Tak umierała Zondacrypto: 501 tys. euro dla prezesa, 118 tys. nad Jezioro Bodeńskie
Robert Nogacki, radca prawny, Kancelaria Prawna Skarbiec · 15 września 2026 r.
W marcu 2026 r., ostatnim miesiącu przed blokadą wypłat, z rachunków giełdy zondacrypto wyszło do odbiorców zewnętrznych 2,63 miliona euro: bez przelewów między własnymi rachunkami spółki, zakupów stablecoinów i opłat bankowych, za to łącznie z operatorami płatności, podatkami i pensjami. Trzej odbiorcy dostawali pieniądze dzień po dniu, gdy klientom radzono dzielić wypłaty na mniejsze i czekać na „pełną stabilizację systemu”.
Przemysław Kral, prezes i beneficjent rzeczywisty BB Trade Estonia OÜ, otrzymał między 2 a 24 marca czternaście przelewów na 501 037,80 euro; każdy ma pokrycie w sprzedaży USDC, które tego ranka wyszły z gorącego portfela giełdy do banku. Osoba, która podała operatorowi płatności jako adres hotel w Arbon nad Jeziorem Bodeńskim, otrzymała jedenaście przelewów na 117 637,33 euro, w tym sześć po równo 10 000 euro w pięć kolejnych dni roboczych. Osoba z Łodzi otrzymała dziesięć przelewów na 116 168,05 euro, a spółka NGNP Digital OÜ, w której według estońskiego rejestru jest członkiem zarządu i beneficjentem rzeczywistym, kolejne 113 549,73 euro w trzech przelewach, tym samym kanałem, którym giełda wypłacała użytkownikom. Trzy osoby i jedna spółka, 848 tysięcy euro, blisko trzecia część wszystkiego, co w marcu opuściło rachunki spółki.
Prezes: czternaście przelewów, czternaście sprzedaży
Mechanizm ma trzy ogniwa i powtarza się w tej samej sekwencji: jedenaście razy zamyka się jednego dnia, trzy razy wypłata przychodzi nazajutrz. Rano, zwykle między szóstą a ósmą czasu polskiego, z gorącego portfela giełdy na Ethereum, oznaczonego w Etherscanie etykietą „Zonda 5”, wychodzi do banku okrągła kwota USDC: 2 marca 70 000, tego samego dnia po południu 150 000. Na rachunku euro BB Trade Estonia w Sygnum Bank pojawia się zapis „Sale -70000 USDC”, 59 383,59 euro. Ta kwota, powiększona o opłatę, wychodzi z Sygnum na rachunek giełdy w ZEN.COM, a z ZEN wychodzi ta sama kwota, co do centa, z opisem „Przemysław Kral, EE withdrawal pkral1”, na rachunek prowadzony w ZEN na jego nazwisko. Opis mówi, czym to było formalnie: wypłatą z konta użytkownika o loginie pkral1. Księgowa zaksięgowała te przelewy tak samo jak wypłaty innych klientów, bez odrębnego konta; dla księgi prezes był jednym z użytkowników, tylko obsługiwanym codziennie.
| Data wypłaty | Sprzedaż w Sygnum | Wpływ euro z tej sprzedaży | Przelew na rachunek prezesa |
|---|---|---|---|
| 2 marca | 70 000 USDC | 59 383,59 | 59 383,59 |
| 3 marca | 150 000 USDC (sprzedane 2 marca) | 127 486,36 | 127 486,36 |
| 4 marca | 60 000 USDC | 51 384,39 | 51 384,39 |
| 5 marca | 40 000 USDC | 34 288,89 | 34 288,89 |
| 6 marca | 13 000 USDC | 11 140,53 | 11 140,53 |
| 10 marca | 22 000 i 8 000 USDC (sprzedane 9 marca) | 18 947,33 i 6 888,35 | 18 947,33 i 6 888,35 |
| 11 marca | 48 500 USDC | 41 492,76 | 41 492,76 |
| 16 marca | 18 000 USDC | 15 657,64 | 15 657,64 |
| 17 marca | 12 300 USDC | 10 656,18 | 10 656,18 |
| 18 marca | 24 300 USDC | 20 938,09 | 20 938,09 |
| 19 marca | 35 800 USDC | 31 057,95 | 31 057,95 |
| 23 marca | 45 200 USDC | 38 983,91 | 38 983,91 |
| 24 marca | 38 200 USDC | 32 731,83 | 32 731,83 |
| Razem | 585 300 USDC | 501 037,80 | 501 037,80 |
Czternaście wypłat w trzynastu z siedemnastu dni roboczych, ani jednej w weekend. Skala: według własnych zestawień giełdy na 31 grudnia 2025 r., portfele wobec sald klientów, które opisaliśmy przy raporcie zarządcy, klienci mieli na giełdzie 49,1 miliona USDC, a giełda w portfelach miała 0,96 miliona, czyli dwa procent.
Stablecoiny sprzedawane pod wypłaty prezesa wychodziły z tego wspólnego portfela, nie z żadnego odrębnego adresu na jego nazwisko; to widać w łańcuchu i tego nie trzeba zakładać. Czy jego konto użytkownika pkral1 miało pokrycie w wcześniej wniesionych środkach, wie tylko wewnętrzna księga klientów giełdy, której zarządca nie ma, a którą prokuratura powinna mieć na zabezpieczonych serwerach, jeżeli udało się ją odczytać.
Prezes występuje tu w dwu rolach, odbiorcy i osoby prowadzącej sprawy spółki; kto technicznie zatwierdzał każdą z czternastu wypłat, pokażą logi, ale konto pkral1 stało w tej samej kolejce, co konta pozostałych użytkowników, i przez trzynaście z siedemnastu dni roboczych stało na jej początku.
27 marca kierunek odwraca się na jeden dzień. Z rachunku w ZEN prowadzonego na nazwisko Przemysław Janusz Kral, z adresem w Monako, wpływają na giełdę 50 000 i 330 000 euro. Razem z 57 729,10 euro, które już leżały na rachunku, starcza to na dwa przelewy: 105 500 euro idzie na rachunek, z którego giełda płaci faktury, i wychodzi z niego 105 516,20 euro do estońskiego urzędu skarbowego jako VAT; 330 150 euro idzie do Sygnum, gdzie za 327 189,49 euro kupiono 375 269,93 USDC. O 15:17 czasu polskiego te stablecoiny wpływają na gorący portfel giełdy, na którym leżało wtedy 9 405,46 USDC. O 15:46 z portfela wychodzi 291 000 USDC na adres, z którego siedem minut później trafiają do portfela oznaczonego w Etherscanie jako Kraken Hot Wallet 4; po drodze cztery mniejsze wypłaty na 93 630,84 USDC. Po wszystkim na portfelu zostaje 44,55 USDC: bez wpływu z zakupu opłaconego tego dnia przez prezesa portfel nie miał czym wykonać żadnej z tych pięciu wypłat.
Bilans miesiąca po stronie prezesa: 501 tysięcy euro wyjęte w czternastu przelewach, 380 tysięcy wpłacone jednego dnia, z czego 105 tysięcy zapłaciło podatek spółki, a 327 tysięcy zamieniło się w stablecoiny, z których trzy czwarte poszło w ciągu pół godziny na adres depozytowy innej giełdy. Różnica obu serii to 121 tysięcy euro; to saldo przepływów między dwoma rachunkami, nie rozliczenie prezesa ze spółką, bo tego rozliczenia nikt jeszcze nie zrobił. Dlaczego pieniądze najpierw wyszły w euro, a po trzech dniach częściowo wróciły, żeby wyjść w innej walucie na inną giełdę, nie tłumaczy żaden dokument; dokumenty nie wskazują też, kto zlecił obie sekwencje ani jaki był ich cel gospodarczy, i to jest pierwsze pytanie, jakie syndyk powinien zadać zarządowi. Support pisał 6 marca, że większe wypłaty wymagają ręcznego zwolnienia po pełnej stabilizacji systemu. Wypłaty prezesa, w tym 127 486,36 euro 3 marca, na stabilizację nie czekały.
Jezioro Bodeńskie
Drugie nazwisko na liście należy do osoby fizycznej, która w systemie ZEN podała jako adres hotel w Arbon, szwajcarskim miasteczku nad Jeziorem Bodeńskim. Adres ma tu znaczenie nie krajoznawcze, lecz nadzorcze: jest elementem weryfikacji odbiorcy, a hotel nie jest miejscem zamieszkania. Odbiorca otrzymał z rachunku głównego giełdy jedenaście przelewów na 117 637,33 euro: 2 000 euro 5 marca, 37 181,54 euro 6 marca, 4 529,72 i 9 990,01 euro 17 marca, po 10 000 euro 18, 19 i 20 marca, dwa razy po 10 000 euro 23 marca, 10 000 i 3 936,06 euro 24 marca. Przelewy mają opisy systemowe, takie jak wszystkie wypłaty klienckie, więc formalnie były to wypłaty z konta użytkownika. Sześć równych kwot po 10 000 euro w pięć kolejnych dni roboczych wygląda jak limit dzienny wykorzystywany do końca, choć 23 marca przeszły dwie; zasady limitów i historię zleceń zna tylko system giełdy.
Kim jest odbiorca, wyciąg nie mówi; adres hotelowy nie mówi nawet, gdzie mieszka. Wiadomo tyle: w dniach, w których klienci dostawali kolejne zapewnienia o „maksymalnym nacisku operacyjnym”, osoba z adresem hotelowym w Arbon dostawała każdego dnia roboczego 10 000 euro, a 6 marca, w dniu, w którym support radził dzielić większe wypłaty na części, 37 181,54 euro. Czy był klientem, któremu po prostu wypłacano na czas, czy kimś z otoczenia giełdy, rozstrzygną akta KYC tego konta i historia jego zleceń: u syndyka, jeżeli je odzyskał, a jeżeli nie, na serwerach zabezpieczonych przez prokuraturę. To pierwsze pytanie, jakie należy zadać o to konto.
Łódź
Trzecie nazwisko to osoba z Łodzi: dziesięć przelewów na 116 168,05 euro, osiem po 5 do 6 tysięcy euro między 2 a 20 marca, 23 023 euro 23 marca i 50 050 euro 30 marca, w dniu, w którym support pisał klientom, że każda wypłata jest procesowana ręcznie. Kwoty w formacie 5 005 i 50 050 to kwoty okrągłe plus jeden promil, dokładnie tak jak przelewy giełdy na jej własne rachunki w Sygnum; wygląda to na kwoty wpisywane po stronie giełdy z tym samym narzutem, co przelewy własne, choć to wniosek z formatu, nie z dokumentu.
Ta sama osoba figuruje w organach jednego z największych odbiorców firmowych miesiąca. NGNP Digital OÜ, spółka z adresem przy Lõõtsa tn 5 w Tallinie, dostała 19, 23 i 25 marca 26 026, 35 035 i 52 488,73 euro na rachunek w banku belgijskim, razem 113 549,73 euro. Przelewy nie mają numeru faktury ani opisu usługi, mają referencje systemowe w formacie stosowanym przy wypłatach użytkowników; sam wyciąg nie ustala tytułu tych płatności, a w księdze spółki nie ma na nie faktury. Według estońskiego rejestru handlowego (kod 14511495) w zarządzie i wśród beneficjentów rzeczywistych tej spółki jest trzech Polaków; w publicznych źródłach spółka istnieje poza rejestrem tylko jako szablonowa strona internetowa z 2018 r. w polskiej wersji językowej, co ma znaczenie o tyle, że nie widać działalności, za którą giełda mogłaby płacić. Osoba fizyczna i spółka, którą według rejestru współkontroluje, otrzymały w cztery tygodnie łącznie 229 717,78 euro, w tym 50 050 euro 30 marca i 52 488,73 euro 25 marca, w ostatnim tygodniu przed zatrzymaniem wypłat. To dwaj odrębni odbiorcy, ale jedno pytanie: czy to salda dwu klientów wypłacone na czas, czy coś więcej. Rozstrzygną te same akta KYC i historia obu kont; kolejność sprawdzania jest oczywista: najpierw ci, którym płacono codziennie, gdy innym nie płacono wcale.
Co w tym czasie słyszeli klienci
W tym samym czasie klienci Zondy stali w kolejce i grzecznie czekali. Odpowiedzi supportu były szablonowe: te same zdania trafiały do różnych osób w różnych dniach, czasem z różnymi podpisami.
6 marca support pisał, z własnej inicjatywy, że u „operatora technicznego” jest problem z większymi wypłatami we wszystkich kryptowalutach, mniejsze idą standardowo, a większe wymagają ręcznego zwolnienia „po pełnej stabilizacji systemu”, i radził anulować większą dyspozycję; tego dnia prezes dostał 11 140,53 euro, osoba z Arbon 37 181,54.
10 marca support giełdy zapewniał o „priorytetowym traktowaniu” i „maksymalnym nacisku operacyjnym”; tego dnia prezes dostał 25 835,68 euro w dwu przelewach.
20 marca support giełdy tłumaczył, że „wypłaty są realizowane zgodnie z kolejnością wpłynięcia zlecenia”, a „anulacja i ponowne zlecenie nie przyśpiesza realizacji transakcji”; tego dnia osoba z Arbon dostała trzeci dzień z rzędu 10 000 euro.
30 marca na czacie obsługa klienta wyjaśniała: „każde wypłaty są przez nas procesowane ręcznie, stąd wydłużony czas oczekiwania”; tego dnia osoba z Łodzi dostała 50 050 euro.
31 marca: wdług supportu giełdy awaria automatycznego zasilania portfela operacyjnego, środki „dobierane są ręcznie z adresów depozytowych”, kolejkę wydłużyły „sytuacja geopolityczna” i „gwałtowny wzrost liczby zleceń”, ale „środki są całkowicie bezpieczne”; tego dnia bramka kartowa przyjęła 58 tysięcy euro nowych wpłat.
Każde zgłoszenie uruchamiało automatyczne ostrzeżenie: „każda nowa wiadomość przenosi Twój wątek na koniec kolejki, co wydłuży czas oczekiwania”. Podpisy konsultantów zmieniały się z wiadomości na wiadomość, bez ciągłości sprawy, a wiadomość z 2 kwietnia podpisana męskim imieniem zawiera czasowniki w rodzaju żeńskim („nie otrzymałam”, „przekazałam”); wygląda to tak, jakby tekst wklejano z szablonu, a podpis dobierano osobno. Usterki przy wpłatach usuwano w godziny, wpłaty tokenów ZND księgowano w dwie godziny od zgłoszenia, a wypłaty na zewnątrz czekały tygodniami. Kolejka wypłat była jedna i miała dwa końce; klientów ustawiano na tym dalszym, a każde pytanie o wypłatę przesuwało ich wątek na koniec drugiej kolejki, tej do supportu.
Klient, który w pierwszych dniach kwietnia sam zajrzał do łańcucha bloków, miał rację co do faktów: transfery USDC z adresów giełdy szły, większe wypłaty były realizowane, jego zlecenia stały. Nie mógł wiedzieć, że wśród tych transferów były codzienne poranne przelewy do banku pod wypłaty prezesa.
Support giełdy, skonfrontowany z trafną diagnozą, odpowiedział w niedzielę, że działy pracują wyłącznie w dni robocze.
Skąd euro i co się stało z USDC
Wszystko, co wychodziło, ktoś musiał wcześniej wpłacić. Razem około 2,5 miliona euro wpłynęło w marcu na rachunki spółki, którą jej własny syndyk uznaje za trwale niewypłacalną od końca 2022 r. Bramki działały bez zarzutu; awarie miały wyłącznie drzwi wyjściowe. Największy strumień to bramka płatnicza ZEN: 1 902 rozliczenia płatności klientów kartami i przez aplikację na 1 109 228,54 euro, mediana 100 euro, codziennie, także w weekendy, opróżniane co dzień na rachunek główny. Operator płatności ZEN.COM UAB przelał sześć okrągłych kwot na 420 000 euro o nieopisanej naturze, prezes 380 000.
Z tych euro giełda kupiła w Sygnum 1 009 409,91 USDC za 879 452,46 euro, w dziewięciu zakupach między 6 a 27 marca. Wszystkie dziewięć kwot wpłynęło tego samego dnia na gorący portfel „Zonda 5”, co do sześciu miejsc po przecinku; stablecoiny nie zaginęły w banku, wróciły do giełdy i z niej wychodziły. W marcu z tego portfela wyszło 5,06 miliona USDC, z czego 1,87 miliona, 37 procent, na jeden adres przekazujący dalej do portfela oznaczonego jako Kraken, ten sam, który 27 marca przyjął 291 000 USDC z zakupu opłaconego przez prezesa, a 0,65 miliona na trzy adresy oznaczone jako depozytowe Binance. Recoveris opisało w kwietniu 511 transferów z portfeli giełdy na ten adres Kraken między połową grudnia a 2 kwietnia, o wartości około 21 milionów dolarów. Kto był posiadaczem rachunku, na którym Kraken księgował te depozyty, wie tylko Kraken, i to jest pytanie, które syndyk i prokuratura mogą mu zadać z konkretnym hashem, zamiast pytać ogólnie, gdzie zniknęły kryptowaluty. Więcej łańcuch bloków w tej sprawie nie powie, i więcej nie trzeba: pokazał, skąd brano na wypłaty prezesa i co stało się z portfelem, na który trafiła jego wpłata.
Tło daje rachunek wyników za szesnaście miesięcy do 22 kwietnia, ostatni, jaki księgowa sporządziła: 6,6 miliona euro przychodów z prowizji, 4,0 miliona wydatków na reklamę, listingi i prowizje partnerskie, 2,1 miliona na usługi doradcze bez nazwisk w księdze, 2,7 miliona faktur Orionu za IT i 1,7 miliona VAT, którego spółka nie mogła odliczyć. Sam rachunek wyników nie pokazuje stanu kasy, ale pokazuje proporcje: giełda zarobiła na prowizjach 6,6 miliona i wydała 4 na reklamę, reklamując spółkę, która według własnego syndyka była wtedy od trzech lat niewypłacalna.
Co z tego wynika: § 113 estońskiej ustawy i art. 302 kodeksu karnego
Estońska ustawa o upadłości (Pankrotiseadus) reguluje w § 109 i następnych odwracanie czynności dłużnika sprzed upadłości. Do marca pasuje przede wszystkim § 113 ust. 1 pkt 3: sąd uchyla spełnienie zobowiązania pieniężnego na rzecz osoby powiązanej z dłużnikiem, dokonane w ciągu dwu lat przed powołaniem tymczasowego zarządcy, chyba że ta osoba lub dłużnik wykaże, że dłużnik był w chwili zapłaty wypłacalny i nie stał się niewypłacalny wskutek tej zapłaty. Zarządcę powołano 27 lipca 2026 r.; czternaście przelewów prezesa mieści się w tym oknie z zapasem, a członek zarządu jest osobą powiązaną z mocy § 117. Syndyk musi wykazać zapłatę, okres, powiązanie i naruszenie interesów wierzycieli, czego wymaga ogólny § 109; w spółce, którą sam uznał za trwale niewypłacalną od końca 2022 r., ten ostatni element nie powinien być trudny. Obronie zostaje dowód wypłacalności, i to jest sedno: prawdziwa wierzytelność prezesa nie chroni jej zaspokojenia przed odwróceniem; chroni je tylko dowód, że spółka była wtedy wypłacalna i nie stała się niewypłacalna przez tę zapłatę, a ten dowód spoczywa na nim. To mechanizm prawa upadłościowego, nie odwrócenie ciężaru dowodu w sprawie karnej. Wobec pozostałych odbiorców § 113 ust. 1 pkt 2 sięga trzech miesięcy przed powołaniem zarządcy, a więc od końca kwietnia, i marcowych przelewów nie obejmuje; § 110 dotyczy zaskarżania czynności prawnych, nie samego spełnienia zobowiązania, i ma własne okresy i przesłanki wiedzy drugiej strony. Dla odbiorców z Arbon i z Łodzi ustalenie powiązania ze spółką ma więc znaczenie kluczowe dla dwuletniego okresu z § 113; inne podstawy wymagałyby zbadania tytułu i charakteru samej czynności. Odpowiedź leży w aktach KYC obu kont i w umowach, jeżeli jakieś były.
Po polskiej stronie, w śledztwie, które już obejmuje działalność giełdy, kwalifikacja, którą prokuratura zastosowała w tej sprawie przy zarzucie dla prezesa PKOl, brzmi: art. 302 § 1 Kodeksu karnego, spłacanie tylko niektórych wierzycieli w razie grożącej niewypłacalności, na szkodę pozostałych, w związku z art. 308 k.k., który rozciąga tę odpowiedzialność na osobę zajmującą się sprawami majątkowymi dłużnika. Tam chodziło o nakłanianie do wybiórczych wypłat w kwietniu; tu o czternaście wypłat z marca dla osoby, która o stanie spółki wiedziała najlepiej, bo bilans zarządczy na 31 grudnia 2025 r., wydrukowany 5 marca, pokazywał jej 3 miliony gotówki i 343 miliony kryptowalut leżących na adresie, do którego, jak ogłosiła w kwietniu, nie było klucza. Znamiona tego przepisu to więcej niż przelew na rachunek członka zarządu: stan spółki w dniach wypłat, inne niezaspokojone wierzytelności, reguły realizacji zleceń oraz to, kto o wypłatach decydował; wyciągi wskazują, które operacje trzeba wyjaśnić, i na tym ich rola się kończy. Inne kwalifikacje, w tym art. 300 § 1 k.k., zależą od ustalenia tytułu do środków i tego, kto nimi dysponował po przekazaniu na inną giełdę, i tego dziś nie przesądzamy.
To oceny prawne pełnomocnika pokrzywdzonych; według naszej wiedzy nikomu nie postawiono zarzutów w związku z opisanymi marcowymi przelewami, a wszyscy wymienieni korzystają z domniemania niewinności. Cała trudność tej sprawy polegała dotąd na tym, że w księgach nie było nazwisk. W wyciągach są, i od nich praca się zaczyna, nie kończy.
Stan faktyczny i prawny na 15 września 2026 r. Wyciągi bankowe za marzec 2026 r. są dokumentami spółki znajdującymi się w aktach postępowania upadłościowego BB Trade Estonia OÜ przed Harju Maakohus; kwoty zaokrąglono, numerów rachunków i pełnych danych osób fizycznych innych niż członkowie zarządu nie podano. Dane on-chain dotyczą kontraktu USDC na Ethereum i portfela oznaczonego w Etherscanie jako Zonda 5; etykiety adresów są atrybucjami eksploratora, nie dowodem własności, a hashe transakcji zawiera aneks. Dane z estońskiego rejestru handlowego według stanu na 15 września 2026 r. Cytaty z odpowiedzi obsługi klienta to szablonowe komunikaty giełdy z marca i kwietnia 2026 r., powtarzające się w korespondencji wielu pokrzywdzonych; nie przypisujemy ich żadnej konkretnej osobie. Ustalenia tymczasowego zarządcy są jego ocenami na wstępnym etapie postępowania; ustalenia Recoveris pochodzą z raportu zewnętrznego. Oceny prawne są ocenami pełnomocnika pokrzywdzonych; oznaczone hipotezy pozostają hipotezami. Według naszej wiedzy nikomu nie postawiono zarzutów w związku z opisanymi przelewami; wszyscy wymienieni korzystają z domniemania niewinności.

Robert Nogacki – radca prawny (WA-9026), założyciel Kancelarii Prawnej Skarbiec.
Są prawnicy, którzy zajmują się prawem. I są tacy, którzy zajmują się problemami, na które prawo nie ma gotowej odpowiedzi. Od ponad dwudziestu lat Kancelaria Skarbiec pracuje na przecięciu prawa podatkowego, struktur korporacyjnych i ludzkiej niechęci do oddawania państwu więcej, niż się państwu należy. Doradzamy przedsiębiorcom z kilkunastu krajów – od tych z listy Forbesa po tych, którym fiskus właśnie zajął konto i którzy nie wiedzą, co robić jutro rano.
Jeden z najczęściej cytowanych ekspertów prawa podatkowego w polskich mediach – pisze dla Rzeczpospolitej, Dziennika Gazety Prawnej i Parkietu nie dlatego, że to dobrze wygląda w CV, lecz dlatego, że pewnych rzeczy nie da się wyjaśnić w piśmie procesowym i ktoś musi je powiedzieć głośno. Autor AI Decoding Satoshi Nakamoto. Sztuczna inteligencja na tropie twórcy Bitcoina. Współautor nagrodzonej książki Bezpieczeństwo współczesnej firmy.
Kancelaria Skarbiec zajmuje czołowe pozycje w rankingach kancelarii podatkowych Dziennika Gazety Prawnej. Czterokrotny laureat Medalu Europejskiego, laureat tytułu International Tax Planning Law Firm of the Year in Poland.
Specjalizuje się w sporach z organami skarbowymi, międzynarodowym planowaniu podatkowym, regulacjach kryptoaktywów i ochronie majątku. Od 2006 roku prowadzi sprawę WGI – jedną z najdłuższych spraw karnych w historii polskiego rynku finansowego, bo są rzeczy, których nie wolno zostawić w połowie, nawet jeśli trwają dwie dekady. Wierzy, że prawo jest zbyt poważne, żeby traktować je wyłącznie poważnie – i że najlepsza porada prawna to ta, dzięki której klient nigdy nie musi stanąć przed sądem.