The New York Times pisze o Zondacrypto. Reportaż, który zmienia ciężar gatunkowy sprawy
Robert Nogacki, radca prawny | 23 sierpnia 2026
Siedziba giełdy kryptowalut, która twierdziła, że obsługuje 1,3 miliona klientów, mieściła się na piętrze niepozornego budynku pod Tallinem, nad sklepem z naczyniami kuchennymi i obok salonu paznokci. Skrzynka pocztowa w holu pękała od nieodbieranych od miesięcy listów, a pracownice salonu nie przypominały sobie, aby ktokolwiek do tego biura wchodził. Ten obraz, utrwalony przez reporterów The New York Times, mówi o Zondacrypto więcej niż niejedno sprawozdanie finansowe.
W wydaniu z 23 sierpnia 2026 roku NYT opublikował obszerny reportaż śledczy pod tytułem „Four Years Ago, a Crypto Boss Went Missing. Now His Successor Has.”. Autorem jest Andrew Higgins, szef biura gazety na Europę Środkową i Wschodnią, a materiał powstawał w Katowicach, Warszawie i Tallinie. Dla setek tysięcy klientów giełdy publikacja ma znaczenie trudne do przecenienia: sprawa Zondacrypto przestała być aferą lokalną i weszła do obiegu światowego, ze wszystkimi konsekwencjami, jakie rodzi to dla organów prowadzących postępowania.
Od BitBay do BB Trade Estonia
Reportaż rekonstruuje historię giełdy od początku. Zondacrypto powstało w 2014 roku w Katowicach pod nazwą BitBay i przez lata uchodziło za największą giełdę kryptowalut Europy Środkowo-Wschodniej. Gdy w 2018 roku polscy regulatorzy zaczęli zadawać pytania o działalność spółki, jej założyciel Sylwester Suszek szukał nowej jurysdykcji: najpierw bez powodzenia na Malcie, ostatecznie w Estonii, gdzie w październiku 2020 roku zarejestrowano spółkę BB Trade Estonia, późniejszą spółkę matkę giełdy działającej już pod marką Zondacrypto.
Estoński epizod opisany jest w reportażu bezlitośnie. Higgins przypomina raport tamtejszej jednostki analityki finansowej z 2022 roku, z którego wynikało, że blisko trzy czwarte nadzorowanych firm kryptowalutowych nie złożyło w 2021 roku ani jednego zawiadomienia o podejrzanej transakcji. Zondacrypto należało do tej grupy, choć deklarowało obsługę ponad miliona klientów, głównie z Polski. Formalna siedziba, opisana na wstępie, dopełnia obrazu nadzoru, który przez lata istniał wyłącznie na papierze.
Dwóch prezesów, którzy zniknęli
Oś reportażu stanowią dwa zaginięcia, które wyznaczają historię Zondacrypto. W marcu 2022 roku Sylwester Suszek pojechał na spotkanie biznesowe na terenie bazy paliwowej w Czeladzi i od tego dnia ślad po nim zaginął; rodzina otrzymywała wiadomości z żądaniem okupu w bitcoinach i dziś zakłada najgorsze. Prokuratura postawiła prowadzącemu tę bazę wspólnikowi Suszka zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wyłudzeń VAT, prania pieniędzy oraz bezprawnego pozbawienia wolności w związku z tym zaginięciem, po czym również on zniknął.
Stery przejął wówczas prawnik giełdy Przemysław Kral, na co dzień mieszkający w Monako. Reportaż zestawia dwie równoległe linie jego działań: z jednej strony szeroko zakrojony marketing (sponsoring klubów piłkarskich w Polsce, we Włoszech i w Estonii, wsparcie Polskiego Komitetu Olimpijskiego, wystąpienie w Davos w styczniu tego roku), z drugiej narastające wątpliwości estońskich audytorów, czy aktywa wykazywane w sprawozdaniach finansowych za lata 2023 i 2024 w ogóle istnieją.
W kwietniu strona giełdy zgasła, a wypłaty z Zondacrypto zostały zamrożone. Kral po raz ostatni dał znak życia 16 kwietnia, w nagraniu, w którym zapewniał klientów, że odzyskają środki dzięki rezerwie 4500 bitcoinów o wartości ponad 330 milionów dolarów. Problem w tym, że klucz do portfela miał znać wyłącznie zaginiony cztery lata wcześniej Suszek, a eksperci natychmiast zauważyli, że wskazany portfel był nieaktywny od blisko dekady. Token ZND wyemitowany przez giełdę stracił ponad 99,9 procent wartości. Pod koniec czerwca estoński nadzór cofnął licencję spółki matki, a prokuratura w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie okoliczności powstania i działalności Zondacrypto. Gazeta odnotowuje też publiczne wypowiedzi premiera Donalda Tuska, łączące giełdę z rosyjskimi służbami, przestępczością zorganizowaną i częścią sceny politycznej; trzeba uczciwie zaznaczyć, że są to na razie oceny polityczne, nie zarzuty procesowe.
„Oszustwo od pierwszego dnia”. Głos pełnomocnika pokrzywdzonych
W reportażu wypowiadam się jako pełnomocnik klientów giełdy. Nie będę udawał, że przechodzę nad tym obojętnie: nieczęsto się zdarza, aby warszawski radca prawny był cytowany w reportażu śledczym The New York Times. Powiedziałem Andrew Higginsowi to, co od miesięcy powtarzam moim mocodawcom: zniknięcie jednego szefa giełdy kryptowalut to bardzo zła wiadomość, ale dwóch w ciągu czterech lat to rzecz niebywała, i nic w tej spółce nie składa się w spójną całość. Odnotowuję przy tym z pewnym rozbawieniem, że ze wszystkich zdań wypowiedzianych w tej rozmowie do druku trafiło również określenie „crazy bad”. Bywają sytuacje, w których precyzja wymaga prostoty.
Najistotniejsza jest jednak ocena, z której gazeta uczyniła ostatnie zdanie całego reportażu, a ostatnie zdanie zostaje z czytelnikiem najdłużej: co do jednego nie mam w tej sprawie wątpliwości, to było oszustwo od pierwszego dnia. Dotychczas formułowałem tę tezę w pismach procesowych, w analizach publikowanych na stronie kancelarii i w polskich mediach; od dziś czyta ją odbiorca światowy. Na marginesie: w mojej ocenie, i jest to jedynie hipoteza oparta na dostępnych poszlakach, Przemysław Kral przebywa najprawdopodobniej w Azji Południowo-Wschodniej, choć media donosiły o niepotwierdzonych obserwacjach w Izraelu, Botswanie i Dubaju.
Co publikacja zmienia w sprawie Zondacrypto
Uczciwie: żaden artykuł prasowy sam w sobie nie zwraca pieniędzy. Międzynarodowy rozgłos ma jednak w tej sprawie trzy wymierne skutki. Po pierwsze, śledztwa opisywane na łamach jednej z najważniejszych gazet świata trudniej prowadzić opieszale; presja opinii publicznej jest realnym czynnikiem tempa postępowań. Po drugie, estoński nadzór, którego wieloletnie zaniechania reportaż dokumentuje szczegółowo, działa teraz pod obserwacją, co ma znaczenie dla toczących się w Estonii postępowań dotyczących spółki matki giełdy. Po trzecie, publikacje tej rangi przyciągają nowych świadków, sygnalistów i dokumenty; tak działa dziennikarstwo śledcze i każda z tych rzeczy pracuje na korzyść pokrzywdzonych.
Dlaczego pokrzywdzeni nie mają się czego wstydzić
Lektura reportażu pozwala też domknąć wątek, który w rozmowach z klientami Zondacrypto wraca nieustannie: pytanie, jak można było dać się nabrać. Proszę spojrzeć na skalę opisanych działań: sponsoring wielkich klubów piłkarskich w trzech krajach, Polski Komitet Olimpijski, obecność w Davos. Taka machina uwiarygodnienia powstaje właśnie po to, aby uśpić czujność ludzi ostrożnych i doświadczonych. Wstyd należy się autorom tego przedsięwzięcia, nie jego ofiarom.
Sprawa Zondacrypto nabrała wymiaru międzynarodowego i to jest najważniejsza wiadomość płynąca z publikacji The New York Times.
Stan faktyczny opisany według ustaleń reportażu The New York Times oraz informacji publicznie dostępnych na dzień 23 sierpnia 2026 roku.
Obrona karna skarbowa i gospodarcza
Materiał dowodowy powstaje w postępowaniu przygotowawczym, a nie na rozprawie, i wtedy też stawiane są zarzuty. Wchodzimy do sprawy od pierwszego wezwania, przez przesłuchania i akt oskarżenia, po kasację.

Robert Nogacki jest radcą prawnym, założycielem i partnerem zarządzającym Kancelarii Prawnej Skarbiec, działającej nieprzerwanie od 2006 roku.
Prawo jest równe dla wszystkich, ale strony rzadko są równe: po jednej stoi organizacja, która ma czas, pieniądze i prawników, po drugiej człowiek, który ma jedną firmę, jedne oszczędności i jedno życie.
Klienci rzadko przychodzą do niego z problemem prawnym. Przychodzą z problemem, który ma także stronę prawną: z kontrolą, która zaczęła się od jednej faktury, z pieniędzmi powierzonymi komuś, kto zniknął, z firmą, którą trzeba przekazać dalej, zanim będzie za późno. Większość takich spraw rozstrzyga się na długo przed pierwszym pismem, w decyzjach podjętych bez pytania i w terminach, o których nikt nie pamiętał. Dlatego zaczyna od pytania, jak klient trafił w to miejsce, a nie od tego, co powinien był zrobić.
Doradza przedsiębiorcom i rodzinom z kilkunastu krajów, także tym, którym fiskus właśnie zajął konto i którzy nie wiedzą, co robić jutro rano. Broni ich w kontrolach podatkowych i celno-skarbowych, w sporach z organami podatkowymi i w sprawach karnych skarbowych. Reprezentuje poszkodowanych w oszustwach inwestycyjnych i piramidach finansowych. Pomaga rodzinom zakładać fundacje rodzinne i planować sukcesję, żeby dorobek życia przetrwał dłużej niż jedno pokolenie.
Nie każdą sprawę da się wygrać. Każdą da się prowadzić tak, żeby klient wiedział, na czym stoi. Od 2006 roku reprezentuje pokrzywdzonych w sprawie WGI (Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej), jednej z najdłuższych spraw karnych w historii polskiego rynku finansowego, bo są rzeczy, których nie wolno zostawić w połowie, nawet jeśli trwają dwie dekady. W sprawie upadłej giełdy kryptowalut Zonda (Zondacrypto, operator BB Trade Estonia OÜ) reprezentuje kilkuset poszkodowanych w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Krajową i w estońskim postępowaniu upadłościowym.
Kancelaria Prawna Skarbiec jest notowana w rankingach największych firm doradztwa podatkowego Dziennika Gazety Prawnej i Rzeczpospolitej, a w latach 2015 do 2018 czterokrotnie otrzymała Medal Europejski Business Centre Club i Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego. Robert Nogacki publikuje regularnie, w prasie i na stronie kancelarii, dla ludzi, którzy mają problem, a nie dyplom prawnika, bo opinia prawna, której klient nie rozumie, chroni tylko prawnika.
Wierzy, że najlepsza porada prawna to ta, dzięki której klient nigdy nie musi stanąć przed sądem.