Zondacrypto: syndyk nawiązał kontakt z Kralem. Odpowiedzi prezesa wygenerowane przez AI?
Tymczasowy zarządca upadłej giełdy zondacrypto nawiązał kontakt z jej prezesem. Przemysław Kral, którego od kwietnia szukają dziennikarze, klienci i, jak napisała estońskiemu sądowi klientka z Wiednia, wymiar sprawiedliwości, odpisał w tydzień, na dwudziestu ośmiu stronach. Rzecz w tym, że odpowiedź wygląda na wygenerowaną przez duży model językowy: dwadzieścia pięć punktów na jednym szkielecie, formuła „nie jestem w stanie” dwadzieścia dwa razy, adres prokuratury dwadzieścia pięć razy, ani jednego przepisu prawa i ani jednej nazwy rzeczywistej umowy.
Sztuczna inteligencja sama w sobie nie jest zarzutem; zarzutem jest kierunek, w którym ją ustawiono. Model odpowiada na pytania, jeżeli ma dane i pozwoli mu się odpowiedzieć; ten dostał polecenie, żeby nie odpowiadać, i wykonał je w dwudziestu pięciu wariantach, za każdym razem z nową listą dokumentów, których nie ma, i z tym samym adresem, pod który należy się zwrócić.
Pocieszające jest to, że Przemysław Kral przynajmniej odbiera pocztę. Od kwietnia prezes giełdy, o którym pisaliśmy jako o możliwym świadku koronnym w sprawie Zondacrypto, „był” kolejno w Monako, Izraelu, Republice Południowej Afryki, Botswanie i nad Zatoką Perską; klientka z Wiednia, która złożyła wniosek o upadłość, napisała estońskiemu sądowi za publicznymi doniesieniami, że Przemysław Kral uciekł do Izraela.
W przerwach między tymi domniemanymi podróżami prezes wyjaśnił tymczasowemu zarządcy, że nie ma dostępu do serwerów, chmury, repozytoriów danych ani kopii zapasowych, bo są pod kontrolą polskich organów w ramach postępowania karnego; części informacji nie może przekazać, bo są objęte tajemnicą tego postępowania; dokumentów księgowych nie ma, bo księgowa mu ich nie zwróciła; po dane należy zwrócić się do księgowej i do polskiej prokuratury. Zarządca przyjął to do wiadomości i w ostatnim punkcie raportu z 21 sierpnia 2026 r. zapowiedział, że w dalszym postępowaniu spróbuje w pierwszej kolejności „racjonalnej współpracy” z zarządem, przede wszystkim z Kralem jako członkiem zarządu i beneficjentem rzeczywistym spółki. Syndyk chce współpracować z prezesem, prezes współpracuje z prokuraturą, prokuratura ma serwery. Krąg jest zamknięty, a klienci stoją w jego środku.
Tak wygląda punkt wyjścia największej pod względem zobowiązań upadłości, jaką estońskie sądy widziały od lat: syndyk bez dokumentów, prezes z czasem na odpisywanie, 432 miliony euro długów i 167 tysięcy euro majątku.
Dwadzieścia osiem stron i jedno zdanie
Wezwanie zarządcy nosi datę 5 sierpnia, tego samego dnia, w którym upływał wyznaczony przez sąd termin złożenia wykazu majątku; odpowiedź prezesa nosi datę 12 sierpnia, a jej plik wygenerowano na urządzeniu z iOS o 4:14 czasu uniwersalnego. Jedynym załącznikiem jest niebadany bilans zarządczy na 31 grudnia 2025 r., którego plik powstał 5 marca 2026 r., sześć tygodni przed tym, jak prezes publicznie pokazał adres z 4 503 bitcoinami jako rezerwę giełdy; według metadanych pliku wydrukowała go ta sama księgowa, która według pisma nie zwróciła prezesowi żadnych dokumentów. Jej nazwisko pada w piśmie pięćdziesiąt jeden razy, gotowość uzupełnienia odpowiedzi dwadzieścia pięć razy. Księgowa odpowiedziała zarządcy szybciej niż prezes: wydruki miesięcznych obrotów wszystkich kont, bilansu i rachunku wyników za okres od 1 stycznia 2025 r. do 22 kwietnia 2026 r., z których korzystamy niżej, noszą datę 6 sierpnia, dzień po wezwaniu. Prezes potrzebował tygodnia, żeby napisać, że ksiąg nie ma. Cytaty z listu podajemy w naszym tłumaczeniu z angielskiego.
AI widać w szczegółach i wystarczą trzy. Pierwszy: formuły kurczą się i odrastają. W pierwszych punktach prezes uzupełni odpowiedź, „jeżeli i kiedy” dokumenty zostaną zwrócone; od punktu 2.2 do 2.9 zostaje z tego samo „jeżeli”, a z początkiem nowego rozdziału pełna formuła wraca. Człowiek, który kopiuje, daje kopie identyczne; człowiek, który pisze od nowa, daje warianty wyraźnie różne; dwadzieścia pięć wariantów prawie takich samych, kurczących się w serii i odrastających po każdym nagłówku, daje maszyna, która generuje tekst porcjami i w każdej porcji coraz mocniej wzoruje się na własnych poprzednich zdaniach. Drugi: pismo zna typologię, nie pamięć. Przy zastawach wylicza „instrumenty zastawnicze, wykazy aktywów, wpisy rejestrowe, zwolnienia, zawiadomienia egzekucyjne”, przy umowach o dzieło „umowy z wykonawcami, zlecenia, protokoły odbioru”, po pięć do ośmiu rodzajów dokumentów w każdym punkcie, i ani jednej nazwy kontrahenta, adresu lokalu czy numeru umowy. Prezes pamiętałby konkretny lokal i konkretnego pożyczkodawcę, a nie pamiętałby typologii; model odwrotnie, bo przeczytał tysiące takich umów i żadnej z tych. Trzeci: pismo odmawia i równocześnie doradza. Poucza syndyka, jak sprawdzać dokumenty pod kątem kompletności, autentyczności i ochrony danych, prosi, by kluczy nie przesyłać zwykłą pocztą, i wyjaśnia mu, że zondacrypto to marka, nie osoba prawna. Dłużnik nie uczy syndyka jego zawodu; model, trenowany na pomocność, uczy każdego, nawet gdy dostał polecenie, żeby nic nie powiedzieć. Do tego bezbłędna prawnicza angielszczyzna w jednym rytmie przez dwadzieścia osiem stron oraz nazwisko wieloletniej księgowej spółki, przekręcone we wszystkich pięćdziesięciu jeden miejscach w ten sam sposób; tak myli się ktoś, kto zna to nazwisko z jednego zdania polecenia, nie z lat faktur. Żaden z tych śladów osobno nie jest dowodem i wszystkie razem też nim nie są; detektory tekstu maszynowego mylą się notorycznie, a wprawny człowiek potrafi udawać maszynę. Piszemy to więc jako ocenę, nie ustalenie.
Problemem nie jest zresztą samo AI. Model językowy jest dobrym narzędziem do napisania umowy najmu, sprawdzenia tłumaczenia i uporządkowania akt, i korzysta z niego dziś większość prawników. Problemem jest to, do czego go tu użyto: do wytworzenia pozoru odpowiedzi. Dwadzieścia osiem stron nosi podpis człowieka, który wie, gdzie są pieniądze, a treść napisała maszyna, która nie wie tego z definicji, bo nikt jej nie powiedział; podpis poświadcza więc tekst, którego autor nie miał wiedzy, a ten, kto wiedzę ma, autorem nie był. To nie jest niewiedza; to jej produkcja na zamówienie. I tu sprawa wykracza poza Tallin. Obrońca prezesa zapowiada od sierpnia współpracę z prokuraturą i „ogromny majątek” oddany jej do dyspozycji, o czym pisaliśmy przy tematach majątku Zondy i świadka koronnego; ustawa o świadku koronnym wymaga od kandydata, by ujawnił wszystko, co wie, a nie wszystko, co da się wygenerować z AI.
Zarządca dokument przyjął do wiadomości, i to też ma swoje wytłumaczenie. Procedura upadłościowa mierzy współpracę dłużnika formą: czy odpowiedź wpłynęła, czy obejmuje wszystkie punkty, czy jest uprzejma. Wszystkie trzy warunki spełnia tekst bez prawie żadnej informacji, a model językowy jest najtańszym sposobem, by je spełnić. Skutek stoi w raporcie: kontakt nawiązany, odpowiedź otrzymana, zapowiedź racjonalnej współpracy. Prezes dostał wpis „współpracuje” za dokument, którego nikt nie musiał pisać, a zarządca dwadzieścia osiem stron, których nie musi czytać, bo wystarczy przeczytać jedną. Model nie kwestionuje przesłanki, którą dostał w poleceniu; prawnik zaczyna od jej sprawdzenia. I to prowadzi do słabego punktu.
Słaby punkt tej konstrukcji jest merytoryczny, nie stylistyczny: tajemnica postępowania przygotowawczego chroni to, co znajduje się w aktach prokuratora, a nie to, co członek zarządu wie o własnej spółce z racji jej prowadzenia. Kto pożyczył 75 milionów euro spółce, której jest prezesem, wie to bez zaglądania do akt śledztwa. Pismo nie twierdzi, że prezes nie wie; twierdzi, że nie jest w stanie. Różnica między tymi zdaniami to cała treść dwudziestu ośmiu stron.
Liczby prezesa. Poszkodowanych jest według niego „około 3 000 osób”, a suma zgłoszonych roszczeń „około 100 milionów złotych”; sumę podaje „wyłącznie na podstawie doniesień medialnych”, liczbę „według najlepszej dostępnej mu wiedzy”. Jego własny załącznik, w tej samej korespondencji, wykazuje 343 miliony euro zobowiązań wobec klientów i 88 milionów pozostałych, razem około 1,9 miliarda złotych. Sto milionów to około 5 procent tej kwoty i, nawiasem, dokładnie tyle, ile minister sprawiedliwości podał jako wartość zabezpieczonego majątku podejrzanych. Giełda reklamowała się jako platforma z ponad milionem użytkowników; raport zarządcy mówi o nawet 30 000 poszkodowanych. Między milionem a trzema tysiącami mieści się cała różnica między marketingiem a odpowiedzialnością.
Pamięć prezesa. Rachunki spółki wymienia „według najlepszej obecnej pamięci”: ZEN.COM, Sygnum, AMINA i TryPay, dodając, że większość z tych relacji wypowiedziano. Zarządca znalazł ich siedem; w pamięci zabrakło Clear Junction, przez które w 2025 r. przeszło 43 miliony euro, oraz Tpay i Fenige, u których leży dziś większość ustalonego majątku. Jedyny argument prawny w dwudziestu ośmiu stronach dotyczy omyłki pisarskiej w angielskim tłumaczeniu postanowienia sądu, w którym jako dłużnika wymieniono BURFA MEDIA OÜ; sąd sprostował ją postanowieniem z 2 września, bez skutku dla ważności. Model znalazł w materiale jedną niespójność i zbudował na niej zastrzeżenie wszystkich praw. Prawnik zadzwoniłby do sekretariatu sądu.
Upadek, pisze prezes, „nie wynikał wyłącznie ze zwykłych słabych wyników handlowych”; „istotny wpływ” miała na niego „intensywna kampania polityczna i publiczna” oraz „nieprzychylne publikacje medialne”, które „moim zdaniem zawierały nieścisłe, mylące lub niezweryfikowane zarzuty”, a wynikająca z nich presja reputacyjna i utrata zaufania podkopały relacje z bankami i operatorami płatności.
Pozostałe przyczyny są tajne, bo objęte śledztwem, a daty zaprzestania działalności prezes podać nie umie, bo było ono „rozwijającym się procesem”. Spółka „ma lub może mieć roszczenia wobec osób, których działania wyrządziły jej szkodę”, ale wobec kogo, prezes „nie jest upoważniony” ujawnić.
Niewypłacalności nie przyznaje: „nie akceptuję, że istnienie, data lub przyczyna rzekomej niewypłacalności spółki mogą być ustalone wyłącznie na podstawie obecnego braku działalności lub doniesień publicznych”.
Spółka z 432 milionami euro długów i 167 tysiącami majątku nie jest więc, w jego ujęciu, niewypłacalna; ona jedynie nie działa, a nie działa z winy kampanii politycznej i publicznej.
Księgi, do których wracamy niżej, datują ten proces z dokładnością do miesiąca i podają kwoty; kampanii w nich nie ma.
Notariusz z Riwiery: pełny dostęp do 4 503 bitcoinów
Jedna strona po angielsku, tytuł „Statement”, podpis Przemysława Krala jako osoby uprawnionej do samodzielnej reprezentacji BB Trade Estonia OÜ, pod nim poświadczenie podpisu przez notariusza w Villefranche-sur-Mer z datą 26 czerwca 2025 r. Prezes oświadcza, że portfel o adresie 16aEn4p6hK4FMpLtJGpoQZMZ946sDg1Z6n, na którym według publicznych danych mempool.space zgromadzono na 31 grudnia 2024 r. 4 503 bitcoiny, podane z dokładnością do satoshi, należy do spółki, oraz że spółka ma do niego „nieograniczony, pełny i wyłączny dostęp”. Składa je „ze wszystkimi konsekwencjami prawnymi, łącznie z odpowiedzialnością karną” (w naszym tłumaczeniu). Integralną częścią oświadczenia jest zrzut ekranu: saldo, dwadzieścia osiem niewydanych wyjść, suma wpływów równa saldu, czyli ani jednego wypływu w historii adresu.
To ten sam adres, który prezes pokazał w połowie kwietnia 2026 r. jako rezerwę giełdy, dodając, że kluczy do niego spółka nie ma, bo miał je zaginiony założyciel; historię tego adresu opisaliśmy w tekście Cold wallet Zondy. Ten sam, o którym raport zarządcy mówi, że dostęp do niego utracono, i od którego utraty, datowanej na koniec 2022 r., zarządca liczy możliwą trwałą niewypłacalność. Według oświadczenia z czerwca 2025 r. klucz był; według oświadczenia z kwietnia 2026 r. nie było go od trzech lat. Między tymi datami z kluczem nie stało się nic; zmienił się adresat oświadczenia. Jedno z dwu twierdzeń jest nieprawdziwe. Jeżeli prawdziwe jest czerwcowe, spółka ma dostęp do majątku wycenionego w jej własnych księgach na koniec 2025 r. na ponad 330 milionów euro, nie jest niewypłacalna i od pięciu miesięcy nie płaci klientom z wyboru. Jeżeli prawdziwe jest kwietniowe, prezes poświadczył u notariusza nieprawdę pod odpowiedzialnością karną, a razem z nim poświadczał ją każdy bilans, który się na tym portfelu opierał; jak pokażemy niżej, opierały się wszystkie.
Trzy uwagi do dokumentu. Notariusz poświadczył podpis, nie treść: formuła „certifie la signature” mówi tylko, że podpisał ten, kto miał podpisać. Dowód kontroli nad adresem bitcoinowym to podpisanie dowolnej wiadomości kluczem prywatnym; trwa trzy minuty, nie kosztuje nic i sprawdza go każdy, co pokazaliśmy przy zimnym portfelu Zondy. Prezes wybrał dowód droższy i wolniejszy, bo tańszy wymagał klucza. I ostatnia operacja na adresie przed datą, na którą oświadczenie poświadcza saldo: wpływ 647 satoshi z 29 grudnia 2024 r. Do przyjęcia wpłaty klucz nie jest potrzebny.
Po co spółce w czerwcu 2025 r. notarialne oświadczenie o stanie portfela na koniec 2024 r., dokument nie mówi. Data podpowiada hipotezę: cztery dni później mijał estoński termin złożenia sprawozdania za 2024 r., a biegli badający sprawozdania giełdy od trzech lat nie potrafili potwierdzić, że spółka kontroluje wykazywane aktywa, o czym pisaliśmy w tekście o pożyczkach Zondacrypto. Oświadczenie zarządu zastąpiło dowód, którego zarząd nie umiał przedstawić; w czerwcu 2021 r. ten sam zabieg wykonał Suszek, certyfikując własnym podpisem osiemdziesiąt stron wykresów z wewnętrznego systemu giełdy, co opisaliśmy przy umowach pożyczek Zondy z Admitrade i Orionem. Tamten certyfikat nie podawał adresu; ten podaje i jest pierwszym dokumentem, w którym spółka sama przypisuje sobie 16aEn4p6. Dla syndyka to więcej niż ciekawostka: jeżeli oświadczenie jest prawdziwe, 4 503 bitcoiny należą do masy, a klucz do nich ma członek zarządu, z którym zarządca zapowiada racjonalną współpracę. Miejsce podpisu zapisujemy bez komentarza: Villefranche-sur-Mer to miejscowość, w której niecałe cztery miesiące później kupiono za pieniądze z konwersji ZND dom za osiem milionów euro; pokazaliśmy to w tekście o finansach giełdy Zonda.
Bilans stoi na jednym adresie
Portfel z oświadczenia jest zarazem odpowiedzią na pytanie, co siedzi w pozycji „kryptowaluty” w bilansie giełdy. Kwartalne zestawienia, które giełda przekazywała księgowemu jako jedyne źródło zapisów o kryptoaktywach i saldach klientów, za trzeci i czwarty kwartał 2025 r., pokazują na 31 grudnia 2025 r. 4 517 bitcoinów w portfelach giełdy, wycenionych po około 74,6 tysiąca euro na 337 milionów euro. To 98 procent głównego konta kryptowalut (343 miliony euro; z własnymi tokenami ZND i TMPL cała pozycja to 346,5 miliona), które bilans na 22 kwietnia 2026 r. przepisał co do centa. Pozostałe sto kilkadziesiąt walut razem: 6 milionów euro.
Zestawienia nie podają adresów, ale 4 517 bitcoinów nie da się złożyć z niczego innego niż 4 503 bitcoiny portfela z oświadczenia i kilkanaście bitcoinów na portfelach operacyjnych; kwartał wcześniej było to 4 509 bitcoinów, ten sam portfel i sześć bitcoinów reszty. To wniosek z arytmetyki, nie zapis z dokumentu; innego rozwiązania to równanie nie ma.
| Waluta | Salda klientów | Wartość sald (mln euro) | W portfelach giełdy | Pokrycie |
|---|---|---|---|---|
| BTC | 2 072 | 154,6 | 4 517 | 218 procent; bez uśpionego portfela 0,7 procent |
| ETH | 26 900 | 68,1 | 179 | 0,7 procent |
| USDC | 49,1 mln | 41,8 | 0,96 mln | 2 procent |
| XRP | 22,7 mln | 35,7 | 83 tys. | 0,4 procent |
| DOGE | 58,6 mln | 5,9 | 0,51 mln | 0,9 procent |
| SOL | 54 100 | 5,7 | 5 750 | 10,6 procent |
| LTC | 51 500 | 3,4 | 1 390 | 2,7 procent |
| ADA | 9,5 mln | 2,7 | 0,14 mln | 1,5 procent |
| ZND | 158,6 mln | 4,0 | 72,7 mln | 45,8 procent |
Stan na 31 grudnia 2025 r., liczby zaokrąglone. Zestawienia są dokumentami własnymi spółki, przez nikogo niezweryfikowanymi; salda klientów obejmują konta na giełdzie i na platformie ZND.
Klientom giełda była dłużna w kryptowalutach innych niż bitcoin równowartość 185 milionów euro; w portfelach miała ich za 6 milionów. Bitcoina klienci mieli 2 072, a giełda wykazywała 4 517: nadwyżkę blisko 2 450 bitcoinów, która na papierze pokrywała każdy niedobór w każdej innej walucie, z zapasem. Cała ta nadwyżka to portfel z oświadczenia. Bez niego pokrycie kryptoaktywów klientów wynosiło na 31 grudnia 2025 r. dwa procent. Giełda była wypłacalna w jednej walucie, tej, do której według prezesa nie miała klucza, i niewypłacalna we wszystkich, do których klucz miała.
Kwartał wcześniej portfele nie były jeszcze puste. 30 września 2025 r. giełda wykazywała ponad 1 300 etherów, 3,6 miliona XRP, 2 miliony DOGE i 9 500 SOL; na 31 grudnia zostało 179 etherów, 83 tysiące XRP, pół miliona DOGE i 5 750 SOL, a salda klientów w tych walutach prawie się nie zmieniły. To odpowiedź na pytanie, które postawiliśmy w tekście o umowach pożyczek Zonda z Admitrade i Orionem: co stało się z kryptowalutami za 58 milionów euro, które Admitrade zwrócił między 23 a 26 lipca 2025 r. Dwa miesiące po zwrocie 6 400 etherów giełda miała w portfelach 1 300; po zwrocie 6,3 miliona XRP 3,6 miliona; po zwrocie 16 tysięcy SOL 9 500. Do końca roku zostało z tego kilka procent. Wróciły w lipcu, wyszły do sylwestra. Raport zarządcy datuje wypływ 21 milionów dolarów na Kraken od połowy grudnia; zestawienia giełdy pokazują, że portfele pustoszały przez cały czwarty kwartał. Kierunek drugiego ruchu pozostaje niewiadomą; jego kalendarz już nie.
Obroty miesięczne, które księgowa przekazała zarządcy razem z bilansem, dodają do tego kalendarza dwie rzeczy. Pierwsza to rytm. Konta kryptoaktywów i sald klientów ruszają się w księgach wyłącznie w miesiącach kończących kwartał, jednym wpisem kasującym stare saldo i wpisującym nowe z raportu giełdy; ostatni taki wpis nosi datę 31 grudnia 2025 r., a za styczeń, luty, marzec i kwiecień 2026 r. nie ma na tych kontach ani jednego zapisu. O kryptowalutach z okresu runu księga nie wie więc nic; wie tylko, że w sylwestra było 4 517 bitcoinów, z których 4 503 leżało na adresie z oświadczenia. Druga to nazwa produktu. Należność od Admitrade zapisano na kontach „Admitrade EARN fiat”, 14,4 miliona euro na 1 stycznia 2025 r., i „Admitrade EARN crypto”, 75,0 miliona. Środki, które klienci lokowali w programie Earn, były więc pożyczką dla spółki Sroki; klient klikający „Earn” finansował strategicznego dostawcę płynności, nie wiedząc, że nim jest. W lipcu oba konta spadły do zera, a zobowiązania wobec klientów z Earn wróciły na ich zwykłe salda: to, co Admitrade zwrócił, zostało klientom dopisane na papierze i wrzucone do puli, która do sylwestra opustoszała. Straty na tej pożyczce księga nie zna, bo w czerwcu podniosła należność dokładnie do kwoty, którą Admitrade potem oddał; wycena poszła za zwrotem, nie zwrot za wyceną. Dwa kierunki wypływu z puli widać już teraz: między czerwcem a wrześniem 2025 r. spółka bahamska dostała z niej stablecoiny za 5,3 miliona dolarów na zakup tokenów ZND, co opisaliśmy w tekście o umowach pożyczek Zondy, a jesienią kryptowaluty zamieniano na euro w Sygnum, gdzie obroty konta „Sygnum crypto transactions” sięgnęły w październiku dziewięciu, a w grudniu dwunastu milionów euro. Dokąd poszła reszta, powie łańcuch bloków, nie księga: dwieście czterdzieści pięć transferów od Admitrade z lipca 2025 r. to jedyny moment w tej sprawie, w którym znana jest data, kwota i adres wejścia monet do portfeli giełdy.
Giełda kryptowalut… bez kryptowalut
BB Trade Estonia OÜ nie ma rachunku w żadnym banku działającym w Estonii ani umowy z żadnym estońskim kredytodawcą. Spółka licencjonowana w Tallinie od 2020 r. nie trzymała pieniędzy w kraju swojej licencji. Trzymała je w Polsce, gdzie od kwietnia szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, gdzie są pieniądze klientów Zonda: u operatorów płatności obsługujących złotówkowe wpłaty polskich klientów. Stany rachunków, przeważnie na 31 marca 2026 r.:
| Instytucja | Kraj | Saldo w euro |
|---|---|---|
| Tpay (stan na 28.02.2026) | Polska | 59 500 |
| Fenige S.A. | Polska | 38 800 |
| TryPay S.A. | Polska | 33 100 |
| ZEN.COM | Litwa | 28 000 |
| Clear Junction Ltd | Wielka Brytania | 7 100 |
| Sygnum Bank | Szwajcaria | 1 500 |
| AMINA Bank | Szwajcaria | minus 300 |
Dla AMINA i Sygnum kraj według szwajcarskich numerów rachunków; raport określa pierwszą z nich jako AMINA (Austria) AG. Kwoty zaokrąglone.
Razem 167 tysięcy euro. Raport opisuje ustalony majątek jako sumę środków na rachunkach i „możliwych do zidentyfikowania sald kryptoaktywów”, ale arytmetyka nie zostawia miejsca na kryptoaktywa: same rachunki dają całe 167 tysięcy. To wniosek z sumowania, nie zdanie z raportu, ale wniosek trudny do podważenia. Największa polska giełda kryptowalut nie zostawiła w zasięgu syndyka żadnej kryptowaluty, której dałoby się dotknąć. Zostawiła gotówkę w Polsce: 131 tysięcy euro, czyli 78 procent ustalonego majątku, leży u trzech polskich operatorów płatności, według stanów z marca; czy nadal tam leży, nie potwierdził nikt.
Reszty inwentarza nie ma. Nieruchomości: brak, potwierdzony w księdze wieczystej. Pojazdy i łodzie: brak, potwierdzony w rejestrze transportu. Rzeczowe aktywa trwałe: brak. Znak towarowy Zondacrypto, wyceniony w księgach na 272 tysiące euro, zarządca wycenia na zero z powodu reputacji marki. Znak Zondacrypto osiągnął rozpoznawalność, o jakiej marzy każdy dział marketingu, i wycenę, o jakiej nie śni żaden księgowy. W księgach jest też bankomat, pozycja „Payment technology ATM” za niecałe 2 350 euro. Nikt nie wie, gdzie stoi, czy stoi, ani czy jest bankomatem; zarządca wycenił go na zero, co jest jedyną wypłatą, jaką ten bankomat kiedykolwiek zrealizował.
W lipcu, gdy sąd dopiero zamrażał majątek, pisaliśmy o upadłości Zondacrypto, że estońskie postępowanie może fizycznie objąć niewiele ponad meble. Nie ma mebli. Jedyne, czego nikt nie wyprowadził z Estonii, to kod rejestrowy spółki; nie dało się go przelać.
Do akt trafiły za to ustalenia znane dotąd z analiz prywatnych. Średnie saldo głównego gorącego portfela bitcoinowego spadło między sierpniem 2024 r. a marcem 2026 r. z 55,7 bitcoina do 0,18, o 99,7 procent; między połową grudnia 2025 r. a 2 kwietnia 2026 r. z portfeli giełdy wyszło na jeden adres giełdy Kraken około 21 milionów dolarów. Firma Recoveris opisała to w kwietniu, my w tym samym miesiącu pokazaliśmy na wypłatach z Zondy, że gorący portfel był zasilany ręcznie pod każdą wypłatę, a dziś jest to treść dokumentu sądowego. O portfelu z 4 503 bitcoinami, uśpionym od dekady i niepowiązanym ze spółką żadnym dowodem, jak pokazaliśmy w tekście Cold wallet Zondy, raport mówi tylko tyle, że dostęp do niego, według prezesa, utracono, i że od tego momentu zarządca datuje możliwą trwałą niewypłacalność: koniec 2022 r. Ostatni dokument, w którym spółka sama poświadczyła stan tego portfela, nosi datę 26 czerwca 2025 r.; opisaliśmy go wyżej.
Portfel pełnił w tej giełdzie funkcję słonia z opowiadania Mrożka: pokazywano go zwiedzającym, a że był napompowany powietrzem, wyszło dopiero wtedy, gdy odfrunął. Ponad trzy lata przyjmowania wpłat po dacie, którą własny syndyk giełdy wskazuje jako możliwy początek jej niewypłacalności, to najkrótsze streszczenie tej sprawy.
Syndyk nie ma klientów
Ta sama spółka miała na 22 kwietnia 2026 r., tydzień po tym, jak prezes ogłosił brak dostępu do zimnego portfela, bilans wykazujący aktywa w kwocie blisko 477 milionów euro. Kryptowaluty: 346,5 miliona. Długoterminowe inwestycje finansowe: 128,6 miliona. Kapitał własny: plus 44,7 miliona. Wynik za okres od 1 stycznia 2025 r. do 22 kwietnia 2026 r., bo rok 2025 nigdy nie został w księgach zamknięty: 5,13 miliona euro. Według rachunku wyników księgowej na rok 2025 przypada z tego 1,81 miliona (bilans zarządczy, który prezes załączył do odpowiedzi, podaje 1,35 miliona; to ta sama księga w wersji z marca, sprzed późniejszych korekt), więc na sto dwanaście dni 2026 r., czyli na okres runu na wypłaty, zostaje 3,31 miliona euro.
Giełda, która nie wypłacała klientom pieniędzy, zarabiała na papierze około miliona euro miesięcznie. Niewypłacalność nie przeszkadzała w zyskowności; przeszkadzała wyłącznie w wypłatach. Gdyby ten bilans był prawdziwy, byłaby to pierwsza w historii upadłość spółki, której jedynym problemem był zysk. Pozostaje ustalić, z czego ten zysk był zrobiony.
Rachunek wyników odpowiada na to pytanie. Przychody za szesnaście miesięcy wyniosły 42,5 miliona euro, z czego sprzedaż usług, czyli prowizje od handlu, wpłat i wypłat, 6,6 miliona; prowizje od handlu spadały miesiąc po miesiącu, z 495 tysięcy euro w styczniu 2025 r. do 104 tysięcy w marcu 2026 r. Pozostałe 35,7 miliona to własny token. „ZND Token Claim”, 20,5 miliona: tokeny, które spółka sama sobie przyznawała i księgowała jako przychód po cenie rynkowej. Rozwiązane zobowiązanie z publicznej sprzedaży ZND, 7,7 miliona. Sprzedaż tokenów poza rynkiem w lutym 2025 r., 4,7 miliona. „TMPL Token Claim”, 2,8 miliona, zaksięgowane w lutym i marcu 2026 r., gdy klienci nie mogli już wypłacać. Po drugiej stronie 24,7 miliona odpisu na własne ZND, w tym trzy identyczne kwoty po 3 257 762,13 euro na koniec marca, czerwca i września oraz 9,8 miliona w grudniu, gdy zapas tokenów spółki spadł w księgach z 10,9 miliona do 880 tysięcy; dwa miesiące wcześniej spółka zapłaciła za tokeny ZND osobie z kręgu założyciela 8 milionów euro po kursie z grudnia 2024 r. Rok 2025 zamknął się zyskiem tylko dzięki tokenom: bez nich byłaby to strata rzędu 6 milionów euro, a bez naliczonych i nigdy niezapłaconych odsetek od pożyczki dla Orionu, 2,6 miliona w 2025 r., płatnych po zwrocie ostatniej transzy, czyli w latach trzydziestych, strata rzędu 9 milionów. Zysk 2026 r. za sto dwanaście dni runu, 3,3 miliona, to w 2,8 miliona tokeny TMPL przyznane samej sobie i w 0,85 miliona odsetki od Orionu.
Zysk giełdy pochodził z tokenów, które sama sobie przyznawała, i z odsetek, które sama sobie naliczała od spółki, którą sama finansowała. Był to obieg zamknięty, w którym jedynym ciałem obcym byli klienci. Popsuł się, gdy chcieli coś z niego wyjąć.
W pozycji „kryptowaluty” siedzi widmo 4 503 bitcoinów; pokazaliśmy to wyżej na zestawieniu, z którego księgowy tę pozycję przepisał. Jest to ten sam mechanizm, który opisaliśmy w kwietniu w tekście o pożyczkach Zondacrypto na sprawozdaniach za lata 2021 do 2024: biegli przez trzy lata nie potrafili potwierdzić, że spółka kontroluje aktywa klientów, a spółka przez trzy lata wykazywała je w bilansie.
Raport wyjaśnia, skąd ten obraz. Księgi prowadził do 22 kwietnia zewnętrzny księgowy, Accounting Advisory OÜ. Zapisy powstawały na podstawie danych i dokumentów przekazywanych przez zarząd; księgowy nie miał dostępu do rachunków, portfeli ani systemów dostawców i nie mógł niczego zweryfikować. Część danych, w tym zobowiązania wobec klientów, otrzymywał wyłącznie jako okresowe sumy zbiorcze; kwartalne zestawienia, które opisaliśmy wyżej, to właśnie one. Sam księgowy, jak odnotowuje zarządca, przyznał, że księgi nie odzwierciedlają rzeczywistej sytuacji spółki. Jest też jej wierzycielem: w postępowaniu o nakaz zapłaty, zakończonym 7 czerwca 2026 r., dochodził od spółki 7 638 euro za swoje usługi. Jest to zarazem najlepiej udokumentowana wierzytelność w tej sprawie, bo jako jedyna ma dokument źródłowy: fakturę księgowego za księgowanie bez dokumentów źródłowych.
Po stronie pasywów zobowiązania wobec klientów wynoszą 429 milionów euro: 321 milionów w kryptoaktywach i 86,7 miliona pozostałych. Są to salda zbiorcze. Zarządca stwierdza, że na podstawie dostępnych materiałów nie da się przypisać ich do konkretnych klientów, okresów ani transakcji. Nie jest to jego odkrycie. Biegły badający sprawozdanie za 2021 r., które opisaliśmy w tekście o ZEN i Zondzie, napisał to samo o 34 milionach euro zobowiązań wobec klientów: system księgowy spółki nie pozwalał ustalić, wobec kogo i w jakich kwotach istnieją. Zarządca znalazł w 2026 r. tę samą dziurę, którą audytor opisał w 2022 r. Syndyk ma zobowiązania, ale nie ma wierzycieli: nie wie, komu, ile ani za co. Zwykły bankrut wie, komu jest winien, i nie ma z czego oddać. Ten nie ma z czego i nie wie komu; upadłość została uproszczona o jedną zmienną.
Pozycja 86,7 miliona „pozostałych zobowiązań wobec klientów” to kontynuacja pozycji 82,7 miliona „zobowiązań z tytułu korzystania ze środków klientów” ze sprawozdania za 2024 r., czyli długu, który giełda sama sobie zapisała za sięgnięcie do pieniędzy klientów wbrew własnemu regulaminowi. W bilansie księgowego, o którym niżej, jest to jedno konto, „Other obligations clients”: 82,7 miliona euro na 1 stycznia 2025 r. i 86,7 miliona na 22 kwietnia 2026 r. Dług wobec klientów za użycie ich pieniędzy rósł jeszcze przez szesnaście miesięcy, o cztery miliony. Suma wszystkich znanych zobowiązań na 22 kwietnia, 432 miliony euro, z zastrzeżeniem, że rzeczywista kwota może być wyższa, została przez sąd przyjęta w postanowieniu o upadłości jako ustalona.
Brak księgi klientów ma dla każdego wierzyciela konsekwencję praktyczną, o której mało kto mówi głośno. Syndyk nie zweryfikuje zgłoszonej wierzytelności z ewidencją giełdy, bo jej nie posiada; zweryfikuje ją z tego, co przedłoży wierzyciel. Historia rachunku, potwierdzenia wpłat, zlecenia wypłat, korespondencja z giełdą: to jest dziś jedyna księga, jaka istnieje, i istnieje po stronie klienta. Kto zgłosi saldo z pamięci, zgłosi twierdzenie; kto zgłosi saldo z dokumentów, zgłosi wierzytelność. Pełne dane transakcyjne, ponad 250 terabajtów, zabezpieczyła katowicka prokuratura, która z tych samych danych pyta dziś pokrzywdzonych o pochodzenie ich wpłat, o czym piszemy w tekście o podatku i przesłuchaniach pokrzywdzonych Zonda. Jak liczyć własną szkodę na dzień blokady i na dzień upadłości, opisaliśmy w tekście o wysokości szkody w sprawie Zonda.
Bilans otwarcia: 74 miliony euro klientów, 9 milionów w kasie
Bilans, z którego zarządca przepisał stany na 22 kwietnia 2026 r., ma cztery strony, konta analityczne i trzy kolumny: stan na 1 stycznia 2025 r., zmiana i stan na 22 kwietnia 2026 r. Raport korzysta z trzeciej kolumny. Dwie pierwsze opisują szesnaście miesięcy, w których giełda przestała istnieć, i nie komentuje ich nikt. Razem z bilansem księgowa przekazała zarządcy miesięczne obroty wszystkich kont, więc różnice sald da się rozłożyć na miesiące; stąd daty poniżej. Zastrzeżenie pozostaje: to księgi, o których sam księgowy powiedział zarządcy, że nie oddają rzeczywistości, a obroty konta pokazują kwoty i miesiące, nie odbiorców przelewów.
Na 1 stycznia 2025 r. klienci mieli na giełdzie 74,2 miliona euro w walutach tradycyjnych (konto „FIAT obligations clients”). Na wszystkich rachunkach bankowych i płatniczych giełda miała 9,3 miliona euro. Pokrycie: 12,5 procent. Doliczając 14,4 miliona euro z programu Earn pożyczone Admitrade, o którym piszemy osobno przy umowach pożyczek Zondy, brakowało 50 milionów. Klienci trzymali na giełdzie 74 miliony, giełda trzymała 9; reszta była zaufaniem, a zaufanie nie ma numeru IBAN.
Do 22 kwietnia 2026 r. zobowiązania fiat spadły do 2,9 miliona, a gotówka do 415 tysięcy euro, o 95 procent. Obroty prostują pierwsze wrażenie. Spadek zobowiązań o 68 milionów to jeden wpis z 31 marca 2025 r., kwartalne przepisanie sald z raportu giełdy, nie strumień wypłat: gotówka spadła w tym kwartale o pięć milionów, nie o sześćdziesiąt osiem. Klienci nie wypłacili tych pieniędzy; ich salda w walutach tradycyjnych zostały przeklasyfikowane, a księga nie mówi, na co. Potem zobowiązania fiat rosły i malały już z powodów, które widać: w czerwcu i lipcu wzrosły o 11,2 miliona, bo na konta klientów wróciły środki z programu Earn, a w czwartym kwartale spadły o 12,9 miliona, bo klienci je wypłacali. Pozycja „AA adjustments” na 18,9 miliona euro powstała jednym wpisem 31 grudnia; „AA” to najpewniej Accounting Advisory, więc nazwa mówi, kto skorygował, ale nie co.
Gotówka ma własny kalendarz. Od marca do sierpnia 2025 r. rosła, z 4,2 do 21,3 miliona euro, w miarę jak Admitrade oddawał pożyczkę. Potem malała: 15,7 miliona na koniec września, 7,3 w październiku, 2,9 w listopadzie, 3,0 w grudniu, 0,94 miliona na koniec stycznia 2026 r., 0,67 w lutym, 0,42 w marcu. Od września do grudnia klienci wypłacili 12,9 miliona euro w walutach tradycyjnych, a spółka w tych samych czterech miesiącach przelała 13,3 miliona Orionowi, 1,6 miliona ZND Ventures i wypłaciła 8 milionów z konwersji tokenów ZND osobie z kręgu założyciela, której zakup domu w Villefranche opisaliśmy w tekście o umowach pożyczek Zondy. Rachunek „ZEN Token EUR”, na który w maju wpłynęło od Admitrade 2,19 miliona, a we wrześniu 2,31 miliona ze sprzedaży etheru na Krakenie, miał 30 września 8,7 miliona euro i w październiku został opróżniony do zera; czy to z niego zapłacono za dom, obroty nie mówią, bo nie pokazują odbiorców, mówią tylko, że w miesiącu tej wypłaty opróżniono rachunek tej wielkości. Bilans z 31 grudnia, ten sam, który księgowa wydrukowała 5 marca, a prezes załączył do odpowiedzi, pokazywał więc zarządowi na miesiąc przed blokadą 3 miliony gotówki i 343 miliony kryptowalut, z których 337 leżało na adresie, do którego, jak ogłosił w kwietniu, nie ma klucza. W styczniu 2026 r. wyszły kolejne dwa miliony. W marcu przez rachunki przepłynęło jeszcze około 12 milionów euro w każdą stronę przy saldach bliskich zera: wpłaty jednych klientów wychodziły jako wypłaty innych. Za kwiecień, gdy klientom mówiono o problemach technicznych, w księgach nie ma ani jednego przelewu, a na kontach tranzytowych wpłat i wypłat z 2026 r. leżało 22 kwietnia 6,2 miliona euro nierozliczonych z saldami klientów, bo sald po 31 grudnia nikt już nie przepisał.
Odpływ ma adresy. Rachunki oznaczone jako tokenowe, na które w 2024 r. wpływały pieniądze z emisji tokena ZND, miały na początku 2025 r. 4,9 miliona euro (ZEN Token EUR 2,7 miliona, Sygnum EUR Token 2,1 miliona i drobne w złotych), a na 22 kwietnia 2026 r. w sumie mniej niż zero. Złotówkowy rachunek w TryPay spadł z 2,3 miliona do 48 tysięcy. Udziały w spółkach zależnych wzrosły w tym czasie z 33 do 43,6 miliona euro: do ZND Ventures OÜ, emitenta tokena, popłynęło 7,2 miliona euro nowych wpłat, po 598 tysięcy miesięcznie do września 2025 r., 395 tysięcy jeszcze w lutym 2026 r. i 83 tysiące w marcu, z czego 2,4 miliona zamieniono w maju 2025 r. na kapitał rezerwowy; do Orionu, katowickiej spółki zależnej, której poświęcamy osobny tekst, 3,2 miliona na koncie „Orion Investment agreement”, w tym 100 tysięcy w marcu 2026 r.; do spółki na Bahamach niecałe 100 tysięcy. Według bilansu prezesa na 31 grudnia 2025 r. spółki zależne stały na 42,8 miliona, więc 862 tysiące euro dopłacono jeszcze między styczniem a marcem 2026 r. Pojawiły się też pożyczki dla podmiotów, których w wyliczeniu zarządcy nie ma: 314 tysięcy euro dla „BB Trade (Cyprus)” na 10 procent do 2030 r., w czterech transzach od kwietnia 2025 r. do marca 2026 r., i 10 tysięcy euro dla „BB Trade Lithuania”, którą raport nazywa spółką zależną. Grupa, o której zarządca wie z raportu, ma spółkę szwajcarską, Orion, ZND Ventures i Bahamy; grupa, o której mówią konta pożyczkowe, ma jeszcze Cypr i Litwę.
Dwa aktywa zniknęły bez pożegnania. Inwestycja w SEBA Bank AG, szwajcarska inwestycja Zondy warta w księgach 3,8 miliona euro, na 22 kwietnia 2026 r. wynosi jeden cent; w bilansie prezesa na koniec 2025 r. figuruje jako „SEBA AG 0″. Obroty pokazują, jak znikała: w maju 2025 r. spisano ją ze stratą 946 tysięcy euro, a cenę, 2,84 miliona, zapisano nie na żadnym rachunku bankowym, lecz na koncie „Sygnum crypto transactions”, gdzie wisiała do września i rozpuściła się w kryptowalutowych obrotach czwartego kwartału. Pieniądze za udziały w banku zamieniono, według wszelkiego prawdopodobieństwa, w kryptowaluty i tam ślad w księdze się kończy. Za ile i komu udziały sprzedano, mówi umowa ze stycznia 2025 r., którą opisaliśmy w tekście o umowach pożyczek Zondy. Ten sam bank kredytował giełdę: rachunek „SEBA EUR Kantor” wykazywał od marca do maja 2025 r. saldo minus 1,9 miliona euro, wyrównane w czerwcu. I bankomat: pozycja „Payment technology ATM” powstała w tym okresie na koncie środków pieniężnych i banków, między dwoma rachunkami w SEBA. W księgach giełdy bankomat był gotówką; giełda była jedynym klientem, któremu wypłacał.
Księgi noszą też ślady pośpiechu, a ich starsze warstwy ślady pytań bez odpowiedzi. Konta przychodowe (Income Trading, Income Fenige, TPAY income) leżą po stronie zobowiązań wobec klientów, a po stronie aktywów wiszą pozycje „Things in clarification” i „Missing invoices”. Wpłaty klientów przez ZEN i TrustPay zapisano jako ujemne zobowiązania, minus 2,3 i minus 2,8 miliona, a wobec ZEN.COM UAB powstało w tym okresie zobowiązanie na 3,4 miliona euro, którego natury bilans nie wyjaśnia. Operator, który nie odpowiedział zarządcy, ma w jego bilansie własną linię. Najstarsze zapisy nie ruszyły się w całym okresie o cent: „BTC SEBA account 1104 1″ z saldem minus 19,8 miliona euro i jego lustro „SEBA Trading crypto transfers ?”, plus 19,8 miliona, ze znakiem zapytania w nazwie konta, oraz „SEBA BTC custody account .4007″ na 3,7 miliona z lustrem „Blockchain Partner GP”, minus 3,7 miliona. Najprostszy odczyt: bitcoiny za dwadzieścia milionów euro opuściły przed 2025 r. rachunek w szwajcarskim banku, a księgowa nie wiedziała, dokąd, i postawiła znak zapytania, który stoi tam do dziś. Odpowiedź mają wyciągi SEBA, dziś AMINA, za lata 2022 do 2024; syndyk może o nie poprosić.
Zero zaskarżeń, na dziś
Zarządca nie zidentyfikował dotąd żadnych podstaw do ubezskutecznienia czynności dokonanych przed upadłością. Powód jest ten sam co wszędzie: brak dokumentów transakcyjnych i pełnej historii rachunków i portfeli. Kierunek widać jednak bez dokumentów transakcyjnych, w kolumnie zmian bilansu, który zarządca sam załączył.
Między 1 stycznia 2025 r. a 22 kwietnia 2026 r. należności i inwestycje wobec podmiotów powiązanych wzrosły o blisko 50 milionów euro: pożyczka dla Orionu, katowickiej spółki zależnej, o 39 milionów, wkłady do Orionu o 3 miliony, do ZND Ventures o 7 milionów, do tego nowa pożyczka dla spółki cypryjskiej. Wszystko w okresie, który zarządca sam datuje jako trwałą niewypłacalność, a estońska ustawa upadłościowa zna zaskarżanie czynności dokonanych w takim okresie na rzecz podmiotów powiązanych. Obroty miesięczne to potwierdzają i datują. Konto pożyczki dla Orionu ma w całym okresie wyłącznie zapisy po stronie wypłat, 38,93 miliona euro w piętnastu miesięcznych porcjach: 3,6 miliona w styczniu 2025 r., 1,8 w lutym, 3,2 w marcu, 3,56 w kwietniu, 4,85 w maju, 3,75 w czerwcu, 2,73 w lipcu, 1,8 w sierpniu, 2,93 we wrześniu, 3,0 w październiku, 6,475 w listopadzie, 877 tysięcy w grudniu, 217 tysięcy w styczniu 2026 r., 118 tysięcy w lutym i 20 tysięcy 16 marca 2026 r., gdy na wszystkich rachunkach spółki było 420 tysięcy euro. Ponad połowa pożyczki, którą zarządca wykazuje na 75 milionów, wyszła w ostatnich szesnastu miesiącach istnienia giełdy, a największa miesięczna transza w jej historii, listopadowa, wyszła w miesiącu, w którym gotówka spadła poniżej trzech milionów. Do tego umowa inwestycyjna z Orionem, 3,23 miliona, i faktury Orionu za usługi informatyczne, 2,7 miliona, po około 235 tysięcy miesięcznie; razem 44,9 miliona euro do Katowic w okresie, w którym cała sprzedaż giełdy wyniosła 6,6 miliona. Lista adresatów i kalendarz są gotowe; brakuje tylko podpisu syndyka pod pozwem.
Warto to zestawić z tym, co już wiadomo skądinąd. W lipcu pokazaliśmy na danych z łańcucha bloków, w tekście o klientach Zondacrypto, że między 5 a 15 kwietnia z portfela giełdy wyszło około 99 milionów tokenów ZND, gdy klientom pokazywano cenę kilkakrotnie wyższą niż gdziekolwiek indziej; w sierpniu, przy areszcie prezesa PKOl w sprawie tokena Zonda, prokuratura postawiła mu zarzut nakłaniania do zaspokojenia wybranych wierzycieli z pokrzywdzeniem pozostałych, a więc formalnie przyjęła, że w kwietniu spółka groziła niewypłacalnością i płaciła wybiórczo. Materiał na zaskarżenia istnieje; nie ma go tylko w Tallinie. Kto liczył na szybkie odwracanie selektywnych wypłat z wiosny, powinien tę nadzieję odłożyć do czasu, gdy syndyk dostanie dane od prokuratury albo zdobędzie je w Katowicach drogą, którą opisujemy w tekście o Orionie. Ostrzeżenie dla osób, które wypłacały duże kwoty tuż przed blokadą, pozostaje w mocy; zmienia się tylko horyzont.
Co z tego wynika dla wierzycieli
Termin na zgłoszenie wierzytelności syndykowi upływa według jego zawiadomienia 27 października 2026 r.; zgłoszenie spóźnione, nawet uznane, trafia na koniec kolejki. Zgłasza się w euro według wartości z dnia ogłoszenia upadłości, 27 sierpnia 2026 r., z dokumentacją, która zastąpi nieistniejącą księgę klientów. O terminach i formie zgłoszenia piszemy w tekście Upadłość Zondacrypto ogłoszona. Od dziś liczy się jeden termin, a o dwu torach postępowania w przewodniku Zondacrypto: jak odzyskać pieniądze.
Obraz masy po tym raporcie jest taki: 167 tysięcy euro gotówki, w większości w Polsce i według stanów z marca; zero kryptowalut w zasięgu; zero nieruchomości i rzeczy; marka bez wartości; udziały i wierzytelności wobec spółek zależnych, z których największej, katowickiemu Orionowi, poświęcamy osobny tekst; i 4 503 bitcoiny, do których według jednego oświadczenia prezesa spółka ma pełny dostęp, a według drugiego nie ma go od 2022 r.
Wszystko, co w tej masie ma wartość, jest albo roszczeniem wymagającym działania w Polsce, albo kluczem, o który trzeba zapytać jednego człowieka. Równolegle prokuratura zabezpieczyła w śledztwie ponad 100 milionów złotych, według doniesień przede wszystkim w majątku osób podejrzanych, nie spółki; przykładem 4 miliony euro na rachunku we Francji, które według prokuratury pochodzą ze sprzedaży spółki z Monako i do masy giełdy nie należą. Te dwa zbiory pokrywają się w niewielkim stopniu.
Dla pokrzywdzonego oznacza to to samo, co pisaliśmy od kwietnia: obecność w obu postępowaniach, dokumenty zamiast obietnic i żadnych zaliczek dla nikogo, kto dzwoni z gwarancją. Nowe są trzy rzeczy. Istnieje podpisane przez prezesa i poświadczone notarialnie oświadczenie, że spółka ma pełny i wyłączny dostęp do 4 503 bitcoinów, o dziesięć miesięcy wcześniejsze niż ogłoszenie, że kluczy nie ma. Prezes jest osiągalny i odpisuje, przynajmniej estońskiemu zarządcy, choć nie własnymi słowami. I księgi giełdy mają obroty miesięczne, w których widać, komu i w którym miesiącu roku upadku rosły należności, oraz że gotówka skończyła się w styczniu, na kwartał przed tym, jak klientom powiedziano o problemach technicznych; komu rosły najbardziej, piszemy w tekście o Orionie.
Stan prawny i faktyczny na 12 września 2026 r. Ustalenia tymczasowego zarządcy są jego ocenami na wstępnym etapie postępowania, nie rozstrzygnięciami sądu. Zarzuty i areszty w śledztwie nie są ustaleniami sądu; wszystkie wymienione osoby korzystają z domniemania niewinności. Oceny oznaczone jako hipotezy pozostają hipotezami. Bilans na 31 grudnia 2025 r. jest niebadanym dokumentem zarządczym spółki, bilans na 22 kwietnia 2026 r. i obroty miesięczne kont odzwierciedlają księgi, o których sam księgowy powiedział zarządcy, że nie oddają rzeczywistości, a kwartalne zestawienia portfeli są dokumentami własnymi spółki, przez nikogo niezweryfikowanymi; obroty kont pokazują kwoty i miesiące, nie odbiorców przelewów. Oświadczenie z 26 czerwca 2025 r. jest oświadczeniem zarządu, którego treści notariusz nie badał. Kwoty zaokrąglono.
Oszustwa inwestycyjne: pomoc prawna
W sprawach oszustw inwestycyjnych terminy biegną osobno w postępowaniu karnym, cywilnym i upadłościowym, a serwisy oszustów znikają wraz z dowodami. Budujemy pozycję pokrzywdzonego na wszystkich trzech płaszczyznach, bez obietnic co do wyniku.

Robert Nogacki jest radcą prawnym, założycielem i partnerem zarządzającym Kancelarii Prawnej Skarbiec, działającej nieprzerwanie od 2006 roku.
Prawo jest równe dla wszystkich, ale strony rzadko są równe: po jednej stoi organizacja, która ma czas, pieniądze i prawników, po drugiej człowiek, który ma jedną firmę, jedne oszczędności i jedno życie.
Klienci rzadko przychodzą do niego z problemem prawnym. Przychodzą z problemem, który ma także stronę prawną: z kontrolą, która zaczęła się od jednej faktury, z pieniędzmi powierzonymi komuś, kto zniknął, z firmą, którą trzeba przekazać dalej, zanim będzie za późno. Większość takich spraw rozstrzyga się na długo przed pierwszym pismem, w decyzjach podjętych bez pytania i w terminach, o których nikt nie pamiętał. Dlatego zaczyna od pytania, jak klient trafił w to miejsce, a nie od tego, co powinien był zrobić.
Doradza przedsiębiorcom i rodzinom z kilkunastu krajów, także tym, którym fiskus właśnie zajął konto i którzy nie wiedzą, co robić jutro rano. Broni ich w kontrolach podatkowych i celno-skarbowych, w sporach z organami podatkowymi i w sprawach karnych skarbowych. Reprezentuje poszkodowanych w oszustwach inwestycyjnych i piramidach finansowych. Pomaga rodzinom zakładać fundacje rodzinne i planować sukcesję, żeby dorobek życia przetrwał dłużej niż jedno pokolenie.
Nie każdą sprawę da się wygrać. Każdą da się prowadzić tak, żeby klient wiedział, na czym stoi. Od 2006 roku reprezentuje pokrzywdzonych w sprawie WGI (Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej), jednej z najdłuższych spraw karnych w historii polskiego rynku finansowego, bo są rzeczy, których nie wolno zostawić w połowie, nawet jeśli trwają dwie dekady. W sprawie upadłej giełdy kryptowalut Zonda (Zondacrypto, operator BB Trade Estonia OÜ) reprezentuje kilkuset poszkodowanych w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Krajową i w estońskim postępowaniu upadłościowym.
Kancelaria Prawna Skarbiec jest notowana w rankingach największych firm doradztwa podatkowego Dziennika Gazety Prawnej i Rzeczpospolitej, a w latach 2015 do 2018 czterokrotnie otrzymała Medal Europejski Business Centre Club i Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego. Robert Nogacki publikuje regularnie, w prasie i na stronie kancelarii, dla ludzi, którzy mają problem, a nie dyplom prawnika, bo opinia prawna, której klient nie rozumie, chroni tylko prawnika.
Wierzy, że najlepsza porada prawna to ta, dzięki której klient nigdy nie musi stanąć przed sądem.