Rafał Z. w areszcie. Czego nie ma w bilansach Zonda

Rafał Z. w areszcie. Czego nie ma w bilansach Zonda

2026.09.04 Autor: Robert Nogacki

Według nowych informacji Rafał Z. siedzi w areszcie z zarzutem przywłaszczenia 1,7 mln zł należących do operatora Zondacrypto. Pięć sprawozdań finansowych BitBay pokazuje, dlaczego ta kwota jest raczej początkiem pytań niż ich końcem.

Środa, 2 września 2026 r., Katowice, ul. Wita Stwosza. Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości wprowadzają do budynku Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej Rafała Z., najgłośniejszego polskiego spekulanta ostatniej dekady. Zdąży powiedzieć dziennikarzom jedno zdanie: „Jestem poszkodowany”. Czwartek: prokurator przedstawia mu jeden zarzut, przywłaszczenia powierzonego mienia należącego do operatora Zondacrypto w kwocie 1,7 mln zł. „Powierzono mu pieniądze w określonym celu, a on spożytkował je na osobiste potrzeby”, tłumaczy rzeczniczka Prokuratora Generalnego. Podejrzany nie przyznaje się, ale składa wyjaśnienia. Piątek, po posiedzeniu, które trwało całą noc: Sąd Rejonowy Katowice-Wschód aresztuje go na trzy miesiące, razem z dwiema kobietami zatrzymanymi tego samego dnia: Anną P., bliską współpracowniczką Mariana W., i Jaromirą W., jego byłą żoną. Prokuratura mówi o dużym prawdopodobieństwie popełnienia czynów, o groźbie surowej kary oraz o obawie matactwa i ucieczki. Zarzut wobec Rafała Z. jest zagrożony karą do dziesięciu lat pozbawienia wolności; z zaginięciem Sylwestra Suszka, jak podkreśla prokuratura, nie ma nic wspólnego.

Areszt nie jest wyrokiem, a zarzut nie jest ustaleniem. Wszystko, co następuje niżej, jest analizą dokumentów jawnych i publicznie dostępnych relacji, nie oceną czyjejkolwiek winy. Teza, która z tej analizy wyrasta, brzmi jednak tak: BitBay w swoich własnych księgach wygląda nie jak giełda, lecz jak podręczna portmonetka otoczenia Sylwestra Suszka; animacją rynku największej polskiej giełdy zajmowała się osobowość internetowa, której jedyna spółka ze znanym sprawozdaniem nie miała sprzedaży; a rzetelnego bilansu tej spółki prawdopodobnie nigdy nie było, były tylko kolejne wersje sumy, która musiała się zgodzić na koniec roku. Kwota 1,7 mln zł z zarzutu jest w tym obrazie drobiazgiem. Trzeba wyjaśnić, dlaczego.

Cofnijmy się o niemal sześć lat, do ostatniego dnia 2020 r. Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, włącza nagrywanie i dzwoni do Rafała Z. Nie pyta o rynek. Mówi, że rozmówca jest mu winien pieniądze w skali, której „nie da się opisać”, że „z tym Dubajem przesadził na maksa” i że nie ma „żadnego takiego dłużnika”. Rafał Z. nie zaprzecza. Przyznaje, że ma wobec Suszka „dług”, że stracił „dużo, bardzo dużo swoich” i że żałuje, iż w 2018 r. „nie dał sobie spokoju”. Kwota nie pada. Nagranie ujawniła 24 kwietnia 2026 r. „Rzeczpospolita”, prokuratura potwierdziła jego autentyczność i włączyła do akt.

Skoro w grudniu 2020 r. prezes BitBay miał największego dłużnika swojego życia, ten dłużnik powinien być w księgach spółki. Sprawdziłem. Mam przed sobą komplet sprawozdań finansowych BitBay sp. z o.o. (KRS 0000373405) za lata 2016 do 2020, protokół zgromadzenia wspólników z 8 grudnia 2017 r., sprawozdania zarządu za lata 2016, 2017, 2019 i 2020 oraz noty objaśniające, wszystko z Repozytorium Dokumentów Finansowych KRS. Rafała Z. w nich nie ma. Nie ma Krypto Jam, jego spółki. Nie ma żadnej pożyczki dla animatora rynku, żadnej należności od niego, żadnego odpisu na dług, który po drodze stał się przedmiotem pozwu na 32 mln zł. Jest za to coś innego: bilans, który w 2018 r. urósł do 106 mln zł, przy czym niemal każda duża pozycja tego bilansu nie ma nazwiska. O tym, jak ta spółka rosła i jak zniknęła z rejestru na oczach wszystkich, pisałem w kwietniu. Zarzut z tego tygodnia każe wrócić do tych samych dokumentów z jednym konkretnym pytaniem: gdzie w nich jest Krypto Jam.

 

Co dokładnie zarzucał Suszek i co z tego zostało w sądzie

Najpierw fakty pewne, potwierdzone dokumentami lub orzeczeniami.

Krypto Jam S.A. (KRS 0000717002) została wpisana do rejestru 6 lutego 2018 r. Kapitał zakładowy: 103 tys. zł, podzielony na 2 060 000 akcji po 5 groszy. Prezes i jedyny członek zarządu: Rafał Z. 18 maja 2018 r. ogłosił on na Facebooku umowę z BitBay „o wartości 20 mln zł”, dotyczącą, jak wtedy pisano, tokenizacji akcji, plasowania ICO i obrotu kryptowalutami dla klientów instytucjonalnych. Komunikat pojawił się kilka dni po ogłoszeniu przez BitBay przeniesienia działalności na Maltę. W praktyce, co zgodnie opisują „Rzeczpospolita”, Wirtualna Polska i byli traderzy, Krypto Jam została animatorem rynku: generowała obrót bitcoinem na giełdzie. Zatrudniała dziesięciu traderów; każdy dostawał do dyspozycji trzy bitcoiny i 150 tys. zł miesięcznie. Środki, według relacji traderów, wykładał Suszek. Współpraca trwała niespełna rok.

18 czerwca 2018 r., miesiąc po umowie z BitBay, Krypto Jam ogłosiła wejście inwestora branżowego. Atriumbay Investment z Dubaju objął 60 000 akcji serii B po 33,34 zł, za 2 000 400 zł, a spółka wyceniła się na tej podstawie na ponad 68 mln zł. Rafał Z. tłumaczył wówczas publicznie, skąd ten inwestor: „My jako Krypto Jam przeprowadzaliśmy animację i arbitraż dla jednej z firm, w które Atriumbay zainwestowało”. Krypto Jam animowała jedną giełdę. Inwestor w tę giełdę, z Dubaju, objął akcje spółki animatora. Do tego wątku wrócę, bo w księgach BitBay Dubaj pojawia się wcześniej, niż sugeruje część dotychczasowej narracji prasowej.

W 2023 r. BB Trade Estonia OÜ, estoński operator giełdy przemianowanej na Zondacrypto, pozwał Krypto Jam S.A. przed Sądem Okręgowym w Warszawie o zapłatę ponad 6,2 mln zł z odsetkami oraz o zwrot 150 bitcoinów z odsetkami, łącznie według kursu z chwili wniesienia ponad 32 mln zł. Podstawa: pożyczka. Umowy nikt nie spisał; warunki miały wynikać z korespondencji, komunikatorów i historii kont giełdowych „prowadzonych najpierw na BitBay, a później na Zondacrypto”. Strona pozwana broniła się, że bitcoiny nie były pożyczką, lecz kapitałem do animacji rynku. 24 kwietnia 2026 r. sąd wydał wyrok częściowy i oddalił roszczenie o 150 bitcoinów; postępowanie co do 6 285 037,10 zł toczy się dalej. Część portali podała tego dnia, że sąd „zasądził” tę kwotę; sam Sąd Okręgowy potwierdził „Rzeczpospolitej” wyłącznie oddalenie roszczenia o bitcoiny i trwanie sprawy w pozostałym zakresie, więc przyjmuję wersję sądu. Z chwilą ogłoszenia upadłości BB Trade Estonia OÜ przez sąd w Harju 27 sierpnia 2026 r. roszczenie wobec Krypto Jam stało się składnikiem masy upadłości zarządzanej przez syndyka Margusa Lentsiusa. To ma znaczenie dla poszkodowanych i wrócę do tego na końcu.

Tyle wiadomo na pewno. Reszta to księgi.

 

Pięć bilansów jednej spółki

BitBay sp. z o.o. powstała w Katowicach na podstawie umowy z 7 lutego 2014 r. W 2016 r. jej wiceprezesem był Marek Knisz, siedziba mieściła się przy ul. Zacisze 2/6, kapitał zakładowy podniesiono z 5 tys. do 100 tys. zł. Od 2017 r. prezesem jest Sylwester Suszek, a adres to ul. Kępowa 45. Liczby za pięć lat wyglądają następująco (w złotych, na koniec roku; pełne sprawozdania w Repozytorium Dokumentów Finansowych KRS pod numerem 0000373405):

Pozycja 2016 2017 2018 2019 2020
Przychody ze sprzedaży 604 608 42 603 986 23 660 802 158 778 205
Wynik netto -280 634 551 315 9 633 351 -359 356 -66 925
Suma bilansowa 4 607 868 48 021 754 106 073 108 105 226 948 106 083 063
Środki pieniężne 2 714 629 40 460 278 2 010 807 1 979 196 nie ujawniono
Udzielone pożyczki (pozostałe jednostki) 200 000* 3 776 574** 37 259 819 36 299 819 nie ujawniono
Inne należności krótkoterminowe 1 388 442 1 452 086 65 689 818 65 684 012 67 104 865***
Kredyty i pożyczki otrzymane 0 26 607 239 14 845 545 14 245 545 14 245 545
Inne zobowiązania krótkoterminowe 4 695 149 19 250 202 80 534 816 80 693 536 nie ujawniono
Kapitał własny -579 784 -27 377 9 395 241 9 035 754 8 968 829

* pożyczka dla jednostki powiązanej. ** w bilansie za 2017 r. pozycja opisana jako inne krótkoterminowe aktywa finansowe; w danych porównawczych sprawozdania za 2018 r. ta sama kwota widnieje już w wierszu „udzielone pożyczki”. *** należności krótkoterminowe ogółem w uproszczonym bilansie jednostki mikro.

Czytajmy to rok po roku, bo każdy z nich opowiada inną część tej samej historii.

 

2017: zysk, który wyparował w kosztach finansowych

W 2017 r., szczytowym roku hossy, przychody BitBay wzrosły siedemdziesięciokrotnie, do 42,6 mln zł. Koszty operacyjne wyniosły 8,9 mln zł. Zysk ze sprzedaży: 33,7 mln zł. Zysk z działalności operacyjnej: 33,5 mln zł. A potem jedna linia rachunku wyników pochłania niemal wszystko. Koszty finansowe: 32 744 392,59 zł, z czego odsetki 2 607 432,11 zł, a „inne” 29 953 985,17 zł. Zysk brutto spada do 894 869,17 zł, podatek dochodowy wynosi 343 554 zł, zysk netto 551 315,17 zł. Sprawozdanie zarządu za 2017 r. nie poświęca tej pozycji ani słowa: informuje o „skokowym wzroście przychodów” i o zysku „w wysokości 551.315,17 zł”.

Skąd 2,6 mln zł odsetek w spółce, która rok wcześniej nie miała żadnych kredytów? Odpowiedź daje bilans: na koniec 2017 r. w zobowiązaniach krótkoterminowych „wobec pozostałych jednostek”, w wierszu „kredyty i pożyczki”, pojawia się 26 607 239,34 zł. Sprawozdanie nie mówi, kto pożyczył ponad 26 mln zł spółce z ujemnym kapitałem własnym ani na jakich warunkach. Nota o transakcjach z jednostkami powiązanymi w kolejnych latach głosi konsekwentnie: „Nie dotyczy”. Skąd 30 mln zł „innych” kosztów finansowych w roku, w którym kurs bitcoina wzrósł kilkunastokrotnie? W dokumentach odpowiedzi nie ma; w kwietniowej analizie wskazywałem jako najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie różnicę między wpłatami klientów a wartością wypłat realizowanych po wyższych kursach, ale to hipoteza, której sprawozdanie nie pozwala potwierdzić.

Bilans na koniec 2017 r. sam w sobie nie jest jeszcze nieczytelny: 40,5 mln zł gotówki, 3,8 mln zł innych aktywów finansowych, 47,8 mln zł zobowiązań krótkoterminowych, w tym 19,3 mln zł „innych” (zapewne salda klientów) i wspomniane 26,6 mln zł pożyczek. Rok później ten obraz się rozpada.

 

2018: gotówka znika, pojawiają się pożyczki bez nazwisk

Rok 2018 to rok Krypto Jam. Przychody BitBay spadają o 45 proc., do 23,7 mln zł; od maja działalność operacyjna przenosi się na Maltę, do Pinewood Holdings Limited, i tam idą przychody. Koszty usług obcych rosną z 5,8 do 9,5 mln zł. Zysk netto wynosi 9 633 351,29 zł. Podatek dochodowy: zero. Straty z lat ubiegłych, które mogłyby to tłumaczyć, wynosiły na początku roku niespełna 340 tys. zł. Ta rozbieżność wymaga wyjaśnienia; w sprawozdaniu go nie ma.

Bilans rośnie z 48 do 106 mln zł, a jego struktura zmienia się całkowicie. Gotówka spada z 40,5 mln zł do 2,0 mln zł. Na jej miejsce wchodzą dwie pozycje: „udzielone pożyczki” pozostałym jednostkom w kwocie 37 259 819,46 zł oraz „inne należności” w kwocie 65 689 817,72 zł. Po stronie pasywów „inne zobowiązania” krótkoterminowe rosną z 19,3 do 80,5 mln zł. Innymi słowy: na koniec 2018 r. spółka miała wobec kogoś, najprawdopodobniej wobec klientów, zobowiązania rzędu 80 mln zł, a pokrywały je 2 mln zł gotówki, 37 mln zł pożyczek udzielonych nienazwanym podmiotom i 66 mln zł należności od nienazwanych dłużników.

Nota 22 do sprawozdania wyjaśnia pożyczki jednym zdaniem: „Pożyczki udzielone w ramach podstawowej działalności Spółki”. Podstawową działalnością BitBay według jej własnego opisu były portale internetowe, przetwarzanie danych i pośrednictwo pieniężne. Udzielanie pożyczek na 37 mln zł nią nie było. Co więcej, w rachunku zysków i strat za 2018 r. przychody z odsetek wynoszą zero. Trzydzieści siedem milionów złotych pożyczek, które nie generują odsetek, to albo pożyczki nieoprocentowane, albo pożyczki, których odsetek nikt nie naliczał, albo coś, co pożyczką jest tylko z nazwy. W 2019 r. saldo tych pożyczek spada dokładnie o 960 000 zł, do 36 299 819,46 zł, i na tym poziomie zamiera. Odpisów aktualizujących na pożyczki nie ma w żadnym roku.

Są też mniejsze sygnały, które biegły rewident zwykłby nazwać czerwonymi flagami. Środki trwałe w budowie, 1,38 mln zł na początku 2018 r., zwiększone w ciągu roku o 2,21 mln zł, znikają z bilansu przez „przeksięgowanie” na kwotę 3,52 mln zł, nie trafiając do żadnej grupy środków trwałych; równolegle rachunek wyników pokazuje 1,54 mln zł straty ze zbycia niefinansowych aktywów trwałych, a ze środków transportu o wartości brutto 740 tys. zł spółka pozbywa się 654 tys. zł. Zobowiązania handlowe na koniec 2018 r. są w 96 proc. przeterminowane, z czego 346 tys. zł ponad rok, w spółce, która wykazała 9,6 mln zł zysku. Należności handlowe są przeterminowane w całości. Nota 15 ujawnia „korektę błędów podstawowych” obniżającą kapitał o 210 733 zł, bez opisu, jakich błędów. Rozliczenia międzyokresowe bierne w kwocie 288 774,48 zł nie zmieniają się od 2016 do 2019 r. co do grosza. Sprawozdanie nie zawiera rachunku przepływów pieniężnych ani sprawozdania z badania, choć progi z art. 64 ust. 1 ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości zostały przekroczone; o tym pisałem już w kwietniu.

I jeszcze kalendarz. Sprawozdanie za 2018 r. trafiło do repozytorium 13 marca 2020 r., osiem miesięcy po terminie złożenia, a jego noty noszą tę samą datę sporządzenia co noty za 2019 r.: 31 marca 2020 r. Oba sprawozdania pisano więc jednocześnie, z pełną wiedzą o tym, co stało się w 2019 r. Ustawa o rachunkowości wymaga zatwierdzenia sprawozdania w ciągu sześciu miesięcy od dnia bilansowego (art. 53 ust. 1) i złożenia go w rejestrze w ciągu 15 dni od zatwierdzenia (art. 69 ust. 1). Nie był to pierwszy raz: zwyczajne zgromadzenie wspólników zatwierdzające sprawozdanie za 2016 r. odbyło się 8 grudnia 2017 r., ponad pięć miesięcy po terminie, a w jego protokole po uchwale nr 3 następuje uchwała nr 5; uchwały nr 4 nie ma.

 

2019 i 2020: zamrożony bilans i spółka, która „nie sporządza sprawozdania z działalności”

Od 2019 r. BitBay sp. z o.o. przestaje być giełdą. Sprawozdanie zarządu z 14 maja 2020 r. mówi to wprost: do listopada 2019 r. spółka utrzymywała się z opłat za licencję na prowadzenie giełdy udzieloną maltańskiej Pinewood Holdings Limited, a od listopada 2019 r. z opłat od BB Trade Estonia OÜ. Przychody: 158 777,61 zł. Strata: 359 355,66 zł. Ale bilans nie kurczy się razem z działalnością. Zostaje na poziomie 105 mln zł: 65,7 mln zł „innych należności”, 36,3 mln zł pożyczek, 80,7 mln zł „innych zobowiązań”, 14,2 mln zł otrzymanych pożyczek. Spółka z przychodem licencyjnym rzędu 13 tys. zł miesięcznie utrzymuje w księgach zobowiązania na 96 mln zł i nikomu ich nie tłumaczy. Nota o transakcjach z podmiotami powiązanymi: „Nie dotyczy”, choć jedynym kontrahentem są kolejne spółki tej samej giełdy.

W 2020 r. spółka przechodzi na status jednostki mikro i korzysta z wszystkich uproszczeń, jakie daje art. 3 ust. 1a i załącznik nr 4 do ustawy o rachunkowości: bilans w kilku liniach, bez podziału należności, bez informacji o gotówce, bez not opisujących pożyczki. Przychody: 205,29 zł. Strata: 66 924,71 zł. W informacji dodatkowej zarząd oświadcza, że „jednostka nie sporządza sprawozdania z działalności”, a jednocześnie do rejestru trafia sprawozdanie zarządu z 1 września 2021 r., w którym Sylwester Suszek pisze, że z powodu pandemii działalność „została ograniczona do absolutnego minimum” i że „zachodzą okoliczności wskazujące na zagrożenie kontynuowania działalności”. Sześć miesięcy później zaginie. Spółka nie złoży już żadnego sprawozdania, a 17 lutego 2026 r. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód wykreśli ją z rejestru bez likwidacji, stwierdzając brak majątku. Sto sześć milionów złotych aktywów z ostatniego bilansu nie zostawi po sobie żadnego dokumentu.

Trzy rzeczy w tych dwóch latach zwracają uwagę prawnika. Pierwsza: kapitał zakładowy. Sprawozdania zarządu za 2019 i 2020 r. podają 105 000 zł podzielone na 2 100 udziałów; bilanse i noty za te same lata wykazują 100 000 zł i 2 000 udziałów. Druga: skład wspólników. W grudniu 2017 r. udziały mieli Arial Investment in Commercial Enterprises L.L.C. (38,5 proc.), Skybay Investment in Commercial Enterprises L.L.C. (47 proc.) oraz dwie osoby fizyczne. Rok później osób fizycznych już nie ma; ich miejsce zajmuje trzecia spółka z tej samej rodziny, Central Bay Investment in Commercial Enterprises L.L.C. (15 proc.). „Investment in Commercial Enterprises L.L.C.” to typowa końcówka nazw spółek holdingowych rejestrowanych w Dubaju. „Rzeczpospolita” pisała w kwietniu, że Suszek przeniósł udziały do trzech spółek w Emiratach „zanim zniknął”. Dokumenty pokazują coś więcej: dwie z tych spółek były wspólnikami BitBay już w 2017 r., a trzecia weszła w 2018 r. Struktura dubajska poprzedza umowę z Krypto Jam, a nie następuje po niej. Trzecia rzecz to nazwa inwestora, który w czerwcu 2018 r. objął akcje Krypto Jam: Atriumbay Investment z Dubaju. Skybay, Central Bay, Atriumbay. Rafał Z. sam powiedział, że Atriumbay zainwestowało w firmę, dla której Krypto Jam robiła animację. Czy Atriumbay należy do tej samej grupy co wspólnicy BitBay, tego z polskich dokumentów ustalić nie można; to hipoteza, którą mogą zweryfikować wyłącznie organy z dostępem do emirackich rejestrów. Gdyby się potwierdziła, dwa miliony złotych „inwestora branżowego” w spółkę Rafała Z. byłyby kolejnym kanałem, którym pieniądze z otoczenia BitBay płynęły do Krypto Jam. „Z tym Dubajem to przesadziłeś na maksa” zyskałoby wtedy bardzo konkretne znaczenie. Gdyby się nie potwierdziła, zbieżność nazw pozostanie zbieżnością nazw.

 

Gdzie w tych księgach jest Krypto Jam

Wracam do pytania, od którego zacząłem. Dług, który Suszek nazywał największym w swoim życiu, a który operator giełdy wycenił w pozwie na 32 mln zł, musiał powstać w 2018 r., w okresie współpracy z Krypto Jam. Powinien więc być widoczny w bilansie BitBay sp. z o.o. na 31 grudnia 2018 r. Widzę dwie możliwości i każda z nich źle świadczy o tych sprawozdaniach.

Pierwsza: dług Krypto Jam jest ukryty w agregacie. Na 31 grudnia 2018 r. kurs bitcoina wynosił około 14 tys. zł, więc 150 BTC to około 2,1 mln zł; razem z 6,2 mln zł daje to około 8,3 mln zł. Kwota ta mieści się w 37,3 mln zł „pożyczek udzielonych pozostałym jednostkom”. Jeżeli tak było, spółka udzieliła kilkudziesięciu milionów złotych pożyczek, nie ujawniając ani jednego pożyczkobiorcy, nie naliczając odsetek i nie tworząc odpisów także wtedy, gdy prezes, według „Rzeczpospolitej”, nagrywał dłużnika, by mieć dowód przed sądem. Sprawozdanie za 2019 r., podpisane 31 marca 2020 r., dziewięć miesięcy przed tą rozmową, ale po tym, jak według byłych traderów cytowanych przez „Rzeczpospolitą” Suszek wpadł „wściekły do biura Krypto Jam”, nie zawiera żadnego odpisu na tę należność. Sprawozdanie za 2020 r., podpisane we wrześniu 2021 r., dziewięć miesięcy po nagraniu, również nie. Zasada ostrożności z art. 7 ust. 1 ustawy o rachunkowości nakazuje uwzględnić zmniejszenie wartości użytkowej lub handlowej składników aktywów; tutaj nie uwzględniono niczego.

Druga możliwość, moim zdaniem bardziej prawdopodobna, choć równie nieudowodniona, wynika z treści samego pozwu. BB Trade Estonia OÜ nie miała żadnej umowy pożyczki; warunki odtwarzała z „historii kont giełdowych prowadzonych najpierw na BitBay, a później na Zondacrypto”. To sugeruje, że środki dla Krypto Jam nie wyszły ze spółki jako pożyczka zaksięgowana w księdze głównej, tylko zostały zapisane na rachunku giełdowym Krypto Jam jako saldo użytkownika, a następnie wypłacone. Rachunek użytkownika giełdy zasilony bez wpłaty to zobowiązanie giełdy wobec użytkownika bez odpowiadającego mu aktywu. Gdy użytkownik wypłaca środki, zobowiązanie znika, a z puli wspólnej ubywa gotówka lub bitcoin, które należały do innych klientów. W księdze głównej nie powstaje żadna należność, bo formalnie nikt nikomu nic nie pożyczył. Powstaje dziura. Dokładnie tak nazywa się wewnętrzne zestawienie z 7 lipca 2021 r., do którego dotarła Wirtualna Polska: „Dziura”, porównanie sald klientów ze stanem faktycznym, waluta po walucie, suma minus 150 587 368,73 euro. Zapytany, czy w tej kwocie są pieniądze przekazane Rafałowi Z., były pracownik giełdy odpowiada dziennikarzom WP: „Tak. To wszystko było brane z kont klientów”. To relacja anonimowego rozmówcy, sam portal zaznacza, że pochodzi od osoby z orbity śledztwa, i tak ją traktuję: jako wskazówkę, nie dowód. Jeżeli jednak jest prawdziwa, dług Krypto Jam nie jest w bilansie BitBay dlatego, że bilans BitBay nigdy go nie widział; widziała go tylko baza danych giełdy. Roszczenie „przeniosło się” do BB Trade Estonia razem z bazą kont użytkowników, bo to konto, nie umowa, było jego nośnikiem. To tłumaczyłoby, dlaczego pozew złożył estoński operator z 2019 r. o pieniądze wydane przez polską spółkę w 2018 r., i dlaczego polską spółkę można było w 2026 r. wykreślić z rejestru jako pozbawioną majątku.

Jest jeszcze druga strona tej samej księgowości. Krypto Jam S.A. w sprawozdaniu zarządu za 2018 r., cytowanym w lutym 2020 r. przez blog Forex Random Walk, informuje: rok zamknięty stratą 249 101,43 zł „przy braku sprzedaży”. Nie widziałem oryginału tego dokumentu i przed publikacją należy go zestawić z odpisem z KRS; jeżeli cytat jest wierny, spółka, która ogłosiła umowę „o wartości 20 mln zł”, otrzymała 2 mln zł od inwestora i zatrudniała dziesięciu traderów za trzy bitcoiny i 150 tys. zł miesięcznie każdy, nie wykazała w 2018 r. ani złotówki przychodu. Wynagrodzenie za animację, jeżeli to było wynagrodzenie, jak twierdzi obrona w procesie cywilnym, musiałoby być przychodem Krypto Jam. Pożyczka, jeżeli to była pożyczka, jak twierdzi pozew, musiałaby być zobowiązaniem Krypto Jam. Jedno i drugie zostawia ślad w sprawozdaniu. Informator „Rzeczpospolitej” z grupy poszkodowanych BigShortBets twierdzi, że Rafał Z. „latami nie składał sprawozdań finansowych w swoich spółkach”. Mielibyśmy więc dwie spółki, między którymi w 2018 r. przepłynęły miliony złotych i setki bitcoinów, i dwie księgowości, w których te przepływy nie występują. Jeżeli relacje pracowników giełdy są prawdziwe, pieniądze klientów przeszły z jednego bilansu do drugiego, nie dotykając żadnego z nich. To zdanie jest rekonstrukcją, nie ustaleniem; ustalenie należy do prokuratora i sądu.

 

1,7 mln, 6,3 mln, 32 mln: trzy kwoty, które się nie spotykają

Teraz zarzut. Warto przeczytać go dosłownie, bo jego treść mówi więcej, niż się wydaje. Rafałowi Z. zarzucono przywłaszczenie powierzonego mienia „należącego do operatora Zondacrypto”, spółki BB Trade Estonia, w kwocie 1,7 mln zł; pieniądze „powierzono w określonym celu”, a on „spożytkował je na osobiste potrzeby”. To opis czynu z art. 284 § 2 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny, w związku z art. 294 § 1, skoro mienie ma znaczną wartość; stąd zagrożenie do dziesięciu lat.

Trzy rzeczy w tym opisie zwracają uwagę. Pierwsza: kwota. W pozwie cywilnym operator liczył 6,2 mln zł i 150 bitcoinów, razem ponad 32 mln zł; po wyroku częściowym w sądzie zostało 6,29 mln zł; prokurator mówi o 1,7 mln zł. Trzy postępowania, trzy kwoty, i żadna nie jest wielokrotnością drugiej. Druga rzecz: właściciel. Prokurator uznaje, że pieniądze należały do operatora giełdy, nie do jej klientów. Jeżeli teza byłych pracowników, że wszystko „było brane z kont klientów”, jest prawdziwa, to właścicielami powierzonego mienia byli klienci, a operator był co najwyżej jego dzierżycielem; kwalifikacja z art. 284 § 2 wymaga, by mienie powierzył ten, komu przysługuje, więc konstrukcja zarzutu w obecnym kształcie idzie inną drogą niż relacje z redakcji WP. Trzecia rzecz: czas. BB Trade Estonia OÜ została operatorem giełdy dopiero w listopadzie 2019 r. Mienie „należące do operatora Zondacrypto” to więc, na zdrowy rozum, mienie z okresu po tej dacie, a nie z 2018 r., kiedy Krypto Jam animowała rynek dla polskiej spółki BitBay. Pozew wspominał o kontach prowadzonych „później na Zondacrypto”, co sugeruje, że przepływy nie skończyły się w 2018 r. Jeżeli tak, zarzut dotyczy późniejszego epizodu tej samej relacji, a wątek z 2018 r., ten, którego nie ma w bilansach BitBay, pozostaje na dziś nieobjęty żadnym zarzutem.

Nie wiem, czy prokurator zatrzyma się na 1,7 mln zł. W praktyce śledczej pierwszy zarzut stawia się na to, co da się udowodnić w ciągu czterdziestu ośmiu godzin od zatrzymania, a rozszerza w toku postępowania; areszt służy między innymi temu, by w tym czasie zabezpieczyć dowody i zapobiec matactwu. Nie wiem też, co powiedział w wyjaśnieniach podejrzany: prokuratura ujawniła tylko, że nie przyznał się i wyjaśnienia złożył. Wiem natomiast, że słowo „powierzono” w zarzucie brzmi bardzo podobnie do słowa „kapitał do animacji rynku” z linii obrony w procesie cywilnym. Obie strony zgadzają się, że pieniądze zostały dane w jakimś celu. Spór dotyczy tego, co się z nimi potem stało i kto mógł je dać. Na to drugie pytanie odpowiedź jest w regulaminie giełdy.

 

Regulamin, który zabraniał tego wprost

Regulamin BitBay obowiązujący do 8 listopada 2018 r., a więc przez cały okres współpracy z Krypto Jam, w § 2 stanowił: środki pieniężne wpłacane przez użytkowników na poczet przyszłych transakcji „pozostają w wyłącznej dyspozycji Użytkownika (brak możliwości rozporządzania zgromadzonymi środkami przez BitBay wykraczającymi poza dyspozycje składane przez Użytkowników)”. Identyczną klauzulę zawierał regulamin z marca 2017 r. To nie jest przepis prawa; to zobowiązanie umowne giełdy wobec każdego klienta. Klient, wpłacając złotówki lub przesyłając bitcoiny, nie oddawał ich giełdzie na własność ani do obrotu. Powierzał je.

Jeżeli więc środki dla Krypto Jam pochodziły z sald klientów, a tak twierdzą byli pracownicy giełdy i tak można odczytać konstrukcję pozwu, to nie mielibyśmy do czynienia z nieformalną pożyczką między dwoma przedsiębiorcami ani z powierzeniem mienia własnego operatora, lecz z rozporządzeniem mieniem powierzonym giełdzie przez klientów, wbrew umowie z nimi, na rzecz osoby trzeciej. W języku Kodeksu karnego takie stany faktyczne bada się na gruncie przywłaszczenia rzeczy powierzonej (art. 284 § 2), nadużycia zaufania w obrocie gospodarczym (art. 296 § 1) oraz, po stronie odbiorcy, przepisów o przyjęciu mienia pochodzącego z czynu zabronionego (art. 291 i 292). Nie twierdzę, że którykolwiek z tych przepisów został naruszony przez kogokolwiek poza tym, co zarzuca prokurator; nie znam materiału dowodowego i nie znam wyjaśnień podejrzanego. Wskazuję jedynie, że słowo „pożyczka” w pozwie estońskiej spółki i słowo „powierzono” w zarzucie prokuratora cywilizują zdarzenie, które w świetle regulaminu cywilizowane nie było. Giełda nie mogła pożyczać pieniędzy klientów, bo nie były jej. Kto ma klucz do portmonetki, nie potrzebuje umowy pożyczki; i właśnie dlatego umowy nie ma. Giełda, która pożycza cudze pieniądze, nie jest wierzycielem. Jest dłużnikiem, który udaje wierzyciela. A jeżeli Rafał Z., jak sugeruje Suszek na nagraniu, uzyskał środki mówiąc „w Dubaju, że potrzebuje i odsyła”, po czym ich nie odesłał, to z perspektywy Suszka byłoby to wyłudzenie, a z perspektywy klientów giełdy Suszek i jego dłużnik stanęliby po tej samej stronie: obaj dysponowaliby czymś, co nie należało do żadnego z nich. „Jestem poszkodowany”, powiedziane w środę przed prokuraturą, i „mam wobec ciebie dług”, powiedziane w sylwestra 2020 r., mogą być oba prawdziwe. Poszkodowany wobec Suszka. Dłużnik, w tej hipotezie, wobec trzydziestu tysięcy ludzi, których pieniędzmi obaj obracali. Powtórzę: hipoteza, nie ustalenie.

 

Wyniki Rafała Z., czyli czego nie mówił rynek

Sylwester Suszek na nagraniu mówi o swoim rozmówcy rzecz brutalną i sprawdzalną: człowiek, który mówił, że „miliony pozarabiał”, tak naprawdę „miliony stracił”. Jak wygląda ten rachunek w dokumentach, a nie w transmisjach?

Legenda Rafała Z. zaczyna się w 2015 r. od pokazu na żywo, w którym z 35 tys. zł miał zrobić milion. Na tym pokazie zbudował społeczność Trading Jam Session, liczącą w 2018 r. około 23 tys. członków, i wizerunek największego spekulanta w kraju. Wyniki, które da się zweryfikować w dokumentach, wyglądają inaczej. Krypto Jam, jedyna jego spółka z publicznie cytowanym sprawozdaniem, w roku swej największej aktywności nie miała sprzedaży i zamknęła go stratą. Fundacja Trading Jam miała w 2016 r. niespełna 29 tys. zł przychodu. To jest zresztą najbardziej niepokojący szczegół całej tej historii: płynność największej polskiej giełdy kryptowalut zapewniał człowiek, którego najlepiej udokumentowanym wynikiem jest transmisja na żywo. W czerwcu i lipcu 2018 r., jako prezes Krypto Jam negocjujący współpracę z Merlin Group, kupował akcje tej spółki z NewConnect przed publikacją raportu o współpracy; 30 czerwca 2025 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał go za wykorzystanie informacji poufnej na 250 tys. zł grzywny, a w kwietniu 2026 r. sąd drugiej instancji wyrok utrzymał, uznając linię obrony za „niewiarygodną”. Wyrok jest prawomocny; skazany zapowiadał kasację. To jedyne prawomocne orzeczenie karne w tej opowieści i jedyne, które wolno nazwać ustaleniem.

Dalej idą projekty, których wspólnym mianownikiem jest zbieranie pieniędzy od społeczności pod hasłem, że tym razem będzie inaczej. BigShortBets, „zdecentralizowana platforma” z tokenem $BigSB: inwestorzy zawiadomili prokuraturę o zniknięciu około 14 do 15 mln zł, twierdząc, że środki trafiały na giełdę Kraken i tam były przegrywane; prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, co oznacza, że zarzut pozostaje zarzutem inwestorów. „Epicki flip” na Złotej 44: apartament o powierzchni 485 m² kupiony w 2022 r. za 23 mln zł miał zostać podzielony na 20 tys. udziałów o łącznej wartości 95 do 100 mln zł; w styczniu 2024 r. sąd na wniosek wspólnoty zakazał sprzedaży, zarząd budynku zawiadomił Komisję Nadzoru Finansowego, w lipcu 2024 r. Rafał Z. „zakończył eksperyment”, obiecując zwrot z bonusem 44 proc. rocznie, a w październiku 2024 r. sprzedał lokal Fedlanowi Kilicaslanowi, tureckiemu finansiście ściganemu w Turcji za nielegalny hazard i pranie pieniędzy, zatrzymanemu w Hiszpanii w kwietniu 2026 r. W sierpniu 2026 r. zawiadomienie złożyła federacja Fame MMA w sprawie około 1 mln zł zaliczki na promocję tokena; to również dopiero zawiadomienie.

Na nagraniu z sylwestra 2020 r. Rafał Z. opowiada Suszkowi o planach: musi „zwiększyć skalę”, „zrobić taką skalę, jak ty z BitBayem”, myśli o tym, „żeby fundusz zebrać, złożyć kasę, potem dać komuś zarządzanie”, komuś, kto „lubi być twarzą jakiegoś funduszu”. BigShortBets ruszył w 2021 r. Złota 44 w 2022 r. Inwestorzy BSB, którzy dziś czytają to nagranie, widzą w nim, jak piszą w cytowanych relacjach, „rollowanie długów kolejnymi projektami”. Ja widzę podobieństwo do wzorca, który znam ze spraw piramid: nowe projekty finansują stare zobowiązania, a każda kolejna zbiórka jest większa od poprzedniej. Podobieństwo nie jest dowodem; jest powodem, by ktoś z uprawnieniami to sprawdził. Rafał Z. w kwietniu 2026 r. napisał na X, że nagranie to „rewelacje wyrwane z kontekstu”, że ludzi wokół giełdy widział „w kuluarach” i „wycofał się”, bo to „bardzo niebezpieczni ludzie”, oraz że nie planuje wyjeżdżać z kraju na dłużej niż dwa tygodnie. 10 sierpnia chwalił się wzrostem BigShortBets o ponad 730 proc. od początku roku. Trzy tygodnie później wprowadzało go CBZC; dwa dni po tym sąd uznał obawę ucieczki za realną.

Ostrożność wymaga, by odróżnić fakty od ocen. Faktem jest prawomocna grzywna za insider trading, cytowana strata Krypto Jam bez sprzedaży, nagrane przyznanie długu, pozew na 32 mln zł, zarzut na 1,7 mln zł, zawiadomienia inwestorów BSB i Fame MMA, zakaz sądowy na Złotej 44. Oceną jest wzorzec, który z tych faktów, moim zdaniem, wynika. Prawdą jest też, że w żadnej z tych spraw Rafał Z. nie został skazany za oszustwo ani przywłaszczenie, że w sprawie BigShortBets prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, a postawiony w czwartek zarzut dopiero zostanie zweryfikowany przed sądem.

 

Godziny po zatrzymaniu: token BigSB, który zaczął znikać

Jest jeszcze jeden wątek z tego tygodnia i trzeba go opisać z tą samą ostrożnością, z jaką traktuję relacje anonimowych pracowników giełdy. Kolektyw 44Crew_PL, grupa określająca się jako white hat hackers, która od 2024 r. tropi przepływy w projekcie BigShortBets, opublikował na X w środę po południu analizę on-chain: w godzinach zatrzymania Rafała Z. z adresów, które grupa od dawna mu przypisuje, zaczęto zrzucać tokeny BigSB i wyciągać płynność z puli. Grupa twierdzi, że co do przypisania adresów nie ma wątpliwości, bo to z nich wykonywano wcześniej transakcje dodawania i ściągania płynności z poola; jako przykład podaje adres, który miał wyciągnąć z puli około 90 000 USDC. Wniosek, jaki 44Crew z tego wyprowadza, brzmi: plan na wypadek zatrzymania był przygotowany wcześniej, a osoba obdarzona zaufaniem wykonuje go teraz. Wpis obejrzano niemal 300 tys. razy.

Skutek widać na wykresie. Według CoinGecko w środę około godziny 18:00 BigSB kosztował 0,1738 USD, o 66,5 proc. mniej niż dobę wcześniej; zakres dzienny od 0,5194 do 0,17 USD, kapitalizacja 1,035 mln USD, dobowy wolumen 78 959 USD. Kurs stał w miejscu przez większość doby, na poziomie około 0,50 USD, a potem w ciągu kilku godzin spadł schodami do 0,17 USD. W czwartek odbił w okolice 0,20 USD, przy kapitalizacji nieco ponad 1,2 mln USD, czyli wciąż o ponad połowę niżej niż przed zatrzymaniem. Trzy tygodnie wcześniej, 10 sierpnia, Rafał Z. chwalił się na X wzrostem tokena o ponad 730 proc. od początku roku.

Co z tego wynika, a co nie. Sam fakt transakcji na blockchainie jest weryfikowalny; ich hashe są publiczne. Nie jest natomiast weryfikowalne z zewnątrz, kto kontroluje portfel w chwili transakcji: osoba zatrzymana rano nie podpisuje transakcji po południu, więc jeżeli adresy rzeczywiście należą do Rafała Z., ktoś inny musiał mieć do nich dostęp; sam token mógł zostać sprzedany przez posiadaczy w panice po wiadomościach z Katowic; a przypisanie adresów przez 44Crew, jak zaznacza portal CrypS, nigdy nie doczekało się niezależnego potwierdzenia. Portal bitcoin.pl zwraca z kolei uwagę, że sam związek adresów z projektem jest udokumentowany: CoinGecko oznacza jeden z nich jako Liquidity Treasury BigShortBets, a oficjalna strona projektu przedstawia token jako związany z Rafałem Z. i jego społecznością. Warto też pamiętać o historii tego sporu. 44Crew od 2024 r. twierdzi, że z puli płynności BigShortBets wyprowadzono około 3,5 mln USDC, według późniejszych zestawień hashy około 3,84 mln USD w USDC i USDT, kierowanych na giełdę Kraken wbrew głosowaniu społeczności z czerwca 2022 r., a jeden z inwestorów złożył z pomocą grupy zawiadomienie do prokuratury o czyn z art. 286 k.k. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, wskazując na inwestycyjny charakter tokena i brak dowodu zamiaru z góry powziętego. Rafał Z. odpowiadał, że BigSB jest jego „tokenem personalnym”. Środowe transfery dają 44Crew nowy argument, ale nie zamieniają zarzutu w ustalenie; to zadanie dla biegłego z dostępem do giełd, na które trafiły środki, i dla prokuratora, który może o te dane zapytać, a od piątku ma na to trzy miesiące spokoju.

Jedno zdanie o tym wątku nie jest jednak hipotezą, lecz obserwacją: token, który w godzinach zatrzymania swojego twórcy traci dwie trzecie wartości, mówi o zaufaniu do tego twórcy więcej niż jakikolwiek komunikat. Ktokolwiek sprzedawał w środę BigSB, sprzedawał go dlatego, że uznał, iż bez Rafała Z. ten token nie ma żadnego oparcia. To najsurowsza recenzja projektu, jaką mógł wystawić rynek, i wystawił ją w ciągu jednego popołudnia.

 

Czego nie da się wyczytać z ksiąg i kto powinien to ustalić

W mojej ocenie sprawozdania BitBay sp. z o.o. za lata 2016 do 2020 nie spełniają standardu rzetelnego i jasnego przedstawienia sytuacji majątkowej i finansowej z art. 4 ust. 1 ustawy o rachunkowości. To ocena prawnika czytającego dokumenty, nie ustalenie organu. Nie chodzi o pojedyncze błędy. Chodzi o to, że od 2018 r. ponad 90 proc. bilansu składa się z pozycji, których sprawozdanie nie tłumaczy: pożyczek dla nienazwanych podmiotów, należności od nienazwanych dłużników, zobowiązań wobec nienazwanych wierzycieli i pożyczek od nienazwanych pożyczkodawców. Czy ktokolwiek odpowiada za to na gruncie art. 77 pkt 2 tej ustawy, który penalizuje podawanie w sprawozdaniu nierzetelnych danych, rozstrzygnie kto inny.

Skala tego, co trzeba wyjaśnić, stała się w tym tygodniu widoczna także z drugiej strony. Z akt estońskiego sądu, do których dotarły WP i TVN24, wynika, że zobowiązania BB Trade Estonia OÜ wykazane w postępowaniu upadłościowym wynoszą co najmniej 431,9 mln euro, a zidentyfikowany majątek 167 tys. euro; syndyk Lentsius dopuszcza, że suma zgłoszonych roszczeń przekroczy 700 mln euro. Raport tymczasowego zarządcy datuje utratę dostępu do zimnego portfela z około 4 500 bitcoinów na koniec 2022 r. Innymi słowy, giełda mogła być trwale niewypłacalna od ponad trzech lat, w czasie których szkoliła policję, prokuratorów i Krajową Administrację Skarbową, kupowała czas antenowy i podpisywała umowę sponsorską z Polskim Komitetem Olimpijskim na 18,5 mln zł. Dziura z lipca 2021 r. na 150 mln euro i dziura z sierpnia 2026 r. na 432 mln euro to ta sama dziura, tylko pięć lat starsza.

Z ksiąg BitBay wynika lista pytań, na które odpowiedź mają wyłącznie organy z uprawnieniami do przeszukania i zabezpieczenia:

Kto jest dłużnikiem z 37,3 mln zł pożyczek udzielonych w 2018 r., czy Krypto Jam jest wśród nich, i dlaczego pożyczki te nie generowały odsetek. Kto jest dłużnikiem z 65,7 mln zł „innych należności” i czy nie jest nim maltańska Pinewood Holdings Limited albo estońska BB Trade Estonia OÜ, którym w 2018 i 2019 r. przekazano działalność, a być może i salda klientów; jeżeli tak, nota „transakcje z jednostkami powiązanymi: nie dotyczy” wymagałaby wyjaśnienia. Kto pożyczył spółce 26,6 mln zł w 2017 r. i komu spółka płaciła z tego tytułu 2,6 mln zł odsetek rocznie. Kim są właściciele Arial, Skybay, Central Bay i Atriumbay, i czy to jedna grupa. Co zawierała baza kont użytkowników giełdy w zakresie rachunku Krypto Jam S.A. i rachunków osób z otoczenia Rafała Z. w latach 2018 do 2021, bo to tam, a nie w księdze głównej, może być zapisana prawdziwa historia tego długu, w tym owych 1,7 mln zł. I wreszcie: co dokładnie oznacza „Dubaj” w rozmowie z 31 grudnia 2020 r., skoro ścieżki własnościowe BitBay prowadzą do tego samego miasta.

Dla poszkodowanych klientów Zondacrypto ten wątek ma wymiar praktyczny, nie tylko poznawczy. Roszczenie o 6,3 mln zł wobec Krypto Jam S.A. jest dziś składnikiem masy upadłości BB Trade Estonia OÜ. To syndyk, a nie prezes Kral, decyduje, czy proces w Warszawie będzie kontynuowany, i to syndyk powinien zostać o ten proces zapytany na pierwszym zgromadzeniu wierzycieli 17 września 2026 r. Równolegle prokuratura dysponuje narzędziem, którego syndyk nie ma: zabezpieczeniem majątkowym na mieniu osób, którym przedstawiła zarzuty. Od czwartku Rafał Z. jest jedną z tych osób. Jeżeli w toku śledztwa zabezpieczone zostanie jego mienie, będzie ono w pierwszej kolejności służyło pokrzywdzonym, którzy w sprawie występują, i to tylko w granicach czynu, który zostanie mu ostatecznie przypisany. Kto nie złożył zawiadomienia i wniosku o uznanie za pokrzywdzonego, do tej puli nie ma dostępu. Kto nie zgłosi wierzytelności syndykowi w dwumiesięcznym terminie od obwieszczenia o upadłości, nie ma dostępu do masy. Oba tory są od siebie niezależne i żaden nie zastępuje drugiego; pisałem o tym szerzej w tekstach o ogłoszeniu upadłości Zondacrypto, o postępowaniu upadłościowym w Estonii i o ustalaniu wysokości szkody.

Na koniec jedno zastrzeżenie i jedna uwaga. Zastrzeżenie: Rafał Z. jest podejrzanym, nie skazanym; areszt jest środkiem zapobiegawczym, nie karą; jego wyjaśnienia znamy tylko w tym zakresie, w jakim ujawniła je prokuratura, a zarzut będzie wymagał dowodu przed sądem, gdzie przysługuje mu domniemanie niewinności tak samo jak każdemu. Uwaga: przez osiem lat nikt nie zadał sobie trudu, żeby otworzyć te pięć sprawozdań, które leżą w Krajowym Rejestrze Sądowym, i zapytać, komu spółka pożyczyła 37 mln zł i od kogo pożyczyła 26. Nie zrobiła tego Komisja Nadzoru Finansowego, nie zrobił tego żaden urząd skarbowy, nie zrobiła tego prokuratura, która w 2024 r. umarzała śledztwo w sprawie giełdy. Bilans nie kłamie w tym sensie, że nie da się z niego wyczytać nieprawdy; zawodzi w tym, że da się z niego nie wyczytać niczego. Ta spółka od 2018 r. wyglądała jak skorupa z zamrożonymi w środku 100 mln zł cudzych pieniędzy, w lutym 2026 r. została wykreślona jako pozbawiona majątku, i nikt po drodze nie zapytał, czyich pieniędzy. Portmonetka, z której wszyscy wyjmowali, a nikt nie liczył, na koniec zawsze jest pusta. Nowością tego tygodnia jest to, że ktoś zaczął pytać, kto miał do niej klucz, i że pierwsze odpowiedzi zapisano w postanowieniach o zarzutach.


Stan prawny i faktyczny na 4 września 2026 r., godz. 11:00. Rafał Z., Anna P. i Jaromira W. są podejrzanymi; nie przyznali się do zarzucanych czynów. Tekst nie formułuje ocen prawnokarnych wobec żadnej osoby poza przytoczeniem treści zarzutów prokuratury; wskazuje pytania, które wynikają z dokumentów jawnych. Ustalenia 44Crew_PL dotyczące adresów i transferów podaję za tym kolektywem; nie zostały one niezależnie zweryfikowane.