Zondacrypto: jak giełda prała wiarygodność sponsoringiem. Juventus, Raków, PKOl i 4,6 mln euro z pieniędzy klientów

Zondacrypto: jak giełda prała wiarygodność sponsoringiem. Juventus, Raków, PKOl i 4,6 mln euro z pieniędzy klientów

2026.10.17 Autor: Robert Nogacki

Umowy z Juventusem i Rakowem w szczegółach: klauzule, które chroniły kluby, i to, czego w nich nie było. Dwadzieścia marek w portfolio, umorzenie z 2024 r. z koszulką w uzasadnieniu, PKOl płacący tokenem. Jak skończyły FTX, Terra, Voyager i Binance, kto odpowiada za reklamę piramidy i o co może upomnieć się syndyk.

Kancelaria Prawna Skarbiec · Robert Nogacki, radca prawny · 17 października 2026 r.

12 stycznia 2024 r. Przemysław Kral podpisał w imieniu BB Trade Estonia OÜ umowę reklamowo-promocyjną z Juventus F.C. S.p.A.: 500 tysięcy euro za resztę sezonu 2023/24, po 1,1 miliona euro za dwa kolejne, plus premie, do 30 czerwca 2026 r. Trzynaście dni później aneks: lewy rękaw koszulki Juventusu na pół sezonu za dodatkowe 1,2 miliona euro, z czego 1,1 miliona płatne do 29 stycznia. Siedem miesięcy wcześniej, 6 czerwca 2023 r., ta sama spółka została sponsorem strategicznym mistrza Polski, Rakowa Częstochowa, za 320 tysięcy euro w pierwszym sezonie i 352 tysiące w drugim, plus premie. Razem około 4,6 miliona euro zobowiązań marketingowych zaciągniętych w okresie, który tymczasowy zarządca opisał jako trwałą niewypłacalność, przez spółkę, która w sprawozdaniu za 2022 r. sama przyznała, że korzysta ze środków klientów. Z czyich pieniędzy płacono za koszulki, wynika więc z własnych dokumentów giełdy, nie z moich domysłów; ile z tych zobowiązań faktycznie zapłacono, pokażą wyciągi, o które wystąpił syndyk. Obie umowy leżą w aktach postępowania upadłościowego przed Harju Maakohus i poniżej opisuję je w szczegółach, bo pokazują mechanizm, który nazwałbym praniem wiarygodności: Zonda, która według własnych arkuszy nie miała pokrycia dla depozytów, kupowała za te depozyty oznaki solidności, a oznaki działały na klientów, dziennikarzy i, jak się okaże, na prokuraturę.

O fabryce zaufania, kampanii ze Szczęsnym i Szycem, subdomenie na Spider’s Webie i o tym, że w 2024 r. sześćdziesiąt procent dostępnej gotówki giełdy szło na marketing, pisałem w maju (Jak Zonda kupowała milczenie i wpływy). Tamten tekst opisywał fasadę; ten dokłada do niej dokumenty, cenniki i klauzule.

 

Zonda i Juventus: umowa, która chroniła klub, nie kibiców

Umowa z Juventusem ma 62 strony i zaczyna się od preambuły, w której klub tłumaczy, czego mu nie wolno. Jako spółka notowana na giełdzie w Mediolanie podlega Consob, włoskiemu urzędowi antymonopolowemu i regulaminom FIGC, Lega Serie A i UEFA, więc, jak zastrzega, nie może reklamować instrumentów finansowych ani sugerować, że sam je oferuje. Sponsor z kolei oświadcza w punkcie D, że prowadzi giełdę kryptowalut „upoważnioną do działania we Włoszech zgodnie ze wszystkimi obowiązującymi przepisami”. W punkcie H Juventus zastrzega, że zawiera umowę w zaufaniu do oświadczeń sponsora. Cała konstrukcja jest zbudowana wokół jednego pytania: jak klub ma zarobić na sponsorze z kryptowalut, nie ponosząc za niego odpowiedzialności.

Definicje mówią, co Juventus sprzedawał, a czego nie. „Core Business” to platforma wymiany kryptowalut; wyraźnie wyłączono z niej NFT, usługi blockchainowe i wydobycie. Platforma ZND, zbudowana wokół własnego tokena Zondy, dostała status „ścisłego wyjątku”: sponsor mógł się na nią powoływać w materiałach, ale Juventus mógł to prawo cofnąć jednym pismem, a sponsor z góry zobowiązał się „niezwłocznie się dostosować”. Klub, który od 2021 r. przez dwa sezony nosił na rękawie logo innej giełdy kryptowalut, Bitget, wiedział, gdzie leży ryzyko reputacyjne, bo zapisał to w definicjach: nie w handlu bitcoinem, lecz w tokenie sponsora. Co ten token robił w księgach, opisałem w tekście o umowach giełdy, a jak działała jego pompa i czym skończył się spadek o 99,75 procent, osobno (Token ZND i token olimpijski: świeże powietrze w puszkach). Juventus zabezpieczył się przed nim w definicjach. W komunikacie z 2 lutego 2024 r. klub ogłosił sponsora jako giełdę „upoważnioną do działania we Włoszech, na Litwie, Słowacji, w Estonii i Kanadzie” z 1,2 miliona aktywnych użytkowników; umowa nie przewidywała żadnego sposobu sprawdzenia którejkolwiek z tych liczb.

Dalej idą prawa: loża Sky Box na wszystkie mecze domowe, 90 minut widoczności na bandach LED w sezonie 2023/24, 12 dodatkowych piętnastosekundowych emisji na mecz z aneksu, sześć metrów billboardu na boisku treningowym, „Squad List powered by zondacrypto” na Facebooku i X przed każdym meczem Serie A i Pucharu Włoch, sesja z pięcioma piłkarzami przez godzinę i czterdzieści minut, z prośbą o Wojciecha Szczęsnego, Arkadiusza Milika, Federico Chiesę, Adriena Rabiota i Danilo, i osobne prawo do wizerunku Milika „w charakterze piłkarza Juventusu”, spotkanie z legendą klubu w loży, dziesięć podpisanych koszulek, dwadzieścia bez podpisu, bilety w Tribuna Sponsor i miejsca parkingowe P3. Wszystko to za pieniądze, które według arkuszy uzgodnień z końca 2024 r. pokrywały około trzech procent zobowiązań wobec klientów.

Prawnik, który czyta tę umowę po upadłości sponsora, zatrzymuje się na czterech klauzulach. Pierwsza to art. 3.14: sponsor gwarantuje, że ukończył rejestrację we włoskim rejestrze dostawców usług w zakresie kryptoaktywów prowadzonym przez OAM na podstawie dekretu Ministerstwa Gospodarki i Finansów z 13 stycznia 2022 r., i że utrzyma ją przez cały okres umowy. Wpis do OAM nie jest licencją ani nadzorem ostrożnościowym; to rejestr dla celów przeciwdziałania praniu pieniędzy, który nie bada ani wypłacalności, ani pokrycia depozytów. Dla klubu był dowodem należytej staranności; dla klienta nie znaczył nic co do tego, czy jego pieniądze istnieją. Druga to art. 10.2: sponsor oświadcza, także w imieniu wspólników i beneficjentów rzeczywistych, że żaden z nich nie figuruje na listach sankcyjnych Włoch lub Unii. Trzecia to art. 10.3: każda strona gwarantuje, że ma wszystkie zezwolenia wymagane w każdej jurysdykcji i że „przez cały czas będzie dysponować środkami ludzkimi, finansowymi, technicznymi i handlowymi” do wykonania umowy.

W styczniu 2024 r. BB Trade Estonia podpisała to zapewnienie z blisko 4 milionami euro zobowiązań wobec Juventusu, 2,7 miliona z umowy głównej i 1,2 miliona z aneksu, nie licząc premii, będąc według późniejszej oceny zarządcy trwale niewypłacalna od końca 2022 r.; jeśli ta ocena się utrzyma, oświadczenie z art. 10.3 było nieprawdziwe w chwili złożenia, a to już nie jest sprawa sponsoringu, tylko akt oskarżenia o jeden dokument dłuższy. Czwarta to art. 11.2 lit. f: każda ze stron może rozwiązać umowę ze skutkiem natychmiastowym, gdy druga „podlega jakiemukolwiek postępowaniu upadłościowemu lub postępowaniu, które może zaszkodzić jej wizerunkowi”. Art. 11.2 lit. b dodaje szczegół, który mówi więcej o Juventusie niż o Zondzie: zakaz używania biletów w konkursach, w których uczestnicy musieliby kupić kryptowalutę albo założyć konto na giełdzie. Klub nie chciał, żeby jego bilety stały się przynętą na depozyty.

Czego w tych 62 stronach nie ma: żadnego prawa klubu do wglądu w rezerwy sponsora, żadnego dowodu pokrycia, żadnego zobowiązania sponsora wobec kibiców, żadnego mechanizmu, który uruchamiałby się, gdy sponsor przestaje wypłacać klientom. Umowa jest wybitnie staranna w ochronie Juventusu i doskonale obojętna wobec klientów Zondy, którym ta ochrona miała być sprzedana. To nie zarzut; kluby piłkarskie nie są nadzorcami. To opis tego, co kibic bierze za gwarancję, a co jest cennikiem.

Jest w tej umowie jedna klauzula, o którą warto upomnieć się dziś. Art. 11.4: jeżeli Juventus rozwiąże umowę z powodów innych niż istotne naruszenie przez sponsora, zwraca sponsorowi proporcjonalną część opłaty za pozostały okres. Umowa miała trwać do 30 czerwca 2026 r. Tymczasem Juventus oświadczył w kwietniu 2026 r. Business Insiderowi, że współpraca zakończyła się w czerwcu 2025 r., rok przed terminem; logo zniknęło z rękawa już po sezonie 2023/24, a od sezonu 2025/26 rękaw nosi inna giełda, WhiteBIT. Na jakiej podstawie zakończono umowę główną i z jakim rozliczeniem, klub nie powiedział. Są dwie możliwości i obie są dla masy cenne.

Jeśli umowę rozwiązano za porozumieniem albo z przyczyn innych niż naruszenie, a opłaty za nieprzepracowany okres były zapłacone z góry, art. 11.4 daje syndykowi roszczenie o ich zwrot. Jeśli Juventus rozwiązał ją z powodu naruszenia przez sponsora, roszczenia nie ma, ale jest dokument, który mówi, co klub wiedział o swoim sponsorze w czerwcu 2025 r., dziesięć miesięcy przed zatrzymaniem wypłat. O pytanie do Turynu poprosiłem syndyka w piśmie z 17 września. Rękaw za 1,2 miliona euro został wykorzystany i nie wróci; wrócić może co najwyżej to, co zapłacono za sezon, którego nie było.

 

Zonda i Raków: pierwszy klub, który uwierzył, i pierwszy, który odszedł

Umowa z RKS Raków Częstochowa S.A. z 6 czerwca 2023 r. jest skromniejsza i polska: zondacrypto jako sponsor strategiczny, znak na stronie klubu w zakładce „Sponsorzy”, komunikaty stadionowe, członkostwo w Klubie Biznesu Rakowa, premie za wyniki z zastrzeżeniem o pełnej skali rozgrywek sezonu. 320 tysięcy euro za sezon 2023/24, 352 tysiące za 2024/25. W 2025 r. doszło nazwanie stadionu: Miejski Stadion Piłkarski przy Limanowskiego 83 stał się zondacrypto Areną z umową do końca sezonu 2027/28. Zonda płaciła więc klubowi dokładnie w tym miesiącu, w którym na jej rachunki w szwajcarskim banku wpłynęły przelewy „od Suszka”, piętnaście miesięcy po jego zaginięciu, i w którym zamieniała w tym banku 2,5 miliona euro na złote, żeby obsłużyć wypłaty. Czy pierwsza rata dla Rakowa poszła z tego samego rachunku, pokażą wyciągi, o które wystąpił syndyk; to hipoteza, nie ustalenie.

Raków był pierwszy w obie strony. Pierwszy polski klub, który dał Zondzie tytuł sponsora strategicznego, i pierwszy, który 17 kwietnia 2026 r. wypowiedział umowę, w dniu, w którym Prokuratura Regionalna w Katowicach ogłosiła śledztwo. Za nim poszły GKS Katowice, Pogoń Szczecin, Wieczysta Kraków i Lechia Gdańsk, która w sierpniu 2025 r. podpisała umowę do końca sezonu 2026/27, 10 stycznia 2026 r. przeniosła logo giełdy z pleców na przód koszulki jako sponsora głównego, a 4 maja wyszła na mecz w Radomiu z pustym przodem trykotu. Wieczysta miała z giełdą spór jeszcze przed upadkiem: klub twierdził, że nie dostawał pieniędzy, giełda, że klub nie wywiązywał się z umowy. Żaden z klubów nie zerwał umowy w pierwszym tygodniu kwietnia, gdy klienci przestali dostawać wypłaty; zrywały, gdy prokuratura ogłosiła śledztwo albo gdy przestały przychodzić raty. Juventus, jak sam twierdzi, odszedł rok wcześniej i nie powiedział dlaczego. Kolejność jest w tej historii stała: najpierw interes klubu, potem komunikat.

 

Zonda: dwadzieścia marek, czyli wiarygodność w hurcie

Juventus i Raków to dwa dokumenty z akt. Portfolio, budowane od 2023 r. i nie zawsze czynne w tym samym czasie, było większe i zondacrypto chętnie je wyliczała w komunikatach prasowych: Atalanta, Bologna, Parma, AS Monaco i loża honorowa w Monako, AS Monaco Basket ze strefą VIP przemianowaną na zondacrypto Lounge, Pogoń Szczecin jako partner kluczowy, GKS Katowice, Wieczysta, Dziki Warszawa, estońska Flora Tallinn, Lechia. W kolarstwie Strade Bianche, Milano-Sanremo, Giro d’Italia, Il Lombardia, Tour de Pologne, różowa koszulka liderki Giro d’Italia Women, seria PZU Gran Fondo dla amatorów i od stycznia 2025 r. tytularny sponsoring kobiecej drużyny World Tour, która jeździła jako Canyon//SRAM zondacrypto z Kasią Niewiadomą, zwyciężczynią Tour de France Femmes 2024, jako ambasadorką marki. W tenisie Magdalena Fręch. W Monako Arthur Leclerc jako ambasador. W Szwajcarii, w styczniu 2025 r., tytularny sponsoring hali HC Davos, ogłoszony razem z otwarciem biura w Zug i „strategicznym partnerstwem” z bankiem, z komunikatem o „ponad 1,35 miliona aktywnych użytkowników”. W marcu 2026 r. Tour de Suisse ogłosił Zondę sponsorem klasyfikacji młodzieżowej; w maju rozwiązał umowę jako „nie do utrzymania”. 29 maja Canyon//SRAM zakończyła współpracę ze skutkiem natychmiastowym, powołując się na naruszenia umowy, i wróciła do starej nazwy przed Giro d’Italia Women, którego różową koszulkę sponsorowała ta sama Zonda.

Każdy z tych kontraktów był komunikatem o tej samej treści: jesteśmy duzi, jesteśmy wszędzie, jesteśmy regulowani. Komunikat miał wsparcie w formie: wraz z koszulkami szły promocje w rodzaju „10 dolarów w wybranym aktywie cyfrowym za rejestrację z kodem”, jak przy umowie z Lechią. W Wielkiej Brytanii takie bonusy za rejestrację i „polecenie znajomego” są zakazane od 8 października 2023 r., a każda reklama kryptoaktywów musi być „jasna, rzetelna i niewprowadzająca w błąd” i nosić standardowe ostrzeżenie o ryzyku. W Polsce ten sam bonus był treścią komunikatu prasowego.

Zonda nie miała bitcoinów. Miała za to lożę.

 

Zonda i PKOl: sponsor generalny, który płacił tokenem

W październiku 2025 r. zondacrypto została sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego; prezes komitetu ogłosił to w Monako, pięć dni po tym, jak sam zapytał ABW o ryzyko związane z kryptowalutami, i nie czekając na odpowiedź. Do treści umowy dotarły TVN24 i Wirtualna Polska: dokument z 28 października 2025 r. nie został zawarty z samą giełdą, lecz z inną spółką; przewidywał, że olimpijczycy będą otrzymywać świadczenia w tokenach TMPL, a do czasu ich wdrożenia w tokenach ZND, że komitet założy konto na giełdzie, będzie rozdawać tokeny i pobierać połowę wpływów z ich sprzedaży Polakom, że co miesiąc przekaże dane wszystkich obserwujących profil TeamPL na Facebooku do targetowania reklam, i że sponsor „nie ponosi odpowiedzialności za wahania kursowe wartości Tokena”. Pracownicy komitetu dostali w grudniu premię świąteczną w tokenach. Token TMPL zadebiutował na zondacrypto 6 lutego 2026 r., z programem „TMPL Earn” nagradzającym zablokowanie tokenów na 360 dni; medaliści igrzysk dostali w nim połowę premii, a najlepszy z nich nie zdążył spieniężyć tokenów wartych w chwili wypłaty 550 tysięcy złotych, bo giełda kazała mu czekać do końca kwietnia. Prezes komitetu przyznał, że prywatnie kupił tokeny TeamPL za 200 tysięcy euro; 27 sierpnia 2026 r. usłyszał zarzuty płatnej protekcji i współdziałania w zaspokojeniu wybranych wierzycieli z pokrzywdzeniem pozostałych, bo według prokuratury odzyskał z giełdy sto procent kapitału, gdy innym wypłaty zablokowano. Neon zdjęto z siedziby PKOl 30 kwietnia 2026 r., gdy minął termin zaległych płatności. Igrzyska skończyły się 22 lutego. Mechanikę tokena olimpijskiego, od soboty rano na kontach medalistów po kroplówkę emisji, rozebrałem na części we wrześniu (Token ZND i token olimpijski: świeże powietrze w puszkach).

To nie jest sponsoring w sensie, w jakim rozumie go Juventus. Juventus sprzedał Zondzie widoczność i zabezpieczył się definicjami przed jej tokenem. PKOl sprzedał Zondzie siebie: wizerunek ruchu olimpijskiego jako kanał dystrybucji tokena, z własnym udziałem w przychodach ze sprzedaży tego tokena Polakom. Różnica między reklamą a udziałem w dystrybucji tokena z prowizją od sprzedaży jest w prawie różnicą między sprzedawcą powierzchni a uczestnikiem przedsięwzięcia, i ta druga rola ma inne konsekwencje, o czym niżej. Czy ten udział był emisją, ofertą publiczną albo inną działalnością regulowaną, rozstrzygnie pełna dokumentacja i to, co z umowy faktycznie wykonano; umowa, jak pisze TVN24, wygasła.

 

Pranie wiarygodności: jak to działa

Usługa giełdy kryptowalut jest tym, co ekonomiści nazywają dobrem zaufania: klient nie może sprawdzić jakości przed zakupem ani po nim, dopóki nie spróbuje wypłacić. W takich branżach kupuje się sygnały. Audyt rezerw jest sygnałem drogim i wiarygodnym, bo za fałsz w nim audytor odpowiada zawodowo i majątkowo. Koszulka Juventusu jest sygnałem drogim i bezwartościowym, bo mówi tylko tyle, że sponsor zapłacił, i nic o tym, czyimi pieniędzmi. Sygnał kupiony za depozyty klientów jest odwrotnością sygnału: im więcej koszulek, tym mniej pokrycia. Zonda nigdy nie opublikowała dowodu rezerw; ostatni certyfikat, który istnieje, pochodzi z 2021 r. i opiera się dla bitcoina na wykresie z wewnętrznego systemu. Zamiast tego opublikowała dwadzieścia logo, kampanię „Opowieści z krypto” ze Szczęsnym, Chabiorem i Szycem i wywiad z Monako, w którym prezes nazwał ją jedną z najbardziej regulowanych giełd w Europie.

Nic z tego nie jest nowe. Warszawska Grupa Inwestycyjna wysyłała klientom miesięcznik „Inwestor” na kredowym papierze, kupowała stoiska na targach inwestycyjnych i sadzała w radzie nadzorczej byłego prezesa GUS; jeden z pokrzywdzonych zeznał potem, że „firma dużo inwestowała w marketing”, a w mowie końcowej, po dwudziestu latach procesu, padło zdanie, że zaufanie klientów nie było naiwne, lecz inżynierowane (WGI: Warszawska Grupa Inwestycyjna). Miesięcznik na kredowym papierze i rękaw Juventusu to ten sam produkt w innym opakowaniu: widoczność instytucjonalna, która zastępuje analizę.

Mechanizm miał trzech odbiorców. Pierwszym byli klienci: w zawiadomieniach, które składam w ich imieniu, sponsoring Juventusu i Rakowa powraca jako jeden z najczęściej wskazywanych powodów zaufania; ludzie wpłacali na Zondę, bo giełda, którą stać na Serie A, nie może zniknąć. Drugim były media, które przedrukowywały komunikaty o „liderze regionu” i „jednej z największych regulowanych giełd w Europie”. Trzecim była prokuratura. Gdy Prokuratura Regionalna w Katowicach umarzała 29 kwietnia 2024 r. śledztwo 2003-1.Ds.17.2024 w sprawie przywłaszczenia i oszustwa na szkodę klientów, tłumacząc blokady wypłat procedurami AML, w uzasadnieniu odnotowała między innymi, że Zonda „nadal funkcjonuje” i sponsoruje Juventus. Rękaw koszulki, kupiony trzy miesiące wcześniej za 1,2 miliona euro z depozytów, stał się argumentem organu ścigania za tym, że depozyty są bezpieczne. Trudno o czystszy przykład prania: pieniądze klientów weszły jako opłata sponsorska, a wyszły jako wiarygodność, którą następnie przyjęto jako dowód.

Umowy z 2023 i 2024 r. zawierano, według zarządcy, już po utracie dostępu do zimnego portfela. Jeżeli ta ocena jest trafna, to sponsoring nie był marketingiem rosnącej firmy, lecz kosztem utrzymania napływu depozytów, z których wypłacano wcześniejszych klientów; licznik skarbców depozytowych pokazuje, że rekordowy miesiąc nowych klientów, marzec 2024 r., przypadł sześć tygodni po ogłoszeniu partnerstwa z Juventusem. To korelacja, nie dowód; ale to korelacja, za którą zapłacono. Jeszcze 5 kwietnia 2026 r. prezes ogłaszał, że giełda jest „stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem” z ponad stuprocentowym pokryciem; 16 kwietnia przyznał, że klucz do 4 500 bitcoinów ma zaginiony założyciel.

 

FTX, Terra, Voyager, Binance: jak to się kończy na świecie

Zonda nie wymyśliła tego mechanizmu, tylko go skopiowała w mniejszej skali. FTX kupiło w 2021 r. nazwę hali Miami Heat za 135 milionów dolarów na 19 lat, naszywki na rękawach sędziów MLB, miejsce na bolidach Mercedesa i twarze Toma Brady’ego, Stepha Curry’ego i Larry’ego Davida w reklamie na Super Bowl. Po upadku sąd upadłościowy rozwiązał umowę z hrabstwem Miami-Dade ze skutkiem od 31 grudnia 2022 r.; hrabstwo zatrzymało około 20 milionów już zapłaconych i zgłosiło do masy 16,5 miliona za przedterminowe rozwiązanie. Pozew zbiorowy klientów przeciwko promotorom poszedł w maju 2025 r. drogą, którą idzie większość takich pozwów: sędzia federalny na Florydzie oddalił 12 z 14 zarzutów przeciwko Brady’emu, Bündchen, Curry’emu, Ohtaniemu, Osace, Davidowi i Golden State Warriors, bez prejudykatu i z prawem poprawienia pozwu, zostawiając dwa roszczenia z prawa papierów wartościowych Florydy i Oklahomy; uznał, że powodowie nie wykazali, by promotorzy wiedzieli o oszustwie, choć mogli być „niedoinformowani, niedbali, a nawet lekkomyślni”. Shaquille O’Neal, któremu przez miesiące nie udawało się doręczyć pozwu, zgodził się na 1,8 miliona dolarów ugody, więcej niż dostał za promocję.

Terra zapłaciła w lutym 2022 r. Washington Nationals 38,15 miliona dolarów z góry za pięć lat; trzy miesiące później jej stablecoin stracił parytet, a założyciel dostał potem 15 lat więzienia. W lipcu 2026 r. logo Terry wciąż wisiało na ścianie stadionu, bo klub uznał się za „nadal umownie zobowiązany do wykonania umowy” i do dziś reklamuje nieistniejącą firmę zamiast oddać pieniądze. Voyager Digital, promowany przez Marka Cubana i Dallas Mavericks, upadł w 2022 r.; pozew przeciwko Cubanowi oddalono 30 grudnia 2025 r. z braku jurysdykcji, bez badania, czy reklama wprowadzała w błąd, a Gronkowski, Oladipo i Cassill zapłacili wcześniej łącznie 2,4 miliona ugody; w czerwcu 2026 r. powodowie złożyli apelację. Cristiano Ronaldo, który wprowadził na Binance kolekcję NFT „CR7″ i został pozwany w listopadzie 2023 r. o miliard dolarów, nie uzyskał oddalenia pozwu, ale sprawa utknęła w arbitrażu, a Ronaldo wydał kolejne kolekcje. Kim Kardashian zapłaciła w 2022 r. SEC 1,26 miliona dolarów nie za to, że polecała token, lecz za to, że nie ujawniła 250 tysięcy, które za to dostała.

Wzór powtarza się w każdej z tych spraw. Kluby i areny zatrzymują pieniądze, bo umowy są pisane tak, by je zatrzymały. Promotorzy płacą rzadko i mało, chyba że da się wykazać, iż wiedzieli, albo że zapomnieli ujawnić honorarium. Klienci dostają resztę, po latach, po odliczeniu kosztów.

 

Odpowiedzialność za reklamę: kto płaci, gdy sponsor upada

Prawo odpowiada na pytanie o odpowiedzialność promotora wszędzie podobnie i wszędzie niechętnie. W Polsce droga cywilna prowadzi przez art. 415 Kodeksu cywilnego, czyli własną winę reklamującego, także nieumyślną: wystarczy wykazać, że przy należytej staranności powinien był wiedzieć, co reklamuje, i że z tego wynikła szkoda. Druga droga to art. 422, pomocnictwo i świadome skorzystanie ze szkody, gdzie orzecznictwo wymaga świadomości, że pomaga się w wyrządzeniu szkody, więc sama nieostrożność nie wystarczy. Trzecia to ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, która daje konsumentowi własne roszczenia i przerzuca na przedsiębiorcę ciężar dowodu, że praktyka nie wprowadzała w błąd, a Prezesowi UOKiK daje kary; za ukrytą reklamę karał już influencerów, decyzji wobec klubu sportowego reklamującego usługi finansowe nie znam. Droga karna, art. 286 Kodeksu karnego, wymaga u sprawcy zamiaru bezpośredniego i kierunkowego, a u pomocnika z art. 18 § 3 co najmniej zamiaru ewentualnego, czyli godzenia się, że ułatwia się oszustwo. Dla klubu, który sprzedał powierzchnię na koszulce i nic więcej, ani jednego, ani drugiego nie da się wyprowadzić z samej sprzedaży powierzchni. Dla podmiotu, który dystrybuuje token, bierze udział w przychodach z jego sprzedaży i przekazuje emitentowi dane swoich kibiców, droga jest krótsza, bo rola przestaje być rolą rzecznika. A gdy prezes takiego podmiotu, według prokuratury, dostaje od prezesa giełdy zegarek i odzyskuje sto procent kapitału w dniach, gdy innym blokuje się wypłaty, to już nie jest reklama, tylko zarzut z art. 230 i 302, który Radosław P. usłyszał 27 sierpnia. To jest różnica między umową z Juventusem a umową z PKOl: o pierwszą pyta syndyk, o okoliczności drugiej pyta już prokuratura.

Amerykańskie sądy pokazały w 2025 r., gdzie przebiega granica. W sprawie Bored Ape Yacht Club, o której pisałem w Parkiecie (Bored Apes and Broken Tests: How Courts Let NFT Promoters Off Easy), sąd w Kalifornii oddalił pozew przeciwko emitentowi i celebrytom mimo spadku wartości tokenów o ponad 90 procent, badając cały test Howeya, ale z istotnym udziałem języka promocji: promotorzy mówili o „członkostwie” i „społeczności”, a unikali słów „inwestycja” i „zysk”. Słowa ważą. Komunikaty zondacrypto mówiły o „największej regulowanej giełdzie w Europie”, o licencji, o bezpieczeństwie; sama giełda nie obiecywała zysku, obiecywała, że pieniądze są. Zysk obiecywała platforma ZND, którą Pogoń Szczecin w komunikacie o partnerstwie opisała jako miejsce „wysoko oprocentowanych lokat”; kto przepisał to zdanie do klubowego komunikatu, przepisał obietnicę. To zbliża ich treść do oświadczeń o fakcie, które można zweryfikować, i oddala od marketingowej przesady, której sądy nie karzą. Kto powtarzał te oświadczenia jako własne, w komunikacie klubu albo w poście ambasadora, powtarzał oświadczenie o fakcie.

Regulatorzy idą szybciej niż sądy. Brytyjski FCA od października 2023 r. traktuje reklamę kryptoaktywów kierowaną do brytyjskich konsumentów jak reklamę instrumentów finansowych: ostrzeżenie o ryzyku, zakaz bonusów za rejestrację, 24 godziny na ochłonięcie dla nowego klienta, odpowiedzialność także zagranicznych firm; już w 2021 r. ostrzegał kluby piłkarskie, że klub, który sam zachęca kibiców do korzystania z usług nieautoryzowanego sponsora, może komunikować nielegalną promocję finansową. Hiszpańska CNMV od lutego 2022 r. wymagała zgłaszania masowych kampanii i ostrzeżenia w reklamie, że inwestycja w kryptoaktywa nie jest regulowana i można stracić całość, co zaczęło się od reklamy Binance z Andrésem Iniestą; ten cyrkularz uchylono w grudniu 2024 r., gdy jego miejsce zajęło MiCA. Włochy mają rejestr OAM, na który powołuje się umowa z Juventusem. Unijne rozporządzenie MiCA nakazuje dostawcom usług, by ich komunikaty marketingowe były rzetelne, jasne i niewprowadzające w błąd. Żaden z tych reżimów nie dotyczy samego logo na koszulce; każdy może dotknąć klub, który we własnym komunikacie zachęca do rejestracji z kodem bonusowym, bo wtedy promocję komunikuje klub. W Polsce przez cały okres sponsoringu Zonda działała na estońskiej licencji, bez polskiego nadzorcy i bez reguł reklamy kryptoaktywów innych niż ogólne przepisy o nieuczciwych praktykach, i tę lukę wypełniała koszulkami.

Czy to powinno się zmienić? Premier League zakazała reklam bukmacherów na przodzie koszulek od sezonu 2026/27 w drodze samoregulacji, bo uznała, że widoczność w sporcie ma wpływ na zachowania, których prawo nie nadąża regulować. Dla usług finansowych, których jakości kibic nie może sprawdzić, argument jest ten sam, a skutek upadku większy: bukmacher zabiera stawkę, giełda zabiera oszczędności. Minimalny standard, który dałoby się wprowadzić bez ustawy, to należyta staranność klubu przy sponsorze finansowym: uprawnienie do obsługi klientów w państwie kibiców, w Unii autoryzacja MiCA z paszportem, nie sam wpis w państwie rejestracji; dowód rezerw lub audyt jako warunek umowy; prawo rozwiązania przy wstrzymaniu wypłat klientom, nie dopiero przy wstrzymaniu wypłat klubowi. Juventus miał w umowie wszystko, co chroniło Juventus. Nic nie stało na przeszkodzie, by miał także to.

 

Co z tego wynika dla wierzycieli

Trzy rzeczy. Po pierwsze, masa upadłości ma roszczenia tam, gdzie umowy przewidują zwroty proporcjonalne: art. 11.4 umowy z Juventusem jest takim przepisem, a podobne klauzule mogą mieć umowy włoskie, monakijska i szwajcarska; syndyk powinien je przeczytać przed terminem zgłoszeń, nie po. Po drugie, część klubów zgłosi się do masy jako wierzyciele o niezapłacone raty, bo zerwały umowy, gdy przestały przychodzić pieniądze, i będzie konkurować z klientami o tę samą masę, w której syndyk potwierdził dotąd 167 tysięcy euro; rada wierzycieli ma prawo wiedzieć, ile sponsoringu zapłacono po dacie, od której spółka według własnych arkuszy nie miała pokrycia, bo tam zaczyna się pytanie o zaskarżanie czynności, na które estońskie prawo daje syndykowi trzy lata od ogłoszenia upadłości, osobno od terminu zgłoszeń. Po trzecie, dla poszkodowanych, którzy wskazują sponsoring jako powód zaufania: to ustalenie ma wartość dowodową dla śledztwa, bo pokazuje, do czego służyły pieniądze i jaki skutek miały wywołać, i warto je zapisać w zawiadomieniu, z datą i miejscem, gdzie się tę koszulkę widziało.

W sprawie WGI od pierwszego zawiadomienia do wyroku skazującego minęło dwadzieścia lat, a pokrzywdzeni czekają do dziś (WGI: Warszawska Grupa Inwestycyjna); tamci też ufali instytucjom, które otaczały oszustwo, bo po to te instytucje wynajęto.

Pieniądze klientów poszły na koszulki. A kibice, którzy zaufali logo, zostali z niczym.

Oszustwa inwestycyjne: pomoc prawna

W sprawach oszustw inwestycyjnych terminy biegną osobno w postępowaniu karnym, cywilnym i upadłościowym, a serwisy oszustów znikają wraz z dowodami. Budujemy pozycję pokrzywdzonego na wszystkich trzech płaszczyznach, bez obietnic co do wyniku.

Sprawdź, jak możemy pomóc