiotom i 66 mln zł należności od nienazwanych dłużników.
Nota 22 do sprawozdania wyjaśnia pożyczki jednym zdaniem: „Pożyczki udzielone w ramach podstawowej działalności Spółki”. Podstawową działalnością BitBay według jej własnego opisu były portale internetowe, przetwarzanie danych i pośrednictwo pieniężne. Udzielanie pożyczek na 37 mln zł nią nie było. Co więcej, w rachunku zysków i strat za 2018 r. przychody z odsetek wynoszą zero. Trzydzieści siedem milionów złotych pożyczek, które nie generują odsetek, to albo pożyczki nieoprocentowane, albo pożyczki, których odsetek nikt nie naliczał, albo coś, co pożyczką jest tylko z nazwy. W 2019 r. saldo tych pożyczek spada dokładnie o 960 000 zł, do 36 299 819,46 zł, i na tym poziomie zamiera. Odpisów aktualizujących na pożyczki nie ma w żadnym roku.
Są też mniejsze sygnały, które biegły rewident zwykłby nazwać czerwonymi flagami. Środki trwałe w budowie, 1,38 mln zł na początku 2018 r., zwiększone w ciągu roku o 2,21 mln zł, znikają z bilansu przez „przeksięgowanie” na kwotę 3,52 mln zł, nie trafiając do żadnej grupy środków trwałych; równolegle rachunek wyników pokazuje 1,54 mln zł straty ze zbycia niefinansowych aktywów trwałych, a ze środków transportu o wartości brutto 740 tys. zł spółka pozbywa się 654 tys. zł. Zobowiązania handlowe na koniec 2018 r. są w 96 proc. przeterminowane, z czego 346 tys. zł ponad rok, w spółce, która wykazała 9,6 mln zł zysku. Należności handlowe są przeterminowane w całości. Nota 15 ujawnia „korektę błędów podstawowych” obniżającą kapitał o 210 733 zł, bez opisu, jakich błędów. Rozliczenia międzyokresowe bierne w kwocie 288 774,48 zł nie zmieniają się od 2016 do 2019 r. co do grosza. Sprawozdanie nie zawiera rachunku przepływów pieniężnych ani sprawozdania z badania, choć progi z art. 64 ust. 1 ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości zostały przekroczone; o tym pisałem już w kwietniu.
I jeszcze kalendarz. Sprawozdanie za 2018 r. trafiło do repozytorium 13 marca 2020 r., osiem miesięcy po terminie złożenia, a jego noty noszą tę samą datę sporządzenia co noty za 2019 r.: 31 marca 2020 r. Oba sprawozdania pisano więc jednocześnie, z pełną wiedzą o tym, co stało się w 2019 r. Ustawa o rachunkowości wymaga zatwierdzenia sprawozdania w ciągu sześciu miesięcy od dnia bilansowego (art. 53 ust. 1) i złożenia go w rejestrze w ciągu 15 dni od zatwierdzenia (art. 69 ust. 1). Nie był to pierwszy raz: zwyczajne zgromadzenie wspólników zatwierdzające sprawozdanie za 2016 r. odbyło się 8 grudnia 2017 r., ponad pięć miesięcy po terminie, a w jego protokole po uchwale nr 3 następuje uchwała nr 5; uchwały nr 4 nie ma.
2019 i 2020: zamrożony bilans i spółka, która „nie sporządza sprawozdania z działalności”
Od 2019 r. BitBay sp. z o.o. przestaje być giełdą. Sprawozdanie zarządu z 14 maja 2020 r. mówi to wprost: do listopada 2019 r. spółka utrzymywała się z opłat za licencję na prowadzenie giełdy udzieloną maltańskiej Pinewood Holdings Limited, a od listopada 2019 r. z opłat od BB Trade Estonia OÜ. Przychody: 158 777,61 zł. Strata: 359 355,66 zł. Ale bilans nie kurczy się razem z działalnością. Zostaje na poziomie 105 mln zł: 65,7 mln zł „innych należności”, 36,3 mln zł pożyczek, 80,7 mln zł „innych zobowiązań”, 14,2 mln zł otrzymanych pożyczek. Spółka z przychodem licencyjnym rzędu 13 tys. zł miesięcznie utrzymuje w księgach zobowiązania na 96 mln zł i nikomu ich nie tłumaczy. Nota o transakcjach z podmiotami powiązanymi: „Nie dotyczy”, choć jedynym kontrahentem są kolejne spółki tej samej giełdy.
W 2020 r. spółka przechodzi na status jednostki mikro i korzysta z wszystkich uproszczeń, jakie daje art. 3 ust. 1a i załącznik nr 4 do ustawy o rachunkowości: bilans w kilku liniach, bez podziału należności, bez informacji o gotówce, bez not opisujących pożyczki. Przychody: 205,29 zł. Strata: 66 924,71 zł. W informacji dodatkowej zarząd oświadcza, że „jednostka nie sporządza sprawozdania z działalności”, a jednocześnie do rejestru trafia sprawozdanie zarządu z 1 września 2021 r., w którym Sylwester Suszek pisze, że z powodu pandemii działalność „została ograniczona do absolutnego minimum” i że „zachodzą okoliczności wskazujące na zagrożenie kontynuowania działalności”. Sześć miesięcy później zaginie. Spółka nie złoży już żadnego sprawozdania, a 17 lutego 2026 r. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód wykreśli ją z rejestru bez likwidacji, stwierdzając brak majątku. Sto sześć milionów złotych aktywów z ostatniego bilansu nie zostawi po sobie żadnego dokumentu.
Trzy rzeczy w tych dwóch latach zwracają uwagę prawnika. Pierwsza: kapitał zakładowy. Sprawozdania zarządu za 2019 i 2020 r. podają 105 000 zł podzielone na 2 100 udziałów; bilanse i noty za te same lata wykazują 100 000 zł i 2 000 udziałów. Druga: skład wspólników. W grudniu 2017 r. udziały mieli Arial Investment in Commercial Enterprises L.L.C. (38,5 proc.), Skybay Investment in Commercial Enterprises L.L.C. (47 proc.) oraz dwie osoby fizyczne. Rok później osób fizycznych już nie ma; ich miejsce zajmuje trzecia spółka z tej samej rodziny, Central Bay Investment in Commercial Enterprises L.L.C. (15 proc.). „Investment in Commercial Enterprises L.L.C.” to typowa końcówka nazw spółek holdingowych rejestrowanych w Dubaju. „Rzeczpospolita” pisała w kwietniu, że Suszek przeniósł udziały do trzech spółek w Emiratach „zanim zniknął”. Dokumenty pokazują coś więcej: dwie z tych spółek były wspólnikami BitBay już w 2017 r., a trzecia weszła w 2018 r. Struktura dubajska poprzedza umowę z Krypto Jam, a nie następuje po niej. Trzecia rzecz to nazwa inwestora, który w czerwcu 2018 r. objął akcje Krypto Jam: Atriumbay Investment z Dubaju. Skybay, Central Bay, Atriumbay. Rafał Zaorski sam powiedział, że Atriumbay zainwestowało w firmę, dla której Krypto Jam robiła animację. Czy Atriumbay należy do tej samej grupy co wspólnicy BitBay, tego z polskich dokumentów ustalić nie można; to hipoteza, którą mogą zweryfikować wyłącznie organy z dostępem do emirackich rejestrów. Gdyby się potwierdziła, dwa miliony złotych „inwestora branżowego” w spółkę Rafała Zaorskiego byłyby kolejnym kanałem, którym pieniądze z otoczenia BitBay płynęły do Krypto Jam. „Z tym Dubajem to przesadziłeś na maksa” zyskałoby wtedy bardzo konkretne znaczenie. Gdyby się nie potwierdziła, zbieżność nazw pozostanie zbieżnością nazw.
Gdzie w księgach BitBay jest Krypto Jam?
Wracam do pytania, od którego zacząłem. Dług, który Suszek nazywał największym w swoim życiu, a który operator giełdy wycenił w pozwie na 32 mln zł, musiał powstać w 2018 r., w okresie współpracy z Krypto Jam. Powinien więc być widoczny w bilansie BitBay sp. z o.o. na 31 grudnia 2018 r. Widzę dwie możliwości i każda z nich źle świadczy o tych sprawozdaniach.
Pierwsza: dług Krypto Jam jest ukryty w agregacie. Na 31 grudnia 2018 r. kurs bitcoina wynosił około 14 tys. zł, więc 150 BTC to około 2,1 mln zł; razem z 6,2 mln zł daje to około 8,3 mln zł. Kwota ta mieści się w 37,3 mln zł „pożyczek udzielonych pozostałym jednostkom”. Jeżeli tak było, spółka udzieliła kilkudziesięciu milionów złotych pożyczek, nie ujawniając ani jednego pożyczkobiorcy, nie naliczając odsetek i nie tworząc odpisów także wtedy, gdy prezes, według „Rzeczpospolitej”, nagrywał dłużnika, by mieć dowód przed sądem. Sprawozdanie za 2019 r., podpisane 31 marca 2020 r., dziewięć miesięcy przed tą rozmową, ale po tym, jak według byłych traderów cytowanych przez „Rzeczpospolitą” Suszek wpadł „wściekły do biura Krypto Jam”, nie zawiera żadnego odpisu na tę należność. Sprawozdanie za 2020 r., podpisane we wrześniu 2021 r., dziewięć miesięcy po nagraniu, również nie. Zasada ostrożności z art. 7 ust. 1 ustawy o rachunkowości nakazuje uwzględnić zmniejszenie wartości użytkowej lub handlowej składników aktywów; tutaj nie uwzględniono niczego.
Druga możliwość, moim zdaniem bardziej prawdopodobna, choć równie nieudowodniona, wynika z treści samego pozwu. BB Trade Estonia OÜ nie miała żadnej umowy pożyczki; warunki odtwarzała z „historii kont giełdowych prowadzonych najpierw na BitBay, a później na Zondacrypto”. To sugeruje, że środki dla Krypto Jam nie wyszły ze spółki jako pożyczka zaksięgowana w księdze głównej, tylko zostały zapisane na rachunku giełdowym Krypto Jam jako saldo użytkownika, a następnie wypłacone. Rachunek użytkownika giełdy zasilony bez wpłaty to zobowiązanie giełdy wobec użytkownika bez odpowiadającego mu aktywu. Gdy użytkownik wypłaca środki, zobowiązanie znika, a z puli wspólnej ubywa gotówka lub bitcoin, które należały do innych klientów. W księdze głównej nie powstaje żadna należność, bo formalnie nikt nikomu nic nie pożyczył. Powstaje dziura. Dokładnie tak nazywa się wewnętrzne zestawienie z 7 lipca 2021 r., do którego dotarła Wirtualna Polska: „Dziura”, porównanie sald klientów ze stanem faktycznym, waluta po walucie, suma minus 150 587 368,73 euro. Zapytany, czy w tej kwocie są pieniądze przekazane Zaorskiemu, były pracownik giełdy odpowiada dziennikarzom WP: „Tak. To wszystko było brane z kont klientów”. To relacja anonimowego rozmówcy, sam portal zaznacza, że pochodzi od osoby z orbity śledztwa, i tak ją traktuję: jako wskazówkę, nie dowód. Jeżeli jednak jest prawdziwa, dług Krypto Jam nie jest w bilansie BitBay dlatego, że bilans BitBay nigdy go nie widział; widziała go tylko baza danych giełdy. Roszczenie „przeniosło się” do BB Trade Estonia razem z bazą kont użytkowników, bo to konto, nie umowa, było jego nośnikiem. To tłumaczyłoby, dlaczego pozew złożył estoński operator z 2019 r. o pieniądze wydane przez polską spółkę w 2018 r., i dlaczego polską spółkę można było w 2026 r. wykreślić z rejestru jako pozbawioną majątku.
Jest jeszcze druga strona tej samej księgowości. Krypto Jam S.A. w sprawozdaniu zarządu za 2018 r., cytowanym w lutym 2020 r. przez blog Forex Random Walk, informuje: rok zamknięty stratą 249 101,43 zł „przy braku sprzedaży”. Nie widziałem oryginału tego dokumentu i przed publikacją należy go zestawić z odpisem z KRS; jeżeli cytat jest wierny, spółka, która ogłosiła umowę „o wartości 20 mln zł”, otrzymała 2 mln zł od inwestora i zatrudniała dziesięciu traderów za trzy bitcoiny i 150 tys. zł miesięcznie każdy, nie wykazała w 2018 r. ani złotówki przychodu. Wynagrodzenie za animację, jeżeli to było wynagrodzenie, jak twierdzi dziś obrona, musiałoby być przychodem Krypto Jam. Pożyczka, jeżeli to była pożyczka, jak twierdzi pozew, musiałaby być zobowiązaniem Krypto Jam. Jedno i drugie zostawia ślad w sprawozdaniu. Informator „Rzeczpospolitej” z grupy poszkodowanych BigShortBets twierdzi, że Rafał Zaorski „latami nie składał sprawozdań finansowych w swoich spółkach”. Mielibyśmy więc dwie spółki, między którymi w 2018 r. przepłynęły miliony złotych i setki bitcoinów, i dwie księgowości, w których te przepływy nie występują. Jeżeli relacje pracowników giełdy są prawdziwe, pieniądze klientów przeszły z jednego bilansu do drugiego, nie dotykając żadnego z nich. To zdanie jest rekonstrukcją, nie ustaleniem; ustalenie należy do prokuratora.
Regulamin, który zabraniał tego wprost
Tu warto sięgnąć po dokument, którego w tej sprawie nikt jeszcze publicznie nie cytował. Regulamin BitBay obowiązujący do 8 listopada 2018 r., a więc przez cały okres współpracy z Krypto Jam, w § 2 stanowił: środki pieniężne wpłacane przez użytkowników na poczet przyszłych transakcji „pozostają w wyłącznej dyspozycji Użytkownika (brak możliwości rozporządzania zgromadzonymi środkami przez BitBay wykraczającymi poza dyspozycje składane przez Użytkowników)”. Identyczną klauzulę zawierał regulamin z marca 2017 r. To nie jest przepis prawa; to zobowiązanie umowne giełdy wobec każdego klienta. Klient, wpłacając złotówki lub przesyłając bitcoiny, nie oddawał ich giełdzie na własność ani do obrotu. Powierzał je.
Jeżeli więc środki dla Krypto Jam pochodziły z sald klientów, a tak twierdzą byli pracownicy giełdy i tak można odczytać konstrukcję pozwu, to nie mielibyśmy do czynienia z nieformalną pożyczką między dwoma przedsiębiorcami, lecz z rozporządzeniem mieniem powierzonym, wbrew umowie z jego właścicielami, na rzecz osoby trzeciej. W języku ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny takie stany faktyczne bada się zwykle na gruncie przywłaszczenia rzeczy powierzonej (art. 284 § 2), nadużycia zaufania w obrocie gospodarczym (art. 296 § 1) oraz, po stronie odbiorcy, przepisów o przyjęciu mienia pochodzącego z czynu zabronionego (art. 291 i 292). Nie twierdzę, że którykolwiek z tych przepisów został naruszony, ani przez kogo; nie znam materiału dowodowego i nie znam wyjaśnień zatrzymanego. Wskazuję jedynie, że słowo „pożyczka” w pozwie estońskiej spółki cywilizuje zdarzenie, które w świetle regulaminu cywilizowane nie było. Giełda nie mogła pożyczać pieniędzy klientów, bo nie były jej. Kto ma klucz do portmonetki, nie potrzebuje umowy pożyczki; i właśnie dlatego umowy nie ma. Giełda, która pożycza cudze pieniądze, nie jest wierzycielem. Jest dłużnikiem, który udaje wierzyciela. A jeżeli Rafał Zaorski, jak sugeruje Suszek na nagraniu, uzyskał środki mówiąc „w Dubaju, że potrzebuje i odsyła”, po czym ich nie odesłał, to z perspektywy Suszka byłoby to wyłudzenie, a z perspektywy klientów giełdy Suszek i jego dłużnik stanęliby po tej samej stronie: obaj dysponowaliby czymś, co nie należało do żadnego z nich. „Jestem poszkodowany”, powiedziane dziś przed prokuraturą, i „mam wobec ciebie dług”, powiedziane w sylwestra 2020 r., mogą być oba prawdziwe. Poszkodowany wobec Suszka. Dłużnik, w tej hipotezie, wobec trzydziestu tysięcy ludzi, których pieniędzmi obaj obracali. Powtórzę: hipoteza, nie ustalenie.
Wyniki Rafała Zaorskiego, czyli czego nie mówił rynek
Sylwester Suszek na nagraniu mówi o swoim rozmówcy rzecz brutalną i sprawdzalną: człowiek, który mówił, że „miliony pozarabiał”, tak naprawdę „miliony stracił”. Jak wygląda ten rachunek w dokumentach, a nie w transmisjach?
Legenda Zaorskiego zaczyna się w 2015 r. od pokazu na żywo, w którym z 35 tys. zł miał zrobić milion. Na tym pokazie zbudował społeczność Trading Jam Session, liczącą w 2018 r. około 23 tys. członków, i wizerunek największego spekulanta w kraju. Wyniki, które da się zweryfikować w dokumentach, wyglądają inaczej. To jest zresztą najbardziej niepokojący szczegół całej tej historii: płynność największej polskiej giełdy kryptowalut zapewniał człowiek, którego najlepiej udokumentowanym wynikiem jest transmisja na żywo. Krypto Jam, jedyna jego spółka z publicznie cytowanym sprawozdaniem, w roku swej największej aktywności nie miała sprzedaży i zamknęła go stratą. Fundacja Trading Jam miała w 2016 r. niespełna 29 tys. zł przychodu. W czerwcu i lipcu 2018 r., jako prezes Krypto Jam negocjujący współpracę z Merlin Group, kupował akcje tej spółki z NewConnect przed publikacją raportu o współpracy; 30 czerwca 2025 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał go za wykorzystanie informacji poufnej na 250 tys. zł grzywny, a w kwietniu 2026 r. sąd drugiej instancji wyrok utrzymał, uznając linię obrony za „niewiarygodną”. Wyrok jest prawomocny; skazany zapowiada kasację. To jedyne prawomocne orzeczenie karne w tej opowieści i jedyne, które wolno nazwać ustaleniem.
Dalej idą projekty, których wspólnym mianownikiem jest zbieranie pieniędzy od społeczności pod hasłem, że tym razem będzie inaczej. BigShortBets, „zdecentralizowana platforma” z tokenem $BigSB: inwestorzy zawiadomili prokuraturę o zniknięciu około 14 do 15 mln zł, twierdząc, że środki trafiały na giełdę Kraken i tam były przegrywane; prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, co oznacza, że zarzut pozostaje zarzutem inwestorów. „Epicki flip” na Złotej 44: apartament o powierzchni 485 m² kupiony w 2022 r. za 23 mln zł miał zostać podzielony na 20 tys. udziałów o łącznej wartości 95 do 100 mln zł; w styczniu 2024 r. sąd na wniosek wspólnoty zakazał sprzedaży, zarząd budynku zawiadomił Komisję Nadzoru Finansowego, w lipcu 2024 r. Rafał Zaorski „zakończył eksperyment”, obiecując zwrot z bonusem 44 proc. rocznie, a w październiku 2024 r. sprzedał lokal Fedlanowi Kilicaslanowi, tureckiemu finansiście ściganemu w Turcji za nielegalny hazard i pranie pieniędzy, zatrzymanemu w Hiszpanii w kwietniu 2026 r. W sierpniu 2026 r. zawiadomienie złożyła federacja Fame MMA w sprawie około 1 mln zł zaliczki na promocję tokena; to również dopiero zawiadomienie.
Na nagraniu z sylwestra 2020 r. Rafał Zaorski opowiada Suszkowi o planach: musi „zwiększyć skalę”, „zrobić taką skalę, jak ty z BitBayem”, myśli o tym, „żeby fundusz zebrać, złożyć kasę, potem dać komuś zarządzanie”, komuś, kto „lubi być twarzą jakiegoś funduszu”. BigShortBets ruszył w 2021 r. Złota 44 w 2022 r. Inwestorzy BSB, którzy dziś czytają to nagranie, widzą w nim, jak piszą w cytowanych relacjach, „rollowanie długów kolejnymi projektami”. Ja widzę podobieństwo do wzorca, który znam ze spraw piramid: nowe projekty finansują stare zobowiązania, a każda kolejna zbiórka jest większa od poprzedniej. Podobieństwo nie jest dowodem; jest powodem, by ktoś z uprawnieniami to sprawdził. Rafał Zaorski w kwietniu 2026 r. napisał na X, że nagranie to „rewelacje wyrwane z kontekstu”, że ludzi wokół giełdy widział „w kuluarach” i „wycofał się”, bo to „bardzo niebezpieczni ludzie”, oraz że nie planuje wyjeżdżać z kraju na dłużej niż dwa tygodnie. 10 sierpnia chwalił się wzrostem BigShortBets o ponad 730 proc. od początku roku. Trzy tygodnie później wprowadzało go CBZC.
Ostrożność wymaga, by odróżnić fakty od ocen. Faktem jest prawomocna grzywna za insider trading, cytowana strata Krypto Jam bez sprzedaży, nagrane przyznanie długu, pozew na 32 mln zł, zawiadomienia inwestorów BSB i Fame MMA, zakaz sądowy na Złotej 44. Oceną jest wzorzec, który z tych faktów, moim zdaniem, wynika. Prawdą jest też, że w żadnej z tych spraw Rafał Zaorski nie został skazany za oszustwo, że w sprawie BigShortBets prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, a dzisiejsze zarzuty nie są jeszcze znane i mogą dotyczyć czegoś zupełnie innego niż Krypto Jam.
Godziny po zatrzymaniu: token, który zaczął znikać
Jest jeszcze jeden wątek z dzisiejszego dnia i trzeba go opisać z tą samą ostrożnością, z jaką traktuję relacje anonimowych pracowników giełdy. Kolektyw 44Crew_PL, grupa określająca się jako white hat hackers, która od 2024 r. tropi przepływy w projekcie BigShortBets, opublikował na X analizę on-chain: w godzinach zatrzymania Zaorskiego z adresów, które grupa od dawna mu przypisuje, zaczęto zrzucać tokeny BigSB i wyciągać płynność z puli. Grupa twierdzi, że co do przypisania adresów nie ma wątpliwości, bo to z nich wykonywano wcześniej transakcje dodawania i ściągania płynności z poola; jako przykład podaje adres, który miał wyciągnąć z puli około 90 000 USDC. Wniosek, jaki 44Crew z tego wyprowadza, brzmi: plan na wypadek zatrzymania był przygotowany wcześniej, a osoba obdarzona zaufaniem wykonuje go teraz.
Skutek widać na wykresie. Według CoinGecko o godzinie 20:00 BigSB kosztował 0,1738 USD, o 66,5 proc. mniej niż dobę wcześniej; zakres dzienny od 0,5194 do 0,17 USD, kapitalizacja 1,035 mln USD, dobowy wolumen 78 959 USD. Kurs stał w miejscu przez większość doby, na poziomie około 0,50 USD, a potem w ciągu kilku godzin spadł schodami do 0,17 USD. Trzy tygodnie wcześniej, 10 sierpnia, Zaorski chwalił się na X wzrostem tokena o ponad 730 proc. od początku roku.
Co z tego wynika, a co nie. Sam fakt transakcji na blockchainie jest weryfikowalny; ich hashe są publiczne. Nie jest natomiast weryfikowalne z zewnątrz, kto kontroluje portfel w chwili transakcji: osoba zatrzymana rano nie podpisuje transakcji po południu, więc jeżeli adresy rzeczywiście należą do Zaorskiego, ktoś inny musiał mieć do nich dostęp, sam token mógł zostać sprzedany przez posiadaczy w panice po wiadomościach z Katowic, a przypisanie adresów przez 44Crew, jak zaznacza portal CrypS, nigdy nie doczekało się niezależnego potwierdzenia. Warto też pamiętać o historii tego sporu. 44Crew od 2024 r. twierdzi, że z puli płynności BigShortBets wyprowadzono około 3,5 mln USDC, według późniejszych zestawień hashy około 3,84 mln USD w USDC i USDT, kierowanych na giełdę Kraken wbrew głosowaniu społeczności z czerwca 2022 r., a jeden z inwestorów złożył z pomocą grupy zawiadomienie do prokuratury o czyn z art. 286 k.k. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, wskazując na inwestycyjny charakter tokena i brak dowodu zamiaru z góry powziętego. Zaorski odpowiadał, że BigSB jest jego „tokenem personalnym”. Dzisiejsze transfery dają 44Crew nowy argument, ale nie zamieniają zarzutu w ustalenie; to zadanie dla biegłego z dostępem do giełd, na które trafiły środki, i dla prokuratora, który może o te dane zapytać.
Jedno zdanie o tym wątku nie jest jednak hipotezą, lecz obserwacją: token, który w godzinach zatrzymania swojego twórcy traci dwie trzecie wartości, mówi o zaufaniu do tego twórcy więcej niż jakikolwiek komunikat. Ktokolwiek sprzedawał dziś BigSB, sprzedawał go dlatego, że uznał, iż bez Zaorskiego ten token nie ma żadnego oparcia. To najsurowsza recenzja projektu, jaką mógł wystawić rynek, i wystawił ją w ciągu jednego popołudnia.
Czego nie da się wyczytać z ksiąg i kto powinien to ustalić
W mojej ocenie sprawozdania BitBay sp. z o.o. za lata 2016 do 2020 nie spełniają standardu rzetelnego i jasnego przedstawienia sytuacji majątkowej i finansowej z art. 4 ust. 1 ustawy o rachunkowości. To ocena prawnika czytającego dokumenty, nie ustalenie organu. Nie chodzi o pojedyncze błędy. Chodzi o to, że od 2018 r. ponad 90 proc. bilansu składa się z pozycji, których sprawozdanie nie tłumaczy: pożyczek dla nienazwanych podmiotów, należności od nienazwanych dłużników, zobowiązań wobec nienazwanych wierzycieli i pożyczek od nienazwanych pożyczkodawców. Czy ktokolwiek odpowiada za to na gruncie art. 77 pkt 2 tej ustawy, który penalizuje podawanie w sprawozdaniu nierzetelnych danych, rozstrzygnie kto inny.
Z tych ksiąg wynika lista pytań, na które odpowiedź mają wyłącznie organy z uprawnieniami do przeszukania i zabezpieczenia:
Kto jest dłużnikiem z 37,3 mln zł pożyczek udzielonych w 2018 r., czy Krypto Jam jest wśród nich, i dlaczego pożyczki te nie generowały odsetek?
Kto jest dłużnikiem z 65,7 mln zł „innych należności” i czy nie jest nim maltańska Pinewood Holdings Limited albo estońska BB Trade Estonia OÜ, którym w 2018 i 2019 r. przekazano działalność, a być może i salda klientów? Jeżeli tak, nota „transakcje z jednostkami powiązanymi: nie dotyczy” wymagałaby wyjaśnienia. Kto pożyczył spółce 26,6 mln zł w 2017 r. i komu spółka płaciła z tego tytułu 2,6 mln zł odsetek rocznie.
Kim są właściciele Arial, Skybay, Central Bay i Atriumbay, i czy to jedna grupa?
Co zawierała baza kont użytkowników giełdy w zakresie rachunku Krypto Jam S.A. i rachunków osób z otoczenia Rafała Zaorskiego w 2018 r., bo to tam, a nie w księdze głównej, może być zapisana prawdziwa historia tego długu?
I wreszcie: co dokładnie oznacza „Dubaj” w rozmowie z 31 grudnia 2020 r., skoro ścieżki własnościowe BitBay prowadzą do tego samego miasta?
Dla poszkodowanych klientów Zondacrypto ten wątek ma wymiar praktyczny, nie tylko poznawczy. Roszczenie o 6,3 mln zł wobec Krypto Jam S.A. jest dziś składnikiem masy upadłości BB Trade Estonia OÜ. To syndyk, a nie prezes Kral, decyduje, czy proces w Warszawie będzie kontynuowany, i to syndyk powinien zostać o ten proces zapytany na pierwszym zgromadzeniu wierzycieli 17 września 2026 r. Równolegle prokuratura dysponuje narzędziem, którego syndyk nie ma: zabezpieczeniem majątkowym na mieniu osób, którym przedstawi zarzuty. Jeżeli dzisiejsze zatrzymanie zakończy się zarzutami dla Rafała Zaorskiego, a tego jeszcze nie wiemy, majątek zabezpieczony w tym postępowaniu będzie w pierwszej kolejności służył pokrzywdzonym, którzy w sprawie występują. Kto nie złożył zawiadomienia i wniosku o uznanie za pokrzywdzonego, do tej puli nie ma dostępu. Kto nie zgłosi wierzytelności syndykowi w dwumiesięcznym terminie od obwieszczenia o upadłości, nie ma dostępu do masy. Oba tory są od siebie niezależne i żaden nie zastępuje drugiego; pisałem o tym szerzej w tekstach o ogłoszeniu upadłości Zondacrypto, o postępowaniu upadłościowym w Estonii i o ustalaniu wysokości szkody.
Na koniec jedno zastrzeżenie i jedna uwaga. Zastrzeżenie: Rafał Zaorski jest zatrzymany, nie skazany; jego wyjaśnienia poznamy, gdy zdecyduje się je złożyć, a każdy z zarzutów, jeżeli padnie, będzie wymagał dowodu przed sądem, gdzie przysługuje mu domniemanie niewinności tak samo jak każdemu. Uwaga: przez osiem lat nikt nie zadał sobie trudu, żeby otworzyć te pięć sprawozdań, które leżą w Krajowym Rejestrze Sądowym, i zapytać, komu spółka pożyczyła 37 mln zł i od kogo pożyczyła 26 mln. Nie zrobiła tego Komisja Nadzoru Finansowego, nie zrobił tego żaden urząd skarbowy, nie zrobiła tego prokuratura, która w 2024 r. umarzała śledztwo w sprawie giełdy. Bilans nie kłamie w tym sensie, że nie da się z niego wyczytać nieprawdy; zawodzi w tym, że da się z niego nie wyczytać niczego. Ta spółka od 2018 r. wyglądała jak skorupa z zamrożonymi w środku 100 mln zł cudzych pieniędzy, w lutym 2026 r. została wykreślona jako pozbawiona majątku, i nikt po drodze nie zapytał, czyich pieniędzy. Portmonetka, z której wszyscy wyjmowali, a nikt nie liczył, na koniec zawsze jest pusta. Nowością jest tylko to, że tym razem ktoś zaczął pytać, kto miał do niej klucz.
Stan prawny i faktyczny na 2 września 2026 r., godz. 20:00. Zarzuty przedstawione zatrzymanym nie były w tej chwili znane. Ustalenia 44Crew_PL dotyczące adresów i transferów podaję za tym kolektywem; nie zostały one niezależnie zweryfikowane. Tekst nie formułuje ocen prawnokarnych wobec żadnej osoby; wskazuje pytania, które wynikają z dokumentów jawnych.

Robert Nogacki – radca prawny (WA-9026), założyciel Kancelarii Prawnej Skarbiec.
Są prawnicy, którzy zajmują się prawem. I są tacy, którzy zajmują się problemami, na które prawo nie ma gotowej odpowiedzi. Od ponad dwudziestu lat Kancelaria Skarbiec pracuje na przecięciu prawa podatkowego, struktur korporacyjnych i ludzkiej niechęci do oddawania państwu więcej, niż się państwu należy. Doradzamy przedsiębiorcom z kilkunastu krajów – od tych z listy Forbesa po tych, którym fiskus właśnie zajął konto i którzy nie wiedzą, co robić jutro rano.
Jeden z najczęściej cytowanych ekspertów prawa podatkowego w polskich mediach – pisze dla Rzeczpospolitej, Dziennika Gazety Prawnej i Parkietu nie dlatego, że to dobrze wygląda w CV, lecz dlatego, że pewnych rzeczy nie da się wyjaśnić w piśmie procesowym i ktoś musi je powiedzieć głośno. Autor AI Decoding Satoshi Nakamoto. Sztuczna inteligencja na tropie twórcy Bitcoina. Współautor nagrodzonej książki Bezpieczeństwo współczesnej firmy.
Kancelaria Skarbiec zajmuje czołowe pozycje w rankingach kancelarii podatkowych Dziennika Gazety Prawnej. Czterokrotny laureat Medalu Europejskiego, laureat tytułu International Tax Planning Law Firm of the Year in Poland.
Specjalizuje się w sporach z organami skarbowymi, międzynarodowym planowaniu podatkowym, regulacjach kryptoaktywów i ochronie majątku. Od 2006 roku prowadzi sprawę WGI – jedną z najdłuższych spraw karnych w historii polskiego rynku finansowego, bo są rzeczy, których nie wolno zostawić w połowie, nawet jeśli trwają dwie dekady. Wierzy, że prawo jest zbyt poważne, żeby traktować je wyłącznie poważnie – i że najlepsza porada prawna to ta, dzięki której klient nigdy nie musi stanąć przed sądem.